|
ALPEJSKA
PRZYGRYWKA
DO TOURU
Pierwszy z trójki czerwcowych wyścigów etapowych najwyższej kategorii (2.HC) czyli Criterium du Dauphine Libere jest trzecią pod względem prestiżu, a drugą jeśli chodzi o skalę trudności imprezą tego rodzaju we Francji. Bywa też nazywany z uwagi na: termin, trudną trasę i silną (pomimo, że niezbyt liczną) obsadę - próbą generalną przed lipcowym Tour de France! O trasie i tegorocznych uczestnikach opowiem za chwilę, a prezentację tego wyścigu tradycyjnie już zacznę od krótkiego rysu historycznego. Nazwiska sław, które triumfowały na górskich szlakach w Delfinacie najlepiej świadczą o randze tej imprezy. Pierwszy raz w Dauphine Libere ścigano się od 12 do 16 czerwca 1947 roku i tamten wyścig skończył się zaledwie na dziewięć dni przed pierwszą, powojenną edycją "Wielkiej Pętli". Ów inauguracyjny CdDL wygrał nasz mieszkający we Francji rodak Edouard Klabinski. Do dziś w wielu źródłach na liście triumfatorów Criterium Klabinski odnotowywany jest jako reprezentant Polski! Co ciekawe wraz z trójką swych braci Edouard (Edward) startował też nieco później (w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych) w barwach Polonii francuskiej na trasach Wyścigu Pokoju. W tym roku CdDL zostanie rozegrane po raz 56., jako że impreza ta nie odbyła się w latach 1967-68.
Trzej kolarze wygrali ów wyścig trzykrotnie - dokonali tego naturalizowany we Francji Włoch Nello Lauredi (w latach 1950-51, 1954), a także Francuzi: Bernard Hinault (1977, 1979 i 1981) oraz Charly Mottet (1987, 1989 i 1992). Siedmiu innych asów (w tym dwóch miejscowych mistrzów) zwyciężało zaś dwukrotnie: Jacques Anquetil (1963 i 1965) oraz Bernard Thevenet (1975-76), a także Hiszpan Luis Ocana (1972-73), Kolumbijczyk Luis Herrera (1988 i 1991), Szwajcar Laurent Dufaux (1993-94), Bask Miguel Indurain (1995-96) oraz najmłodszy z pięciokrotnych triumfatorów TdF Amerykanin Lance Armstrong (2002-03). Z innych sław, które zaznały smaku zwycięstwa na alpejskich szosach Delfinatu można wymienić Francuzów: Louisona Bobeta (1955) i Raymonda Poulidora (1966), kolarza wszechczasów Belga Eddy Merckxa (1971 - gdy "Kanibal" jedyny raz w czasach swej największej chwały odpuścił start w Giro d'Italia) oraz pierwszego triumfatora TdF zza oceanu Amerykanina Grega Lemonda (1983). W polskim dorobku w najnowszej historii tego wyścigu znajduje się wygrany przez Cezarego Zamanę etap z metą w Aix-les-Bains - w sezonie 1993 gdy "Zorro" jeździł w barwach amerykańskiej grupy Subaru-Montgomery. Natomiast pięć lat poźniej Dariusz Baranowski również opłacany przez amerykańskiego pracodawcę (tyle, że już US Postal Service) zajął w klasyfikacji generalnej tej imprezy czwarte miejsce, przegrywając podium różnicą zaledwie dwóch sekund z Kazachem Andriejem Tietierukiem. "Ryba" pokazał się jeszcze z dobrej strony w sezonie 2002 (już jako kolarz iBanesto.com) gdy wygrał klasyfikację górską tego ciężkiego wyścigu.
Copyright: groupe Le Dauphiné Libéré
Tegoroczna trasa Criterium du Dauphine Libere (z Megeve do Grenoble) przebiegać będzie według tradycyjnego dla tej imprezy schematu. Ośmiodniowy wyścig został podzielony na prolog i siedem etapów, wśród nich po dwa będą: płaskie, górzyste i typowo górskie a całość uzupełni wyznaczona na czwartym etapie jazda indywidualna na czas (tym razem wybitnie górska). Niedzielny prolog na ulicach Megeve o długości 5,4 kilometra jak przystało na górski wyścig będzie trudnym wstępem do całej "zabawy". Start i meta tej próby nastąpi na poziomie 1113 metrów nad poziom morza, lecz po drodze zawodnicy będą musieli pokonać strome wzniesienie czwartej kategorii o długości 1,4 km i przewyższeniu 117 metrów. Etap pierwszy z Megeve do Bron na przedmieściach Lyonu będzie najdłuższy (231 km), lecz zarazem najłatwiejszy pod względem profilu z dwoma premiami: jedną trzeciej i jedną czwartej kategorii. Na etapie drugim z Bron do Saint-Etienne (181 km) po czterech premiach czwartej kategorii peleton powinien się nieco przerzedzić na górze drugiej kategorii Col de la Croix de Chaubouret (1201 m. n.p.m., na 165 km) - znanej z trudnej czasówki w Tour de France 1997 podczas, której Niemiec Jan Ullrich znokautował opozycję. Trzeci etap z Saint-Etienne do Aubenas (180 km) również nadwątli siły uczestników, aczkolwiek podobnie jak odcinek drugi wprowadzi pewnie tylko wstępną selekcję wśród faworytów. Wyznaczono na nim bowiem cztery premie górskie, w tym trzy drugiej kategorii: Col de la Republique (1161 m. n.p.m., 12 km); Cote de Burdignes (893 m. n.p.m., 31 km) oraz Col de Mezilhac (1119 m. n.p.m., na 144 km).
Copyright: groupe Le Dauphiné Libéré
Czwarty etap będzie pierwszym z trzech kluczowych. Na ten dzień (czwartek - 10 czerwca) organizatorzy zaserwowali kolarzom wspinaczkę z Bedoin (280 m. n.p.m.) na osławionego "Olbrzyma z Prowansji" Mont Ventoux (1909 m. n.p.m.). Przed pięcioma laty na tej samej trasie o długości 21,6 kilometra zwyciężył Amerykanin Jonathan Vaughters o 43 sekundy przed Kazachem Aleksandrem Winokurowem, lecz w całym wyścigu to "Wino" był lepszy i to o 1:14. Warto przy tej okazji zapamiętać czas uzyskany wówczas przez Vaughtersa czyli 56:51. Ilu współczesnym asom uda się go poprawić? Po ciężkim dniu w Prowansji uczestnicy odpoczną nieco na etapie piątym z Bolenne do Sisteron (150 km). Na trasie tego odcinka będą tylko cztery górki czwartej kategorii, z czego dwukrotnie ta sama na finałowych 12-kilometrowych rundach wokół Sisteron, po raz ostatni 9 kilometrów przed metą. Najtrudniejsze będą dwa ostatnie, weekendowe etapy - oba zresztą kończące się w Grenoble. Najpierw w sobotę pomiędzy Gap a Grenoble (144 km) zawodnicy będą musieli się zmierzyć aż z ośmioma premiami górskimi, wśród których oprócz czterech wzniesień trzeciej oraz dwóch czwartej kategorii będzie również góra drugiej - Col Bayard (1248 m. n.p.m., 8 km) i przede wszystkim pierwszej kategorii - Col du Luitel (1262 m. n.p.m., na 111 km). Niemniej ten trudny podjazd nie będzie ostatnim tego dnia, bowiem po Luitel czekać będą kolarzy jeszcze dwie spośród wcześniej wspomnianych "trzeciorzędnych hopek", dokładnie na 127 i 132 kilometrze. Na deser pozostawiono wielką 200-kilometrową pętlę wokół Grenoble z czteroma premiami górskimi, w tym dwoma drugiej: Col de l'Echarasson (1146 m. n.p.m., na 76 km); Col d'Herbouilly (1374 m. n.p.m., na 112 km) i jedną pierwszej kategorii: Col de Sarcenas (1156 m. n.p.m., na 184 km). Ogółem na tegorocznej trasie CdDL o łącznej długości 1113 kilometrów znajdzie się aż 29 klasyfikowanych podjazdów, w tym Mont Ventoux mający najwyższą kategorię (HC) a także 2 wzniesienia pierwszej, 7 drugiej, 6 trzeciej i 13 czwartej kategorii.
Copyright: groupe Le Dauphiné Libéré
Głównym faworytem wyścigu będzie niewątpliwie pieczołowicie przygotowujący się do szóstego z rzędu triumfu w Tour de France Amerykanin Lance Armstrong (US Postal Service). Teksańczyk wygrał w kwietniu Tour of Georgia (2.3), zaś w maju ostatni etap podczas Tour du Languedoc-Rousillon (2.1). Do Francji "Kowboj" przywiezie ze sobą "obstawę", z którą miesiąc później pojawi się też na Tourze. Znaleźli się w niej m.in. jego rodak Floyd Landis (drugi w CdDL 2002), Portugalczyk Jose Azevedo, Rosjanin Wiaczesław Jekimow (drugi w zakończonym przed dwoma tygodniami Tour du Languedoc-Rousillon) i Hiszpan Jose Luis Rubiera. Najgroźniejszymi rywalami "Sir Lancelota" powinni być jego rodak i dawny pomocnik Tyler Hamilton (Phonak Hearing Systems) - zwycięzca CdDL z roku 2000 oraz Bask Iban Mayo (Euskaltel) - drugi w tym wyścigu przed rokiem, gdy okazał się jedynym rywalem zdolnym w górach napędzić strachu samemu Armstrongowi! Obaj pretendenci wydają się być w wybornej formie i w dodatku dysponują bardzo mocnymi zespołami. Hamilton na przełomie kwietnia i maja wygrał po raz drugi z rzędu Tour de Romandie. U jego boku pojadą świetni Hiszpanie: Oscar Pereiro, Jose Enrique Gutierrez i Oscar Sevilla, którzy zajęli odpowiednio: pierwsze, trzecie i szóste miejsce w rozegranej na dzień przed Dauphine Libere górskiej jednodniówce - Classique des Alpes (1.1). Natomiast Mayo od miesiąca kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Najpierw wygrał Clasica de Alcobendas (2.3) + dwa etapy, potem Subida al Naranco (1.3) i Vuelta Asturias (2.2). Wspierać go będą dwaj byli zwycięzcy Tour de l'Avenir: Iker Flores (z roku 2000) i Egoi Martinez (z sezonu 2003). Flores i Martinez zajęli niedawno trzecie i czwarte miejsce w "generalce" wspominanego już wyścigu dookoła Langwedocji i Rousillon.
Miejscowi kibice liczyć będą najbardziej na lidera ekipy Credit Agricole Christophe'a Moreau. Moreau wygrał CdDL w 2001 , był trzeci w 2002 i piąty w 2003 roku, zaś przed dwoma tygodniami wygrał etap i klasyfikację końcową w Langwedocji! U jego boku pojadą dwaj zdolni górale: Rosjanin Aleksander Botczarow (ósmy w Classique des Alpes) i Benoit Salmon. Trudniej wskazać będzie lidera w mocnych drużynach: Quick Step i Team CSC. W belgijskiej grupie pojadą dwaj doświadczeni "przyjaciele z boiska": Szwajcar Laurent Dufaux i Richard Virenque. Jednak więcej do powiedzenia mieć mogą Hiszpanie: Juan Miguel Mercado, który przed rokiem wygrał "królewski etap" Dauphine oraz Jose Antonio Pecharroman, który w tym samym czasie niespodziewanie gromił słynnych rywali w Euskal Bizikleta (2.1) czy Volta a Catalunya (2.HC). Podobną rewelacją w maju i czerwcu 2003 był też Australijczyk Michael Rogers (zwycięzca: Ronde van Belgie, Deutschland Tour i Route du Sud), który w tym roku zajął już szóste miejsce w Tour de Luxembourg. Natomiast duńska ekipa, która była rewelacją wiosennych wyścigów etapowych polegać będzie tym razem na Włochu Ivanie Basso, tegorocznemu zwycięzcy: Tour de Mediterraneen (2.3) i Paris-Nice (2.HC) Niemcu Jorgu Jaksche oraz Hiszpanie Carlosie Sastre. Jeden z najmocniejszych w tym sezonie zespołów holenderski Rabobank poprowadzą: Amerykanin Levi Leipheimer zwycięzca "królewskiego etapu" Semana Catalana (2.1) i piąty w "generalce" Vuelta al Pais Vasco (2.HC) oraz duński góral (niegdyś nawet "off-road") Michael Rasmussen.
Oprócz wspomnianej już ekipy Credit Agricole w 56. Dauphine Libere wystąpi jeszcze pięć pierwszoligowych drużyn francuskich. Targany dopingową aferą zespół Cofidis wystawi skład z aktualnym mistrzem świata w jeździe indywidualnej na czas Szkotem Davidem Millarem (trzecim w CdDL 2003) i wciąż niespełnionym góralem Davidem Moncoutiem (ostatnio trzecim w Clasica de Alcobendas). Grupie Ag2R ponownie przewodzić będą Baskowie: Inigo Chaurreau i Mikel Astarloza, którzy w ubiegłorocznej edycji zajęli odpowiednio miejsca: szóste i czternaste. W ekipie FdJeux.com liderem powinien być Sandy Casar niegdyś drugi w Paris-Nice 2002, a niedawno ósmy w Langwedocji. U jego boku pojawi się też doświadczony góral i brązowy medalista z Werony (MŚ 1999) Jean-Cyril Robin. W drużynie Brioches la Boulangere pod nieobecność zwyczajowych liderów tzn. Sylvaina Chavanela i Didiera Rous pokazać się będą chciały "młode wilczki": Anthony Geslin, Maryan Hary, Jerome Pineau, a przede wszystkim Alzatczyk Thomas Voeckler, który przed rokiem wygrał Tour de Luxembourg, zaś na dzień przed CdDL jako jedyny miejscowy kolarz potrafił "dotrzymać kroku" Hiszpanom, którzy zdominowali Classique des Alpes (zajmując sześć miejsc w czołowej ósemce tej prestiżowej jednodniówki) i ostatecznie zajął w niej piątą lokatę. W składzie najsłabszego zespołu I dywizji czyli RAGT-Semences wyróżnić należy tylko Christophe'a Rinero, który w sezonie 1998 zajął czwarte miejsce w Tour de France (kiedy to wygrał też klasyfikację górską "Wielkiej Pętli") i wygrał Tour de l'Avenir. Ten wyścig jest niewątpliwie stworzony dla górali, lecz na łatwiejszych odcinkach o zwycięstwa etapowe powalczą: Amerykanin George Hincapie (US Postal), Norweg Thor Hushovd (Credit Agricole), Hiszpan Pedro Horillo (Quick Step), Jimmy Casper, Australijczyk Stuart O'Grady i Estończyk Janek Tombak (wszyscy Cofidis), Włoch Michele Bartoli i Duńczyk Niki Sorensen (obaj Team SCS), Samuel Dumoulin (Ag2R), Holender Erik Dekker i Hiszpan Oscar Freire (obaj Rabobank), Australijczyk Baden Cooke (FdJeux.com).
UDANY
REWANŻ
IBANA
Przed rokiem błyskotliwy góral z Euskaltel-Euskadi Iban Mayo zajął w Criterium du Dauphine Libere drugie miejsce pomimo wygrania prologu i najdłuższego (górskiego) etapu z metą w Morzine. Cały wyścig wygrał jednak późniejszy triumfator Tour de France Amerykanin Lance Armstrong dzięki zwycięstwu na długiej, górzystej czasówce, w której Teksańczyk zdystansował trzeciego na tym odcinku Baska o 1:26. W tym roku kluczowa dla losów CdDL również okazała się jazda indywidualna na czas, lecz tym razem miała ona już wybitnie górski profil co bardziej sprzyjało niespełna 27-letniemu kolarzowi rodem z Igorre w hiszpańskiej prowincji Bizkaia.
Podobnie jak podczas ubiegłorocznej edycji Dauphine Libere Mayo na dobry początek wygrał prolog (tradycyjnie górzysty) będący wstępem do tej imprezy, a tym razem rozegrany na ulicach Megeve. Na dystansie 5400 metrów Bask wyprzedził dwóch Jankesów: Tylera Hamiltona (Phonak Hearing Systems) o zaledwie 72 setne sekundy oraz głównego faworyta Armstronga (US Postal Service) o sekundę i 41 setnych! Świetne przygotowanie do letniej części sezonu (z myślą o Tourze) potwierdzili kolarze szwajcarskiego Phonaku. Oprócz Hamiltona w ścisłej czołówce prologu znalazło się jeszcze czterech zawodników tej grupy, Hiszpanie: Oscar Pereiro (czwarty), Oscar Sevilla (szósty), Jose Enrique Gutierrez (ósmy) i Francuz Cyril Dessel (siódmy)! Dopiero jedenasty tego dnia był powracający do zdrowia aktualny mistrz świata na czas Szkot David Millar z francuskiego Cofidisu. Pierwszy płaski etap do Bron w całości przebiegał pod dyktando sprinterów. W niespodziewanej roli wystąpił francuski sprinter z Cofidisu Jimmy Casper, który uciekł już na czwarty kilometrze i na czele wyścigu pozostał przez najbliższych 225 kilometrów! Casper uzyskał maksymalną przewagę 17:00 na 120 km, a gdy jego zysk zmalał do 1:00 na niespełna 60 kilometrów przed metą szybko wspomógł go w tej akcji inny Francuz Christophe Laurent (RAGT Semences). Ten duey uzyskał wypracował sobie nawet w pewnym momencie przewagę 3:00, lecz ostatecznie został złapany przez grupę zasadniczą na 2 kilometry przed finiszową kreską. Finisz z peletonu wygrał aktualny lider Pucharu Francji Norweg Thor Hushovd (Credit Agricole) przed swym do niedawna kolegą z ekipy Australijczykiem Stuartem O'Grady'm (dziś Cofidis) oraz drobniutkim Francuzem samuelem Dumoulin (Ag2R-Prevoyance). Za nimi linię mety przekroczyli bodaj dwaj najwięksi faworyci do sprinterskich zwycięstw: Australijczyk Baden Cooke (FdJeux.com) i Hiszpan Oscar Freire (Rabobank). Mayo bezpiecznie dotarł do mety i pozostał liderem.
Na drugim etapie do Saint-Etienne początkowo uciekała francusko-holenderska piątka: Guillaume Auger (RAGT Semences), Andy Flickinger (Ag2R), Anthony Geslin (Brioches la Boulangere) oraz Erik Dekker i Karsten Kroon (obaj z Rabobanku). Najbardziej doświadczony i utytułowany w tym gronie Dekker wygrał pierwsze cztery (małe) premie górskie tego dnia, lecz Holendrom nie udało się powtórzyć manewru z Tour de France 2002 gdy podczas podobnej ograli gospodarzy na ósmym etapie do Plouay. Maksymalna przewaga kwintetu wyniosła 4:20 na 70 kilometrze, a cała akcja zakończyła się na 20 km przed metą w końcówce podjazdu pod premię drugiej kategorii - Col de la Croix de Chaubouret. Gdy to nastąpiło skuteczny atak przeprowadził 18 km przed Saint-Etienne (2 km przed szczytem wspomnianej góry) J.E. Gutierrez, który na premii uzyskał 0:20 przewagi nad peletonem (ledwie 42-osobowym). Na zjeździe Gutierrez nie zmarnował całego swego zysku i dotarł do linii mety w Saint-Etienne z przewagą 0:07 nad wspomnianą grupą, którą przyprowadził kolejny kolarz Phonaku - Dessel. Na trzecim miejscu finiszował O'Grady, który tym samym zasygnalizował dalszy postęp jaki poczynił w swych i tak już wcześniej przyzwoitych umiejętnościach jazdy po górach jak na czołowego sprintera światowego peletonu. Nowym liderem został w nagrodę za swój śmiały atak Gutierrez o 0:08 przed Mayo, 0:09 przed Hamiltonem oraz 0:10 przed Armstrongiem, Pereiro i Desselem. Etap trzeci zakończył się jedynym w całej imprezie stricte francuskim sukcesem. Na drugiej "hopce" dnia (na 30 km trasy) sygnał do ataku dał Bask Iker Flores (Euskaltel), do którego na zjeździe dołączyli: Nicolas Portal (Ag2R) i Estończyk Janek Tombak (Cofidis). Na ostatnim w tym dniu wzniesieniu (144 km) Flores odjechał dwójce słabszych górali na 1:15, zaś nad peletonem miał już 5:10 przewagi. W grupie zasadniczej na zjeździe z tej góry do przepaści spadł Francuz Mickael Pichon (Brioches la Boulangere), który doznał poważnych obrażeń, przede wszystkim głowy oraz twarzy i w konsekwencji zakończył swój udział w CdDL w szpitalu. Na swoje nieszczęście jednak nie był on w stanie oprzeć się pościgowi dwójki rywali, którzy dogonili go na 15 kilometrów przed metą. Skuteczny atak przeprowadził dopiero (na 5 km przed Aubenas) Portal, który do mety dotarł o 0:51 przed Tombakiem i Floresem, zaś peleton ze stratą 1:49 do Francuza przyprowadził bardzo regularny O'Grady przed Thomasem Voecklerem (Brioches la Boulangere) i Cookie'm. Siódme i ósme miejsca zajęli Gutierrez i Mayo więc w klasyfikacji łącznej nie zaszły żadne istotne zmiany - faworyci czekali na etap czwartkowy.
Podczas przeszło 21-kilometrowej wspinaczki z Bedoin na Mont Ventoux wielki pokaz swych możliwości dał Mayo, który na górę dotarł w czasie 55:51 (tj. o minutę szybciej niż dotychczasowy rekordzista Amerykanin Jonathan Vaughters na podobnym etapie CdDL w 1999 roku) czyli z przeciętną prędkością 23,202 km/h. Co ciekawe to nie Armstrong uzyskał czas najbardziej zbliżony do baskijskiego rekordu, lecz kolarze Phonaku. Drugi wynik - 56:26 "wykręcił" Hamilton (+ 0.35), zaś trzeci - 56:54 Sevilla (+ 1:03). Tymczasem lider US Postal był dopiero piąty (przegrał jeszcze z Hiszpanem Juanem Miguelem Mercado z Quick Step) uzyskując czas 57:49. Co ciekawe był on o trzy sekundy lepszy niż uzyskany przez Armstronga pięć lat wcześniej, gdy na tym "etapie prawdy" również był piąty. Trzynastu kolarzom udało się zmieścić tego dnia w czasie poniżej godziny, wśród nich znalazło się ponownie aż pięciu zawodników Phonaku, gdyż oprócz wspomnianej już dwójki dobrze pojechali również: Gutierrez (siódmy), Pereiro (jedenasty) i Dessel (trzynasty). Nowym liderem został oczywiście Mayo o 0:36 przed Hamiltonem, 1:14 przed Sevillą, 2:00 przed Armstrongiem, 2:32 przed Mercado i 2:36 przed Gutierrezem. Przejściowy etap piąty do Sisteron rozstrzygnęła międzu sobą dziewiątka kolarzy zaangazowanych w ucieczkę, która "poszła" na 37 kilometrze. Na 78 km dziewiątka miała już 6:10 przewagi nad peletonem, zaś po 104 kilometrze podzieliła się na trzy pododdziały. Zaatakowali bowiem Amerykanin George Hincapie (US Postal) i wszędobylski O'Grady, których to bezskutecznie usiłowali gonić: Cooke oraz Francuzi - Jerome Pineau (Brioches la Boulangere) i Nicolas Jalabert (Phonak). Na mecie po zaciętym finiszu O'Grady ograł Hincapiego. Ten duet zdystansował kolejny tj. Cooke'a i Pineau o 1:33, zaś Jalaberta II o 2:14. Pozostała czwórka stracił od 3:09 do 3:16, zaś z grupy zasadniczej najszybciej finiszował Hushovd ze stratą 6:12. W "generalce" nie było istotniejszych zmian, aczkolwiek (dziewiąty po czterech odcinkach) Dunczyk Michael Rasmussen (Rabobank) odpuścił końcówkę etapu i przyjeżdżając o 5:20 za niemal całym peletonem wypadł z czołowej "10".
Już następnego dnia okazało się, że piątkowa postawa duńskiego górala była fortelem godnym pana Onufrego Zagłoby. Rasmussen po prostu wolał się postarać o zwycięstwo etapowe na jednym z dwu pozostałych do rozegrania odcinków niż dbać o miejsce w "10" klasyfikacji genralnej - tymczasem jadąc z niewielką stratą do lidera na weekendowych etapach byłby uważniej pilnowany. Dzięki wyżej opisanemu zabiegowi taktycznemu Rasmussen z sukcesem zaatakował w sobotę już na podjeździe pod Col Bayard wspólnie z liderem Team CSC Włochem Ivanem Basso. Basso wygrał cztery pierwsze premie górskie, lecz na piątej miał problemy mechaniczne (z łańcuchem) i nie zdołał już dojść Duńczyka. Rasmussen tymczasem nie zwalniał tempa, zbierał kolejne punkty do klasyfikacji górskiej (którą ostatecznie wygrał), zaś do Grenoble zjechał z przwagą 5:20 nad Basso i 6:43 nad "20" kolarzy, z której najszybciej finiszowali: Voeckler, Gutierrez, Mercado i młodziutki (20-letni) Szwed Thomas Lovkvist. W grupie lidera podczas etapu nieśmiało atakować pozycję Mayo próbowali tylko: Gutierrez oraz Portugalczyk Jose Azevedo (US Postal) i Hiszpan Carlos Sastre (Team CSC). Tym samym w czołówce klasyfikacji generalnej nie doszło do większych roszad, bowiem jedynie na siódme miejsce wskoczył bohater dnia - Rasmussen. Ostatni siódmy etap (niemal równie trudny co sobotni) wygrał O'Grady, który podczas tegorocznego CdDL przechodził sam siebie - najwyraźniej zazdroszcząc świetnej górskiej jazdy w Giro d'Italia swemu rodakowi i też ex-torowcowi Bradley'owi McGee. Tego dnia Australiczyk uciekł w towarzystwie Francuzów: Sandy Casara (FdJeux.com), Nicolasa Reynaud (RAGT Semences) i Geslina, a także: Hiszpana Pedro Horillo (Quick Step) i Kazacha Dmitrija Murawiewa (Credit Agricole). Uzyskali oni max. 13:00 przewagi nad faworytami, zaś na ostatniej górze Col de Sarcenas jako pierwszy zaatakował Murawiew. Szybko jednak udanie skontrowali go Casar i O'Grady. Francuz próbował zgubić na podjeździe jadącego w zielonej koszulce lidera klasyfikacji punktowej (sprinterskiej) kolarza z Antypodów, lecz bez powodzenia. W rewanżu to O'Grady podjął próbę odjazdu na zjeździe i jemu się powiodło. Do Grenoble Stuart dojechał z przewagą 0:19 nad Casarem, 3:14 nad Horillo i Murawiewem oraz 4:53 nad Reynaud i 4:55 nad Geslinem. Z 12-osobowej grupy asów najszybciej po siódme miejsce (ze stratą 6:44 do Australijczyka) finiszował Armstrong, który na trasie nie podjął jednak żadnej poważnej próby zaatakowania pozycji Mayo. Akcję tego typu (w sumie jednak niegroźną i nieskuteczną) przeprowadzili tylko: inny Amerykanin Levi Leipheimer (Rabobank) oraz Francuz David Moncoutie (Cofidis). W czołówce już wcześniej wykrystalizowanej "generalki" spadł tylko z ósmej na dziesiątą pozycję kolega lidera Inigo Landaluze, który do mety siódmego etapu dojechał w kolejnej grupie 8:03 za O'Gradym (a więc 1:19 za sąsiądami w dotychczasowej klasyfikacji łącznej 56. CdDL).
Ostatecznie więc trzy ostatnie dni niewiele zmieniły w hierachii ustalonej przed wszystkim podczas niemiłosiernej wspinaczki pod Mont Ventoux. Cały wyścig wygrał Mayo o 0:36 przed Hamiltonem, 1:14 przed Sevillą, 2:00 przed Armstrongiem, 2:32 przed Mercado, 2:36 przed Gutierrezem, 2:39 przed Rasmussenem, 3:33 przed Leipeheimerem, 3:53 przed Pereiro i 4:02 przed Landaluze. Tak jak godnym zwycięzcą całej imprezy został Iban Mayo tak równie zasłużonych triumfatorów znalazły pozostałe klasyfikacje tego wyścigu. Stuart O'Grady zdecydowanie wygrał klasyfikację punktową, zaś Michael Rasmussen został "Królem Gór". Najlepszą drużyną okazał się Phonak Hearing Systems (przed US Postal i Euskaltel), zaś najwszechstronniejszym kolarzem całej imprezy jej dwudniowy lider Jose Enrique Gutierrez (szósty w "generalce" oraz drugi zarówno w górskiej jak i sprinterskiej punktacji). Podsumowując: Mayo ograł Armstronga łatwiej niż Amerykanin uczynił to przed rokiem. Co prawda Teksańczyk zapowiadał, że nie pojedzie w tegorocznym CdDL na "pełen gaz", lecz niewątpliwie chciał się sprawdzić w obu próbach czasowych, przede wszystkim podczas "etapu prawdy" z Bedoin na Mont Ventoux. Gdyby tam wygrał zapewne broniłby później prowadzenia jak to miało już miejsce w dwóch poprzednich edycjach Dauphine Libere. Niemniej przegrał i to dotkliwie (o blisko dwie minuty) i jako, że Mayo przy wsparciu kolegów nie okazywał na dalszych etapach górskich objawów słabości Armstrong nie podjął - zapewne z góry skazanej na niepowodzenie - próby zdetronizowania Baska. Na Tour de France nie będziemy świadkami podobnego wyczekiwania, a raczej zażartej walki głównych faworytów "Wielkiej Pętli" czyli: Armstronga, Hamiltona, Hiszpana Roberto Herasa (Liberty Seguros), Mayo czy Niemca Jana Ullrciha (T-Mobile).
POWRÓT
|