|
POŻEGNANIA Z SZOSĄ - część 3:
Bohaterami ostatniego odcinka pożegnań są dwaj włoscy mistrzowie. Poza krajem pochodzenia wbrew łączył ich także rok urodzenia czy czas rozpoczęcia kariery zawodowej. Przede wszystkim jednak wspaniały sezon 1998, który dla obu okazał się szczytowym punktem na ich drodze do kolarskiego Olimpu. Dzieliła zaś obrana, czy może raczej narzucona przez fizyczne predyspozycje specjalizacja. Michele Bartoli był "księciem klasyków" tzn. dwukrotnym zwycięzcą Pucharu Świata w latach 1997-1998 i ogółem sześciu imprez z tego cyklu pomiędzy rokiem 1996 a 2003. Ponadto miał zaszczyt zostać numerem 1 rocznego rankingu UCI za sezon 1998. Natomiast Marco Pantani był niedoścignionym "królem gór", aczkolwiek mając na uwadze wyższe cele nie przejmował się zbytnio klasyfikacjami górskimi Wielkich Tourów. Jednocześnie pozostaje do dziś jednym z zaledwie siedmiu kolarzy, który w ostatnich 95 latach ustrzelili w tym samym sezonie (1998) wielki dublet Giro d'Italia + Tour de France. Tym większa szkoda, że tej barwnej postaci nie ma już wśród żyjących.
BARTOLI Michele (Włochy)
Miejsce i data urodzenia: Pisa {region: Toskania} 27.5.1970
Liczba zwycięstw: 56
Wzrost: 179 cm
Waga (w sezonie): 64 kg
Jeden z trzech najlepszych (obok Maurizio Fondriesta i swego "ucznia" Paolo Bettiniego) włoskich specjalistów od wyścigów klasycznych w zamkniętej już erze Pucharu Świata Toskańczyk Michele Bartoli rozpoczął swą naukę w zawodowym peletonie na jesieni 1992 roku jako stażysta w grupie Mercatone Uno. W owym czasie (lata 1992-1994) u jego boku pierwsze kroki w kolarskiej elicie stawiał też inny przyszły as, równieśnik Bartoliego Francesco Casagrande, zaś najważniejszymi postaciami tej ekipy byli: sprinter Adriano Baffi, holenderski klasyk Adri van der Poel, etapowiec Flavio Giupponi czy też zdolny góral Enrico Zaina. Do tego towarzystwa w sezonie 1994 dołączyli jeszcze coraz słynniejszy Mario Cipollini i zwycięzca Giro d'Italia z roku 1991 Franco Chioccioli. Pierwsze zwycięstwa kolarz z miasta Krzywej Wieży odnotował już w lutym 1993 roku wygrywając dwa etapy i klasyfikację generalną nie rozgrywanego już obecnie wyścigu Settimana Siciliana (Tydzień Sycylijski). Rok później po raz pierwszy zdradził swe nieprzeciętne predyspozycje w wyścigach jednodniowych wygrywając w Belgii wyścigi Brabantse Pijl (Strzała Brabancka) oraz GP Pino Cerami (Memoriał naturalizowanego w Belgii Włocha zwycięzcy Paryż - Roubaix z roku 1960). Tymi wynikami niewątpliwie zwrócił na siebie uwagę w ojczyźnie klasyków, lecz szerszej publiczności dał się poznać dwa miesiące później podczas wielkiego Giro. Na górzystym etapie trzynastym ze słoweńskiego Kranj do austriackiego Lienzu zabrał się w odjazd dziesięciu niegroźnych dla czołówki wyścigu kolarzy i na jednym z podjazdów oderwał się od swych kompanów zwyciężając po solowym rajdzie z przewagą dwóch i pół minuty nad najbliższym z nich.
W sezonie 1995 głównym sponsorem ekipy, w której co raz większe poważanie zdobywał sobie Bartoli został producent ekspresów do kawy Saeco. Tymczasem Toskańczyk zaczął się pojawiać w czołówkach wyścigów o Puchar Świata. W marcu zajął piąte miejsce w klasyku Mediolan - San Remo, zaś miesiąc później był już trzeci w ardeńskim wyścigu Liege - Bastgone - Liege. Podczas tego wyścigu wszystkich zaskoczył niemłody już Szwajcar Mauro Gianettiemu, zaś Bartoli na finiszu przegrał jeszcze ze swym słynnym rodakiem Giannim Bugno, ale pokonał za to Francuza Laurenta Jalaberta. Natomiast pomiędzy obu wyżej wymienionymi imprezami zdołał wygrać rozgrywany we Flandrii 4-etapowy wyścig Driedaagse van de Panne. Jesień też przyniosła mu powody do zadowolenia. W pierwszej wrześniowej edycji Vuelta a Espana wywalczył wysokie dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej po drodze finiszując na trzecich miejscach w Barcelonie i na Pla de Beret (w Pirenejach). Na zakończenie sezonu zaś był trzeci w Giro di Lombardii gdzie w końcówce dał się ubiec bardziej doświadczonemu rodakowi Gianni Faresinowi po czym przegrał finisz z innym swym pobratymcem Daniele Nardello. Niemniej dzięki temu wynikowi po raz pierwszy pojawił się w ścisłej czołówce ogólnej klasyfikacji Pucharu, a dokładnie na czwartym miejscu. Z Saeco przeszedł na dwa lata do mającej niezwykle mocny skład klasyczny ekipy MG-Technogym prowadzonej przez Giancarlo Ferrettiego. W kwietniu wygrał swój pierwszy pucharowy wyścig Ronde van Vlaanderen (Dookoła Flandrii). Uciekł wszystkim na wzniesieniu Kapelmuur i dotarł do mety w Meerbeke z przewagą 55 sekund 18-osobową grupą pościgową. Ponieważ później zajął też m.in. piąte miejsce w Leeds, drugie w Zurichu i szóste w Tours w łącznej klasyfikacji pucharowej przesunął się na trzecią pozycję, lecz "księciem klasyków" wciąż pozostawał Belg Johan Museeuw. Po raz pierwszy został członkiem włoskiej squadra tak w wąskim jej wymiarze wytypowanej na Igrzyska OLimpijskie jak i szerszej na Mistrzostwa Świata. W Atlancie Bartoli finiszował ósmy (tuż przed naszym Zbigniewem Spruchem), zaś w Lugano był trzeci (odjechali mu tylko Johan Museeuw i Mauro Gianetti). Te sukcesy jak i zwycięstwa w semi-klasykach pierwszej kategorii: Giro del Veneto, GP Fourmies oraz Giro dell'Emilia sprawiły, że sezon 1996 ukończył na piątym miejscu w rankingu UCI.
Najlepsze dla Michała z Pisy okazały jednak dopiero sezony 1997-1998. To w tym czasie powtórzył on osiągnięcia "Lwa z Flandrii" z lat 1995-1996 i również rok po roku triumfował w całym Pucharze Świata. Jednak oba te sukcesy zostały odniesione w skrajnie różnych okolicznościach. W sezonie 1997 Bartoli wygrał swój pierwszy Liege - Bastogne - Liege gubiąc na podjeździe do mety zwycięzcę Fleche Wallonne z owego sezonu Laurenta Jalaberta. Ponadto był znów piąty w Mediolan - San Remo, szósty w Amstel Gold Race i Meisterschaft von Zurich, lecz pomimo tego po ośmiu z dziesięciu pucharowych imprez miał aż 47 punktów straty do prowadzącego Duńczyka Rolfa Sorensena, który wcześniej m.in. wygrał Ronde van Vlaanderen. Na szczęście dla Włocha Skandynaw pod koniec sierpnia w trakcie wyścigu etapowego Ronde van Nederland (Dookoła Holandii) doznał kontuzji, która wyłączyła go ze startów do końca sezonu. To zdarzenie oczywyście znacznie ułatwiło Bartoliemu pościg za nim. W Paryż - Tours finiszował jednak dopiero czernasty dzięki czemu zdobył 12 punktów i miał ich w sumie 240 w stosunku do 275 Sorensena. W ostatnim wyścigu tego cyklu (Giro di Lombardia) wystarczało mu więc zająć minimum piąte miejsce. Do mety w Bergamo dotarł na czele wraz z trzema innymi kolarzami: Laurentem Jalabertem oraz Włochami Francesco Casagrande i Paolo Lanfranchim. Będąc pewny swego odpuścił finisz, wyścig wygrał Francuz, zaś Bartoli mógł się cieszyć z kolejnych 40 punktów (za czwartą lokatę) i generalnego zwycięstwa w Pucharze. Sukcesy pucharowe oraz zwycięstwa w Trofeo Laigueglia, Rund um den Henninger Turm i Trofeo Melinda pozwoliły mu również awansować na trzecią pozycję w rankingu UCI.
Rok później nie było już żadnych wątpliwości komu należy się Puchar. Bartoli ponownie wygrał "ardeńską staruszkę" ze startem i metą w Liege. Tym razym uczynił to w stylu godnym największych mistrzów. W decydującą akcję zabrał się z dwoma innymi najwyżej notowanymi kolarzami ówczesnego peletonu, co więcej obaj jego rywale: Laurent Jalabert i Szwajcar Alex Zulle reprezentowali tą samą ekipę ONCE! Jednak lider grupy Asics nie tylko nie dał się zgubić atakującym go na zmianę zawodników hiszpańskiej drużyny, lecz najpierw zmęczył Zulle'go a potem zgubił też Jalaberta i wygrał z przewagą aż 1:13 nad Francuzem! Włoch wygrał jeszcze latem Meisterschaft von Zurich, a poza tym był drugi w HEW Cyclassics Cup, trzeci w Amstel Gold Race, czwarty w Giro di Lombardia i szósty w Ronde van Vlaanderen przez co uzbierał ogółem aż 416 punktów! Dzięki temu jako jedyny triumfator w 16-letniej historii Pucharu Świata wygrał z dorobkiem przeszło dwukrotnie większym od drugiego kolarza - Holender Leon van Bon miał ich tylko 190. Będąc u szczytu swych fizycznych możliwości Bartoli po raz pierwszy i jak się miało okazać po raz ostatni w karierze przymierzył się też poważnie do występu w Giro d'Italia. Przez dwa tygodnie toczył wyrównaną walkę z asami wyścigów etapowych: Włochem Marco Pantanim, Rosjaninem Pawłem Tonkowem i Alexem Zuelle. Po czterech latach znów wygrał trzynasty etap tej imprezy (tym razem z metą w Schio), zaś w pierwszym tygodniu ścigania był drugi w Cuneo, Monte Argentario i Lago Laceno, zaś po piątym etapie jechał nawet dzień w różowej koszulce lidera. Nie wytrzymał jednak wyraźnie trudów całego wyścigu bo na siedemnastym odcinku w Dolomitach (do Selva di Val Gardena) przekroczył limit czasu. W październikowym chłodzie w holenderskim Valkenburgu wywalczył swój drugi w karierze brązowy medal Mistrzostw Świata. Znów uległ reprezentatom Szwajcarii i Belgii, tym razem złoto przypadło Oscarowi Camenzindowi, zaś w bezpośredniej walce o srebro Włoch poddał się prawie bez walki Peterowi Van Petegemowi. Ponieważ w trakcie sezonu wygrał też Driedaagse van de Panne oraz trzy jednodniówki: Giro della Provincia di Reggio di Calabria, GP Kanton Aargau (Gippingen) i Giro della Romagna ten wspaniały dla siebie sezon zakończył na fotelu lidera rankingu UCI z przewagą ponad 500 punktów nad zdetronizowanym Laurentem Jalabertem.
Najlepszy kolarz roku 1998 dołączył po tym sezonie do zdecydowanie najlepszej wówczas ekipy światowego peletonu czyli włoskiej Mapei. Wiosnę miał udaną, ale bez szczególnych rewelacji. W połowie marca wygrał najbardziej prestiżową z regionalnych włoskich etapówek czyli Tirreno - Adriatico, zaś pod koniec tego miesiąca już po raz drugi zwyciężył w jednodniówce Brabantse Pijl. Jednak w swoich ulubionych belgijskich klasykach z Pucharu Świata czyli Ronde van Vlaanderen i Liege - Bastogne - Liege stać go było "tylko" na dwa czwarte miejsca. Otóż we Flandrii na górce Kapelmuur z czołówki wyrwała się trójka Belgów: Peter Van Petegem, Frank Vandenbroucke oraz Johan Museeuw. Natomiast w Ardenach poza zasięgiem rywali byli: znajdujący się w życiowej formie Vandenbroucke oraz Holender Michael Boogerd, zaś trzeci finiszował rodak tego ostatniego Maarten den Bakker. Cztery dni wcześniej właśnie owego den Bakkera Toskańczyk pokonał w drodze po gładkie zwycięstwo na trasie Fleche Wallonne. Niestety trzyletnią świetną passę Włocha przerwał feralny upadek na trasie wyścigu Deutschland Tour (Dookoła Niemiec). Poważna kontuzja będąca konsekwencją tego zdarzenia wyłączyła Bartoliego ze startów już do końca owego sezonu i nawet wiosną 2000 roku nie wrócił on jeszcze do pełni zdrowia. Przypomniał się dopiero latem bowiem pod koniec czerwca wygrał Mistrzostwa Włoch, zaś miesiąc później francuski semi-klasyk GP Ouest France w Plouay (Wielką Nagrodę Zachodniej Francji) dzieki czemu zapewnił sobie miejsce w składzie włoskiej reprezentacji na wrześniowe Igrzyska Olimpijskie i październikowe Mistrzostwa Świata. W obu mistrzowskich imprezach był najlepszym z Włochów, ale na mecie tylko czwarty. Olimpijski wyścig w Sydney zdominowała trójka kolarzy Telekomu: Niemcy Jan Ullrich i Andreas Kloden oraz Kazach Aleksander Winokurow, natomiast na mistrzowskim finiszu w Plouay szybsi od Bartoliego byli Łotysz Romans Vainsteins, nasz Zbigniew Spruch i Hiszpan Oscar Freire. Co gorsza rozgoryczony niepowodzeniami Bartoli mocno pokłócił ze swym dotychczasowym superpomocnikiem Paolo Bettinim, który dojrzewał już do myśli o własnych sukcesach.
Rok 2001 zaczął bardzo obiecująco tzn. od zwycięstwa w Het Volk semi-klasyku tradycyjnie rozpoczynającym sezon w Belgii. Jednak potem było już o wiele gorzej, bowiem w ciągu pozostałych ośmiu miesiący jeszcze tylko raz cieszył się ze zwycięstwa podczas sierpniowego wyścigu drugiej kategorii GP Citta di Camaiore. Coraz ciaśniej było mu też w ekipie Mapei i jeszcze przed końcem tego sezonu przeszedł do Fassa Bortolo - można powiedzieć, że wrócił pod skrzydła Ferrettiego. W nowej ekipie wyraźnie odżył. Już w lutym 2002 roku wygrał francuską etapówkę Tour Mediterraneen, zaś w kwietniu najpierw finiszował trzeci w Fleche Wallonne, a następnie dzięki wydatnej pomocy Rosjanina Siergieja Iwanowa pokonał Michaela Boogerda i Amerykanina Lance'a Armstronga podczas Amstel Gold Race. We wrześniu wygrał Giro dell'Emilia, lecz na Mistrzostwa Świata nie pojechał bo nowy selekcjoner włoskiej reprezentacji Franco Ballerini w obliczu płaskiej trasy w Zolder ustawił swą drużynę zdecydowanie pod ówczesnego króla sprinterów Mario Cipolliniego. Cipollini mistrzostwo zdobył i nikt decyzji Balleriniego nie miał prawa skrytykować. Niemniej i Bartoli potwierdził swą wartość wygrywając w połowie października semi-klasyk Mediolan - Turyn oraz ostatni z klasyków Pucharu Świata Giro di Lombardia dzięki czemu w pucharowej rywalizacji ponownie zajął miejsce na generalnym podium (trzecie jak w sezonie 1996).
Po słabej pierwszej połowie sezonu 2003 w sierpniu zajął drugie miejsca w belgijskiej etapówce Tour de la Region Wallonne oraz rodzimej jednodniówce Giro del Veneto, lecz co istotniejsze już we wrześniu wygrał semi-klasyk najwyższej kategorii Giro del Lazio (Dookoła stołecznej prowincji Lacjum). Jednak Ballerini znów pominął go przy ustalaniu składu na Mistrzostwa Świata i to pomimo faktu, iż urozmaicona trasa w kanadyjskim Hamilton z pewnością była Bartoliemu bardziej przyjazna od tej z Zolder. Niemniej "Baleron" konsekwentnie budował swą drużynę wokół jednego lidera (Paolo Bettiniego) oraz maksymalnie dwóch "poruczników", zaś ambitny i wręcz egocentryczny Bartoli nie pasował do tej koncepcji. Włosi z Hamilton nie przywieźli medalu, bowiem Bettini finiszował dopiero jako czwarty. Tymczasem Bartoli na zakończenie sezonu w jeszcze lepszym stylu niż rok wcześniej wygrał klasyk Giro di Lombardia pewnie pokonując na finiszu młodego Angelo Lopeboselli'ego. Zimą 2003/2004 wraz ze swym młodym kolegą i rodakiem (bardzo utalentowanym etapowcem) Ivanem Basso przeniósł się do duńskiego Team CSC. Jednak trapiony kontuzjami nie zdołał błysnąć wynikami. Dość powiedzieć, że za jego najlepsze osiągnięcie w sezonie 2004 może uchodzić druga lokata w pierwszomajowym GP SATS tzn. duńskiej jednodniówce trzeciej kategorii. Nie dziwi więc, iż zniechęcony słabymi wynikami i przede wszystkim kłopotami zdrowotnymi przeszłol 34-letni już kolarz zwołał konferencję prasową w Mediolanie na 24 listopada i na niej to w towarzystwie swego dyrektora sportowego Bjarne Riisa poinformował kolarski świat o zakończeniu swej bogatej kariery.
Dorobek punktowy w Klasyfikacji - "Kolarz Wszechczasów": 1076,25 punkta (56 miejsce)
1992 - 0
1993 - 0
1994 - 9
1995 - 80,4
1996 - 169,5
1997 - 155,5
1998 - 245,85
1999 - 105
2000 - 100,5
2001 - 12,5
2002 - 118
2003 - 80
2004 - 0
Przebieg kariery czyli znaczące wyniki w najważniejszych wyścigach (zaliczonych do Klasyfikacji - "Kolarz Wszechczasów"):
(Profi od września 1992: Mercatone Uno)
1993 (Mercatone Uno-Medeghini)
1994 (Mercatone Uno-Medeghini)
Giro d'Italia : E-1
1995 (Saeco-Mercatone Uno)
Vuelta a Espana : K-9,E-3,E-3
Milano - San Remo : 5
Liege - Bastogne - Liege : 3
Giro di Lombardia : 3
1996 (MG-Technogym)
Igrzyska Olimpijskie ze startu wspólnego : 8
Mistrzostwa Świata ze startu wspólnego : 3
Ronde van Vlaanderen : 1
Leeds International Classic : 5
Meisterschaft von Zurich : 2
Paryż - Tours : 6
Tirreno - Adriatico : etap
Tour de Suisse : etap
Paryż - Bruksela : 3
1997 (MG-Technogym)
Milano - San Remo : 5
Liege - Bastogne - Liege : 1
Amstel Gold Race : 6
Meisterschaft von Zurich : 6
Giro di Lombardia : 4
Tirreno-Adriatico : etap
Fleche Wallonne : 4
Rund um den Henninger Turm : 1
Paryż - Bruksela : 4
1998 (Asics-CGA)
Giro d'Italia : E-2,E-2,E-2,E-1,L-1
Mistrzostwa Świata ze startu wspólnego : 3
Ronde van Vlaanderen : 6
Liege - Bastogne - Liege : 1
Amstel Gold Race : 3
HEW Cyclassics Cup : 2
Meisterschaft von Zurich : 1
Giro di Lombardia : 4
Fleche Wallonne : 5
Paryż - Bruksela : 3
1999 (Mapei-Quick Step)
Ronde van Vlaanderen : 4
Liege - Bastogne - Liege : 4
Tirreno - Adriatico : K-1
Fleche Wallonne : 1
2000 (Mapei-Quick Step)
Igrzyska Olimpijskie ze startu wspólnego : 4
Mistrzostwa Świata ze startu wspólnego : 4
Giro di Lombardia : 5
Grand Prix Ouest France : 1
2001 (Mapei-Quick Step, od września: Fassa Bortolo)
Giro di Lombardia : 5
2002 (Fassa Bortolo)
Amstel Gold Race : 1
Meisterschaft von Zurich : 6
Giro di Lombardia : 1
Fleche Wallonne : 3
2003 (Fassa Bortolo)
Giro di Lombardia : 1
Giro del Lazio : 1
2004 (Team CSC)
Ważniejsze zwycięstwa (sukcesy) w pozostałych wyścigach:
1993 : 1. Settimana Siciliana + dwa etapy, 2. Premondiale I, 3. Cronostaffeta;
1994 : 1. Brabantse Pijl, 1. GP Cerami, 1. Trofeo d'Abruzzo, 2. Giro del Veneto, 3. Valles Mineros, 3. Lusiana;
1995 : 1. Driedaagse van de Panne + etap;
1996 : 1. GP de Fourmies, 1. Giro dell'Emilia, 1. Giro del Veneto, 2. Giro della Romagna, 3. Giro di Calabria;
1997 : 1. Trofeo Melinda, 1. Trofeo Laigueglia, 2. Tour Mediterraneen + etap, 2. Giro di Toscana, 2. Amsterdam Rai Derny Race, 3. GP de Fourmies;
1998 : 1. GP Kanton Aargau (Gippingen), 1. Driedaagse van de Panne, 1. Giro dell Regio di Calabria, 1. Giro di Romagna, dwa etapy Tour Mediterraneen, 2. Grand Prix E-3 Harelbeke, 2. Coppa Sabatini, 2. Giro di Calabria + etap, 3. Giro dell'Emilia;
1999 : 1. Brabantse Pijl, etap Ruta del Sol, etap Vuelta Valenciana;
2000 : 1. Mistrzostwa Włoch, etap Ruta del Sol, 2. Trofeo Melinda, 2. GP Citta di Camaiore, 3. Coppa Placci;
2001 : 1. GP Citta di Camaiore, 1. Omloop Het Volk, 2. Mistrzostwa Włoch;
2002 : 1. Milano - Torino, 1. Giro dell'Emilia, 1. Tour Mediterraneen + etap, etap Giro delle Provincia di Lucca;
2003 : 2. Giro del Veneto, 2. Tour de la Region Wallonne + etap;
2004 : 2. GP S.A.T.S.
Czołowe miejsca w Rankingu UCI: 1996 - 5, 1997 - 3 i 1998 - 1.
Czołowe miejsca w Pucharze Świata: 1995 - 4, 1996 - 3, 1997 - 1, 1998 - 1, 2001 - 10, 2002 - 3 i 2003 - 9.
PANTANI Marco (Włochy)
Miejsce i data urodzenia: Cesena {region: Emilia-Romagna} 13.1.1970
Miejsce i data śmierci: Rimini {region: Emilia-Romagna} 14.2.2004
Liczba zwycięstw: 35
Wzrost: 172 cm
Waga (w sezonie): 56 kg
Jak zapamiętamy tego człowieka? Jako genialnego górala i nieprzeciętną postać w skali światowego peletonu ostatniej dekady, jako ofiarę mediów, organów ścigania i swego środowiska czy też jako sportowego oszusta? Krótkie życie oraz zawodowa kariera Marco Pantaniego obfitowało w wielkie wzloty i głębokie upadki. Bezkompromisowym stylem swej jazdy zaskarbił sobie miłość rzeszy kibiców na całym świecie. Niemniej jako zawodnik najbardziej znany pośród zamieszanych w ostatnich latach w afery dopingowe skupił na sobie sporą część odpowiedzialności za grzechy współczesnego kolarstwa. Pantani uchodził za specjalistę od wyścigów etapowych (a w szczególności świetnego górala) jeszcze za czasów amatorskich. Już w 1990 roku zajął trzecie miejsce w tzw. Baby Giro czyli wyścigu Dookoła Włoch dla kolarzy do lat 26 bez kontraktów profesjonalnych. Przegrał wówczas tylko ze swymi rodakami i późniejszymi rywalami z zawodowego peletonu: Wladimirem Belli i Ivanem Gottim. Rok później Pantani zajął drugą lokatę w tej samej imprezie, a lepszy od niego okazał się tym razem inny z przyszłych włoskich asów Francesco Casagrande. Kolarz z nadmorskiego Cesenatico czynił jednak stałe postępy i w sezonie 1992 nie miał już sobie równych na trasie małego Giro. A skoro nie było już specjalnie czego szukać na amatorskim rynku jeszcze we wrześniu tego samego roku dołączył do grona zawodowców. Pierwsze lata swej kariery zawodowej (do roku 1996 włącznie) spędził w reklamującej dżinsy ekipie Carrera. Liderem tej formacji do czasu nagłego wybuchu gwiazdy Pantaniego był słynny "Diabeł" czyli Claudio Chiappucci (drugi kolarz Tour de France 1990 i 1992 oraz Giro d'Italia 1991-1992). Podczas pierwszych kilkanastu miesięcy wśród profich "po stronie aktywów" zapisał w zasadzie tylko piąte miejsce w górskiej etapówce Giro del Trentino. Rok później w tym samym kwietniowym wyścigu zajął czwarte miejsce, podobnie jak w dwóch rozegranych w pierwszej połowie maja jednodniówkach: GP Industria e Artigianato oraz Giro di Toscana.
Jednak dopiero podczas Giro d'Italia Pantani miał wielkie wejście na kolarskie salony. Pod koniec drugiego tygodnia ścigania (4 i 5 czerwca) łysiejący już wtedy 24-latek zwyciężył w obu weekendowych etapach rozgrywanych na terenie Dolomitów. Najpierw w sobotę z przewagą 40 sekund nad niewielkim peletonikiem samych asów samotnie dotarł do Merano. Dzień później wręcz zmiażdżył wszystkich rywali na trasie etapu, który wiódł m.in. przez skrajnie trudną przełęcz Mortirolo do miejscowości Aprica. Na odcinku tym uzyskał 2:52 przewagi nad drugim kolarzem, swym kolegą Claudio Chiappuccim a także 3:30 nad obrońcą tytułu Baskiem Miguelem Indurainem oraz 4:06 nad liderem Rosjaninem Jewgienijem Bierzinem i tym samym wszedł do gry o generalne zwycięstwo w tym wyścigu. Ostatecznie przegrał tą walkę za znakomitym czasowcem Bierzinem, ale w pokonanym polu pozostawił choćby wielkiego Induraina! Miesiąc później zadebiutował w Tour de France. Zanim peleton dojechał do pierwszych gór tej imprezy (Pireneji na etapie jedenastym) Pantani tracił już 15:19 do prowadzącego Induraina. Później jednak atakował na każdym z górskich odcinków, lecz żadnego z nich nie wygrał bo na długo przed nim podobne próby podejmowali inni kolarze. Zajął trzecie miejsce w Hautacam na górze położonej obok świętego Lourdes (etap 11), drugie w Luz Ardiden (etap 12), trzecie w Val Thorens (etap 17) i jeszcze jedno drugie na górskiej czasówce z Cluses do Avoriaz (etap 19). W sumie do Induraina świętującego swój czwarty z rzędu triumf w Tourze odrobił w drugiej części zmagań aż osiem minut. W klasyfikacji generalnej tego wyścigu zajął trzecią pozycję przegrywając jeszcze z rosyjskim Łotyszem Piotrem Ugriumowem. Którego ze współczesnych młodych profesjonałów stać na podium GdI jak i TdF w tym samym sezonie? Przezwany "Piratem" (wpierw ze względu na niebezpieczny styl zjeżdżania, potem również z uwagi na bandanę i kolczyk) Marco znad Adriatyku na dodatek wygrał klasyfikację młodzieżową TdF prowadzoną dla kolarzy do lat 25. Ten sam sukces (pomimo ogólnie słabszego występu) powtórzył jeszcze w 1995 roku, lecz niestety w tych latach za zwycięstwo to nie przyznawano charakterystycznej białej koszulki.
Zgodnie z teorią ewolucji rok 1995 miałby przynieść Pantaniemu pierwsze wielkie zwycięstwa. Jednak wbrew takim oczekiwaniom choć nie zabrakło w nim sukcesów więcej było na szlaku "Pirata" przeszkód, zaś w samej końcówce sezonu góral z Carrery wręcz otarł się o śmierć! Przygotowania do startu w Giro d'Italia w trakcie, których pod koniec kwietnia zajął piąte miejsce w jednodniówce Giro dell'Appennino przerwał pierwszomajowy wypadek na treningu. Odniesiona w jego wyniku kontuzja była na tyle uciążliwa, iż wyłączyła Pantaniego ze startu w wyścigu Dookoła Włoch, który został w owym sezonie zdominowany przez Szwajcara Toni Romingera. Na szosę Pantani wrócił w połowie czerwca podczas Tour de Suisse i zdołał nawet wygrać przedostatni etap tej imprezy (na górze Flumserberg drugi był wówczas nasz Zenon Jaskuła), lecz nie miał dość czasu by przygotować wysoką i co istotniejsze stabilną formę na Tour de France. Tym razem wygrał dwa górskie etapy tzn. dziesiąty w Alpach do L'Alpe d'Huez i czternasty w Pirenejach do Guzet Neige. Dwa dni później podczas piętnastego, tragicznego odcinka z Saint-Girons do Cauterets / Cretes du Lys (zginął kolarz Motoroli i rodak Pantaniego Fabio Casartelli) przeżywał wyraźny kryzys i stracił aż 13:21 do zwycięzcy etapu Francuza Richarda Virenque'a oraz 10:47 do lidera Miguela Induraina. Z tej przyczyny w swym drugim starcie w "Wielkiej Pętli" zajął dopiero trzynastą lokatę. Start w wrześniowej Vuelta a Espana, z której się wycofał przed startem do sidemnastego etapu był dla niego tylko przetarciem przed Mistrzostwami Świata na stworzonej dla górali trasie w kolmbijskiej Duitamie. Za oceanem wywalczył brązowy medal ulegając tylko dwójce hiszpańskich Basków: Abrahamowi Olano i wspominanemu królowi TdF owej doby Indurainowi. Tuż po powrocie do Europy zderzył się na zjeździe w końcówce semi-klasyku Mediolan - Turyn z samochodem jadącym wbrew zakazowi po prąd kolarzom! Z szeregu obrażeń najpoważniejszym było bardzo skomplikowane złamanie lewej nogi. Rehabilitacja trwała ponad rok przez co Pantani nie powrócił już do poważnych ścigania w barwach Carrery. Ta zasłużona dla zawodowego kolarstwa grupa wycofała się ze sponsoringu z końcem sezonu 1996, a dochodzący do zdrowia "Pirat" we wrześniu owego roku zdołał się jeszcze pojawić się w jej barwach na starcie 53. Tour de Pologne, lecz sił starczyło mu tylko na niespełna dwa dni rywalizacji.
Po rozwiązaniu Carrery zdrowy już Pantani znalazł pracę w ekipie Mercatone Uno, której menadżerem był w owym czasie wiekowy (lecz bardzo szanowany przed kolarza) Luciano Pezzi, zaś dyrektorem sportowym Giuseppe Martinelli (w ubiegłym sezonie najważniejszy z dyrektorów Saeco). W nowych barwach pokazał się z dobrej strony już pod koniec marca kiedy to w ciągu jednego tygodnia zajął miejsca w czołówkach dwóch wyścigów etapowych: dziesiąte w Setmana Catalana i czwarte we francuskim (weekendowym) Criterium International. W kwietniu ukończył na trzeciej pozycji prestiżową Vuelta al Pais Vasco (wyścig Dookoła Kraju Basków), a niedługo potem finiszował też w czołówkach obu ardeńskich klasyków, będąc piąty w Fleche Wallonne i ósmy w Liege - Bastogne - Liege. Giro d'Italia rozpoczął w dobrym stylu zajmując trzecią lokatę podczas pierwszego górskiego odcinka z metą na górze Terminillo. Niestety trzy dni później potłukł się mocno podczas etapu do Cava dei Tirreni w kraksie, którą sprowokował nomen omen zabłąkany czarny kot. Następnego dnia nie przystąpił do dalszego ścigania, a sam wyścig wygrał Ivan Gotti przed Rosjaninem Pawłem Tonkowem. Na szczęście w przeciwieństwie do roku 1995 tym razem zdołał przygotować nie tylko wysoką, ale i bardziej stabilną formę na Tour de France. Podczas "Wielkiej Pętli" w Pirenejach zajął trzecie miejsce w Loudenville (za kolarzami Festiny: Laurentem Brochard i Richardem Virenque) oraz drugie w Andorze na górze Arcalis (za Niemcem Janem Ullrichem). Po czasówce wokół Saint-Etienne czyli jeszcze przed Alpami było już niemal pewne, że generalnym triumfatorem tego wyścigu zostanie młody "Kaiser" z Rostocku. Pantani w Alpy wkroczył na piątym miejscu, lecz dzięki zwycięstwom na etapach trzynastym i piętnastym tj. do L'Alpe d'Huez i Morzine, a także kryzysowi obrońcy tytułu Duńczyka Bjarne Riisa na etapie szesnastym do szwajcarskiego Fribourga zdołał awansować na podium. Podobnie jak trzy lata wcześniej ukończył TdF na trzeciej pozycji, bowiem lepsi od niego okazali się Ullrich i Virenque.
Rok 1997 był jednak tylko wstępem do wspaniałego sezonu 1998. Pantani zaczął go od trzeciego miejsca i zwycięstwa etapowego w hiszpańskiej Vuelta a Murcia oraz czwartej lokaty w Giro del Trentino stanowiącej dla niego poważne przetarcie przed wielkim Giro. W wyścigu Dookoła Włoch najpierw przez ponad dwa tygodnie toczył zaciętą walkę z Pawłem Tonkowem i Szwajcarem Alexem Zuelle. W tym czasie wygrał etap czternasty do stacji Piancavallo i był drugi na odcinku jedenastym do San Marino (za Andreą Noe'). Prowadzenie w wyścigu objął po etapie siedemnastym prowadzącym przez słynne przełęcze: Fedaia-Marmolada i Pordoi do miejscowości Selva Val di Gardena. Ukończył go na drugiej pozycji za współtowarzyszem ucieczki Giuseppe Guerinim, a dzień później dał się ubiec Tonkowowi na finiszu w Alpe di Pampeago. Z walki o najwyższą stawkę wypadł Zulle, lecz Tonkow do końca się poddawał. Na ostatnim górskim etapie tzn. dziewiętnastym do Plan di Montecampione Pantani zaatakował już u podnóża finałowego, blisko 20-kilometrowego podjazdu! Tylko Tonkow wytrzymał ten atak i kilka kolejnych, lecz musiał się ostatecznie poddać 2,5 kilometra przed metą. Pantani zdołał nad nim nadrobić 57 sekund (trzeci Guerini stracił aż 3:16!) i powiększył swą przewagę nad "Kozakiem" do 1:28. Dwa dni później na rozegranym we "włoskiej" Szwajcarii przedostatnim etapie, czasówce z Mendrisio do Lugano nie tylko nie dał jej sobie odebrać, ale zajął nawet trzecie miejsce i dołożył Tonkowowi dalsze 5 sekund. Triumf w Mediolanie był podwójny, bowiem niejako przy okazji generalnego zwycięstwa Pantani wygrał także klasyfikację górską tego wyścigu, którą ów wybitny góral zazwyczaj na GdI czy TdF sobie odpuszczał.
Pomiędzy metą Giro (7 czerwca) a startem Touru w Dublinie (11 lipca) tylko trenował odpoczywając od startów. Burzliwą z uwagi na aferę Festiny "Wielką Pętlą" anno domini 1998 zaczął z niezwykle niskiego pułapu tzn. z zaledwie 181 miejsca na 189 startujących w prologu! Na pierwszej długiej 58-kilometrowej czasówce z Meyrignac l'Eglise do Correze zajął zaś 33 pozycję ze stratą 4:21 do Ullricha. Dopiero w Pirenejach zaczął szybko przesuwać się w górę generalnej tabeli. "Pirat" był drugi (za swym rodakiem Rodolfo Massim) na etapie dziesiątym do Luchon, po czym wygrał etap jedenasty do Plateau de Beille. Przed Alpami na tydzień przed końcem ścigania był czwarty w "generalce" ze stratą 3:01 do prowadzącego Ullricha. Następnego wieczora po rajdzie od Col du Galibier po metę w Les Deux Alpes był już liderem wyścigu z przewagą 3:53 nad Amerykaninem Bobbym Julichem. Bezlitośnie zmiażdżony podczas tego deszczowego dnia Ullrich chwilowo spadł aż na czwartą pozycję "z bagażem" 5:56 do Włocha. Dzień później na etapie szesnastym do Albertville (m.in. przez przełęcz Madeleine) dwaj wielcy rywale walczyli bark w bark do samej mety - po zaciętym dwójkowym finiszu wygrał Ullrich przed Pantanim. Ostatni z zaplanowanych górskich odcinków (do Aix-les-Bains) zneutralizowano na skutek protestu peletonu solidaryzującego się z przesłuchiwanymi do rana kolarzami holenderskiej ekipy TVM. Przedostatniego dnia wyścigu na 52-kilometrowej czasówce z Montceau-les-Mines do Le Creusot zajął trzecią lokatę tracąc do zwycięskiego Niemca tylko 2:35. Cały wyścig wygrał więc z przewagą 3:21 nad Ullrichem i 4:08 nad Julichem. Tym samym jako pierwszy kolarz od czasu Miguela Induraina (w sezonie 1993) "ustrzelił" wielki dublet: Giro d'Italia + Tour de France w jednym sezonie! Został pierwszym Włochem od czasu Felice Gimondiego (1965), który podbił w lipcu francuskie szosy. Swój wielki triumf zadedykował w Paryżu swemu zmarłemu (26 czerwca) w wieku 77 lat mentorowi Luciano Pezzi'emu.
Do sezonu 1999 przystąpił jako nowokreowany król wyścigów etapowych szczególnie umotywowany, ale zarazem niewątpliwie znajdując się pod większą presją oczekiwań wynikowych ze strony swego otoczenia czy kibiców. Przełomowy rok w życiu Pantaniego zaczął się obiecująco już w marcu od generalnego i etapowego zwycięstwa w Vuelta a Murcia oraz etapowego sukcesu w Setmana Catalana. W kwietniu zajął ósme miejsce w Vuelta al Pais Vasco i trzecie w Giro del Trentino. Giro d'Italia zapowiadało się na wielki sukces błyskotliwego górala. Przez pierwsze trzynaście dni w Appeninach toczył zaciętą walkę z bardzo wszechstronnym Francuzem Laurentem Jalabertem. Pantani wygrał etap ósmy z metą w paśmie górskim Gran Sasso d'Italia nieopodal miejscowości L'Aquila i objął prowadzenie w wyścigu. Dzień później zajął trzecie miejsce podczas pagórkowatej czasówki wokół Ancony, lecz ze zwycięskim Jalabertem przegrał o 55 sekund i stracił koszulkę lidera (maglia rosa) na rzecz Francuza z ONCE choć obaj mieli ten sam czas łączny po dziewięciu dniach rywalizacji. Pierwszy dzień zmagań w Alpach tzn. odcinek czternasty do Borgo San Dalmazzo prowadzący przez niebotyczną przełęcz Fauniera padł łupem super zjazdowca Paolo "Il Falcone" Savoldelliego, lecz Pantani był drugi i nad Jalabertem zyskał 1:41. Dzień później lider Mercatone Uno wygrał etap z metą w sanktuarium Oropa o 21 sekund przed Jalabertem pomimo tego, iż u podnóża tego podjazdu stracił około pół minuty na skutek defektu tylnej przerzutki. Na etapie szesnastym kończącym się niewielkim wzniesieniem w miejscowości Lumezzane rolę się odwróciły bowiem wygrał "Jaja" przed "Il Pirata". Podczas etapu osiemnastego, pałsakiej czasówki wokół Treviso zajął siódme miejsce tracąc 1:38 do zwycięskiego Ukraińca Sierhija Honczara, 1:21 do drugiego Savoldelliego i 0:57 do czwartego tego dnia Jalaberta. W Dolomity wjechał więc z przewagą 0:44 nad Savoldellim i 1:09 nad Jalabertem. Etapy dziewiętnasty (do Alpe di Pampeago) i dwudziesty (do Madonna di Campiglio) wygrał bezdyskusyjnie z przewagą 1:07 nad najbliższym z rywali. W generalce przed przedostatnim królewskim odcinkiem do Apricy jakby stworzony dla niego miał już 5:38 zysku nad wiceliderem Savoldellim. Prowadził też w klasyfikacjach punktowej i górskiej więc mógł powtórzyć wynik Eddy Merckxa z Tour de France 1969 czyli zgarnąć wszystkie trzy najbardziej prestiżowe koszulki.
Jednak 5 czerwca nad ranem Pantani spadł z niebios do piekła przeprowadzone wśród zawodników czołówki badania na poziom hematokrytu (wprowadzone wiosną 1997) wykazały podwyższone stężenie w organiźmie Pantaniego. Wynik wyższy od dopuszczalnej granicy 50 % (bodajże 52 %) jakkolwiek w tych badaniach nie wskazujący bezpośrednio na przyjmowanie "utleniacza" krwi EPO oznaczał zawieszenie zawodowej licencji kolarza na dwa tygodnie ze "względów zdrowotnych" i w konsekwencji wykluczenie z już prawie wygranego wyścigu. Wyścig wygrał ostatecznie Ivan Gotti przed Paolo Savoldellim i Gilberto Simonim (Jalabert był czwarty), zaś Pantani zaszył się przed światem w swej posiadłości na dobry miesiąc. Nie pojawił się na starcie Tour de France, który wykreował nowego bohatera (Lance'a Armstronga) ani żadnego innego wyścigu do końca tego sezonu. Ponoć w tym ciężkim dla siebie okresie po raz pierwszy zaczął zażywać kokainę, która stanie się później gwoździem do jego trumny. W ostatniej chwili pojawił się w Rzymie na starcie milenijnego Giro d'Italia. Nie był to tej imprezy dobrze przygotowany (ukończył ją na 28 pozycji ze stratą 59:39), więc na trasie pomagał swemu młodszemu koledze Stefano Garzelliemu, który zdołał wygrać cały wyścig. Przebłysk dawnej formy miał na etapie dziewiętnastym do francuskiego Briancon gdzie finiszował drugi urywając z koła zarówno lidera Francesco Casagrande jak i wspomnianego Garzelliego. Podczas Touru przeżył klęskę w Pirenejach na górze Hautacam, więc na półmetku wyścigu zajmował ledwie 25 miejsce. Jednak w Alpach rzucił wyzwanie samemu Armstrongowi. Wygrał etap dwunasty z metą na osławionej Mont Ventoux, choć wyglądało na to że Amerykanin podarował Włochowi to zwycięstwo. Dwa dni później Pantani był trzeci w maratońskim etapie czternastym do Briancon, zaś odcinek piętnasty do Courchevel wygrał już samotnie jak za najlepszych swych czasów. Tydzień przed końcem był już szósty w "generalce" ze stratą tylko 1:37 do wicelidera Ullricha. Na ostatnim górskim etapie (szesnastym) do Morzine zdecydował się na długą, samobójczą wręcz szarżę wymierzoną w Armstronga, z którym pokłócił się co do interpretacji wydarzeń na Mont Ventoux. Niestety przeliczył się z siłami i stracił blisko czternaście minut do najlepszych po czym nie przystąpił już do siedemnastego etapu.
W XXI wieku Pantaniego rzadko widywaliśmy na szosie, a jeśli już to w ogonie peletonu otoczonego wierną grupą pomocników z Mercatone Uno. Częściej słychać było o nim w kontekście związanych ze sprawami dopingowymi śledztw i procesów sądowych czy nawet brawurowych wyczynów za kierownicą samochodu. W 2001 roku jechał słabo i wycofał się przed startem do dziewiętnastego etapu półtorej doby po wieczornym nalocie carabinieri na hotele kolarzy w San Remo. W tym samym roku został oczyszczony z zarzutów oszustwa sportowego w związku z podwyższonym poziomem hematokrytu (aż 60,1 %) jaki wykrytu u niego w szpitalu po wspomnianym już bardzo groźnym wypadku z października 1995 roku. Wskazówki wynikające z owych wyników wydają się jednoznaczne. W tym miejscu wypada jednak gwoli sprawiedliwości dodać, iż w 1995 roku nie było w kolarstwie jeszcze żadnych antydopingowych badań krwi i w atmosferze faktycznej wolności korzystania z "dobrodziejstw" EPO praktyka ta była szeroko rozpowszchniona. Wskazywać na to może choćby przeciek do prasy na temat wyników badań krwi u zawodników grupy Gewiss-Ballan (z Jewgienijem Bierzinem, Bjarne Riisem i Piotrem Ugriumowem w składzie) - jednej z najlepszych ekip połowy lat dziewięćdziesiątych. Podczas Giro 2002 Pantani wycofał się w Dolomitach na etapie szesnastym do Corvara alta Badia. Niedługo po tym wyścigu tj. w czerwcu został ukarany przez swą macierzystą federację 8-miesięczną dyskwalifikacją w związku z wykryciem w jego pokoju hotelowym podczas Giro 2001 (w trakcie wspomnianego nalotu policji na hotele w San Remo) strzykawek z insuliną. Miesiąc później jednak Sportowy Sąd Arbitrażowy uchylił tą karę, lecz kolarz to prawdziwego ścigania i tak gotów był dopiero na wiosnę 2003.
Wydawało się odnalazł w końcu choć skrawki dawnej formy. Po trzech latach nareszcie ukończył Giro d'Italia i to na bardzo przyzwoitym czternastym miejscu. Na etapie dwunastym z metą pod mordercze Monte Zoncolan był nawet piąty i zapewne gdyby nie upadek na zjeździe z Colle di Sempeyre na etapie osiemnastym do Chianale mógłby ukończy cały wyścig w "10". Niestety było to za mało by zasłużyć sobie na start w jubileuszowym Tour de France i wobec odmowy zaproszenia do Francji Marco po raz ostatni już stracił motywację do treningów. We wrześniu znikł z pola widzenia szefów swej drużyny i został przez nich zawieszony w roli zawodnika Mercatone Uno. Zaczął uciekać przed bliskimi (narzeczoną, przyjaciółmi, rodziną), wyjechał nawet na Kubę, zaś przez cały ten czas jego narkotykowe problemy narastały. Wieczorem 14 lutego 2004 roku znależiono go martwego w pokoju hotelowym w nadmorskim kurorcie Rimini, do którego zawitał kilka dni wcześniej. Przyczyną zawału serca było przedawkowanie kokainy zażywanej w połączeniu z lekami antydepresyjnymi. Cztery dni później w ostatniej drodze na cmentarz w rodzinnym Cesenatico towarzyszyło mu 20.000 żałobników wśród nich liczni koledzy i rywale z szosy, a nawet zawodnicy wcześniejszych epok (jak Luksemburczyk Charly Gaul i Francesco Moser) czy też zgoła innych dyscyplin (jak słynny alpejski narciarz Alberto Tomba). Uwielbiany przez wielu odszedł w samotności - kolarz wybitny, choć kontrowersyjny ... z pewnością najlepszy "góral" minionej dekady.
Dorobek punktowy w Klasyfikacji - "Kolarz Wszechczasów": 755,1 punkta (107 miejsce)
1992 - 0
1993 - 0
1994 - 164,2
1995 - 59,5
1996 - 0
1997 - 118,7
1998 - 308,7
1999 - 76,5
2000 - 27,5
2001 - 0
2002 - 0
2003 - 0
Przebieg kariery czyli znaczące wyniki w najważniejszych wyścigach (zaliczonych do Klasyfikacji - "Kolarz Wszechczasów"):
od września 1992: (Carrera Jeans-Tassoni)
1993 (Carrera Jeans-Tassoni)
1994 (Carrera Jeans-Tassoni)
Giro d'Italia : K-2,E-1,E-1,E-3
Tour de France : K-3,E-3,E-2,E-3,E-2
1995 (Carrera Jeans-Tassoni)
Tour de France : E-1,E-1
Mistrzostwa Świata ze startu wspólnego : 3
Tour de Suisse : etap
1996 (Carrera Blue Jeans)
1997 (Mercatone Uno)
Giro d'Italia : E-3
Tour de France : K-3,E-3,E-2,E-1,E-1
Vuelta al Pais Vasco : K-3
Fleche Wallonne : 5
1998 (Mercatone Uno-Bianchi)
Giro d'Italia : K-1,E-2,E-1,E-2,E-2,E-1,E-3,L-5 + G
Tour de France : K-1,E-2,E-1,E-1,E-2,E-3,L-5
1999 (Mercatone Uno-Bianchi)
Giro d'Italia : E-1,E-3,E-2,E-1,E-2,E-1,E-1,L-8
2000 (Mercatone Uno-Albacom)
Giro d'Italia : E-2
Tour de France : E-1,E-3,E-1
2001 (Mercatone Uno-TV Stream)
2002 (Mercatone Uno)
2003 (Mercatone Uno-Scanavino)
Ważniejsze zwycięstwa (sukcesy) w pozostałych wyścigach:
1993 : 5. Giro del Trentino;
1994 : 4. Giro del Trentino, 4. Giro di Toscana, 4. Grand Prix Industria e Artiginato (Larciano);
1995 : 5. Giro dell'Apenninno;
1997 : 2. A Travers Lausanne, 4. Criterium International;
1998 : 3. Vuelta a Murcia + etap, 4. Giro del Trentino;
1999 : 1. Vuelta a Murcia + etap, etap Setmana Catalana, 3. Giro del Trentino.
Najwyższe miejsce w Rankingu UCI: 1998 - 4.
Copyright © : DANIEL MARSZAŁEK
All text is available under the terms of the Creative Commons Attribution Share-Alike (CC-BY-SA)
POWRÓT
|