MŁODY AS KONTRA STARY MISTRZ

Jubileuszowe 90. Giro d'Italia zapowiada się na wyścig tak urozmaicony jak i otwarty. W dużym skrócie czeka nas wyścig długości 3.486,2 kilometra podzielony na 3 stosunkowo niedługie czasówki (każda inna tzn. drużynowa, górska i pagórkowata) oraz 18 etapów ze startu wspólnego (wśród których 10 zasługuję na miano górzystych bądź typowo górskich). Cztery z nich zakończą się finałowymi podjazdami, przy czym Lavaredo i Zoncolan czyli dwie strome ściany rodem z Dolomitów powinny rozstrzygnąć o losach wyścigu. Wyścig ruszy bez obrońcy tytułu Ivana Basso, lecz faworyci są dobrze znani i rekrutują się niemal wyłącznie z grona gwiazd włoskiego peletonu.



Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/

GEOGRAFIA: W dwusetną rocznicę urodzin Giuseppe Garibaldiego bohatera walk o zjednoczenie Włoch w latach 1860-61 Giro d'Italia po raz drugi w swej historii wyruszy z Sardynii. Podobnie jak przed szesnastu laty wyścig spędzi na tej wyspie swe trzy pierwsze dni, tym razem wyruszając z wyspy Caprera, na której Garibaldi zmarł w 1882 roku. Giro rozpocznie się tym razem drużynową jazdą na czas o długości 25,6 kilometra na pofałdowanej, krętej i narażonej na podmuchy wiatru trasie. Meta tego odcinka została usytuowana na sąsiedniej wyspie Maddalena w miejscowości La Maddalena. Drugi etap to 205-kilometrowy odcinek z Tempio Pausania do Bosa wiodący po północno-zachodniej części wyspy. Na 157 km znajduje się premia górska drugiej kategorii w Villanova Monteleone (612 m. n.p.m.). Mimo tej atrakcji na finiszu należy się spodziewać walki sprinterów. Jeśli zawiodą w niedzielę to łatwiejsze zadanie powinni mieć na trzecim etapie, bowiem 181-kilometrowy odcinek z Barumini do Cagliari przez południowo-wschodnią Sardynię pozbawiony jest premii górskich. W 1991 roku w Cagliari triumfował Mario Cipollini. Co ciekawe następcy "Super-Mario" na ostatnich 400 metrach będą się ścigać po bruku.


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/

Po dniu przerwy peleton wyruszy z Salerno na 153-kilometrowy górzysty odcinek do Montevergine di Mercogliano. Po drodze na 51 km premia trzeciej kategorii w Picco San Angelo (470 m. n.p.m.), lecz o losach etapu zadecyduje finałowy podjazd na wysokość 1260 metrów n.p.m. o długości 17,1 kilometra przy średnim nachyleniu 5%, a maksymalnym rzędu 10%. W latach 2001 i 2004 triumfowali tu po finiszach z kilkunastoosobowych grup Danilo Di Luca i Damiano Cunego. Spodziewać się więc należy wygranej najszybszego sprintera pośród górali i wstępnej selekcji w gronie większych i mniejszych faworytów wyścigów. Etap piąty to dość łatwe 173 kilometry z Teano do Frascati. W końcówce tzn. na 157 km trzeba będzie jednak pokonać Wzgórza Albańskie z premią górską trzeciej kategorii w Lemacere (560 m. n.p.m.). Etap szósty z Tivoli do Spoleto będzie miał 177 kilometrów to będą już poważne góry, lecz największą z nich czyli Monte Terminillo (1894 m. n.p.m.) usytuowano około półmetka tzn. na 94 km. To znane z niejednego górskiego finiszu w historii Giro wzniesienie ma aż 21 km długości przy nachyleniu 6,63% i klasyfikowane jest jako premia górska pierwszej kategorii. Potem jednak będą jeszcze dwa podjazdy tzn. premia trzeciej kategorii w Forca Capistrello (1211 m. n.p.m.) na 131 km oraz premia górska drugiej kategorii w Forca di Cerro (734 m. n.p.m.) na 160 km. Z pewnością nie będzie to dzień dla sprinterów, lecz ile zamieszania wprowadzi w "generalce" to będzie zależało tylko od nastawienia tradycyjnych harcowników jak i faworytów jubileuszowego Giro.


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/

Etap siódmy będzie najdłuższym ze wszystkim bo aż 254-kilometrowym i wiódł będzie ze Spoleto do mety w Scarperia na znanym torze samochodowym Mugello. Szyki drużyn sprinterskich może pokrzyżować premia górska trzeciej kategorii w Valico Croce a Mori (955 m. n.p.m.) położona na 199 km. Na etapie ósmym z Barberino di Mugello do Fiorano Modenese ciekawsza będzie pierwsza połowa tego 200-kilometrowego odcinka. Zaraz po starcie bo na 13 km zawodnicy będą musieli się wspiąć na premię drugiej kategorii Passo della Futa (940 m. n.p.m.). Potem czekać będzie ich jeszcze premia trzeciej kategorii w miejscowości Sestola (1020 m. n.p.m.) na 101 km. Jednak ostatnie 82 kilometry będą niemal zupełnie płaskie co sprzyjać powinno planom sprinterów. Podobnie wyglądał będzie dziewiąty etap czyli 177-kilometrowy odcinek z Reggio Emilia do Lido di Camaiore. Od startu droga zacznie się wznosić znajdując swą kulminację na 72 km w postaci premii górskiej drugiej kategorii Passo del Cerreto (1253 m. n.p.m.). Po niej będzie już tylko blisko 20-kilometrowy zjazd i długi, zupełnie płaski odcinek wiodący do mety położonej niemal na poziomie morza.

Dziesiąty etap z Camaiore do Santuario Nostra Signora della Guardia będzie drugim maratońskim odcinkiem na trasie tegorocznego Giro. Na przestrzeni 250 kilometrów trzeba będzie pokonać szereg wzniesień, w tym trzy premie górskie. Pierwsza z nich to podjazd drugiej kategorii pod Passo della Biscia (892 m. n.p.m.) na 144 km. Potem podjazd trzeciej kategorii pod Campi (392 m. n.p.m.) na 223 km. Finał wyznaczono na stromym, acz stosunkowo krótkim podjeździe do Sanktuarium Maryjnego położonego na wysokości 760 metrów n.p.m. nieopodal Genui. Finałowa wspinaczka liczyć będzie bowiem 7,7 km przy średnim nachyleniu 8,84%, zaś maksymalnym 14%. Na niej to z pewnością nastąpią kolejne przetasowania w czołówce wyścigu. Odpoczynkiem dla liderów powinien być z kolei etap jedenasty z Serravalle Scrivia do Pinerolo. Na odcinku 198 kilometrów nie zabraknie paru pagórków, ale obędzie się bez premii górskich. Faworyci wrócą do gry na trans-granicznym etapie dwunastym ze Scalenghe do francuskiego Briancon. Chociaż obie te miejscowości dzielić będą tylko 163 kilometry, lecz po drodze zawodnikom przyjdzie sforsować na 102 km najwyższy podjazd na trasie tegorocznego Giro tzn. graniczną przełęcz Colle dell'Agnello (2744 m. n.p.m.), której zgodnie z tradycją wyścigu nadano status Cima Coppi. Podjazd ten liczy sobie 21,3 km przy średnim nachyleniu 6,81%, zaś maksymalnym aż 15%. Po zjeździe przyjdzie zaś czas na znany podjazd pod Col d'Izoard (2360 m. n.p.m.) tzn. premię górską pierwszej kategorii o długości niespełna 14,2 km przy średnim nachyleniu 7,1%, zaś maksymalnym 14%. Na deser pozostanie liczący 1300 metrów długości podjazd już w samym Briancon do mety na Polu Marsowym.


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/

Następnego dnia odbędzie się górska czasówka o długości 12,6 kilometra z Biella do kolejnego Sanktuarium tym razem w Oropie. To będzie już czwarty finisz w tym miejscu, zaś ostatnim razem czyli w 1999 roku pomimo kłopotów z rowerem triumfował tu słynny "Il Pirata" czyli Marco Pantani. Zasadnicza część tego podjazdu liczy sobie 10,6 km przy średnim nachyleniu 6,54%, zaś maksymalnym 13%. Weekendowe potyczki z Agnello, Izoard i Oropą powinny nam już wyłonić wąską grupę faworytów, która stoczy między sobą walkę o generalne zwycięstwo na najtrudniejszych odcinkach w Dolomitach. Etap czternasty wydaje się być stworzonym dla dobrych górali, lecz raczej z drugiego szeregu. Odcinek z Cantu do Bergamo liczył będzie 192 kilometry. Po drodze trzeba będzie pokonać na 112 km podjazd pierwszej kategorii pod Passo di San Marco (1985 m. n.p.m.) o długości ponad 26 km przy średnim nachyleniu 6,62%, zaś maksymalnym 12%. Na górze tej w 1986 roku Giro przegrał sławny Giuseppe Saronni. Po niej będzie jeszcze podjazd drugiej kategorii pod La Trinita (984 m. n.p.m.) na 153 km, zaś na 4 kilometry przed metą także niewielki hopek, który może podzielić ewentualną ucieczkę. Etap piętnasty z Trento do Tre Cime di Lavaredo wygląda na najtrudniejszy w całym wyścigu. Odcinek ten liczył będzie aż 184 kilometry, na których trzeba będzie pokonać sześć zasadniczych wzniesień, choć oszczędni organizatorzy tylko czterem przyznali status premii górskiej. Pierwszą będzie podjazd pierwszej kategorii pod Passo di San Pellegrino (1918 m. n.p.m.) na 93 km czyli 11,8 km przy nachyleniu 6,38%. Potem nie sklasyfikowana Santa Lucia (1435 m. n.p.m.) oraz kolejny podjazd pierwszej kategorii tzn. stromy Passo di Giau (2236 m. n.p.m.) na 146 km czyli ponad 9,8 km przy nachyleniu 9,38%. Następnie zjazd do Cortina d'Ampezzo i odtąd już niemal wyłącznie w górę. Najpierw pod premię górską drugiej kategorii Passo Tre Croci (1805 m. n.p.m.) na 170 km i finałowy podjazd na słynne "Trzy Wieże", który w teorii liczy sobie niespełna 7,2 km przy nachyleniu 7,6%. Jednak najistotniejsze są tu ostatnie 4 kilometry, na których średnie nachylenie przekracza 11,7% i maksymalnie sięga 18%! Będzie to szósta wizyta Giro na tej górze. W 1968 roku wygrał tu sam Eddy Merckx, zaś jako ostatni w 1989 roku triumfował na tym "wzniesieniu tylko dla orłów" słynny Kolumbijczyk Lucho Herrera.


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/

Po drugim dniu przerwy w wyścigu przyjdzie czas na drugą w nim "wycieczkę zagraniczną". Etap szesnasty wiódł będzie z Agordo do Lienzu w Austrii i liczył będzie 189 kilometrów. W początkowej jego fazie zawodnikom przyjdzie wjechać na 45 km pod wzniesienie drugiej kategorii Passo di Campolongo (1875 m. n.p.m.). Po około 127 kilometrach peleton przekroczy granicę i już po austriackiej stronie pokona trzy niewielkie podjazdy, w tym premię trzeciej kategorii Bannberg (1262 m. n.p.m.) na 162 km. Przed trzynastu laty na tych samych drogach swój pierwszy etapowy sukces w Giro święcił późniejszy mistrz klasyków Michele Bartoli. Etap siedemnasty choć tylko 142-kilometrowy może się okazać decydujący. Na odcinku z Lienzu do Monte Zoncolan trzeba będzie pokonać najpierw dwa wzniesienia drugiej kategorii tzn. graniczne Monte Croce di Comelico (1636 m. n.p.m.) na 56 km oraz Tualis (890 m. n.p.m.) na 116 km. W tym terenie mogą się pokazać dobrzy górale wśród harcowników, lecz finał będzie brutalny i przyjazny tylko dla najmocniejszych ludzi w peletonie. Zachodnia ściana Monte Zoncolan ogłoszona już została najtrudniejszym podjazdem kolarskiej Europy, bowiem począwszy od Ovaro liczy on sobie 10,1 km przy średnim nachyleniu 11,9%. Pomiędzy drugim a ósmym kilometrem tego wzniesienia stromizna ani na moment nie spadnie poniżej 10%, zaś w najtrudniejszym fragmencie sięgnie aż 22%! Na tej "ścianie płaczu" mogą się już rozstrzygnąć losy całego wyścigu. W 2003 roku pierwszym zdobywcą Monte Zoncolan został Gilberto Simoni, lecz wówczas do mety podjeżdżano łatwiejszym wschodnim zboczem tej góry. Sprinterzy, którzy przetrwają taką "jatkę" dostaną w nagrodę odcinek osiemnasty czyli "płaskie jak stół" 203 kilometry z Udine do Riese Pio X.


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/

Etap dziewiętnasty z Treviso do Terme di Comano wydaje się trochę niedoceniany. Na odcinku 179 kilometrów będą dwa niemałe wzniesienia. Najpierw premia górska pierwszej kategorii Pian delle Fugazze (1162 m. n.p.m.) na 101 km czyli blisko 11,4 km przy nachyleniu 7,21%. W końcówce zaś peleton dojedzie do Riva del Garda skąd zacznie się wspinać na Passo Ballino (763 m. n.p.m.) na 165 km, który choć przyznano mu zaledwie trzecią kategorię nie jest aż taki skromny bo liczy sobie przeszło 15,6 km przy średnim nachyleniu 4,39%. Zważywszy, że finał tego wzniesienia znajduje się 14 km przed metą etapu może zachęcić górali do poprawy swej pozycji przed sobotnią czasówką. Właśnie "etap prawdy" będzie ostatnią okazją do zmian w klasyfikacji generalnej wyścigu. Czasówka zostanie rozegrana na z lekka pofałdowanym 43-kilometrowym odcinku z Bardolino do Werony podobnym do tego z Mistrzostw świata w 2004 roku. Na trasie znajdują się dwa 3,5-kilometrowe wzniesienia, z wierzchołkami odpowiednio na 8 i 25 kilometrze. Etap ostatni będzie dość jak na finał wyścigu bo 185-kilometrowy. Na trasie z Vestone do Mediolanu znajdzie się premia górska trzeciej kategorii czyli Passo Tre Termini (690 m. n.p.m.) ulokowana na 37 km. Na ulicach Mediolanu wszystko zakończy się pokonaniem 10 rund po 4800 metrów na Corso Venezia.


Photo: http://www.gazzetta.it/Speciali/Giroditalia/2007/it/


HISTORIA NAJNOWSZA:

Edycja 2004: Wyścig rozpoczyna się w Genui od zdecydowanego zwycięstwa Bradley'a McGee na trasie niespełna 8-kilometrowego prologu. Pierwszy etap do Alby wygrywa Alessandro Petacchi, zaś nowym liderem zostaje Niemiec Olaf Pollack, który był drugi na obu dotychczasowych odcinkach. Na górzystym etapie do Pontremoli po finiszu z peletoniku triumfuje młodziutki Damiano Cunego, zaś różową koszulkę odzyskuje drugi tego dnia McGee. Trzeci etap to pierwszy górski finisz z metą na Corne alle Scale gdzie ekipa Saeco świętuje dublet, bowiem wygrywa Gilberto Simoni przed Cunego. "Gibo" zostaje nowym liderem. Kolejne trzy odcinki padają łupem sprinterów: Petacchi wygrywa w Civitella in Val di Chiana i Valmontone, zaś Robbie McEwen w Spoleto. Na siódmym etapie Saeco zmienia czerwień swych strojów na biało-czarne pasiaki i znów triumfuje za sprawą Cunego, który na górskiej mecie w Montevergine di Mercogliano wygrywa finisz z 14-osobowej grupy. Potem kolejne trzy dni spokoju w generalce i dalsze popisy sprinterów z Petacchim na czele. "Peta" wygrywa w Policoro i Ascoli, lecz w międzyczasie daje się ubiec Fredowi Rodriguezowi na finiszu w Carovigno. Górzysty i długi etap do Ceseny po solowym 40-kilometrowym rajdzie. W Treviso znów nie ma mocnych na Petacchiego.

Przychodzi czas na 52-kilometrową czasówkę wokół Triestu. Rządzą na niej Ukraińcy. Etap prawdy wygrywa Sierhij Honczar przed McGee i Jarosławem Popowiczem - ten ostatni zostaje nowym liderem z przewagą 3 sekund nad Honczarem. Trzeci jest McGee. Straty ponoszą Włosi z Saeco - Simoni spada na czwarte, zaś Cunego na szóste miejsce. Czternasty odcinek prowadzi do chorwackiej Puli gdzie swój siódmy sukces świętuje Petacchi, zaś dzień później w San Vendemiano wygrywa już po raz ósmy ustanawiając powojenny rekord. Przychodzi czas na Dolomity. Na etapie do Falzes popisową akcje przeprowadza Cunego atakuje Popowicza już na Passo Furcia czyli aż 74 km przed metą. Po drodze korzysta z pomocy będących we wcześniejszej ucieczce kolegów z drużyny (Eddy Mazzoleniego i Andrei Tontiego), a potem zostawia wszystkich w tyle i wygrywa ów odcinek nadrabiając 2:39 nad Honczarem i Simonim oraz 3:50 nad Popowiczem.

Na górzystym etapie do Fondo Sarnonico przypomina się z dobrej strony weteran Paweł Tonkow, lecz w czołówce nie zachodzą większe zmiany za wyjątkiem znacznego spadku Giuliano Figuerasa. Etap osiemnasty prowadzi m.in. przez jej wysokość Passo Gavia. Na finałowym podjeździe do Bormio 2000 atakuje Simoni, lecz nie jest w stanie zgubić rywali, który poczynania kontroluje z kolei lider Cunego. Na finiszu Damiano "Mały Książe" nie daje nikomu szans i doprowadza do szewskiej pasji swego lidera Simoniego, który określa go mianem zdrajcy. Simoni zyskuje jednak 32 sekundy nad Popowiczem i spycha z podium Ukraińca. Na ostatnim górskim odcinku do Presolany Simoni atakuje wraz z Stefano Garzellim już na początku etapu podczas podjazdu pod słynne Mortirolo. Etap wygrywa jednak Garzelli, zaś Simoni na mecie brakuje 3 sekund by w "generalce" wyprzedzić Bonczara. W Mediolanie Petacchi raz jeszcze czyli po raz dziewiąty okazuje się niedościgniony. Wyścig wygrywa Cunego z przewagą 2:02 nad Bonczarem i 2:05 nad Simonim. Klasyfikacja punktowa oczywiście dla Petacchiego, górska niespodziewanie dla Fabiana Wegmanna, zaś wśród drużyn pierwsza jest ekipa Saeco z Sylwestrem Szmydem w składzie.

Edycja 2005: Wyścig rozpoczyna się na czubku "włoskiego buta" w Reggio di Calabria od mini-prologu długości zaledwie 1150 metrów. Tak specyficzną próbę wygrywa ex-torowiec Brett Lancaster. Z kibicami z efektownym stylu żegna się triumfalnym przejazdem poza konkursem "król sprintu" Mario Cipollini. Na ostatnim kilometrze pierwszego etapu z metą w Tropei Paolo Bettini korzysta ze stromej hopki i gubi sprinterów. Mistrz olimpijski wygrywa ten etap i zostaje nowym liderem. Na finiszu drugiego odcinka w Santa Maria del Cedro najszybszy jest Robbie McEwen i odbiera różową koszulkę Bettiniemu. Trzeci etap za sprawą premii górskiej drugiej kategorii na 10 km przed metą kończy się finiszem z 50-osobowej grupy, w którym Danilo Di Luca minimalnie pokonuje Damiano Cunego. Bettini powraca na fotel lidera. Dramatyczny finał ma końcówka czwartego etapu we Frosinone. Na finiszu z 6-osobowej grupki Bettini wywraca Badena Cooke'a i zostaje zdyskwalifikowany. Zwycięstwo tym sposobem przypada Luce Mazzantiemu. Usytuowany na lekkim podjeździe finisz w L'Aquila wygrywa Di Luca przed Marzio Bruseghinem. Dzięki temu lider pro Touru zostaje nowym liderem Giro. Na finałowych rundach w Marina di Grosetto wywraca się srebrny pociąg "Fassa Bortolo" i McEwen mając ułatwione zadanie wygrywa po raz drugi. Tymczasem Bettini dzięki bonifikacie na premii integiro odzyskuje "maglia rosa".

Pierwszy bardziej górzysty odcinek wygrywa po kontrze z większej ucieczki Koldo Gil z przewagą 20 sekund nad grupą asów, która przyprowadza Cunego przed Di Lucą. Ten ostatni wraca na prowadzenie bowiem Bettini traci tego dnia 1:48. Ósmy etap czyli 44-kilometrowa czasówka z Lamporecchio do Florencji jest popisem zawodników Team CSC. Wygrywa Dave Zabriskie przed Ivanem Basso. Di Luca jest dziesiąty, ale broni koszulkę lidera z zapasem 9 sekund nad Basso. Dopiero dziewiąty etap do Rawenny okazuje się szczęśliwy dla Alessandro Petacchiego. Jednak dzień później w Rossano Veneto "Peta" minimalnie przegrywa z McEwenem. Wyścig wkracza w Dolomity na jedenastym etapie do Zoldo Alto. Na podjeździe pod Passo Duran kontakt z czołówką traci Cunego. Najmocniejsi są Paolo Savoldelli i Basso. Ten pierwszy wygrywa etap, zaś drugi zostaje nowy liderem. W ścisłej czołówce znajdują się jeszcze Di Luca i Gilberto Simoni. Znacznie lżejszy odcinek dwunasty z metą w Rovereto wygrywa Petacchi. Nadchodzi górski weekend z Ivanem Parrą w roli głównej. Kolumbijczyk z Selle Italia wygrywa zarówno w Ortisei jak i Livigno. Jego kolega z drużyny Wenezuelczyk Jose Rujano jest dwukrotnie trzeci i w generalce przesuwa się z osiemnastej na piątą pozycję odrabiając ponad 6 minut do włoskich liderów. Savoldelli wychodzi na prowadzenie już po trzynastym odcinku, zaś Basso przestaje się liczyć w generalce dzień później gdy przeżywa wielki kryzys na Passo dello Stelvio i do mety w Livigno przybywa ze stratą ponad 42 minut.

Z powodu fatalnej pogody organizatorom przyszło skrócić piętnasty etap o 50 kilometrów przenosząc start z Livigno do znacznie niżej położonego Villa di Tirano. Deszczowy odcinek wygrał Petacchi przed Erikiem Zabelem i Bettinim. Górzysty etap do Varazze nad Morzem Liguryjskim stał pod znakiem 15-osobowej ucieczki, którą odpuszczono na przeszło 22 minuty. Najsprytniejszy w tym gronie okazał się Christophe Le Mevel. W Piemoncie odradza się Basso. Najpierw wygrywa górski odcinek do Limone Piemonte z metą na Colle di Tenda. Dzień później zawodnik CSC najlepszy jest też na 34-kilometrowej czasówce z Chieri do Turynu. Savoldelli na etapie siedemnastym traci 42 sekundy do Rujano i Simoniego, lecz zyskuje 1:01 nad mającym kryzys Di Luką. Na czasówce "Il Falco" jest czwarty, lecz z czasem o dobrą minutę czy półtorej lepszym od każdego ze swych trzech najgroźniejszych rywali. Przed ostatnim z górskich odcinków "Savo" ma 2:09 przewagi nad Simonim, 3:00 nad Rujano, 3:08 nad Di Luką i 3:13 nad Juanem Manuelem Garate. Etap dziewiętnasty do Sestriere wiedzie przez stromy, długi i w dodatku szutrowy podjazd pod Colle delle Finestre. Di Luca, Rujano i Simoni szybko dystansują Savoldelliego i na przełęczy tej maja nawet 2:23 przewagi nad liderem. Simoni już widzi się na różowo, ale Savoldelli jak to ma w zwyczaju odrabia część strat na zjeździe, zaś na podjeździe do Sestriere ma wsparcie w Sierhiju Honczarze i dwóch zawodnikach Davitamon. Na domiar złego dla atakujących Di Luka boryka się ze skurczami, zaś sam Simoni w końcówce nie może nadążyć za malutkim Rujano. Savoldelli dzięki równej jeździe i mądrej taktyce skutecznie broni prowadzenia. Ostatni etap do Mediolanu wygrany przez Petacchiego to już tylko formalność. Bardzo emocjonujący wyścig wygrywa Savoldelli o 0:28 przed Simonim i o 0:45 przed Rujano. Klasyfikacje punktową wygrywa Bettini, górską rewelacyjny Rujano, zaś wśród drużyn Liquigas.

Edycja 2006: Podobnie jak w 1973 roku wyścig zaczyna się w Walonii. Prolog w Seraing gładko wygrywa obrońca tytułu Paolo Savoldelli. Pierwszy etap kończy się w Charleroi dla upamiętnienia 50-tej wypadku w lokalnej kopalni, w którym zginęło wielu włoskich emigrantów. Finisz wygrywa Robbie McEwen, zaś Alessandro Petacchi jest tylko czwarty. Dzień później "Peta" leży w kraksie, kończy etap ze sporą stratą i wycofuje się z poważną kontuzją kolana. Na trudnym technicznie i wiodącym pod górę finale do Cytadeli w Namur najlepszy okazuje się Stefan Schumacher, który wygrywa z przewagą 6 sekund nad grupą i w nagrodę zdobywa różową koszulkę lidera. Ostatni z północnych odcinków do Hotton wygrywa ponownie McEwen, zaś liderem pozostaje Schumacher. Po przelocie do Italii na uczestników czeka pierwsza od 17 lat drużynówka czyli 38-kilometrowy odcinek z Cremony do Piacenzy. Wygrywa Team CSC o sekundę szybszy do T-Mobile, lecz liderem zostaje zawodnik tej drugiej ekipy Sierhij Honczar. Na szóstym etapie w Forli znów triumfuje McEwen, lecz drugi na kresce Olaf Pollack zostaje liderem wyścigu zastępując w tej roli swego kolegę z drużyny. Nadchodzi górzysty weekend w Apeninach. Długi odcinek do Saltary kończy się na małym podjeździe i wygrywa go po kontrze z małej grupki na ostatnich paru kilometrach Rik Verbrugghe, zaś Bonczar wraca na fotel lidera. Dzień później etap jest znacznie krótszy, lecz kończy się przeszło 11-kilometrowym podjazdem pod Passo Lanciano (Maieletta). Na podjeździe tym atakuje Damiano Cunego, lecz błyskawicznie kontruje go Ivan Basso, który wygrywa etap z przewagą 30 sekund nad Cunego i Jose-Enrique Gutierrezem. Bass zostaje liderem z przewagą 1:34 nad Gutierrezem i 1:48 nad Cunego.

Dziewiąty etap do Termoli kończy się finiszem z peletonu, lecz tym razem McEwen musi poznać gorzki smak porażki. Australijczyk jest dopiero czwarty, a wygrywa Tomas Vaitkus przed Paolo Bettini i Pollackiem. Dziesiąty odcinek do Peschici jest zbyt pofałdowany na podobna rozgrywkę i po finiszu z 17-osobowej ucieczki wygrywa go Franco Pellizotti. Faworyci oszczędzają siły na etap jedenasty czyli aż 50 km solowej walki z czasem wokół Pontedery. Tego dnia najlepszy jest Jan Ullrich, który wygrywa o 0:28 przed Basso i 1:01 przed Marco Pinottim. Dla Basso najważniejsze są jednak zyski nad najgroźniejszymi rywalami. Co prawda nad Savoldellim zyskuje tylko 51 sekund, lecz pozostałych nokautuje. Jose Rujano dokłada 3:47, Gilberto Simoniemu 3:53, Danilo Di Luce 4:45, zaś Cunego nawet dogania na trasie i wyprzedza o 5:06. Wyścig dopiero co przekroczył półmetek, a tymczasem Basso już wyprzedza Gutierreza o 2:48, Honczara o 3:24 i Savoldelliego o 3:26, zaś wszystkich pozostałych o co najmniej 5:38. Na pofałdowanej trasie do liguryjskiego Sestri Levante odjeżdża 12-osobowa ucieczka, z której najlepszy okazuje się Joan Horrach. Tymczasem Honczar leży w kraksie, traci przeszło 6 minut i wypada z czołówki. Etap trzynasty do La Thuille w Dolinie Aosty prowadzi przez stromy podjazd Colle San Carlo. Tempo Basso jest w stanie wytrzymać tylko doświadczony Leonardo Piepoli. Ponieważ lider jest bardzo ostrożny na zjeździe do mety "Leo" nie ma większych kłopotów w odniesieniu solowego zwycięstwa. Basso nie licząc bonifikat dodaje kolejnych 35 sekund do swej przewagi nad Gutierrezem i Simonim oraz 1:52 nad Cunego i Savoldellim. Poprowadzony przez Szwajcarię odcinek z Aosty do Domodossoli wygrywa Luis Felice Laverde przed Francisco Perezem, zaś 11 uciekinierów zyskuje prawie 8 minut nad peletonem. Jeden z nich czyli Sandy Casar wskakuje nawet na szóstą pozycję.

Odcinek piętnasty jest płaski i w Brescii wygrywa Bettini przed Niemcami Pollackiem i Robertem Forsterem. Etap szesnasty to powrót góry z finałem na słynnym Monte Bondone. Basso gromi swych rywali tzn. wygrywa z przewagą 1:26 nad Simonim oraz 1:37 nad Piepolim i Gutierrezem. W generalce "Ivan Groźny" ma już 5:24 zysku nad Hiszpanem oraz 9:17 nad Savoldellim i 9:34 nad Simonim! Dzień później ze względu na kiepskie warunki atmosferyczne etap siedemnasty zostaje skrócony tak w swej początkowej i końcowej fazie. Nici z super-stromego finału pod Plan de Corones. Ściganie kończy się na Passo di Furcia gdzie wygrywa Piepoli tuż przed Basso dokłada kolejne sekundy swym najgroźniejszym rywalom. Odcinek osiemnasty jest górzysty i w sam raz na ucieczkę. Atakuje 5 zawodników spośród, których na mecie w Gemona del Friuli najszybszy okazuje się Schumacher. Etap dziewiętnasty kończy się stromym podjazdem pod Passo San Pelegrino. Wygrywa go z ucieczki Juan Manuel Garate za dżentelmeńskim przyzwoleniem swego kompana z ucieczki Jensa Voigta. Basso tym razem tylko kontroluje sytuacje. Ostatni dwudziesty odcinek wiodąc do Apriki przechodzi przez Mortirolo. Na tym podjeździe atakują Basso i Simoni. Na znacznie łatwiejszym finałowym podjeździe Basso idzie jednak na całość i gubi "Gibo" wygrywając z przewagą 1:17 nad Simonim, 2:51 nad Cunego i Gutierrezem oraz 6:03 nad Savoldellim i Piepolim. Dominacja zawodnika CSC jest absolutna. Ostatni etap z metą w Mediolanie wygrywa Forster. Cały wyścig oczywiście Basso z przewagą aż 9:18 nad Gutierrezem i 11:59 nad Simonim. Cunego i Savoldelli tracą blisko 20 minut! Jednak wokół pierwszego i drugiego zawodnika Giro gromadzącą się chmury podejrzeń o korzystanie z usług dopingowego doktora Eufemiano Fuentesa. Klasyfikacje punktową podobnie jak rok wcześniej wygrywa Bettini, górską tym razem Garate, zaś drużynową niesławny dziś Phonak. Jadący w barwach Lampre Sylwester Szmyd kończy wyścig na dziewiętnastym miejscu.


FAWORYCI: Po lekturze części geograficznej i historycznej wiemy już, iż Giro d'Italia wygrywa się przede wszystkim w górach. A poza tym jak pokazują wydarzenia ostatniej dekady aby wygrać ów wyścig trzeba się po prostu urodzić Włochem. Stawka uczestników (szczególnie zagranicznych) tegorocznej edycji nie rzuca na kolana, bowiem najbardziej znani "stranieri" postanowili ominąć Italię po to by w większym spokoju szlifować swą formę na Tour de France, który przy braku asów pokroju Armstronga, Ullricha czy Basso zapowiada się na wyścig nie mniej otwarty co ubiegłoroczna edycja "Wielkiej Pętli". Dlatego też faworytów tegorocznego Giro trzeba upatrywać wśród przedstawicieli gospodarzy.


Photo: Damiano Cunego

Asem pierwszym pośród kilku równych wydaje się być Damiano Cunego z Lampre, który wygrał ów wyścig w 2004 roku, zaś w ubiegłym sezonie był w nim czwarty. "Mały Książe" wygrał w tym roku Giro del Trentino i z niezłej strony pokazał się też w Vuelta al Pais Vasco czy klasyku Liege - Bastogne - Liege. Jest bezdyskusyjnym liderem swej grupy , w której może liczyć na kilku niezłych górali takich jak: Marzio Bruseghin, Marco Marzano, Paolo Tiralongo, Patxi Vila i miejmy nadzieje, że przede wszystkim Sylwester Szmyd. Nie mielibyśmy na pewno nic przeciwko temu by Bydgoszczanin poszedł w ślady Zenona Jaskuły, który w 1991 roku podczas jedynej dotąd edycji Giro, która rozpoczynała się na Sardynii był najwartościowszym pomocnikiem swego lidera z ekipy Del Tongo. Franco Chiccioli bo nim mowa wygrał ów wyścig, zaś Jaskuła "gregario de-lux" zajął w nim dziewiąte miejsce, które do dziś pozostaje polskim rekordem.


Photo: Gilberto Simoni

Najgroźniejszym rywalem Cunego może być 36-letni już Gilberto Simoni z Saunier Duval - dawny mistrz młodziutkiego podówczas Cunego w ekipie Saeco. "Gibo" to najważniejsza postać wyścigu w erze po upadku Marco Pantaniego. Kolarz rodem z Trentino począwszy od 1999 roku stał na generalnym podium Giro aż siedmiokrotnie, wygrywając w latach 2001 i 2003. Do tego w tym roku będzie miał do pomocy bardzo mocną ekipę z góralami tego kalibru co: zwycięzca dwóch etapów w zeszłorocznym Giro Leonardo Piepoli, rewelacyjny u progu sezonu Riccardo Ricco' czy nieobliczalny Bask Iban Mayo. Bardzo mocna i wyrównana wydaje się być też ekipa Liquigas. Jej liderem powinien być czwarty w 2005 roku Danilo Di Luca, który zwycięstwem w Liege - Bastogne - Liege udowodnił, że wrócił już do formy nie gorszej od tej sprzed dwóch lat. W cieniu Di Luki zadebiutuje na Giro bardzo zdolny młodzian czyli Vincenzo Nibali, który w miniony weekend wygrał włoskie semi-klasyki GP Industria & Artigianato oraz Giro della Toscana. Mocnym punktem tej ekipy powinien też być Franco Pellizotti, który w Giro był już dziewiąty w 2003 oraz ósmy w 2006 roku. Na dodatek w drużynie tej nie brak solidnych górskich robotników. Czarną robotę będą wykonywać weteran Andrea Noe' oraz Chorwat Vladimir Miholjević i Anglik Charly Wegelius.


Photo: Danilo Di Luca

Wśród głównych faworytów z pewnością należy wymienić też triumfatora Giro z lat 2002 i 2005 Paolo Savoldelliego z Astany, który drugim miejscem w Tour de Romandie uwodnił, że na swój narodowy wyścig przygotował swą optymalną formę. Teoretycznie przeszkodą w planach "Sokoła" mogłaby być nie najmocniejsza drużyna. W większych górach przyda mu się na pewno doświadczony Eddy Mazzoleni i być może jeszcze Szwajcar Steve Morabito. Niemniej wszechstronny i mądry taktycznie Savoldelli potrafi wygrywać Giro "prawie bez drużyny" jak to udowadniał już w barwach Index-Alexia czy otoczony "rezerwami" Discovery Channel. Spośród byłych zwycięzców Giro w tegorocznej edycji ujrzymy jeszcze triumfatora z roku 2000 Stefano Garzelliego, który tym razem pojedzie w barwach Acqua e Sapone. Na podium Giro stawali z kolei Ukrainiec Jarosław Popowicz oraz Pietro Caucchioli. Popowicz był trzeci w 2003 roku, zaś obecnie będzie się starał wypełnić lukę w ekipie Discovery Channel po odejściu Ivana Basso. Z kolei Caucchioli, który wygrał dwa etapy Giro w 2001 oraz był trzeci generalnie w 2002 roku już trzeci sezon jeździ we francuskim zespole Credit Agricole. Spośród zawodników pozostałych ekipo walki o czołową "10" mogą się włączyć: czwarty w 2004 roku David Dario Cioni z Predictor, "Król gór" na TdF 2005 i 2006 Duńczyk Michael Rasmussen z Rabobanku, Rinaldo Nocentini z Ag2R czy Emanuele Sella z Ceramiche Panaria.


Photo: Paolo Savoldelli

Na starcie nie zabraknie też typowych łowców etapów czyli zawodników aktywnych na trasie, którzy swego szczęścia szukają w ucieczkach i potrafią wygrać etap po solowym rajdzie czy finiszu z mniejszej grupy. Najważniejszą postacią wśród kolarzy tego typu jest aktualny mistrz olimpijski i świata Paolo Bettini z Quick Step, który w sprzyjających okolicznościach może też pomieszać szyki najlepszym sprinterom. Inni harcownicy godni uwagi to chociażby: Matteo Tosatto i Giovanni Visconti również z Quick Stepu, Lorenzo Bernucci i Marco Pinotti z T-Mobile, Amerykanin George Hincapie z Discovery Channel, Enrico Gasparotto z Liquigas, Hiszpan Pablo Lastras z Caisse d'Epargne, Luca Mazzanti z Ceramiche Panaria, Kolumbijczyk Ivan Parra z Cofidisu, lider Pro Touru Davide Rebellin z Gerolsteiner, Holender Leon van Bon z Rabobanku, Francuz Thomas Voeckler z Bouygues Telecom, a także Salvatore Commesso i Rosjanin Michaił Ignatiew z Tinkoff Credit Systems czy tercet z Team CSC: Norweg Kurt-Asle Arvesen, Szwajcar Fabian Cancellara i Rosjanin Aleksander Kołobniew.


Photo: Paolo Bettini

Podczas łatwiejszych odcinków oczywiście w głównych rolach wystąpią sprinterzy. Faworyt gospodarzy czyli Alessandro Petacchi z Milramu będzie chciał wrócić na tron króla sprintu po nieudanym sezonie 2006. "Peta" w latach 2003-05 wygrał aż 19 odcinków Giro. Z pewnością jak co roku od sezonu 2002 do półmetka Giro najgroźniejszym rywalem włoskich sprinterów będzie Australijczyk Robbie McEwen z grupy Predictor. Błyskotliwy i świetny technicznie kolarz z Antypodów w ostatnich pięciu edycjach wygrał aż 11 etapów Giro, choć za każdym razem wycofywał się w pół drogi by zaoszczędzić nieco sił na Tour de France. W tym roku po raz pierwszy na Giro pojawi się też Norweg Thor Hushovd z Credit Agricole, który wygrywał już etapy zarówno na Tourze jak i Vuelcie. "Czarnym koniem" finiszowych rozgrywek może się też okazać Argentyńczyk Juan Jose Haedo z Team CSC, który dotąd najbardziej błyszczał na amerykańskich szosach Kalifornii i Georgii. Z drugiego szeregu sprinterów wymienić też można takie postacie jak: Australijczyk Graeme Brown i Holender Max van Heeswijk z Rabobanku, Gabriele Balducci z Acqua e Sapone, Kazach Assan Bazajew z Astany, Bask Koldo Fernandez z Euskaltel, Niemiec Robert Forster z Gerolsteiner, Angelo Furlan z Credit Agricole, Paride Grillo z Ceramiche Panaria, Daniele Napolitano z Lampre, Hiszpan Jose-Joaquin Rojas z Caisse d'Epargne czy Białorusin Aleksander Usow z Ag2R.

POWRÓT