87. Giro d'Italia. Prolog i 20 etapów o łącznej długości 3420 kilometrów. Mniej czasówek, lecz więcej wspinaczek niż przed rokiem. Osiem górskich etapów, z trzema finałowymi podjazdami. Najtrudniejszy trzeci tydzień z legendarnymi przełęczami: Gavia i Mortirolo na szlaku. Korekta listy startowej po badaniach poziomu hematokrytu. Wśród 169 zawodników (z 19 grup) dwaj Polacy: "górski robotnik" Sylwester Szmyd i "wolny strzelec" Piotr Wadecki.


REWANŻ ZA UBIEGŁOROCZNĄ EDYCJĘ

Pierwszy z trzech wielkich Tourów Giro d'Italia składał się będzie z prologu i 20 etapów. Trasa o długości blisko 3420 kilometrów prowadzić będzie także przez sąsiednią Słowenię i Chorwację z metą etapu czternastego na należącym przed II Wojną Światową do Włoch półwyspie Istria. W tym roku ograniczono liczbę kilometrów do przejechania podczas samotnej walki z czasem. Będzie ich tylko 59 (niespełna 7-kilometrowy prolog w Genui i 52 km wokół Triestu na etapie trzynastym, pomiędzy Appeninami a Alpami). Dla porównania w ubiegłorocznej edycji było 82, zaś przed dwoma laty 81 kilometrów czasówek. Jakkolwiek tym razem metę tylko trzech etapów wyznaczono na ciężkich podjazdach (w 2003 roku takich finałów było aż pięć) to w praktyce uczestnicy będą mieli więcej wspinaczek niż podczas 86. edycji Giro. Jak bowiem policzyli organizatorzy łączna suma przewyższeń wszystkich 29 premii górskich wyścigu wynosi 18.500 metrów (to więcej niż w 2003 - 17.300 czy 2002 roku - 18.200). Zdecydowana większość tych męczarni przygotowana jest na ośmiu górskich odcinkach (nr 2-3, 7, 11 i 16-19), zaś finałowe wspinaczki czekają kolarzy na etapie trzecim do Corno alle Scale, siódmym do Montevergine di Mercogliano (oba w Appeninach) i osiemnastym do stacji Bormio 2000 (w Alpach). Choć wstępnej selekcji faworytów dokonają już Appeniny, które kolarze opuszczą na jedenastym etapie to kluczowomi odcinkami powinny się jednak okazać: długa czasówka i trzy z czterech alpejskich etapów w ostatnim tygodniu (nr 16 i 18-19). Na nich to pośród innych wymagających gór peleton będzie musiał również sforsować legendarne i skrajnie trudne przełęcze Gavia (18) i Mortirolo (19) - odpowiednio najwyższą i najstromszą z wielkich gór tego wyścigu. Ostatni etap tym razem zapowiada się jedynie na pokojową procesję do centrum Mediolanu i popisy sprinterów w samej końcówce.

Do głównych faworytów wyścigu zaliczyć trzeba tych samych kolarzy, którzy stanęli na generalnym podium przed dwunastu miesiącami. Media podgrzewają atmosferę przed spodziewaną walką Stefano Garzelliego (Vini Caldirola) z Gilberto Simonim (Saeco). Jak dotąd najmniej było słychać o dyspozycji trzeciego w 2003 roku Ukraińca Jarosława Popowicza (Landbouwkrediet). Ciekawe czy dojdzie do powtórki z sytuacji na Tour de France 2001 gdy na generalnym podium stanęli ci sami zawodnicy i w tej samej kolejności co rok wcześniej (tzn. Lance Armstrong, Jan Ullrich i Joseba Beloki). Popowicz jest cichą nadzieją "stranierich" na przerwanie hegemonii Włochów w ich narodowym tourze - od roku 1997 miejscowi kolarze wygrali bowiem wszystkie edycje Giro (dwa razy tj. w 1999 i 2000 roku zajmując przy tym całe "pudło"). Jakkolwiek ta sytuacja z pewnością cieszy włoskich kibiców to nie zadowala chyba organizatorów, bowiem jest świadectwem tego, iż Giro to obecnie najsłabiej obsadzony z wyścigów "wielkiej trójki", a już z pewnością mający na najmniejszy wydźwięk międzynarodowy. Wydaje się, iż w pewnym stopniu będzie to musiało ulec zmianie wraz z przyszłoroczną inauguracją Pro Touru. Nowy cykl zmusi bowiem wszystkie ekipy z kolarskiej superligi do uczestnictwa w Giro d'Italia.

Na płaskich etapach nowy król sprintu, który dorósł do tej roli w imponującym stylu w minionym sezonie czyli Alessandro Petacchi (Fassa Bortolo) toczyć będzie boje o kolejne wiktorie z tymi samymi rywalami co przed rokiem tzn. "starym asem" Mario Cipollinim (Domina Vacanze) i Australijczykiem Robbie'm McEwenem (Lotto). Być może do rywalizacji tej włączy się też skutecznie jeżdżący od wielu lat z czeską licencją Słowak Jan Svorada (Lampre). My po "roku tłustym" związanym ze startem aż siedmiu naszych rodaków, w tym sześciu w barwach rodzimej ekipy CCC-Polsat wracamy do szarej rzeczywistości. W gronie 169 zawodników (dwóch nie przeszło badań stężenia hematokrytu we krwi), którzy pojawią się na starcie w Genui (rodzinnym mieście Krzysztofa Kolumba) będą dwaj Polacy: Sylwester Szmyd (Saeco) i Piotr Wadecki (Lotto). Szmyd jedzie w drużynie głównego faworyta, więc jego obowiązkiem będzie ciężka praca na rzecz Simoniego na całej trasie wyścigu, ze szczególnym uwzględnieniem górskich jej fragmentów. Drużyna Wadeckiego nie ma uznanych speców od wyścigów etapowych (tym bardziej pod nieobecność Axel'a Merckx'a i Rik'a Verbrugghe) i dlatego "Wadek" powinien mieć sporo swobody w szukaniu okazji do zwycięstwa etapowego. Wydaje się, że etapowe sukcesy McEwena nie będą wymagać "harówki" od wszystkich ośmiu pozostałych kolarzy Lotto. Tymczasem Piotrowi może odpowiadać profil etapu nr 2, czy też skoro forma miałaby przyjść w trakcie wyścigu nr 11 czy 17.


Copyright: www.gazzetta.it


PELETON - GRUPA ZA GRUPĄ


Saeco (nr od 1 do 9): Gilberto Simoni należał do najwybitniejszych postaci każdej z ostatnich pięciu edycji Giro. "Gibo" był najpierw trzeci w klasyfikacji generalnej w 1999 i 2000 roku, a następnie pierwszy w latach 2001 i 2003 - w obydwu przypadkach z przewagą ponad 7 minut nad najbliższym z rywali! Natomiast w sezonie 2002 wycofał się w atmosferze "kokainowych oskarżeń", lecz wcześniej zdołał choć wygrać górski etap z metą w Campitello Matese. W tym roku Simoni późno zaczął przygotowania, ale trzecie miejsce w Giro del Trentino przywróciło nadzieję w udany start na trasie Dookoła Włoch. Jego atutem jest też bardzo mocna drużyna. Wyróżnia się w niej niespełna 23-letni Damiano Cunego (mistrz świata juniorów z Werony - rok 1999) zwycięzca wspomnianego Giro del Trentino, a także jednodniówek: Giro dell'Appenino i GP Industria e Artigianato. Poza nim cennymi pomocnikami na górskich etapach powinni być też: Leonardo Bertagnoli, Eddy Mazzoleni oraz nasz Sylwester Szmyd - ostatnio 12. w Vuelta a Aragon i 13. w Tour de Romandie.


Copyright: www.team.saeco.com

Acqua e Sapone-Caffe' Mokambo (11-19): Drużyna całkiem niezła, choć zarówno bez specjalistów od wyścigów wieloetapowych jak i wybitnych sprinterów. "Zaimportowany" z Polski Czech Ondrej Sosenka może być nawet liderem tej ekipy na klasyfikację generalną. Dwumetrowy "Sosna" jeździ bardzo dobrze na czas i nieźle w górach - wygrał Tour de Pologne (2001) i Wyscig Pokoju (2002) jak również zajął dziewiąte miejsce w ubiegłorocznym Tour de Suisse. Niezłymi góralami są też wszechstronny Ruggero Marzoli (przed rokiem wygrał etap TdP do Szklarskiej Poręby) oraz młody Austriak Gerhard Trampusch (szósty w Giro del Trentino). Na trasie przydadzą się też: doświadczony Duńczyk Bo Hamburger (wicemistrz świata z San Sebastian 1997) oraz specjalizujacy się w klasykach szybki Amerykanin Fred Rodriguez.

Alessio-Bianchi (21-29): Liderzy ci sami co rok temu tzn. doświadczony Andrea Noe' (czwarty w ubiegłorocznej edycji) i Franco Pelizzotti (dziewiąty przed rokiem). Obaj bardzo dobrze jeżdżą po górach, zaś Noe' także całkiem nieźle radzi sobie w jeździe indywidualnej na czas. Przydatną rolę w tym zespole spełnia wszechstronny Cristian Moreni - zarówno w kontekście klasyfikacji drużynowej (do której liczą się czasy trzech najlepszych w grupie kolarzy z danego dnia) jak i perspektywy zwycięstwa na jakimś pagórkowatym etapie. Moreni ma już na swym koncie etapowe sukcesy w Giro i Vuelta a Espana, a także trzy dni w "maglia rosa" na GdI 2000. Potężny Szwed Magnus Backstedt odniósł przed miesiącem swój życiowy sukces zwyciężając w klasyku Paris-Roubaix, zaś przed rokiem wygrał w Dookoła Włoch klasyfikację "intergiro". Angelo Furlan należy do najzdolniejszych włoskich sprinterów młodszego pokolenia, lecz swe dwa największe sukcesy odniósł jak dotąd na trasie Vuelty (w 2002 roku).

Ceramiche Panaria-Margres (31-39): Liderem tej drużyny na cały wyścig będzie Giuliano Figueras (mistrz świata U-23 z Lugano 1996). Dobrą dyspozycję zasygnalizował już w marcu wygrywając Settimana Coppi e Bartali, a potem był jeszcze czwarty w Giro del Trentino i drugi na Giro dell'Appenino. Dotychczas najwyżej na Giro był w 2001 roku - na dziesiątej pozycji. Wierny drugoligowej ekipie pozostaje brylantowy góral z Meksyku Julio Alberto Perez Cuapio, który jednak zwykł na Giro celować bardziej w poszczególne górskie etapy niż "generalkę". Wygrał ich już trzy, z metą: na Passo Pordoi (2001), w San Giacomo (2002) oraz w Corvara in Badia (2002). Poza tym był on najlepszym góralem tej imprezy przed dwoma laty. Po górach potrafi też jeździć doświadczony Paolo Lanfranchi - ceniony pomocnik w tym trudnym terenie, który zarazem ukończył każdy z Wielkich Tourów co najmniej raz w czołowej "20", zaś na Giro wygrał przed czteroma laty morderczy etap z metą we ... francuskim Briancon.

Chocolade Jacques Wincor-Nixdorf (41-49): W obliczu kontuzji niezłego górala Dave'a Bruylandtsa w czekoladowej drużynie brak zdecydowanego lidera i tym samym kandydata do wysokiej lokaty w "generalce". Ukrainiec Denis Kostiuk był zwycięzcą ubiegłorocznego rankingu UCI dla kolarzy do lat 23 jednak na jego sukcesy w wyścigach tej rangi co Giro poczekajmy przynajmniej kolejnych 12 miesięcy. Wyróżnić należałoby w tej sytuacji średniej klasy górala Kolumbijczyka Mauricio Ardilę oraz francuskiego czasowca Florenta Brarda. W razie powodzenia kilkuoosobowej ucieczki na jednym z etapów o średniej skali trudności skutecznym finiszem może się popisać Belg Geert Verheyen. Wielka szkoda, że choroba odebrała szansę debiutu (!) w Wielkim Tourze jednemu z najlepszych polskich kolarzy ostatnich kilkunastu lat Zbigniewowi Piątkowi.

Colombia-Selle Italia (51-59): Drużyna, choć kolubijska jednak bez wybitnych górali. Co prawda Freddy Gonzalez Martinez w ostatnich latach bardzo skutecznie walczy na premiach górskich Giro, lecz jego dwa zwycięstwa w klasyfikacji górskiej wyścigu (2001, 2003) są bardziej zasługą jego ambicji oraz braku zainteresowania tą punktacją ze strony "możnych" GdI niż przejawem jego wspinaczkowej klasy (najwyższe miejsce w "generalce" - 35. przed rokiem). Podobnie jak Martinez reprezentantami Kolumbii na Igrzyska Olimpijskie w Atenach zostali: Ruber Marin i Marlon Perez, lecz ich lista zwycięstw również obejmuje niemal wyłącznie imprezy rozegrane w Ameryce Łacińskiej. Z tej dwójki lepszym góralem jak i czasowcem jest Perez. W tej sytuacji nie dziwi chyba, iż Kolumbijczycy chcieli podkupić (na Giro i resztę sezonu) z drużyny Hoop-CCC Radosława Romanik, który nie dość, że przydałby się Gonzalezowi do walki na górskich premiach to jeszcze zapewne zdołałby ukończyć cały wyścig na wyższej lokacie niż każdy z jego "przyszywanych" kolegów. Do transferu nie doszło, gdyż "Dziadek" jest potrzebny Andrzejowi Sypytkowskiemu zarówno na Wyścig Pokoju jak i Tour de Pologne.

De Nardi (61-69): Zdecydowanym liderem tej ekipy jest ex-mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas z Plouay 2000 Ukrainiec Sierhij Honczar (vel Siergiej Gonczar). Ten świetny czasowiec pochodzący z niegdysiejszych "Kresów Wschodnich" (urodzony w Równem) od roku 1997 z siedmiu kolejnych edycji Giro, aż sześć ukończył w czołowej "10" - najwyżej w 2001 roku na czwartym miejscu. W tym czasie wygrał cztery "etapy prawdy", po jednym w latach: 1997-1999 i 2003. Przed rokiem najlepszy czas "wykręcił" na ostatnim etapie do Mediolanu. Prawidłowo rozwija się w tym sezonie kariera szybkiego Simone Cadamuro, który podczas ubiegłorocznego TdP wygrał pierwszy etap z metą w Gdyni i w sumie dwa dni był liderem naszego narodowego touru. Z dobrej strony pokazał się też ostatnio Ruggero Borghi zajmując trzecie miejsce w GP Industria e Artigianato.

Domina Vacanze (71-79): Ekipa zdominowana przez osobowość "starego arcymistrza sprintu" Mario Cipolliniego. "Super-Mario" będzie chciał wyśróbować swój ustanowiony przed rokiem rekord etapowych zwycięstw w Giro (ma ich już w sumie 42, począwszy od sezonu 1989). Ogółem w trzech Wielkich Tourach wygrał aż 57 etapów (tj. także 12 w Tour de France i 3 na trasie Vuelty). Być może ma na oku "kombinowany" rekord Belga Eddy Merckx'a ustanowiony na poziomie 66 takich wiktorii. "Cipolla" ma już jednak 37 lat i może mu na to nie starczyć czasu, choć w tym sezonie wystartuje zarówno w GdI jak i TdF. W Giro rozprowadzać go będą Estończyk Andrus Aug, Giovanni Lombardi i Łotysz Andris Nauduzs. Doświadczony Lombardi też potrafi wygrywać i to zarówno po finiszu z dużej grupy jak i z ucieczki - na swym koncie ma cztery takie sukcesy w Giro i dwa na Vuelcie. U boku Cipolliniego tradycyjnie zobaczymy też jego nawierniejszych pomocników: 36-letniego Alessio Galettiego i 40-letniego! Mario Scireę.

Fassa Bortolo (81-89):Pod nieobecność chorego Dario Frigo oraz szykującego się do TdF Hiszpana Aitora Gonzaleza ekipa ta będzie musiała skoncentrować swą uwagę na mnożeniu etapowych zwycięstw. Przed rokiem niemal nieosiągalny dla swych rywali był Alessandro Petacchi, który odniósł 30 zwycięstw w sezonie, z czego 15 na trasach trzech Wielkich Tourów - w tym aż 6 na Giro! Na rozprowadzeniu "Aleksander Wielki" będzie miał swych rodaków: Fabio Sacchi'ego oraz Matteo Tosatto, który w ostatnią niedzielę wygrał Giro di Toscana. W klasyfikacji generalnej "wolną rekę" tym razem będzie miał David Dario Cioni, który na przełomie kwietnia i maja zajął piąte miejsce w Tour de Romandie. Jeśli zasłuży sobie status lidera to do pomocy w górach będzie miał Massimo Codola i Ukraińca Wołodymira Gustowa.

FdJeux.com (91-99): Jak wykazał wyścig Dookoła Romandii coraz lepiej po górach jeździ Australijczyk Bradley McGee. Kolarz ten przeszedł na szosę z torowego wyścigu na dochodzenie, więc w sposób naturalny najwięcej zwycięstw odniósł na etapach jazdy indywidualnej na czas, a najbardziej prestiżowe z nich podczas prologu TdF 2003. Dziewiąty w TdR McGee być może zostanie pierwszym liderem 87. Giro czy nawet pozostanie w czołówce wyścigu przez dwa tygodnie zmagań, lecz znajdujące się przy końcu trasy Dolomity są raczej jeszcze ponad jego siły. Papiery na dobrą jazdę w wyścigach etapowych mają też dwaj francuscy "Mikołajowie": Nicolas Fritsch (trzeci w TdS 2002) oraz ex-mistrz Francji Nicolas Vogondy (dziewiętnasty w TdF 2002). Bardzo utalentowanym zawodnikiem jest niespełna 22-letni Belg Philippe Gilbert, który w ubiegłym roku był czwarty w Tour de l'Avenir, zaś w zeszłą niedzielę drugi we francuskim Trophee Grimpeurs (Trofeum Wspinaczy pod Paryżem).

Formaggi Pinzolo Fiave' (101-109): Jedna ze słabszych drużyn na liście startowej bez kandydatów do czołowych lokat. Co prawda niegdyś dobrze zapowiadał się Sycylijczyk (urodzony w Syrakuzie) Giuseppe di Grande, lecz po obiecujących występach: siódmym miejscu w GdI 1997 i dziewiątym w TdF 1998 wkrótce się pogubił. Obecnie pewniejszym zawodnikiem jest chyba Kolumbijczyk Luis Felipe Laverde Jimenez, który był czwarty w Giro dell'Appenino. Ma on w swym dorobku niezłe lokaty w dwóch ostatnich edycjach Giro: 31. w 2002 i 30. w 2003 roku. Być może więcej powodów do radości kolarze reklamujący sery będą mieli na płaskich odcinkach. W ich szeregach pojedzie bowiem nazywany "gepardem" Ivan Quaranta, który w latach 1999-2001 wygrywał po dwa etapy Giro. Potem jednak nie prowadził się sportowo i zaniedbał swą kondycję na tyle, iż miewał nawet problemy z utrzymaniem się w grupie zasadniczej na niewielkich pagórkach. Szybkim zawodnikiem, przynajmniej na tyle by wygrać finisz z mniejszej grupy (uciekinierów) jest doświadczony Mario Manzoni, który uczynił to już na jednym z etapów Giro w 1997 roku.

Gerolsteiner (111-119): Kolarzem kwietnia był w tym roku niewątpliwie lider tej ekipy Davide Rebellin, który wygrał kolejno trzy górzyste klasyki - holenderski Amstel Gold Race (PŚ) oraz walońskie: Fleche Wallonne (1.HC) i Liege-Bastogne-Liege (PŚ). Pytanie ile ze swej wielkiej formy utrzymał do Giro, a także czy starczy mu jej na cały trzytygodniowy wyścig, tym bardziej że najtrudniejsza jest sama końcówka trasy. Wydaje się, że Appeniny powinny mu jak najbardziej odpowiadać, lecz Dolomity mogą być już za trudne dla świetnego klasyka. Pamiętać jednak wypada, iż w zamieszłych czasach (sezon 1996) Rebellin był szósty w Giro i siódmy na Vuelcie. W tym pierwszym wyścigu wygrał etap z metą na Monte Sirino (nieopodal Neapolu) i przez sześć dni (do pierwszego odcinka w Alpach) jechał w koszulce lidera. Na najcięższych etapach będzie liczył na wsparcie swego bardzo doświadczonego rodaka 39-letniego Gianni Faresina (zwycięzcy Giro di Lombardia 1995) oraz młodego Szwajcara Svena Montgomery, który wygrał klasyfikację górską zakończonego w niedzielę TdR. Na pagórkowatych etapach przyda się Niemiec Fabian Wegmann, zaś w sprintach swej szansy szukać będą jego rodacy: Robert Forster i Olaf Pollack, ten drugi może się jeszcze pokazać z dobrej strony podczas prologu.

Lampre (121-129): Na starcie zabraknie etatowego lidera tej drużyny Francesco Casagrande, więc jeśli chodzi o dobry wynik w całym wyścigu nadzieje są pokładane w Basku Juanie Manuelu Garate i bardzo doświadczonym Wladimirze Bellim. Garate zajął czwarte miejsce w Giro przed dwoma laty, lecz ubiegły sezon miał bardzo nieudany. Natomiast Belli najwyżej zajechał na GdI do szóstego (1997) i siódmego (2000) miejsca, zaś przed rokiem uwzględniając dyskwalifikację Litwina Raimondasa Rumsasa był dziesiąty. Z początkiem maja ekipę tą wzmocnił też inny Bask, aktualny mistrz świata Igor Astarloa. Nie jest on kolarzem, który liczył się będzie w całym wyścigu, lecz celował będzie w etapowe sukcesy na pagórkowatych i górzystych odcinkach w Appeninach. Z kolei na sprinterskich końcówkach płaskich etapów powalczą: czeski weteran Jan Svorada (zwycięzca 5 etapów GdI, a także 3 w TdF i VaE w latach 1994-2001) oraz robiący postępy Brazylijczyk Luciano Pagliarini. Szybkim zawodnikiem jest też brązowy medalista MŚ Lizbona 2001 Słoweniec Andrej Hauptman.

Landbouwkrediet-Colnago (131-139): Ukraińcy mieli jeszcze nie tak dawno "Cara tyczki" Siergieja Bubkę, zaś obecnie wielu fachowców przepowiada, iż co najmniej "Atamanem szosy" zostanie wkrótce Jarosław Popowicz. Ten 24-letni aktualnie zawodnik rodem z Drohobycza był zdecydowanym liderem młodzieżowego peletonu w sezonie 2001 - wygrał wyścig ze startu wspólnego na MŚ w Lizbonie oraz ranking UCI z dorobkiem punktowym przeszło dwukrotnie większym niż drugi kolarz. W Giro startował już dwukrotnie, w sezonie 2002 był dwunasty, zaś przed rokiem już trzeci! Początek tego sezonu miał dość spokojny, lecz to wcale nie oznacza, iż nie pogodzi on dwóch największych faworytów. W cieniu Popowicza pojedzie jego starszy rodak Wladimir Duma, który regularnie kończy Giro około czterdziestej lokaty. Oznacza to przyzwoitą jazdę po górach, a że jest mocny na finiszu może szukać swej szansy w grupowych ucieczkach. Podobną specjalność (aczkolwiek w bardziej solowym wydaniu) ma francuski weteran Jacky Durand zwycięzca klasyków Ronde van Vlaanderen (1992) i Paris-Tours (1998) oraz trzech etapów TdF. Dobrze zapowiadają się natomiast belgijski klasyk Nico Sijmens i litewski czasowiec Tomas Vaitkus (mistrz świata U-23 w Zolder 2002).

Lotto-Domo (141-149): Główą postacią tego sezonu ponownie będzie Australijczyk Robbie McEwen. "Kieszonkowy" sprinter rodem z Antypodów wygrał po dwa etapy Giro w latach 2002-2003. Na swym koncie ma też trzy takie sukcesy w Tourze, z czego dwa w sezonie 2002 gdy zdobył zieloną koszulkę najlepszego sprintera "Wielkiej Pętli". Podobnie jak w ubiegłych latach McEwen nie zamierza dotrwać do końca wyścigu (oszczędna gospodarka siłami przed TdF), więc skupi swą uwagę na pierwszych dwóch tygodniach zmagań. W wypracowaniu dogodnej pozycji do udanego sprintu pomagać mu będą: rodak Nick Gates, Belg Gorik Gardeyn i Holender Aart Vierhouten. Jedynymi zawodnikami, którzy mogą się z niezłej strony pokazać na trudniejszych etapach są: Belg Christophe Brandt i nasz Piotr Wadecki. "Wadek" buduje formę na Igrzyska Olimpijskie, lecz stawianie wszystkiego na jedną kartę to ryzykowna inwestycja - o czym Elblążanin przekonał się już przed ubiegłorocznym TdF. Dlatego przydałby się jakiś dobry wynik już wcześniej. W sezonie 2004 Wadecki jeszcze nic szczególnego nie pokazał, lecz kondycję ma już przyzwoitą o czym świadczą jego występy w obu ardeńskich klasykach.

Phonak-Hearing Systems (151-159): Po czterech latach nauki i pracy dla innych w ekipie Fassa Bortolo, dzięki nieobecności Amerykanina Tylera Hamiltona bardzo zdolny Słoweniec Tadej Valjavec (zwycięzca baby-Giro 1999) otrzyma szanse sprawdzenia się w roli lidera silnej ekipy na trasie jednego z największych wyścigów. O jego dobrym przygotowaniu świadczy czwarta lokata w "generalce" Tour de Romandie, gdzie do podium zabrakło mu tylko sekundy. Niewiele gorszy (bo szósty) w tej samej imprezie był Szwajcar Alexandre Moos, który podczas Giro może celować w to co udało mu się już na ojczystej ziemi (podczas Tour de Suisse 2002 i TdR 2004) czyli zwycięstwo na którymś z górskich etapów. Na pagórkowatych odcinkach ten sam cel będzie miał Słoweniec Uros Murn. Natomiast za finisze odpowiadać będą Daniele Bennati (zwycięzca etapu TdP 2003 w Bydgoszczy) oraz Białorusin Aleksander Usow.

Saunier Duval-Prodir (161-169): Zaskakujące, że jedyna w tegorocznym Giro ekipa hiszpańska nie zabrała na włoski tour świetnego górala z Italii - Leonardo Piepoliego, który wręcz szalał na najtrudniejszych etapach TdR. Zabraknie też "będącego w gazie" szwajcarskiego weterena Fabiana Jekera, w związku z czym w drużynie tej brak lidera na klasyfikację generalną wyścigu. W składzie Saunier Duval są natomiast trzej kolarze dobrze jeżdżący na czas tzn. Szwajcar Rubens Bertogliati i Hiszpanie: David Canada i Juan Carlos Dominguez, który wygrał prolog Giro rozegrany w holenderskim Groningen przed dwoma laty. Z dobrej strony podczas pracy w górach TdR dla Jekera i Piepoliego pokazał się młody Szwajcar Oliver Zaugg. Z kolei za sprint odpowiadał będzie bardzo doświadczony Massimo Strazzer, który choć w Giro nigdy nie wygrał etapu, to jednak w roku 2001 był najlepszy w klasyfikacji punktowej.

Tenax (171-179): Ponownie wystąpią w roli "kopciuszka" na Giro. W tej samej roli na Tourze pojawi się zaś RAGT-Semences - cóż taki przywilej organizatorów by zaprosić do udziału w swym wyścigu drużynę słabą, lecz lokalną. Najbardziej znanymi kolarzami tej ekipy są szybcy: Słoweniec Zoran Klemencić i Nicola Loda. Ten pierwszy zajął piąte miejsce na MŚ w Zolder (2002), natomiast drugi odniósł w karierze zawodowej osiem zwycięstw spośród, których najcenniejsze było generalne w Tour de Luxembourg 2000. W "generalce" nikt z nich nie powalczy, pod tym względem co najwyżej Renzo Mazzoleniego i Oscara Pozzi można zaliczyć do średniaków. Zapewne u siebie (w Chorwacji) "wyłaził będzie ze skóry" podwójny mistrz tego kraju Radoslav Rogina.

Vini Caldirola-Nobili Rubinetterie (181-189): Wszechstronny góral Stefano Garzelli (nieźle jeżdżący na czas i przede wszystkim bardzo szybki na finiszu) wygrał Giro w sezonie 2000, zaś przed rokiem był drugi, przy okazji zwyciężając na dwóch etapach. W tym roku również uważany jest za głównego rywala Simoniego, szczególnie po tym jak po zaciętej walce pokonał Rosjanina Denisa Mienszowa na trasie Vuelta a Aragon. "Kobra" jak nazywają go kibice późniejszy wyścig w Romandii potraktował jedynie jako mocne przetarcie przed Giro, choć i tak wygrał jeden z etapów. U jego boku pojedzie tym razem Rosjanin Paweł Tonkow, który aż dziewięć razy kończył GdI w czołowej siódemce, z czego trzykrotnie na podium (zwycięstwo w sezonie 1996 i drugie miejsca w latach 1997-98)! Natomiast do pomocy obydwaj będą mieli niezłych górali: Oscara Masona i Szwajcara Steve'a Zampieriego, a także czasówca Gianlucę Sironiego (mistrza swiata U-23 z Lugano 1996). Dobrym sprinterem jest za to Marco Zanotti, który na pierwszym etapie TdR omal nie ubiegł Svorady.


Copyright: www.firstbike.ch


FAWORYCI

***** Gilberto Simoni (Saeco)
**** Stefano Garzelli (Vini Caldirola) i Jarosław Popowicz (Ukraina - Landbouwkrediet)
*** Sierhij Honczar (Ukraina - De Nardi), Andrea Noe' (Alessio) i Tadej Valjavec (Słowenia - Phonak)
** Dario Cioni (Fassa Bortolo), Juan Manuel Garate (Hiszpania - Lampre), Davide Rebellin (Gerolsteiner) i Paweł Tonkow (Rosja - Vini Caldirola)
* Wladimir Belli (Lampre), Damiano Cunego (Saeco), Giuliano Figueras (Ceramiche Panaria), Alexandre Moos (Szwajcaria - Phonak) i Franco Pelizzotti (Alessio).



TRASA - DZIEŃ PO DNIU



Copyright: www.gazzetta.it

Prolog (8.05): Genua 6,9 km ***
Po rocznej przerwie organizatorzy wyścigu Dookoła Włoch powrócili do pomysłu ze startem Giro w formie krótkiej czasówki. Niespełna 7-kilometrowa próba czasowa oczywiście tylko bardzo wstępnie ułoży hierarchię w stawce uczestników. Największe miasto Ligurii już 40-krotnie gościło uczestników GdI, aczkolwiek po roku 1966 tylko cztery razy. Jako ostatni triumfował tu w 2000 roku po samotnej ucieczce hiszpański Bask Alvaro Gonzalez de Galdeano. Dwanaście lat temu podobnie jak teraz w Genui wyznaczono prolog Giro - najszybszy okazał się wybitny specjalista od tego typu prób Francuz Thierry Marie, zaś późniejszy generalny triumfator, kolejny Bask Miguel Indurain był drugi.

Etap 1 (9.05): Genua - Alba 143 km **
Pierwszy niezbyt długi odcinek przeznaczony jest dla sprinterów. W środkowej części etapu jest nieco hopek, przede wszystkim premia górska Colle di Cadibona (436 metrów nad poziom morza, kat. 3 na 47 kilometrze). Niemniej ostatnie 40 kilometrów to najpierw zjazdy, a potem już płaski dojazd do mety z czteroma rundami po 5 kilometrów wokół Alby. W tym piemonckim mieście jak dotąd tylko raz finiszowano. Najszybszy w owym sezonie 1968 okazał się belgijski sprinter o włoskim imieniu Guido Reybroeck.

Etap 2 (10.05): Novi Ligure - Pontremoli 184 km ***
Kolarze wystartują z regionu będącego "małą ojczyzną" dwóch wielkich mistrzów: Costante Girardengo i Fausto Coppiego by dzień pracy skończyć pierwszym w historii finiszem w toskańskim Pontremoli. Będzie to zarazem pierwsza w tej imprezie okazja do przetestowania swych nóg na wymagających podjazdach. Najpierw wspinaczka pod Passo del Bocco (956 m. n.p.m., kat. 3 na 112 km) - niby niska kategoria, lecz to aż 15-kilometrowy podjazd z przewyższeniem ponad 850 metrów. Potem jeszcze Passo del Brattello (953 m. n.p.m., kat. 2 na 163,5 km) czyli 11 kilometrów wspinaczki o amplitudzie ponad 550 metrów i z maksymalnym nachyleniem 10%. Obie z pewnością rozerwą grupę zasadniczą, zaś z Brattello do mety będzie już tylko 20,5 kilometra, głównie zjazdów. Można się w tej sytuacji spodziewać finiszu z niewielkiego, powiedzmy 30-osobowego peletoniku co byłoby wymarzonym scenariuszem dla Garzelliego!


Skala Trudności: 4260,59 pkt


Copyright: www.gazzetta.it

Etap 3 (11.05): Pontremoli - Corno alle Scale 191 km ****
Dopiero czwarty dzień zmagań, a już drugi etap prowadzący przez góry (choć rzecz jasna wciąż Appeniny, a nie niebotyczne Alpy czy Dolomity). Tym razem będzie w zasadzie typowo górski odcinek, z finałem w sam raz dla wspinaczy. Już tego dnia poznamy więc wstępną listę faworytów całego wyścigu. Na trasie kolarze będą mieli do pokonania trzy premie górskie: Foce Carpinelli (842 m. n.p.m., kat. 2 na 53 km); Passo di Oppio (821 m. n.p.m., kat. 3 na 136 km) i finałowy pod Corno alle Scale. Ten ostatni podjazd rozbity jest w zasadzie na dwa fragmenty. Pierwszy (wstępny) z poziomu 326 m. na 812 m. n.p.m. i następnie po krótkim zjeździe drugi (właściwy) z poziomu 718 m. do mety na wysokości 1471 m. n.p.m. Ten nowy na Giro finałowy podjazd, ma blisko 13 km i najbardziej stromy 14-procentowy odcinek na około dwa kilometry przed metą.


Skala Trudności: 4700,9 pkt


Copyright: www.gazzetta.it

Etap 4 (12.05): Porretta Terme - Civitella in Val di Chiana 184 km **
Po górskiej rozgrzewce powrót na bardziej horyzontalne tereny. Etap prowadzący z prowincji Emilia-Romagna z powrotem do Toskanii. Civitella in Val di Chiana jest bazą firmy meblowej Del Tongo, znanej nam ze sponsorowania drużyny w barwach, której jeździli najpierw (w latach 1986-88) Czesław Lang i Lech Piasecki, a potem (w sezonie 1991) również Zenon Jaskuła. Po drodze dwie górskie premie, lecz tylko trzeciej kategorii: Passo della Collina (788 m. n.p.m. na 17 km) i Poggio di Sugame (532 m. n.p.m. na 113 km). Potem jeszcze niewielki i w sumie łagodny podjazd na niespełna 20 kilometrów przed metą, a dalej już płaski finał. Wobec powyższego należy się spodziewać powrotu sprinterów.

Etap 5 (13.05): Civitella in Val di Chiana - Spoleto 177 km **
Pierwszy etap bez najniżej choćby klasyfikowanych podjazdów. Kolarze opuszczą Toskanię i pojadą do Umbrii. Finał etapu na trzech rundach o długości 7300 metrów, na których przyjdzie peletonowi pokonać 2-kilometrowy podjazd umiejscowiony na samym jej początku. Spoleto uczestnicy Giro wizytowali dotąd tylko raz, w sezonie 1977 najlepszy był tu Włoch Mario Beccia.

Etap 6 (14.05): Spoleto - Valmontone 164 km **
Kolejne miasto-debiutant czyli Valmontone w stołecznej prowincji Lacjum. Trasa nieco pagórkowata, lecz do zaakceptowania dla sprinterów. Najtrudniejszy jej fragment to podjazd pod Forca dell'Arrone (509 m. n.p.m, kat. 2 na 33 km). Potem raczej płasko, lecz na ostatnich 20 kilometrach jest przeszło 8-kilometrowy, łagodny podjazd do miasteczka Palestrina, kończący się niespełna 11 kilometrów przed metą. To będzie ostatnia szansa na rozerwanie grupy zasadniczej, bowiem ostatnie kilometry są już zupełnie płaskie.

Etap 7 (15.05): Frosinone - Montevergine di Mercogliano 210 km ****
Drugi z kluczowych w pierwszych tygodniu etapów. Podjazd do Montevergine di Mercogliano znajduje się już w południowej prowincji Kampania i na trasach Giro był już użyty dwukrotnie. W sezonie 1962 najlapszy był na niej Belg Armand Desmet, zaś w roku 2000 Włoch Danilo di Luca. Wszystkie atrakcje tego odcinka znajdują się na ostatnich 35 kilometrach. Najpierw podjazd do Monteforte Irpino (519 m. n.p.m., kat. 2 na 188 km) i w końcu finałowa, 17-kilometrowa wspinaczka do sanktuarium Monte Vergine na wysokość 1270 metrów nad poziom morza. Podjazd ten jakkolwiek długi nie jest bardzo trudny (średnio 5, a max. 10% - skoro więc przed czteroma laty z rozciągnietej czołówki najszybciej finiszował tu di Luca to tym razem ów odcinek może paść łupem innego fachowca od górzystych klasyków, będącego "na topie" Rebellina.


Skala Trudności: 4422,31 pkt


Copyright: www.gazzetta.it

Etap 8 (16.05): Giffoni Valle Piana - Policoro 214 km **
Kolejny dzień jazdy w kierunku południowym z metą nad Morzem Jońskim w zatoce Taranckiej. Pierwsza połowa trasa z tendencją podjazdową, lecz zarazem tylko jedną górką trzeciej kategorii: Campostrino (510 m. n.p.m. na 73 km). Od półmetka już niemal wyłącznie w dół i dlatego też jeśli nie powiedzie się żadna z początku odpuszczona akcja "harcowników" po raz kolejny będziemy świadkami sprinterskich popisów.

Etap 9 (17.05): Policoro - Carovigno 142 km *
Tego dnia 87. Giro dotrze do swego "bieguna południowego". Krótki etap do Carovigno w Puglii jest w zasadzie płaski i przez to zapowiada się na jeden z najłatwiejszych w całej imprezie. Większym wrogiem uczestników od łatwego terenu może być tego dnia lejący się w tym regionie żar z nieba. Po raz trzeci już (niczym na Tour de Pologne) etap kończył się będzie rundami, tym razem o długości tylko 4300 metrów.

Etap 10 (19.05): Porto Sant'Elpidio - Ascoli Piceno 146 km **
Po dniu przerwy i transferze wzdłuż wybrzeża Adriatyku z Puglii do prowincji Marche czekał będzie kolarzy etap dość mocno pagórkowaty, lecz tylko do 90 kilometra. W tej fazie etapu wyznaczono dwie premie górskie trzeciej kategorii: Monte S. Pietrangeli (241 m. n.p.m. na 48 km) oraz Ripatransone (494 m. n.p.m. na 90 km). Następnie jest 13-kilometrowy zjazd i płaski dojazd do mety z lekką tendencją zwyżkową (tzn. z 4 na 154 m. n.p.m.). W Ascoli finiszowano wcześniej czterokrotnie i za każdym razem wygrywali Włosi, a ostatnim z nich (w sezonie 1988) był Guido Bontempi.

Etap 11 (20.05): Porto Sant'Elpidio - Cesena 228 km ***
Jeszcze jeden start w porcie nad Adriatykiem, lecz tym razem do znacznie dłuższego odcinka, na którym co ważne liczne pagórki znajduja się między 150 kilometrem a metą. Tylko na trzech z nich wyznaczono premie górskie, będą to: podjazd do "najstarszej Republiki" współczesnego świata San Marino (645 m. n.p.m., kat. 2 na 163 km); Sogliano al Rubicone (354 m. n.p.m., kat. 3 na 196 km) oraz Sorrivoli (250 m. n.p.m., kat. 2 na 212 km). Te jak i inne hopki są niewielkie, ale bardzo nieprzyjemne (sztywne) np. Sorrivoli ma tylko 1,2 km długości ze średnim nachyleniem 11,5% (max. 18%!). Ponadto tuż (tj. 2,4 km) przed metą "wychyla się" się jeszcze kolejny stromy pagórek: Madonna del Monte (131 m. n.p.m.) o średnim nachyleniu 8,7%, max. do 13%! W Cesenie etap GdI kończył się dotąd tylko raz, było to podczas pierwszej powojennej edycji (w sezonie 1946) gdy wygrał kolarz włoski Olimpio Bizzi.


Skala Trudności: 3196,76 pkt


Copyright: www.gazzetta.it

Etap 12 (21.05): Cesena - Treviso 210 km *
Etap prowadzi po Nizinie Padańskiej (z południa na północ) i z tej przyczyny jest niewiarygodnie płaski. Wysokości bezwzględne etapu, na którym brak najmniejszych choćby pagórków lawirują między 38 metrami n.p.m. na starcie w Cesenie, przez 1 metr n.p.m. pomiędzy 63 a 78 kilometrem, a wysokością 15 metrów n.p.m. na mecie w Treviso (mieście szosowych MŚ na czas w 1999 roku). Miasto to już 10-krotnie gościło uczestników Giro d'Italia. Przed pięcioma laty czasówkę, rozegraną jakby na przetarcie przed wspomnianymi Mistrzostwami Świata wygrał Ukrainiec Sierhij Honczar. Ostatni płaski etap ze startu wspólnego wygrał tu wspomniany już wcześniej Guido Bontempi a działo się to w sezonie 1984.

Etap 13 (22.05): Triest / Altopiano Carsico 52 km jazda indywidualna na czas ****
Start i meta "etapu prawdy" niemal na poziomie morza, lecz pierwsza część trasy całkiem górzysta. Od czwartego do osiemnastego kilometra zawodnicy będą się stopniowo wspinać do Sagrado del Corso (369 m. n.p.m.). Najbardziej strome fragmenty tego podjazdu będą ich czekać na kilometrach: piątym (15%) i właśnie osiemnastym (14%). Organizatorzy na przeszło 50-kilometrowej trasie wyznaczyli aż cztery punkty lotnego pomiaru czasu, po kolei w: Prosecco (10,05 km); Sagrado del Corso (17,85 km); Aurisina (28,75 km) i Miramare (44,3 km). Przygraniczny Triest witał uczestników Giro już 18 razy, ostatni raz właśnie podczas czasówki w sezonie 1998. 45-kilometrową próbę wygrał wówczas Szwajcar Alex Zulle (który dzięki temu wyszedł na prowadzenie w 81. Giro, lecz poległ później w Dolomitach) przed Honczarem i Rosjaninem Pawłem Tonkowem.


Copyright: www.gazzetta.it

Etap 14 (23.05): Triest - Pula / Chorwacja 175 km **
Etap transgraniczny z Włoch przez Słowenię do Chorwacji gdzie miastem etapowym będzie miasteczko Pula ulokowane na południowym krańcu półwyspu Istria. Na odcinku tym nieco pagórków, niemniej nic szczególnie godnego uwagi. Jedyny notowany do klasyfikacji górskiej podjazd to Svi Sveti (275 m. n.p.m., kat. 2 na 54 km). Będzie to już też czwarty w tej edycji etap kończący się na rundach, z tą różnicą, iż w tym przypadku na dwóch o długosci 6500 metrów każda.

Etap 15 (24.05): Porec / Chorwacja - San Vendemiano 234 km **
Najdłuższy etap całego wyścigu, jakby złośliwie wyznaczony (celem podmęczenia stawki uczestników) tuz przed najtrudniejszymi górskimi odcinkami. Są na tym etapie pewne pozory wzniesień, lecz z grubsza profil tego odcinka wygląda podobnie do "płaskiego jak stół" etapu nr 12 z metą w Treviso. Sam finisz (historycznie pierwszy w San Vendemiano w prowincji Veneto) wyznaczono po pokonaniu 7-kilometrowej rundy wokół tej niewielkiej mieściny, leżącej na drodze z Conegliano do Vittorio Veneto.

Etap 16 (25.05): San Vendemiano - Falzes 217 km *****
Pierwszy z 4-odcinkowej serii etapów w Dolomitach, która z pewnością dokona wielu zmian we wcześniej ustalonej tabeli. Na powitanie z Dolomitami kolarzy czekać będą aż cztery poważne podjazdy: Forcella Staulanza (1773 m. n.p.m., kat. 2 na 83 km); Passo di Valparola (2200 m. n.p.m., kat. 1 na 115 km); Passo di Furcia (1759 m. n.p.m., kat. 1 na 160 km) oraz już w bezpośrednim sąsiedztwie mety ponad 8-kilometrowy Terento (1271 m. n.p.m., kat. 1 na 207 km), który w najtrudniejszym momencie ma 12%. Falzes debiutowało jako miasto etapowe Giro w sezonie 1997, a najlepszy owego dnia, na progu swej zawodowej kariery okazał się Hiszpan Jose Luis Rubiera.


Skala Trudności: 6889,52 pkt


Copyright: www.gazzetta.it

Etap 17 (27.05): Brunico - Fondo Sarnonico 153 km ****
Po drugim dniu odpoczynku organizatorzy nie chcieli chyba zanadto szokować kolarzy i przygotowali etap jakkolwiek górski to jednak stonowany jeśli chodzi o skalę trudności. Na tym odcinku trzeba będzie bowiem pokonać tylko jeden bardzo wymagający podjazd czyli Passo della Mendola (1363 m. n.p.m., kat. 2 na 99,5 km) o przewyższeniu ponad 950 metrów na blisko 15 kilometrach. Po intergiro w Cles (rodzinnym mieście dwukrotnego zwycięzcy Pucharu Świata Maurizio Fondriesta) krótki zjazd i na ostatnich 17,5 kilometrach już stały, lecz minimalny podjazd doliną (Val di Non) z poziomu 565 m. na 980 m. n.p.m. - o maksymalnym nachyleniu 8% na 2,5 km przed metą.


Skala Trudności: 3375,06 pkt


Copyright: www.gazzetta.it

Etap 18 (28.05): Cles / Val di Non - Bormio 2000 118 km *****
Etap krótki, lecz bardzo treściwy. Na przetarcie przeszło 15-kilometrowy podjazd pod przełęcz usytuowaną na granicy prowincji Trentino i Lombardia czyli Passo del Tonale (1883 m. n.p.m., kat. 2 na 46 km). Następnie najwyższa góra na trasie całego wyścigu czyli okryta legendą Passo Gavia (2621 m. n.p.m. czyli Cima Coppi - premia imienia największego z włoskich mistrzów - na 72 km). Ten podjazd ma niespełna 17 kilometrów długości, o nachyleniu średnim blisko 8, a maksymalnym aż 16%! Po nim będzie miał miejsce przeszło 26-kilometrowy zjazd do słynnego choćby z alpejskiego PŚ miasta Bormio (leżącego na poziomie 1210 m. n.p.m.), zaś 10 kilometrów dalej zacznie się finałowa wspinaczka. Podjazd do stacji Bormio 2000 (w praktyce na wysokość 1938 m. n.p.m.) liczy sobie prawie 10 kilometrów o średnim nachyleniu 7,5% (max. do 12%). W Bormio, lecz na dole finiszowano już pięć razy. Zawsze wygrywali tu kolarze liczący się w klasyfikacji generalnej wyścigu: Włoch Fausto Coppi (1953), Luksemburczyk Charly Gaul (1960-61), Holender Erik Breukink (podczas słynnej śnieżnej zawieji w sezonie 1988) i ostatnio sam Gilberto Simoni w 2000 roku.


Skala Trudności: 6100,13 pkt


Copyright: www.gazzetta.it

Etap 19 (29.05): Bormio - Presolana 122 km *****
Ponownie niczym wzorem Vuelta a Espana odcinek krótki, lecz ekstremalnie trudny, na którym co trzeci kilometr (w sumie 41) oznacza nawet nie zwykły podjazd, lecz stromą wspinaczkę. Na pierwszy ogień Mortirolo (1855 m. n.p.m., kat. 1 na 42 km). Podjazd blisko 13-kilometrowy o średnim nachyleniu 10,3% (przy max. aż 18%). Choć hiszpańskiej Angliru z Asturii czy też inna włoska góra Zoncolan ze wschodnich Dolomitów mają jeszcze stromsze fragmenty to jednak niejako za całokształt wyzwania tytuł najtrudniejszej (z przejeżdżanych przez zawodowy peleton) gór należy się właśnie Mortirolo. Po zjeździe do Edolo i dalej do Forno Allione kolejny stromy (średnio 7%) i długi (blisko 20 kilometrów) podjazd pod Passo del Vivione (1827 m. n.p.m., kat. 1 na 90 km). Na tym jednak nie koniec, bowiem na sam koniec zmagań z górami w tegorocznym Giro czeka wszystkich jeszcze niemal 8-kilometrowa wspinaczka pod Passo delle Presolana (1297 m. n.p.m., kat. 1 na 119 km). Ta góra ma średnie nachylenie niespełna 7%, lecz najwyższe rzędu aż 16%! W sobotnie popołudnie poznamy już ostatecznie godnego zwycięzcę 87. Giro d'Italia.


Skala Trudności: 6478,66 pkt


Copyright: www.gazzetta.it

Etap 20 (31.05): Clusone - Mediolan 149 km *
Ostatni etap może być nagrodą dla sprinterów, którzy przetrwali męczarnie minionego tygodnia. Na początku tego odcinka będzie blisko 40 kilometrów spokojnego zjazdu do Urgagno gdzie rozegrany zostanie ostatni finisz do klasyfikacji "intergiro". Potem kolarze m.in. przez słynną z automoblizmu Monzę (84 km) dojadą do centrum Mediolanu siedziby organizatora Giro - dziennika sportowego "La Gazzetta dello Sport". Tam podobnie jak podczas Tour de France finał odbędzie się na 10 rundach wokół Corso Venezia (każda o długości 4800 metrów). Z wymienionego wyżej względu właśnie Mediolan (a nie stolica Rzym) pozostaje głównym miastem włoskiego touru na przestrzeni jego dziejów. Nie dziwi więc fakt, iż w stolicy Lombardii kończono już etapy GdI aż 77 razy! Na nich najwięcej do powiedzenia mieli ci, którzy wygrali najwięcej etapów również w całej historii tej imprezy. Supersprinter Mario Cipollini wygrał w tym mieście aż 5 ze swych 42 etapów, zaś jego wielki poprzednik Alfredo Binda 3 z puli 41.



PREMIE GÓRSKIE na trasie 87. GIRO d'ITALIA

Nazwa

Etap (km i kategoria)

Wysokość

Przewyższenie

Długość

Średnie nachylenie

Colle di Cadibona

I - 47,2 km (3)

436 m. n.p.m.

423 m.

8,2 km

5,15 %

Passo del Bocco

II - 111,7 km (3)

956 m. n.p.m.

854 m.

15,3 km

5,58 %

Passo del Brattello

II - 163,5 km (2)

953 m. n.p.m.

555 m.

11 km

5,04 % - max. 10%

Foce Carpinelli

III - 53,2 km (2)

842 m. n.p.m.

514 m.

10,2 km

5,03 %

Passo di Oppio

III - 135,7 km (3)

821 m. n.p.m.

367 m.

8 km

4,58 %

Corno alle Scale

III - 191 km (Meta)

1471 m. n.p.m.

753 m.

12,6 km

5,97 % - max. 14%

Passo della Collina

IV - 16,6 km (3)

788 m. n.p.m.

387 m.

14,5 km

2,66 %

Poggio di Sugame

IV - 112,9 km (3)

532 m. n.p.m.

296 m.

6,6 km

4,48 %

Forca dell'Arrone

VI - 33,3 km (2)

509 m. n.p.m.

374 m.

8,8 km

4,25 %

Monteforte Irpino

VII - 188,1 km (2)

519 m. n.p.m.

323 m.

12,3 km

2,62 %

Montevergine di Mercogliano

VII - 210 km (Meta)

1270 m. n.p.m.

855 m.

17,1 km

5,0 % - max. 10%

Campostrino

VIII - 73,1 km (3)

510 m. n.p.m.

316 m.

5,8 km

5,44 %

Monte S. Pietrangeli

X - 47,8 km (3)

241 m. n.p.m.

176 m.

4 km

4,4 %

Ripatransone

X - 90 km (3)

494 m. n.p.m.

409 m.

10 km

4,09 %

San Marino

XI - 163,4 km (2)

645 m. n.p.m.

155 m.

4,1 km

3,78 %

Sogliano al Rubicone

XI - 195,7 km (3)

354 m. n.p.m.

188 m.

4,3 km

4,37 %

Sorrivoli

XI - 212,4 km (2)

250 m. n.p.m.

156 m.

1,8 km

8,66 % - max. 18 %

Svi Sveti

XIV - 54,2 km (2)

275 m. n.p.m.

227 m.

4,2 km

5,4 %

Forcella Staulanza

XVI - 83,4 km (2)

1773 m. n.p.m.

838 m.

12,4 km

6,75 %

Passo di Valparola

XVI - 115,4 km (1)

2200 m. n.p.m.

889 m.

16 km

5,55 % - max. 14 %

Passo Furcia

XVI - 160,2 km (1)

1759 m. n.p.m.

754 m.

12 km

6,28 % - max. 16 %

Terento

XVI - 207 km (1)

1210 m. n.p.m.

454 m.

7 km

6,48 % - max. 12 %

Passo della Mendola

XVII - 99,5 km (2)

1363 m. n.p.m.

1118 m.

20,2 km

5,53 % - max. 10 %

Passo del Tonale

XVIII - 45,9 km (1)

1883 m. n.p.m.

940 m.

15,4 km

6,1 % - max. 10 %

Passo Gavia (Cima Coppi)

XVIII - 72,2 km (HC)

2621 m. n.p.m.

1323 m.

16,7 km

7,92 % - max. 16 %

Bormio 2000

XVIII - 118 km (Meta)

1938 m. n.p.m.

741 m.

9,8 km

7,56 % - max. 12%

Passo del Mortirolo

XIX - 42,2 km (1)

1855 m. n.p.m.

1290 m.

11,9 km

10,84 %! - max. 18 %

Passo del Vivione

XIX - 90,3 km (1)

1828 m. n.p.m.

1375 m.

19,8 km

6,94 % - max. 13 %

Passo della Presolana

XIX - 119,2 km (1)

1297 m. n.p.m.

547 m.

7,9 km

6,92 % - max. 16 %

POWRÓT