|
MISTRZ KONTRA LIDER Szwajcarski klasyk Zuri Metzgete (do niedawna zwany Meisterschaft von Zurich czyli Mistrzostwa Zurychu) jak co roku kończy letnią sesję w ramach całorocznych zmagań o szosowy Puchar Świata. Po raz pierwszy wyścig ten odbył się już w roku 1914 i dzięki szczęśliwym losom Konfederacji Szwajcarii w trakcie wielkich wojen XX wieku rozegrany został już 88-krotnie, bowiem jedyną przerwę w jego dziejach zanotowano w latach 1915-16. W roku 1927 trasę tej imprezy po raz pierwszy wydłużono do "klasycznych" rozmiarów tj. 230 kilometrów. Kolejną ważną datą w historii MvZ był sezon 1968, gdy wyścig ten po raz pierwszy (formalnie) zaliczono do najwyższej kategorii jednodniówek. W roku 1989 Mistrzostwa Zurychu weszły w skład nowo powołanego cyklu indywidualnego Pucharu Świata. Wyjątkową osobistością w historii tego wyścigu był Szwajcar Heiri Suter 6-krotny zwycięzca z lat: 1919-20, 1922, 1924, 1928-29. Ten niewątpliwie najlepszy szosowiec wśród Helwetów do czasów Ferdi Kublera i Hugo Kobleta wygrywał w swoim czasie również zagraniczne klasyki takie jak: nieoficjalne Mistrzostwa Świata - GP Wolber (1922 i 1925) oraz Ronde van Vlaanderen (1923), Paris-Roubaix (1923), Bordeaux-Paris (1925) i Paris-Tours (1926-27). Poza nim tylko sześciu kolarzy więcej niż raz cieszyło się ze zwycięstwa w zuryskich Mistrzostwach. Trzykrotnie najlepszy na trasie MvZ okazał się Paul Egli (1934-35 i 1942), zaś dwukrotnie jeszcze jeden Szwajcar Fritz Schaer (1949-50); Włosi: Gino Bartali (1946, 1948) i Franco Bitossi (1965, 1968) oraz Belgowie: Walter Godefroot (1970, 1974) i Johan Museeuw (1991, 1995).
W ostatnich latach imprezę tą zdominowali kolarze włoscy. W latach 1993-2003 wygrali oni bowiem aż osiem edycji MvZ, w tym trzy ostatnie: Paolo Bettini (w roku 2001), Dario Frigo (2002) oraz Daniele Nardello (2003). Nam jednak z pewnością najbardziej utkwiła w pamięci edycja MvZ z sezonu 1999. Tamten wyścig zakończył się wspaniałym zwycięstwem niespełna 25-letniego Polaka Grzegorza Gwiazdowskiego jadącego w barwach francuskiej ekipy Cofidis. "Gwiazda" zainicjował wówczas wraz z Francuzem Laurentem Brochardem ucieczkę już na 50 kilometrze. Dołączyli do nich wkrótce Niemiec Jorg Jaksche oraz Litwin Arturas Kasputis i kwartet ten uzyskał nawet 9:40 przewagi nad peletonem. Na 175 kilometrze od czołówki odpadł Kasputis, zaś na 227 km (18 km przed metą) pozostałą trójkę dogoniła mała grupka asów. Jednak Polak w rzadko spotykany sposób skontrował w chwili kiedy jego przygoda na czele pucharowego klasyku zdawała się kończyć. Na ostatnim zjeździe z górki Pfannenstiel niepokorny Gwiazdowski raz jeszcze odjechał od faworytów i osiągnął metę z przewagą 0:28 nad Włochem Sergio Barbero i 0:34 nad 9-osobową grupką, którą przyprowadził Belg Andrei Tchmil triumfator PŚ w sezonie 1999. Szwajcarski klasyk z pewnością zaliczyć trzeba do górzystej "połówki" pośród dziesięciu eliminacji Pucharu Świata. W tym roku trasę Zuri Metzgete nieco wydłużono tzn. z 236,6 do 240,9 kilometra. Na dystans ten składa się: na początek duża pętla o długości 72,5 kilometra, a dalej cztery mniejsze rundy o długości po 42,1 km. Na każdym z tych pięciu "kółek" czekają na uczestników dwa zasadnicze podjazdy: Forch (652 m. n.p.m., max. 7,5%) i Pfannenstiel (726 m. n.p.m., max. 11%) oraz 11 kilometrów przed końcem okrążenia dość "sztywny" pagórek o nazwie Hof. Po tej ostatniej trudności najpierw szybkie, lecz dość trudne technicznie zjazdy do miasta (4200 metrów), a następnie płaska jak stół droga wzdłuż wschodniego brzegu jeziora Zurichsee (6800 metrów).
Tegoroczna edycja wydaje się szczególnie interesująca ze względu na zaciętą walkę jaką toczą między sobą dwaj Włosi: Davide Rebellin i nowokreowany (w ubiegłą sobotę) mistrz olimpijski Paolo Bettini. Rebellin (zwycięzca Amstel Gold Race i Liege-Bastogne-Liege oraz trzeci w Clasica San Sebastian) uzbierał już 282 punkty, zaś triumfator dwóch poprzednich edycji PŚ Bettini (trzeci w AGR oraz drugi w HEW Cyclassics i CSS) już 238. Obaj wygrywali już w Zurychu: Bettini przed trzema, zaś Rebellin przed siedmioma laty. Każdy z nich może też liczyć na pomoc bardzo silnej grupy. W drużynie Gerolsteiner (Rebellina) pojadą m.in. Austriak Georg Totschnig, Niemiec Fabian Wegmann i Szwajcar Markus Zberg, zaś w ekipie Quick Step (Bettini): Szwajcar Laurent Dufaux najlepszy w MvZ 2000, Włoch Luca Paolini i Francuz Richard Virenque. W gronie faworytów trzeba też niewątpliwie wymienić bardzo mocną ekipę T-Mobile, którą reprezentować będą przede wszystkim: ubiegłoroczny zwycięzca Daniele Nardello i Kazach Aleksander Winokurow. Z pozostałych ekip bączną uwagę trzeba będzie zwrócić na Włochów: Danilo Di Lucę (Saeco), Dario Frigo (Fassa Bortolo) i Francesco Casagrande (Lampre); brązowego medalistę Igrzysk w Atenach Belga Axela Merckxa (Lotto) oraz olimpijskiego pechowca (kraksa), lecz wciąż mistrza świata Baska Igora Astarloę (Lampre). W drugim szeregu jako zdolnych do sprawienia niespodzianki można wymienić jeszcze: zwycięzcę MvZ z sezonu 1998 Włocha Michele Bartoliego (Team CSC), młodego Belga Philippe'a Gilberta (FdJeux.com), Amerykanina George'a Hincapie (US Postal), Rosjanina Aleksandra Kołobniewa (Domina Vacanze) oraz Ukraińców: Jurija Kriwcowa (Ag2R) i Jarosława Popowicza (Landbouwkrediet). Poza tym nie można zapominać o kolarzach szczególnie umotywowanej grupy Phonak (jedynej szwajcarskiej drużyny w I Dywizji). Wystawia ona "mocno krajowy" zespół z takimi zawodnikami jak: Martin Elmiger, Alexandre Moos czy aktualny mistrz Szwajcarii Gregory Rast.
STRZAŁA CO
OLIMPIJSKIEGO MISTRZA
POWSTRZYMAŁA
Urodzony w Buenos Aires Hiszpan Juan Antonio Flecha z włoskiej grupy Fassa Bortolo wygrał 89. Mistrzostwa Zurychu (Zuri Metzgete). Było to już trzecie zwycięstwo kolarza zza Pireneji w tegorocznych wyścigach o Puchar Świata, gdyż przed Flechą (od nazwiska zwanym "Strzałą") wygrali już w tym roku: Oscar Freire (Mediolan - San Remo) oraz Miguel Angel Martin Prediguero (Clasica San Sebastian). Dobra passa zawodników z Hiszpanii jest tym bardziej godna podkreślenia zważywszy fakt, że w piętnastu poprzednich sezonach (1989-2003) tylko dwukrotnie wygrali oni pucharowe imprezy. Dokonali tego Baskowie: Miguel Indurain w 1990 roku (Clasica San Sebastian) i Federico Etxabe w sezonie 1992 (GP des Ameriques rozgrywany swego czasu w Montrealu). Jako drugi linię mety w stolicy szwajcarskiej bankowości minął nowy mistrz olimpijski Włoch Paolo Bettini z Quick Stepu. Tym samym "Świerszcz" stał się autorem specyficznego hat-tricku, bowiem na początku tego miesiąca to samo miejsce zajął na metach jednodniówek prowadzących wokół niemieckiego Hamburga i baskijskiej Donostii (San Sebastian)! Niemniej w świetle olimpijskiego złota te drobne niepowodzenia są dla Toskańczyka "do przełknięcia" tym bardziej, że z każdym wyścigiem odrabia on straty do swego głównego rywala w walce o kolejne zwycięstwo w całym cyklu Pucharu Świata czyli Davide Rebellina. Dwie szóste i jedna trzecia lokata lidera Gerolsteiner w tych samych imprezach sprawiły, iż Bettini zniwelował swą stratę do Rebellina do zaledwie 6 punktów przed dwoma październikowymi klasykami. Trzecie miejsce w Zurychu zajął Francuz Jerome Pineau przedstawiciel zdolnej "młodzieży" z Brioches la Boulangere dotąd będący w cieniu swych kolegów: Sylvaina Chavanela czy Thomasa Voecklera.
Wyścig ożywił się już na 10 kilometrze jak zwykle od "samobójczej" ucieczki młodych, żądnych sławy zawodników. Tym razem w roli "zajęcy" wystąpili Hiszpan Carlos Barredo (Liberty Seguros) i Amerykanin David Zabriskie (US Postal). Próbowali ich gonić, lecz bez powodzenia: najpierw Luksemburczyk Frank Schleck (Team CSC), a następnie Francuz Christophe Mengin (FdJeux.com). Dwójka "młodych wilków w zajęczych skórach" uzyskała maksymalną przewagę 21 minut jeszcze przed półmetkiem, lecz do 157 kilometra (tj. na dwie rundy przed finałem) ich zysk stopniał niemal o połowę, bo już do 10:58. Pościg peletonu prowadzony przez kolarzy: Gerolsteiner (Rebellin), Quick Step (Bettini) oraz T-Mobile (z Kazachem Aleksandrem Winokurowem) zakończył się powodzeniem na 201 kilometrze czyli tuż po wjeździe na ostatnią 42-kilometrową pętlę. Cztery kilometry dalej od grupy zasadniczej odskoczyli: Włoch Francesco Casagrande (Lampre), Australijczyk Michael Rogers (Quick Step), wspomniany przed chwilą Aleksander Winokurow i Szwajcar Markus Zberg (Gerolsteiner). Niemniej powodzeniu tej akcji przeszkodziła "oszczędna jazda" Rogersa pilnującego interesu swego lidera czyli Bettiniego. Po dogonieniu kwartetu (na 219 km) przed peleton wyskoczyli na chwilę dwaj wielcy rywale: Bettini i Rebellin w towarzystwie włoskojęzycznego Szwajcara (rodem z Mendrisio) Michaela Albasiniego (Phonak).
Podczas ostatniej "wspinaczki" pod Pfannenstiel (224 km) bardzo mocne tempo podyktowali Francuz David Moncoutie (Cofidis) i Belg Rik Verbrugghe (Lotto), którzy podczas swego ataku zdołali nawet "urwać z koła" Winokurowa! Na zjeździe jednak przeszło 30-osobowa czołówka ponownie się zjechała i ostatnią dobrą okazją odjazdu miał być niewielki, lecz stromy pagórek Hof-Wetzwil (na 230 km). Właśnie tam raz jeszcze zaatakował Rebellin, lecz Bettini był bardzo czujny, zaś z tą dwójką faworytów zabrali się jeszcze dwaj ich rodacy: zwycięzca MvZ z 2002 roku Dario Frigo z Fassa Bortolo oraz trapiony już drugi sezon kontuzjami Paolo Savoldelli z T-Mobile. To oni jako pierwsi zjechali do Zurychu z okolicznych wzgórz, lecz rozpędzony peletonik z 29 rywalami włoskiego kwartetu dopadł ich już na płaskim odcinku trasy, a dokładnie na 6 kilometrów przed metą. Na ostatnich kilometrach szczęścia próbowali kolejno: Holender Erik Dekker (Rabobank), wpomniany już Rik Verbrugghe i Kanadyjczyk Michael Barry (US Postal), zaś na ostatnim kilometrze raz jeszcze słynący z tego typu akcji Dekker. Ostatecznie jednak za sprawą pracy Niemca z Quick Stepu Patricka Sinkewitza doszło do finiszu z około 30-osobowej grupy. Bettini rozpoczął swój sprint po lewej stronie szosy, lecz zbyt późno zdał sobie sprawę, iż prawy "wąż" jest szybszy. Tą sytuację najlepiej potrafił wykorzystać wspomniany na wstępie Juan Antonio Flecha, który niespodziewanie (także dla samego siebie) wyprzedził właśnie Bettiniego i młodego Jerome'a Pineau. Tuż za podium uplasowali się Kazach Dimitrij Fofonow (Cofidis), Michael Albasini i Davide Rebellin, zaś czołową "10" uzupełnili: Michael Barry, Amerykanin George Hincapie (US Postal), tylko dziewiąty na sprinterskiej końcówce Oscar Freire (Rabobank) i Włoch Massimiliano Gentili (Domina Vacanze). |