90. Tour de France. Prolog i 20 etapów o łącznej długości 3427,5 kilometra. Wielki jubileusz na historycznym szlaku. Siedem górskich odcinków (trzy finałowe wspinaczki) oraz prolog i trzy czasówki (w tym drużynowa). Pełna obsada czyli 198 zawodników z 22 grup. Armstrong w drodze na kolarski panteon. Polscy kolarze zostali w domach.


ARMSTRONG W DRODZE NA KOLARSKI OLIMP

Największy kolarski wyścig i trzecia pod względem popularności (po Igrzyskach Olimpijskich i Mistrzostwach Świata w piłce nożnej) impreza sportowa we współczesnym świecie doczekała się wspaniałego, podwójnego jubileuszu. 1 lipca 2003 roku minęło dokładnie sto lat od czasu gdy 60 śmiałków wyruszyło na trasę pierwszego Touru o długości 2428 kilometrów podzielonych na zaledwie sześć etapów! Tegoroczna edycja będzie zarazem już 90., bowiem należy odliczyć przerwy w organizacji spowodowane działaniami wojennymi z lat 1915-18 i 1940-46. Wykorzystując tą szczególną okazję organizatorzy "Wielkiej Pętli" pod wieloma względami nawiązali do prapoczątków tej imprezy. Po raz pierwszy od 1986 roku wyścig rozpocznie się w Paryżu po to by start ostry do pierwszego etapu miał miejsce w dzielnicy Montgeron skąd wspaniała historia Touru "trysnęła ze źródła". Natomiast start do ostatniego, dwudziestego etapu nastąpi w Ville d'Avray gdzie 19 lipca 1903 roku 21 herosów szczęśliwie ukończyło zmagania na szlaku pierwszej edycji. Po drodze peleton 90. TdF nie ominie też żadnego z pięciu pozostałych najstarszych miast etapowych: w Lyonie skończy się tym razem etap szósty, w Marsylii - dziesiąty, w Tuluzie - jedenasty, w Bordeaux - siedemnasty, zaś w Nantes - miejmy nieśmiałą nadzieję decydujący o wszystkim dziewiętnasty czyli 49-kilometrowa czasówka. Trasa wyścigu będzie więc wiodła w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara czyli wedle uważanych za klasyczne dla Touru reguł. Zarówno w Alpach jak i w Pirenejach kolarzom przyjedzie się wspinać na najtrudniejsze i najpopularniejsze w obu łańcuchach górskich przełęcze: Galibier i Tourmalet, nie zabraknie również najczęściej dotąd odwiedzanej górskiej mety w alpejskiej stacji narciarskiej L'Alpe d'Huez.

Zdecydowanym faworytem jest Amerykanin Lance Armstrong (US Postal), który "wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi" (świetna forma zaprezentowana podczas Criterium du Dauphine Libere i jeszcze silniejsza niż dotąd ekipa) powinien wygrać po raz piąty z rzędu i tym samym wyrównać osiągnięcie Baska Miguela Induraina (z lat 1991-95). Jeśli "Kowboj z Teksasu" tego dokona to zasiądzie na "kolarskim olimpie" w jednym szeregu z takimi sławami jak: Jacques Anquetil (1957, 1961-64), Eddy Merckx (1969-72, 1974), Bernard Hinault (1978-79, 1981-82 i 1985) oraz wspomniany już Indurain. Organizatorzy znając klasę Armstronga oraz bojąc się kolejnej "nudnej" dominacji jednego kolarza i walki tylko o drugie miejsce od połowy wyścigu przyszykowali dość otwartą trasę, na której możliwe są różne scenariusze. Te innowacje to brak długiej, indywidualnej czasówki przed pierwszymi górami (w tym roku Alpami). Jako, że na "etap prawdy" czekać będzie trzeba aż do dwunastego odcinka to nastąpi on dopiero po trzech dniach walki w Alpach (etapy 7-9). Ponadto w przeciwieństwie do lat minionych inauguracyjny górski etap nie skończy się finałową wspinaczką (najtrudniejszy tego dnia podjazd będzie na ponad 20 km przed metą) co może utrudnić Armstrongowi zastosowanie swej zwyczajowej taktyki, która polegała na nokaucie rywali już przy pierwszej okazji - decydujące uderzenie przyjdzie mu chyba odłożyć co najmniej do następnego dnia? Ogółem aż siedem odcinków prowadzić będzie przez wysokie góry, lecz tylko trzy z nich skończą się wspinaczkami (oprócz L'Alpe d'Huez także: Plateau de Bonascre i Luz-Ardiden). Z drugiej strony trzeba będzie również walczyć z czasem na łącznym dystansie 171,5 kilometra, z czego 102,5 km podczas etapów jazdy indywidualnej na czas.

Mówiąc o konkurentach Lance'a z Teksasu trzeba przyznać, iż chyba jeszcze nigdy nie miał on ich tak wielu i tak mocnych - obsada jest wręcz pełna, gdyż na więcej niż 200-osobowy peleton nie pozwalają międzynarodowe przepisy. Zabraknie co prawda jak zwykle kilku prominentnych postaci (z rozmaitych względów) m.in. Australijczyka Cadela Evansa (Telekom), Baska Igora Gonzaleza de Galdeano (ONCE), Litwina Raimondasa Rumsasa (Lampre), Włocha Paolo Savoldelli'ego (Telekom) czy Hiszpana Oscara Sevilli (Kelme), lecz lista obecnych jest znacznie dłuższa i całkiem imponująca. Wśród głównych rywali Amerykanina wymienia się "przyklejonych" do paryskiego podium w każdym ze swych startów: Baska Josebę Belokiego (ONCE) i Niemca Jana Ullricha (Bianchi) oraz zwycięzcę 86. Giro d'Italia Włocha Gilberto Simoniego. Rewelacją wyścigu może okazać się Bask z Euskaltel Iban Mayo. Mocny duet liderów wystawia niemiecki Telekom czyli ekipa, która swego czasu zdetronizowała "Króla Miguela". W jej barwach pojadą Kolumbijczyk Santiago Botero i Kazach Aleksander Winokurowa. Wielkie ambicje mają też Hiszpan Aitor Gonzalez (Fassa Bortolo) - triumfator ubiegłorocznej Vuelty i Amerykanin Tyler Hamilton (Team CSC) obaj świetnie jeżdżący na czas oraz mocni w górach. Gospodarze nieśmiało liczą zaś na podium dla Christophe'a Moreau. Niestety w rozpoczynającym się jutro wielkim święcie światowego kolarstwa nie weźmie udziału żaden polski kolarz. To widomy znak kryzysu w jakim znajduje się "polska szosa" i realiów tych nie mogą zmienić nawet dość udane występy CCC-Polsat w Giro czy Tour de Suisse. 40-milionowy naród z kolarskimi tradycjami ma obecnie ledwie jednego (potencjalnie) klasowego kolarza, lecz wystarczy choroba czy kontuzja Piotra Wadeckiego i nie ma nas na "największych salonach".


Copyright: www.letour.fr


PELETON - GRUPA ZA GRUPĄ


US Postal Service presented by Berry Floor (nr od 1 do 9): Drużyna absolutnego suwerena ostatnich czterech edycji wyścigu. Lance Armstrong wydaje się co najmniej tak dobrze przygotowany do "Wielkiej Pętli" jak w minionych dwóch sezonach - w czerwcu ponownie wygrał Criterium du Dauphine Libere. Mądrze budowana przez Johana Bruyneel'a eskorta niesamowitego Teksańczyka w tym roku wydaję się mocniejsza niż kiedykolwiek. Do wybornych hiszpańskich górali Roberto Herasa i Jose Luisa Rubiery dołączył jeszcze ich rodak Manuel Beltran (rozbitek z Team Coast), a w wysokich górach może się również przydać (jeśli dojdzie do swej optymalnej formy) Floyd Landis. Jednak nawet teoretycznie przeznaczeni do pomocy na płaskim i dyktowania tempa w drużynówce: George Hincapie, Rosjanin Wiaczesław Jekimow, Czech Pavel Padrnos oraz Kolumbijczyk Victor Hugo Pena są na tyle mocni, iż potrafią pomóc również w początkowej fazie alpejskich i pirenejskich wspinaczek. Jednym słowem supermocny lider i godna króla obstawa - kto ich zatrzyma, chyba prędzej jakiś niewiarygodny pech (choroba czy kontuzja) niż którykolwiek z klasowych wszak rywali.

ONCE-Eroski (11-19): Bask Joseba Beloki zadziwia regularnością swoich występów w Tour de France. W dotychczasowych trzech próbach nie schodził z podium, zaś w zeszłym roku po dwóch trzecich miejscach (2000-01) pod nieobecność Jana Ullricha wskoczył o stopień wyżej. Niemniej przez te trzy lata zawsze znajdował się w głębokim cieniu Armstronga i praktycznie nie miał szans na zdetronizowanie amerykańskiego czempiona. Czy inaczej może być w tym roku? Przygotowywał się spokojnie, lecz napewno jest w wysokiej formie o czym świadczy drugie miejsce w Euskal Bizikleta z początku czerwca. Jego najbliższym asystentem pod nieobecność kontuzjowanego oraz zdyskwalifikowanego (tylko przez Francuzów) Igora Gonzaleza de Galdeano będzie szósty przed rokiem Portugalczyk Jose Azevedo, który w rozgrywanym równolegle z Rowerem Baskijskim wyścigu Dookoła Niemiec (Deutschland Tour) również był drugi oraz wygrał górski etap. Silny Niemiec Jorg Jaksche, młody Bask Isidro Nozal oraz doświadczony Marcos Serrano będą pomocni na górskich etapach. Natomiast Czech Rene Andrle oraz Bask Alvaro Gonzalez de Galdeano (starszy brat Igora) są "ważni strategicznie" z powodu 70-kilometrowej drużynówki, którą to próbę "kanarkowi" podopieczni Manolo Sainz'a wygrywali już w latach 2000 i 2002.

Team Telekom (21-29): Po zimowych zakupach i gruntownej przebudowie zespołu po odejścia Ullrciha do Team Coast (obecnie Bianchi) Walter Godefroot zapowiadał zmasowany atak koalicji swych czterech świetnych etapówców na pozycję Armstronga. Tymczasem bohaterów ubiegłorocznego Giro: Australijczyka Cadela Evansa i Włocha Paolo Savoldelliego z udziału w "Wielkiej Pętli" wykluczyły odpowiednio: kontuzja i choroba. Na placu boju pozostali więc: mistrz swiata w jeździe na czas i czwarty w TdF 2002 Kolumbijczyk Santiago Botero oraz pozostający dotąd w cienu Ullricha specjalista od krótszych etapówek Kazach Aleksander Winokurow. Przygotowania tych dwojga do najważniejszego staru w sezonie były skrajnie różne. Botero przygotowywał się do Touru w takim spokoju, iż jego forma na dobrą sprawę jest wielką niewiadomą. Natomiast "Wino" już od wczesnej wiosny tryskał formą wygrywając: Paris-Nice, Amstel Gold Race, a ostatnio Tour de Suisse - pytanie ile jeszcze zostało mu energii? Dwaj liderzy będą mieli wsparcie w grupie silnych kolarzy, potrafiących jeździć po górach takich jak: Belg Mario Aerts, Włosi: Giuseppe Guerini (drugi we wspomnianym TdS i zwycięzca z L'Alpe d'Huez w 1999 roku) i Daniele Nardello (w latach 1998-2000 zawsze po koniec pierwszej "10") oraz Andreas Kloden. Z drugiej strony mistrz regularności Erik Zabel spróbuje odzyskać swój zielony trykot i zdobyć go już po raz siódmy! Jemu z kolei pomagać powinni rodacy: doświadczony Rolf Aldag i wciąż młody, lecz coraz lepszy Matthias Kessler.

iBanesto.com (31-39): Liderem ekipy bankowej ma być Francisco Mancebo najlepszy "młody" przed dwoma laty i siódmy w generalce podczas ubiegłorocznej edycji. W tym roku Mancebo należał do najlepszych podczas próby generalnej przed Tourem czyli Dauphine Libere, którą to etapówkę ukończył na czwartym miejscu. Obok niego pojadą dwaj 25-letni górale Juan Miguel Mercado (rewelacja VaE 2001 i zwycięzca królewskiego etapu podczas wspomnianego już CdDL) oraz Rosjanin Denis Mienszow (zwycięzca Tour de l'Avenir 2001), którzy mogą liczyć się w walce o zwycięstwo w klasyfikacji młodzieżowej. Należy się spodziewać, iż na pojedyncze etapy "polować" będą: Juan Antonio Flecha i Pablo Lastras (w każdym terenie) oraz Jose Vicente Garcia Acosta (na nieco łatwiejszych odcinkach). Natomiast utalentowani rosyjscy czasowcy Władimir Karpiec oraz Jewgienij Pietrow ("car" młodzieżowego peletonu w sezonie 2000 i triumfator Tour de l'Avenir 2002) w debiucie będą raczej pracować na rzecz bardziej doświadczonych kolegów oraz przydadzą się podczas długiej drużynówki.

Rabobank (41-49): Jedyna w 90. Tour de France holenderska drużyna liczy na swojego etatowego lidera Michaela Boogerda, który przed rokiem wygrał morderczy etap do La Plagne i był ogólnie dwunasty oraz zatrudnionego z myślą właśnie o tym wyścigu Amerykanina Levi Leipheimer'a ósmego w swym ubiegłorocznym debiucie. Niemiec Grischa Niermann oraz odkryty podczas Dauphine młody Remmert Wielinga będą ich górskimi pomocnikami. Na finiszach z pewnością powalczy dwukrotny mistrz świata Hiszpan Oscar Freire - sprinter wszechstronny i sprytny. Kantabryjczyk (mistrz koncentracji) potrafi się sam wspaniale odnaleźć w nerwowej walce na ostatniej prostej i nie potrzebuje typowego rozprowadzenia, lecz nieco pomocy ze strony Brama de Groota czy "afrykanera" Robbie Huntera z pewnością nie zaszkodzi. W składzie znalazł się też doświadczony Belg Marc Wauters, który będzie się starał wypełnić lukę powstałą na skutek absencji Erika Dekkera. Jego zadaniem będzie powtórzenie gdzieś na trasie swojego wyczynu z Antwerpii przed dwoma laty.

Saeco (51-59): Gilberto Simoni w maju podobnie jak przed dwoma laty dzielił i rządził na trasie Giro d'Italia. Teraz przyjedzie mu się zmierzyć z bardziej wymagającymi rywalami, a przecież nie powiedziane że "Gibi zdołał przygotować drugi szczyt formy. W ubiegłych latach po występach na Giro startował w Vuelcie i to z umiarkowanym skutkiem tzn. wygrywał pojedyncze górskie etapy (2001-02) lub też zajął 10 miejsce w "generalce" (2002). W każdym razie w "grze słów" Trydentczyk jest bardzo mocny i zuchwale rzuca Armstrongowi swe wyzwanie - zobaczymy jakimi argumentami je poprze (może przyniesie mu szczęście uważany za "magiczny" w historii TdF numer 51). Przybocznym Simoniego w górach będzie Leonardo Bertagnoli. Lubiący klasyki i dość szybcy na finiszu Salvatore Commesso oraz Danilo Di Luca będą szukać swej szansy w ucieczkach, przy czym ten drugi może nawet spróbować swych sił na którymś z górskich odcinków lub w razie potrzeby przydać się swemu liderowi do pomocy. Natomiast Austriak Gerrit Glomser oraz Fabio Sacchi i doświadczony Stefano Zanini są typami wszechstronnych sprinterów. Każdy z nich może znaleźć się dość wysoko na finiszu pełnej grupy zasadniczej, a ponadto przetrwać w dobrej kondycji nieduże podjazdy i powalczyć o triumf z peletoniku "okrojonego" z największych asów sprintu. Glomser potrafi zadziwić nawet w wysokich górach jako, że wygrał dwie ostatnie edycje swego narodowego touru - Internationale Osterreich Rundfahrt!

Cofidis (61-69): Najlepsza z francuskich ekip w rankingu UCI wystawi skład potencjalnie z siedmioma nieźle jeżdżącymi po górach kolarzami! W praktyce liderami powinni być Szkot David Millar i David Moncoutie. Ten pierwszy jest wicemistrzem świata w jeździe na czas z roku 2001 i przy tym kolarzem dojrzewającym tj. robiącym stałe postępy w jeździe po górach. W tegorocznym CdDL udanie radził sobie również w tym terenie zajmujac trzecie miejsce w całym wyścigu. Natomiast Moncoutie przed rokiem był najwyżej sklasyfikowanym pośród wszystkich francuskich kolarzy kończąc 89. Tour na trzynastej pozycji. Obok tej dwójki pojadą m.in. Bask Inigo Cuesta, Włosi: Massimiliano Lelli i Guido Trentin, Hiszpan Luis Perez oraz zwycięzca etapu i pięciodniowy lider TdF w 1997 roku Cedric Vasseur, który wygrał ostatni etap tegorocznego Dauphine. Teoretycznie ta piątka mogłaby stanowić silne wsparcie dla wyżej wskazanych liedrów, lecz nie od dziś wiadomo, że w Cofidisie zgodnie z polityką szefostwa grupy niemal każdy kolarz jeździ na własne konto!

Team CSC (71-79): Były przyboczny Armstronga Amerykanin Tyler Hamilton przed rokiem po raz pierwszy na Tourze w nowej roli lidera duńskiej ekipy nie sprawdził się gdyż przyjechał do Francji zmęczony po starcie w Giro (gdzie zajął drugie miejsce) i osłabiony kontuzją obojczyka. Tym razem specjalnie przygotował się pod "Wielką Pętlę" i po kwietniowo-majowych sukcesach w Liege-Bastogne-Liege i Tour de Romandie zrobił sobie stosowną przerwę. Podczas Dauphine miał problemy zdrowotne, lecz jeśli tylko w pełni wydobrzał będzie poważnym kandydatem do miejsca na "pudle". Dziesiąty przed rokiem Hiszpan Carlos Sastre będzie drugim "chronionym" kolarzem w grupie prowadzonej przez zwycięzcę TdF z roku 1996 Bjarne Riis'a. Obu w wysokich górach powinni asekurować: zakupiony w maju Austriak Peter Luttenberger (który wygraną przez swego menadżera edycję ukończył na piątym miejscu) oraz Bekim Christensen. Blaudzun oraz Włoch Andrea Peron bardzo przydadzą się podczas drużynówki, zaś poważnymi kandydatami do zwycięstw po ucieczkach są: Jakob Piil (zwycięzca Paris-Tours 2002) i Nicki Sorensen (nowo kreowany mistrz Danii).

Fassa Bortolo (81-89): Okrzyknięty po wygranej przez siebie Vuelcie jesienią ubiegłego roku Aitor Gonzalez największym zagrożeniem dla Armstronga już w 2002 roku przejechał Giro bardzo oszczędnie, a mimo to zdołał wygrać czasówkę z Merano do Bolzano. Zagadką pozostaje ile ze swej wielkiej ubiegłorocznej formy odzyskał nastepnie poprzez miesiąc spokojnych przygotowań do Touru. W pełni formy będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do miejsca tuż za "Sir Lance'lotem". Wolną rękę w całym wyścigu będzie też miał utalentowany Ivan Basso (przed rokiem jedenasty w generalce i najlepszy młodzieżowiec). W górach najbardziej pomagać im powinni Szwajcar Sven Montgomery i Marco Velo. Alessandro Petacchi opromieniony blaskiem sześciu etapowych zwycięstw w Giro jest z pewnością (obok McEwen'a i Zabela) jednym z trzech największych faworytów do zwycięstwa w klasyfikacji punktowej i zdobycia "maillot vert". Najważniejszym człowiekiem na rozprowadzeniu nowego asa włoskiego sprintu powinien być szybki Nicola Loda. Natomiast Marzio Bruseghin, David Dario Cioni i Ukrainiec Wołodymir Gustow będą ludźmi od "czarnej roboty" w kazdym terenie.

FdJeux.com (91-99): Młoda ekipa dwukrotnego zwycięzcy Paris-Roubaix (z lat 1985 i 1991) Marca Madiot to przynajmniej dla mnie najciekawsza z francuskich ekip. W jej szeregach pojedzie aż trzech niezłych górali z francuskiej "młodej fali": Sandy Casar (przed rokiem drugi w Paris-Nice, a w tym sezonie trzynasty w Giro i zwycięzca dramaycznego etapu w Tour de Suisse), Nicolas Fritsch (trzeci przed rokiem w TdS) oraz obdarzony także niezłym finiszem Nicolas Vogondy (dziewiętnasty w ubiegłorocznym Tourze, zarazem mistrz Francji z 2002 roku). Bardzo silnym punktami tej drużyny są młodzi Australijczycy: sprinter Baden Cooke i specjalizujący się przede wszystkim w czasówkach Bradley McGee (groźny również na długim lub ciężkim finiszu - vide ubiegłoroczna niespodzianka w Avranches). Do najlepszych francuskich sprinterów nie tylko młodego pokolenia zalicza się z pewnością Jimmy Casper, który powinien w końcu wyjść z cienia starszych, zagranicznych rywali. Natomiast Christophe Mengin i Carlos Da Cruz są fachowcami od szukania szczęścia w śmiałych akcjach zaczepnych.

Kelme-Costa Blanca (101-109): Przed tegorocznym sezonem ekipa zielono-białych górali straciła na rzecz Telekomu Santiago Botero, zaś do Fassa Bortolo odszedł wspomniany już Aitor Gonzalez. Na domiar jedyny pozostały lider Oscar Sevilla nie zdążył się odpowiednio zrehabilitować po przebytej wiosną operacji. W tej sytuacji dyrektor Vicente Belda nie ma za bardzo na kogo postawić w kontekście klasyfikacji generalnej. oczywiście w Kelme nie brak dobrych górali, lecz chyba jednak będą oni w stanie rozrabiać tylko na poszczególnych etapach. Javier Pascual Llorente był w tym sezonie "rycerzem wczesnej wiosny", gdy wygrywał w Andaluzji i Murcii. Jednak jego domeną sa przede wszystkim krótsze etapówki, a poza tym ma on prawo być już "wypalony". Równie dobry na czas co w górach jest były (z 2000 roku) jednodniowy lider Giro Jose-Enrique Gutierrez i ten wyścig może być dla niego oakzja do wywalczenia sobie lepszej pozycji w hierarchii grupy. Typowymi góralami są Bask David Latasa i Kolumbijczyk Ivan Parra, więc zapewne zobaczymy ich w śmiałych górskich akcjach. Po tego typu eskapadzie ich kolega Jesus Maria Manzano wygrał jeden z etapów czerwcowej Volta a Catalunya - może we Francji pójdzie za ciosem? Wysoki Toni Tauler będzie podporą zespołu w jeździe drużynowej na czas.

Quick Step-Davitamon (111-119): Niestety bez naszego Piotra Wadeckiego, którego misterny i spokojny plan przygotowań do TdF zakłóciło zapalenie płuc (już po zakończeniu Dauphine Libere). "Wadek" miał być jednym z liderów tej drużyny na jubileuszową "Wielką Pętlę", lecz niestety nadzieje na duży wynik musi odłożyć co najmniej do sierpniowych wyścigów Pucharu Świata. W drużynie tej nie ma kandydatów do czołowych miejsc w klasyfikacji generalmej wyścigu. Jeden z najlepszych górali dekady lat 90. Francuz Richard Virenque w najlepszym razie może postarać się o kolejny etapowy sukces (przed rokiem jako pierwszy wdrapał się na legendarny szczyt Mont Ventoux) lub podjąć próbę szóstego w karierze zwycięstwa w klasyfikacji górskiej (tym samym mógłby wyrównać rekord Hiszpana Federico Bahamontesa i Belga Luciena Van Impe). W generalce "Ryszard Lwie Serce" podobnie jak i Kurt Van de Wouwer może tylko mieć nadzieję na zmieszczenie się w czołowej "20". W wybornej formie jest obecnie świetny australijski czasowiec Michael Rogers. Ten niespełna 24-letni kolarz w przeciągu miesiąca wygrał Ronde van Belgie, Deutschland Tour i Route du Sud. Przyzwoicie jeździ po górach, ale to na wielki Tour nie wystarczy, z resztą w debiucie przyjechał tu przede wszystkim po naukę. Lider listy rankingowej UCI Włoch Paolo Bettini (nowy mistrz Włoch) wraz z Holendrem Servais'em Knavenem oraz zaufanym przyjacielem Lucą Paolinim celował będzie w etapowe zwycięstwa. Ubiegłoroczny zdobywca Pucharu Świata (Bettini) triumfował już w zresztą 2000 roku na etapie do Dax. Węgier Laszlo Bodrogi i Hiszpan David Canada mogą się pokazać z dobrej strony podczas etapów jazdy indywidualnej na czas.

Credit Agricole (121-129): W ekipie tej pojedzie wciąż chyba jeszcze największa nadzieja francuskich kibiców na podium dla swego kolarza czyli Christophe Moreau. Czwarty kolarz TdF 2000 potrafi świetnie pojechać na czas (wszak w 2001 roku wygrał prolog) oraz z dobrym skutkiem przetrwać górskie wspinaczki. W tym sezonie pewnie wygrał Quatre Jours de Dunkerque, zaś w Dauphine Libere był piąty. Australijczyk Stuart O'Grady ma w swym dorobku wygrany etap do Grenoble (1998) i w sumie dziewięć dni w żołtej koszulce (trzy w 1998 i sześć w 2001 roku) jak również regularnie zalicza się do głównych aktorów batalii o zieloną koszulkę najlepszego sprintera. Swej szansy w ucieczkach szukać będą: Norweg Thor Hushovd i Niemiec Jens Voigt, którzy także zaznali już smaku etapowych zwycięstw w Tourze, odpowiednio w: Bourg-en-Bresse (2002) i Sarran (2001). Kolarze francuscy (poza Moreau) nie stanowią o sile tego zespołu, aczkolwiek pewne nadzieje można wiązać z młodym Pierrickiem Fedrigo.

Team Bianchi (131-139): Dawnych wspomnień czar - Fausto Coppi, Felice Gimondi swoje wielkie sukcesy odnosili m.in. dla barw Bianchi, zaś Zenon Jaskuła dojechał do Paryża na trzecim miejscu również na rowerze tego zasłużonego producenta. W obliczu upadku "finansowo grząskiej" ekipy Team Coast Bianchi (dotąd drugi sponsor) na przełomie maja i czerwca zmontował nową-starą drużynę (bez kilku zniecierpliwionych dezerterów). Tym samym uratowano dla Jana Ullricha i spółki status ekipy z Top-clubu dający gwarancję startu w każdym wybranym wyścigu, z tym największym włącznie. Co prawda Ullrich zastrzega się, iż z Armstrongiem śmiało powalczy dopiero za rok, ale nie wszyscy mu dowierzają widząc w nim głównego konkurenta dla Armstronga. Dzieje się tak nie bez przyczyny, gdyż pochodzący z Rostocka dwukrotny mistrz świata na czas i mistrz olimpijski ze startu wspólnego w każdym z pięciu swych startów w "Wielkiej Pętli" (1996-98, 2000-01) stawał co najmniej na drugim stopniu podium, a i w tym sezonie przygotował się nieźle, o czym świadczą czerwcowe wyniki: piąta lokata w Deutschland Tour i siódma w Tour de Suisse. Teoretycznie Bianchi czyli Ullrich wsparty Hiszpanami: Angelem Casero i Davidem Plazą, Baskiem Aitorem Garmendią oraz swoimi rodakami: Thomasem Liese i Tobiasem Steinhauserem powinno "w cuglach" wygrać jazdę drużynową na czas, ale czy tak się stanie będzie zależało przede wszystkim od aktualnej formy wyżej wymienionych i zgrania tej "zrodzonej w bólach" drużyny. Na wypadek optymalnej formy Ullricha, czy też względnie Casero (zwycięzcy VaE z roku 2001) w ostatnim czasie sprowadzono ze słabej ekipy Big Mat do pomocy w górach ósmego w ubiegłorocznej Vuelcie, kolejnego Hiszpana Felixa Garcię Casasa. Grono górali i czasowców uzupełnia zaś jeszcze do niedawna świetny sprinter i klasyk Fabrizio Guidi.

Lotto-Domo (141-149): Co prawda bardzo dobry czasowiec i specjalista od ardeńskich klasyków Rik Verbrugghe był przed rokiem dziewiąty w Giro, zaś bardzo wysoki, acz niezły góral Axel Merckx dziesiąty w "kadłubowym" (po aferze Festiny) Tourze anno domini 1998, lecz obaj mogą liczyć co najwyżej na miejsce w czołowej "20" tegorocznego Touru. Wobec tego interes grupy skupi się na pomocy Australijczykowi Robbie McEwen'owi w odniesieniu paru etapowych zwycięstw i zarazem w obronie wywalczonej przed rokiem zielonej koszulki. Ważnymi postaciami dla realizacji tego planu będą robotnicy: Hans De Clercq oraz Holender Koos Moerenhout. Natomiast Serge Baguet i inny Holender Leon van Bon zapewne będą mieli pozwolenie na "harce". Obaj mają już bowiem patent na sukcesy etapowe w "Wielkiej Pętli" - ten pierwszy wygrał w Montlucon (2001), zaś drugi nawet dwukrotnie tzn. w Pau (1998) i Tours (2000).

Ag2R-Prevoyance (151-159): Nominalnym liderem jest nasz dobry znajomy (zwycięzca Tour de Pologne 2002) Laurent Brochard. Były mistrz swiata oraz zwycięzca etapu do Loudenville (w 1997 roku) m.in. wygrywając prestiżową, weekendową etapówkę Criterium International. Jednak ostatnie tygodnie zdają się wskazywać na to, iż prawdziwym asem tej drużyny może okazać się Bask Inigo Chaurreau (dwunasty dla barw Euskaltel w 2001 roku). Najpierw ukończył on na szóstym miejscu rozgrywny w doborowej obsadzie Dauphine Libere, zaś w minionym tygodniu został mistrzem Hiszpanii w jeździe indywidualnej na czas. Obok tej dwójki dobrze po górach jeżdżą też: Rosjanin Aleksander Botczarow (przed rokiem drugi na Mont Ventoux) i Mikel Astarloza (zwycięzca Tour Down Under). Zadomowiony we Francji estoński supersprinter Jaan Kirsipuu zazwyczaj należy do głównych postaci pierwszego tygodnia Touru i choć następnie wycofuje się na pierwszym górskim etapie jak dotąd wygrał już trzy etapy: Challans (1999, wtedy też był sześciodniowym liderem), Strasbourg (2001) i w Rouen (2002 - z ucieczki). Obok górali i sprintera pojadą też "harcownicy": Andy Flickinger i Ludovic Turpin.

Vini Caldirola-So Di (161-169): Liderzy ci sami co podczas Giro czyli Stefano Garzelli (drugi we Włoszech) i jego wierny "porucznik" Eddy Mazzoleni (dziesiaty na ojczystej ziemi). Trudno im jednak wróżyć podobne sukcesy w znacznie mocnie obsadzonym wyścigu Dookoła Francji. Co więcej przygotowania Garzelliego do TdF zostały zakłócone przez kłopoty zdrowotne - niewykluczone więc, że na szosach Francji zobaczymy "Kobrę" bez zębów. Wobec powyższego kolarze tej grupy raczej nastawią się na zwycięstwa etapowe. W razie zabrania się w pomyślną ucieczkę wygrać finisz nawet z dość mocnej grupki są w stanie nie tylko dwaj wyżej wymienieni, ale również szybcy: Paolo Bossoni, Amerykanin Fred Rodriguez oraz ex-medaliści MŚ: brązowy z Lizbony Słoweniec Andriej Hauptman i złoty z Plouay Łotysz Romans Vainsteins.

Euskaltel-Euskadi (171-179): Ekipa baskijskich górali była jedynym zagraniczym zespołem zakwalifikowanym do 90. TdF w ostatnim (majowym) rzucie "dzikich kart". Tej wiosny na jej zdecydowanego lidera wyrósł odkryty już przed dwoma laty (po zwycięstwie w Midi Libre) Iban Mayo. W początkach kwietnia kolarz ten wygrał trzy etapy i cały wyścig w swych rodzinnych stronach - Vuelta al Pais Vasco (Euskal Herriko Itzulia), potem był drugi za Hamiltonem w L-B-L, zaś już w czerwcu był groźny (szczególnie w górach) dla samego Armstronga podczas Dauphine Libere, kończąc tę alpejską etapówkę na drugiej pozycji. Stać go na wiele tzn. miejsce w czołowej "5" całego wyścigu, wygranie klasyfikacji górskiej czy też jednego bądź dwóch górskich etapów - zależnie od postawionego sobie celu. Potencjalnie na wysokie miejsce w generalce (druga "10") stać również Samuela Sancheza i Haimara Zubeldię. Kapitanem pomarańczowej drużyny z racji doświadczenia będzie wszechtronny David Etxebarria, który w 1999 roku jeszcze w barwach ONCE wygrał dwa etapy TdF w Saint Flour (Masyw Centralny) i Pau (Pireneje). Specjalista od górskich finiszy Roberto Laiseka będzie chciał powtórzyć swój wyczyn z Luz-Ardiden (2001) - najchętniej w tym samym, bliskim ojczystych stron miejscu. Natomiast ze strony "importowanego" z Wenezueli Unaia Etxebarii oraz Alberto Lopeza de Munain'a można się spodziewać ataków również w pagórkowatym terenie.

Brioches La Boulangere (181-189): Jedna z dwóch obok Euskaltel mono-narodowych ekip w peletonie 90. "Wielkiej Pętli". Z resztą Jean Rene Bernadudeau ma w swej kadrze tylko Francuzów, w tym wielu młodych prowadząc "politykę" zbliżoną do Marca Madiot z FdJeux.com. 33-letni Didier Rous w ubiegłym tygodniu odyzskał tytuł mistrza Francji i ponownie wystartuje w TdF w trójkolorowym trykocie. Poprzednim razem gdy jechał w tych samych barwach (edycja 2001) zajął wysokie, jedenaste miejsce w klasyfikacji generalnej. Młody i bardzo obiecujący 24-latek Sylvain Chavanel pokazywał się z dobrej strony od lutego do kwietnia po czym "przygasł". W czerwcu natomiast objawił się talent Thomasa Voecklera, który wygrał dwa etapy i generalkę w Tour de Luxembourg, zostawiając w pokonanym polu m.in. Piotra Wadeckiego. Zadatki na wartościowych kolarzy mają też 23-letni: Maryan Hary i Jerome Pineau. Za sprinty w tej drużynie tradycyjnie już będzie odpowiadał Damien Nazon, zaś w akcje zaczepne ma się "zabierać" Walter Beneteau, który zawodowcem został dopiero w wieku 28 lat. Co ciekawe drużyna ta dla kontrastu z barwami ekipy Saeco na Tour przygotowała specjalne koszulki, na których do wszechobecnej dotąd czerwieni dodano liczne białe akcenty.

Gerolsteiner (191-199): "Mineralni" z Niemiec mają przynajmniej teoretycznie dwóch liderów. Włoch Davide Rebellin (czwarty kolarz w indywidualnym rankingu UCI) potrafi jeździć w górach, lecz celować będzie raczej w zwycięstwa etapowe podczas trudniejszych etapów. Natomiast Austriak Georg Totschnig może się znaleźć dość wysoko w "generalce" jeśli tylko odpowiednio zregenerował swe siły po wyczerpujacym Giro, w którym zajął piątą lokatę. Uwe Peschel i Michael Rich (aktualny wicemistrz świata w jeździe na czas) będą się chcieli pokazać z jak najlepszej strony podczas "etapów prawdy". Natomiast Austriak Rene Haselbacher i Olaf Pollack będą się starali przebić w tłumie klasowych sprinterów na jak najwyższe pozycje. Szwajcar Markus Zberg z pewnością może wygrać etap po ucieczce i finiszu z małej grupy, zaś nad realizacją planów taktycznych czuwać będzie wielce doświadczony ex-Telekomowiec Udo Bolts.

Alessio (201-209): Na papierze mocna i wyrównana ekipa z czteroma zawodnikami dobrze jeżdżącymi po górach. Trzej Włosi: Pietro Caucchioli, Andrea Noe' i Franco Pellizotti mają już oczywiście "w nogach" Giro. Noe' był na własnym podwórku czwarty, zaś Pellizotti dziewiąty. Jednak mający chyba największe szanse na stanie się liderem tej ekipy Caucchioli (trzeci w ubiegłorocznym Giro) nie zdążył przygotować odpowiedniej formy na wyścig Dookoła Włoch i dopiero teraz powinien zbliżać się do pełni swych możliwości. Czwarty do brydża w tym gronie Szwajcar Laurent Dufaux bywał już dwukrotnie czwarty w TdF (w latach 1996 i 1999), lecz obecnie liczy się już raczej w krótszych etapówkach. Jednak jako, że dysponuje on również niezłym finiszem może postarać się o etapowe zwycięstwo po finiszu z małej grupki np. w Gap czy Bayonne. Skoro o finiszach mowa Angelo Furlan zechce zapewne powetować sobie niepowodzenia na trasie tegorocznego GdI, a na rozprowadzeniu będzie liczył na doświadczonego Fabio Baldato, który wygrał w przeszłości dwa etapy Touru w tym na Champs Elysees (1996).

Jean Delatour (211-219): W teorii z pewnością najsłabsza ekipa na starcie tego wyścigu (dopiero 26. w najnowszym rankingu UCI). Zaproszona do startu przez organizatorów na podstawie kryterium narodowego, nie zaś w oparciu o wyniki sportowe. Niemniej w ubiegłym roku Patrice Halgand był jednym z dwóch Francuzów, którym udało się wygrać etap (Pau), zaś Stephane Goubert niespodziewanie dla wielu zajął siedemnaste miejsce w całym wyścigu (trzeci kolarz znad Loary po Moncoutie'm i Virenque'u). Powtórka tych umiarkowanych sukcesów przynajmniej częściowo zamknęła by usta krytykom decyzji Jean-Marie Leblanca i spółki - takim jak autor tej publikacji. Laurent Lefevre i Christophe Edelaine pokazali się z dobrej strony na górzystych etapach 55. CdDL - ten pierwszy wygrał nawet jeden z etapów po finiszu z kilkuosobowej ucieczki. Jean-Patrick Nazon (młodszy brat Damiena) to jeden z lepszych francuskich sprinterów młodszego pokolenia, wciąż jeszcze niespełniony. Natomiast Frederic Finot i Ukrainiec Jurij Kriwcow najlepiej wypadają w czasówkach, choć ten drugi wygrał np. w tym roku etap Tour de Romandie po długiej, dwójkowej ucieczce.


GWIAZDOZBIÓR


Klasyfikacja generalna:

****** Lance Armstrong (US Postal)
***** Joseba Beloki (ONCE) i Jan Ullrich (Bianchi)
**** Tyler Hamilton (CSC), Iban Mayo (Euskaltel) i Gilberto Simoni (Saeco)
*** Santiago Botero (Telekom), Aitor Gonzalez (Fassa Bortolo), Francisco Mancebo (iBanesto.com) i Aleksander Winokurow (Telekom)
** Inigo Chaurreau (Ag2R), Roberto Heras (US Postal), Levi Leipheimer (Rabobank), David Millar (Cofidis) i Christophe Moreau (Credit Agricole)
* Jose Azevedo (ONCE), Ivan Basso (Fassa Bortolo), Sandy Casar (FdJeux.com), Pietro Caucchioli (Alessio), Didier Rous (Brioches la Boulangere) i Richard Virenque (Quick Step)


Klasyfikacja punktowa:

*** Robbie McEwen (Lotto)
** Alessandro Petacchi (Fassa Bortolo) i Erik Zabel (Telekom)
* Baden Cooke (FdJeux.com), Oscar Freire (Rabobank) i Stuart O'Grady (Credit Agricole)


Klasyfikacja górska:

*** Iban Mayo (Euskaltel)
** Juan Miguel Mercado (iBanesto.com) i Richard Virenque (Quick Step)
* Laurent Brochard (Ag2R), Sven Montgomery (Fassa Bortolo) i Carlos Sastre (CSC)




TRASA - DZIEŃ PO DNIU



Copyright: www.letour.fr

Prolog (5.07): Paryż (Wieża Eiffla - Avenue de la Morte-Picquet) 6,5 km ***
Typowy dla Touru początek - krótko i płasko, lecz w szczególnym miejscu tzn. w samym sercu francuskiej stolicy. Start w cieniu wieży Eiffla, po chwili kolarze przekroczą Sekwanę po raz pierwszy i popędzą na wschód w stronę Place de la Concorde. Tam ponownie skierują się ku rzece i wrócą na jej południowy brzeg by skończyć całą próbę po zaledwie 6,5 kilometrach. Armstrong będzie tylko jednym z faworytów tego etapu, więc jest bardzo prawdopodobne, iż tą specyficzną próbę wygra któryś z typowych czasowców takich jak Australijczycy: McGee i Rogers, Niemcy: Peschel i Rich czy Szkot Millar.

Etap 1 (6.07): Paryż (Saint Denis / Montgeron) - Meaux 168 km *
Prawdziwa "ceremonia otwarcia" 90. Tour de France. Start honorowy o godzinie 11.40 w piłkarskiej dzielnicy Saint-Denis na ulicy Jules'a Rimeta, potem długi przejazd niemal przez całą metropolię (z północy na południe) do Montgeron pod Cafe Reveil Matin gdzie przed stu laty startował pierwszy Tour! Tam chwila uroczystości i dopiero o 13.15 start ostry. Sama trasa tego niedługiego odcinka ułożona została z myślą o sprinterach. Wszystkie trzy "hopki" znajdują się w zasadzie do półmetka tj. w leśnym kompleksie Fontainebleu. Na nowej w historii Touru mecie w Meaux oczekiwać możemy pierwszej odsłony meczu o zieloną koszulkę: Australia (Cooke, McEwen i O'Grady) kontra reszta świata (Freire, Kirsipuu, Petacchi i Zabel).

Etap 2 (7.07): La Ferté-sous-Jouarre - Sedan 204,5 km **
Dłuższy dystans oraz nieco więcej pagórków, choć tylko dwie premie górskie i to również jak dzień wcześniej najniższej, czwartej kategorii. Co ważne jednak zmarszczek nie zabraknie również na ostatnich kilometrach już po Cote de Longwe. Taki profil daje nieco większe szanse niż dzień wcześniej harcownikom, lecz zapewne w Sedan (podobnie jak w Meaux) pierwszym w historii triumfatorem będzie sprinter.

Etap 3 (8.07): Charleville-Mézieres - Saint-Dizier 167,5 km *
Jedyną punktowaną górkę usytuowano zaraz po starcie, lecz dalej wcale nie będzie zupełnie płasko. Tego dnia trasa będzie wiodła prosto na południe i nie można wykluczyć, iż sporą rolę w wydarzeniach odegra boczny wiatr wiejący z zachodu. Przed dwoma laty na podobnym odcinku do Verdun (wygranym przez Laurenta Jalaberta) właśnie z tego powodu wielu kolarzy straciło nawet kilkanaście minut do pierwszej części peletonu! Zobaczymy czy równie ciekawie będzie na nieznanym szlaku do St. Dizier gdzie Tour jak dotąd również nie gościł.

Etap 4 (9.07): Joinville - Saint-Dizier 69 km jazda drużynowa na czas ****
Pierwszy z ważnych etapów tegorocznego Touru. Odcinek na którym nawet silny kolarz należący do faworytów całego wyścigu może stracić do swych rywali aż kilka minut i w dodatku nie do końca z własnej winy. Wystarczy, iż taki lider nie będzie miał dostatecznego wsparcia w swojej drużynie lub ta (odpukać) dozna osłabienia w kraksach tak prawdopodobnych podczas trzech pierwszych dni imprezy (casus ekipy Szwajcara Toni Romingera z 1993 roku) i nieszczęście gotowe. Dystans przywróconej do łask (w 2000 roku) drużynówki będzie ponadto niebagatelny - blisko 70 kilometrów. Zespoły: ONCE, Team CSC i US Postal spróbują wyprowadzić na fotel lidera swojego najwyżej dotąd sklasyfikowanego zawodnika. W zeszłym roku udało się to podopiecznym Manolo Sainza i Bask Igor Gonzalez de Galdeano (jeden z wielkich nieobecnych tegorocznej edycji) cieszył się prowadzeniem przez cały tydzień.

Etap 5 (10.07): Troyes - Nevers 196,5 km **
Kolejny dzień jazdy w kierunku południowym, więc scenariusz może być podobny do tego z trzeciego etapu tj. jeśli tylko pogoda "dopisze". W tym dniu peleton 90. TdF dotrze już do samego centrum Francji. Na trasie nie zabraknie pagórków (w tym dwóch premii czwartej kategorii), lecz odcinek ten powinien zakończyć się jeszcze sprinterską rozgrywką - niewykluczone, że ostatnią przed Alpami. Czy Petacchi podbudowany sześcioma triumfami w Giro d'Italia nawiąże do włoskich sukcesów w Nevers, gdzie poprzednim razem (w 1986 roku) wygrał Guido Bontempi?

Etap 6 (11.07): Nevers - Lyon 230 km ***
Lyon gościł uczestników inauguracyjnego Touru (z 1903 roku) na mecie pierwszego etapu o długości ... 467 kilometrów! Ostatni raz uczestnicy "Wielkiej Pętli" byli tu w roku 1991: prolog wygrał Thierry Marie, zaś pierwszy etap wokół miasta Dżamolidin Abdużaparow. Z tamtego peletonu po dwunastu latach (jako wciąż aktywny profesjonał) chyba tylko niezmordowany Jekimow! Etap ten doprowadzi kolarzy w sąsiedztwo Alp i sam nie będzie należał do łatwych. Przed prawdziwymi górami uczestników podmęczy spory dystans i górki w drugiej części tego odcinka, w tym pierwszy dość poważny podjazd tegorocznej edycji - Les Echarmeaux (kat. 3). Podstawowe pytanie brzmi: czy sprinterzy przetrwają owe "przeszkody terenowe" i raz jeszcze powalczą o etapowe zwycięstwo?

Etap 7 (12.07): Lyon - Morzine 230,5 km *****
Dzień wstępnej selekcji wśród przed-wyścigowych faworytów. Poważny dystans i pięć górskich premii, w tym przetestowany przed miesiącem na Criterium du Dauphine Libere - Col de la Ramaz kat. 1, 22 kilometry przed metą w Morzine. Ostatnim razem (w 2000 roku) triumfował tu Virenque, lecz droga prowadziła wówczas przez górę Joux-Plane, gdzie Armstrong "umierał z głodu". Chyba nie możemy się spodziewać już na tym etapie zbyt wielkich różnic czasowych pomiędzy najmocniejszymi kolarzami, lecz z pewnością z listy kandydatów do czołowych miejsc w całym wyścigu wypadnie kilka głośnych nazwisk.


Skala Trudności: 6.782,03 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 8 (13.07): Sallanches - L'Alpe d'Huez 219 km ******
W tegorocznym Tourze zabraknie długiej czasówki przed pierwszymi górami, a nawet na pierwszym górskim etapie meta będzie po zjazdach. Dlatego właśnie na tym niewątpliwie "królewskim" odcinku Armstrong spróbuje narzucić swe panowanie peletonowi jubileuszowego TdF. Właśnie Teksańczyk był ostatnim triumfatorem na podeździe do stacji narciarskiej L'Alpe d'Huez w roku 2001. Ogółem już po raz 23. uczestnicy "Wielkiej Pętli" będą wspinać się pod ten najpopularniejszy z francuskich finałowych podjazdów. Rzadko jednak Tour podążał do owej mety najtrudniejszym z możliwych szlaków czyli przez kombinację dwóch ciężkich podjazdów: Telegraphe + Galibier, który sięga wysokości 2645 metrów n.p.m. i z tej przyczyny będzie "dachem" tegorocznej edycji. Jednym słowem górki Megeve i Rafforts będą jedynie na rozgrzewkę, zaś "prawdziwe schody" zaczną się w miejscowości St. Michel-de-Maurienne na 121 kilometrze.


Skala Trudności: 8.686,9 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 9 (14.07): Bourg d'Oisans - Gap 184,5 km ****
Pierwszy z dwóch górskich etapów o dość nietypowym przekroju (tym drugim będzie odcinek szesnasty w Pirenejach prowadzący do Bayonne). Dwa najtrudniejsze tego dnia podjazdy czyli Lautaret i słynny Izoard znajdują się jeszcze przed półmetkiem tego etapu. Trudno więc przewidzieć ile walki pomiędzy zawodnikami wyłonionej już czołówki będziemy oglądać na każdym z tych podjazdów. W każdym razie na odcinku o takim profilu grupie lidera ciężko będzie w pełni kontrolować nastroje w grupie zasadniczej. Dlatego też może ona skupić swą uwagę na najgroźniejszej opozycji i odpuścić odjazd niezłych górali, lecz z drugiego szeregu "generalki". Przy takim scenariuszu uciekinierzy spróbują wyłonić najsilniejszego we własnym gronie na ostatnim tego dnia tj. osiem kilometrów przed metą w Gap, gdzie jako ostatni lecz po łatwiejszym etapie triumfował w 1996 roku Zabel. Z pewnością tego rodzaju atakach przewodzić będą kolarze francuscy zawsze nad wyraz aktywni i umotywowani w dniu święta Republiki.


Skala Trudności: 6.185,77 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 10 (15.07): Gap - Marseille 219,5 km **
Etap wyjazdowy z gór nad Morze Sródziemne do drugiego pod względem wielkości miasta Francji. Długi dystans, lecz przekrój łatwy z tendencją spadkową (start na wysokości 623 m. n.p.m., zaś meta na poziomie tylko 14 metrów). Niekoniecznie jednak etap ten będzie "powrotem do gry" sprinterów. Klasyfikacja po Alpach będzie już na tyle ułożona iż wielu kolarzy z większymi stratami zyskać może przyzwolenie na odjazd z grupy zasadniczej. Jeśli więc zespoły sprinterów będą mocno zmęczone po trzech dniach alpejskich wspinaczek to akcja grupki harcowników będzie miała duże szanse powodzenia. Tak stało się w 1993 roku gdy po długiej solowej akcji zwyciężył Włoch Fabio Roscioli, a daleko za nim przyjechali kolejni uciekinierzy.

Etap 11 (17.07): Narbonne - Toulouse 153,5 km *
Na szczęście po dniu przerwy, który potrafi skutecznie wytrącić kolarzy z wyścigowego rytmu organizatorzy wyznaczyli łatwy etap. Dlatego odcinek jedenasty nie powinien w żaden istotny sposób wpłynąć na generalne wyniki całej imprezy. Po nadmorskim odpoczynku to może być sprinterski przerywnik pomiędzy Alpami a Pirenejami. Grupy sprinterów powinny poradzić sobie z utrzymaniem peletonu w ryzach, aczkolwiek podjazd trzeciej kategorii pod Saissac na 71 kilometrów przed metą w "różowym mieście" będzie dogodnym miejscem do zainicjowania akcji zaczepnej. Francuscy kibice liczyć będą na nawiązanie przez swych pupili scenariusza z 1985 roku gdy w Tuluzie triumfował Frederic Vichot.

Etap 12 (18.07): Gaillac - Cap' Découverte 47 km jazda indywidualna na czas *****
Pierwsza z dwóch indywidualnych czasówek pomiędzy miejscowościami, które nigdy jeszcze nie gościły uczestników "Wielkiej Pętli". Trasa jest pagórkowata z przewyższeniem pomiędzy startem a metą rzędu 205 metrów. W drugiej części etapu, za miejscowością Cordes-sur-Ciel (24 km) kolarze zjadą z szerszej drogi na węższe i bardziej kręte (techniczne) alejki. Zawodnicy walczący o czołowe miejsca w "generalce" będą musieli dać z siebie wszystko pomimo tego, iż już nazajutrz czekać ich będą trzy kolejne dni walki w Pirenejach! Tego problemu nie będą mieli typowi czasowcy nie liczący się w łącznej klasyfikacji Touru i dlatego będą mogli dać z siebie wszystko i ... jeszcze trochę.


Copyright: www.letour.fr

Etap 13 (19.07): Toulouse (Cité de l'Espace) - Plateau de Bonascre 197,5 km ****
Etap zapoznawczy z Pirenejami, które wyrosną przed kolarzami dopiero za miejscowością Usson-les-Bains (153 km), w której zacznie się ponad 15-kilometrowy i stromy podjazd pod przełęcz Pailheres. Następnie po 20 kilometrach zjazdów do Ax-les-Thermes od razu zacznie się finałowy i też sztywny, choć "tylko" 9-kilometrowy podjazd na płaskowyż Bonascre, gdzie w 2001 roku jako pierwszy w historii triumfował Kolumbijczyk Felix Rafael Cardenas. Armstrong i "bliska opozycja" być może ograniczą się do walki tylko na ostatnim podjeździe, stąd sam etap może paść łupem któregoś z "niegroźnych" dla liderów górali, którzy zaatakują odpowiednio wcześniej.


Skala Trudności: 5.525,47 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 14 (20.07): Saint-Girons - Loudenvielle 191,5 km *****
Na papierze najtrudniejszy z pirenejskich etapów: aż sześć górskich premii, w tym cztery pierwszej kategorii! Podczas tego dnia pomiędzy przełęczami Mente i Portillon kolarze złożą 13-kilometrową wizytę w Hiszpanii podobną do tej z 1999 roku, gdy na etapie do Piau-Engaly triumfował po długim rajdzie Fernando Escartin. O losach etapu powinien zadecydować podjazd z Luchon na przełęcz Peyresourde (180 km). Potem już tylko 8,5 kilometra zjazdu i 3 kilometry płaskiego terenu przed samym Loudenville. Peleton TdF finiszował w tej miejscowości już w roku 1997, lecz dojeżdżając od zachodu przez górę Val Louron-Azet. To był dzień święta narodowego Francji i wielkiego sukcesu jej kolarzy: Brochard wygrał etap, zaś Vasseur po heroicznej walce utrzymał prowadzenie przed atakującym Ullrichem, który swe panowanie rozpoczął dopiero po kolejnym etapie do Arcalis w Andorze.


Skala Trudności: 7.896,89 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 15 (21.07): Bagneres-de-Bigorre - Luz-Ardiden 159,5 km *****
Po prostu pirenejski klasyk. Aspin (po raz 65.) i Tourmalet (po raz 73.) to bodaj dwie najbardziej popularne nie tylko w Pirenejach, ale na mapie całej Francji przełęcze w historii Touru! Ten odcinek będzie też niemal kopią etapu czternastego sprzed dwóch lat. Po raz siódmy od roku 1985 kolarze wspinać się będą do mety w stacji Luz-Ardiden, gdzie przy dotychczasowych sześciu okazjach aż czterokrotnie pierwsi meldowali się kolarze z Hiszpanii, w tym Baskowie: Miguel Indurain (1990) i Roberto Laiseka (2001). Przed dwoma laty na tym przeszło 13-kilometrowym podjeździe mieliśmy prawdziwy "pomarańczowy festiwal", urządzony przez kolarskich fanów zarówno z francuskiej jak i hiszpańskiej strony Kraju Basków. Co prawda dopiero dwa dni później na etapie do Bayonne peleton wjedzie w ich ojczyste strony, lecz to właśnie ten dzień będzie ostatnią szansą dla prawdziwych górali, w tym Basków z Euskaltel na odniesienie etapowego sukcesu w 90. Tour de France.


Skala Trudności: 7.134,22 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 16 (23.07): Pau - Bayonne 197,5 km ****
Po dniu przerwy nastąpi pożegnanie z górami tegorocznej edycji. Zazwyczaj taki wyjazdowy odcinek z Pireneji kończył się w Pau, lecz tym razem właśnie tam się zacznie, a skończy w Bayonne nad Atlantykiem. Już po raz 29. wyznaczono etapową metę w tym miejscu, lecz aż 20 z dotychczasowych 28 wizyt miało miejsce jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Co ciekawe w latach 1919-24 rokrocznie wiodły do tego miasta maratońskie etapy z Les Sables d'Olonne - najdłuższe w historii Touru o długości 482 kilometrów! Natomiast po raz ostatni kolarze ścigali się tu w roku 1972 gdy wygrał Holender Leo Duyndam. Na przekroju odcinek ten przypomina etap do Pamplony z roku 1996, aczkolwiek dystans jest znacznie skromniejszy. Niemniej strome podjazdy pod Soudet i Bagargui mogą nieźle porwać grupę zasadniczą i jeśli tylko walka o zwycięstwo w "generalce" trwać będzie do ostatnich górskich przełęczy to liderzy mogą zyskać pewną przewagę już do 110 kilometra, a następnie jeszcze ją powiększyć podczas dwóch ostatnich godzin rywalizacji.


Skala Trudności: 5.200,57 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 17 (24.07): Dax - Bordeaux 181 km *
Na tych spośród najszybszych ludzi w peletonie jubileuszowego TdF, którzy przetrwają siedem górskich odcinków czekać będzie nagroda w postaci tradycyjnego etapu do Bordeaux. Płaska jak stół droga do stolicy regionu słynącego z wybornych win stwarza wymarzone środowisko dla sprinterów. Dla fachowców od finiszowych rozgrywek zwycięstwo w Bordeaux jest niemal równie prestiżowe co triumf na Polach Elizejskich! Miasto to gościło kolarzy już podczas pierwszego wyścigu w 1903 roku, zaś również nad wyraz często (m.in. w latach siedemdziesiątych nawet po dwa etapy podczas jednej edycji). W tym roku uczestnicy TdF powalczą w tym "sprinterskim raju" już po raz 77! Ostatnim razem byli tu w sezonie 1999 gdy zwyciężył Belg Tom Steels przed McEwen'em i Zabel'em. Steelsa (w tym sezonie kolarza Landbouwkrediet) zabraknie na starcie, lecz do głównych aktorów powinna należeć pozostała dwójka.

Etap 18 (25.07): Bordeaux - Saint-Maixent-l'Ecole 203,5 km **
Kolejny szybki odcinek w kierunku północnym bez żadnych podjazdów godnych uwagi, więc przynajmniej w teorii ten dzień również skazany jest na sprinterski finał. Co ciekawe kolarze wyrusza z Bordeaux, zaś po drodze (równo 100 kilometrów przed metą) miną inną "drinkową" miejscowość - Cognac. Saint-Maixent-L'Ecole natomiast jest jednym z dziesięciu etapowych miast debiutantów w annałach "Wielkiej Pętli". O tym kto będzie tu pierwszym triumfatorem: sprinter czy harcownik zadecyduje postawa na trasie drużyn mających jeszcze w swych szeregach fachowców od walki na finiszowych metrach i dostateczną liczbę skorych do pracy robotników. Czołowi kolarze klasyfikacji generalnej z pewnością oszczędzać będą resztki swych sił przed sobotnią czasówką.

Etap 19 (26.07): Pornic - Nantes 49 km jazda indywidualna na czas *****
Dzień ostatecznych decyzji w wyścigowej "generalce". Życzmy sobie poznać zwycięzcę 100-letniego Touru dopiero po zaciętej walce na tym "etapie prawdy". Niemniej jeśli pocztowiec z Teksasu ponownie zmiażdży swych rywali w górach oraz z pomocą pierwszej czasówki i tak czekać nas będą mniejsze, lecz wciąż spore emocje związane z układaniem czołowej "10" wyścigu. Ta czasówka będzie bardziej płaska w porównaniu z wyznaczoną na dwunastym etapie. Do tego prowadzić będzie w kierunku wschodnim, względnie północnym-wschodnim stąd niewykluczony jest pomocny wiatr wiejący w plecy od atlantyckiego wybrzeża. Podobnie jak w Bordeaux również przy okazji ostatnich odwiedzin Touru w Nantes (co miało miesce w 2000 roku na etapie ze startu wspólnego) najszybszy okazał się Steels. Natomiast przed nim (w sezonie 1986) 61,5-kilometrową czasówkę wokół tego miasta wygrał słynny Bernard Hinault, zaś dzień wcześniej na płaskim odcinku z St.Hilaire-du-Harcouet triumfował rodak Steels'a Eddy Planckaert.


Copyright: www.letour.fr

Etap 20 (27.07): Ville d'Avray - Paris (Champs-Elysées) 152 km **
Na deser wielki finał na reprezentacyjnej alei Paryża czyli Polach Elizejskich, gdzie metę Tour de France po raz pierwszy wyznaczono w 1975 roku. najpierw bowiem tj. do roku 1967 (poza pierwszą edycją) ściganie kończono na Parc des Princes, zaś następnie w latach 1968-74 na torze kolarskim Municipale de Vincennes gdzie aż czterokrotnie zwyciężał kolarz wszechczasów Belg Eddy Merckx. Tym razem kolarzy czekać będzie 87-kilometrowa procesja do centrum francuskiej stolicy i dopiero na Champs Elysees 10 rund po 6,5 kilometra każda w "pełnym gazie" na oczach tysięcy widzów i milionów telewidzów. Dwie lotne premie na 66 i 95 km będą miały znaczenie jeśli walka o zieloną koszulke będzie równie zacięta co w dwóch poprzednich edycjach. Wówczas na mecie poznamy nie tylko najszybszego kolarza ostatniego etapu, lecz również najlepszego sprintera całego Touru. Z pewnością Zabel pragnie przełamać ciążącą na nim "paryską klątwę", gdyż na Polach Elizejskich dotąd nie zdołał zwyciężyć mimo nieprawdopodobnej serii sześciu zwycięstw w klasyfikacji punktowej (1996-2001)! Dla odmiany McEwen już dwukrotnie pokazał tu plecy swym rywalom (1999 i 2002), więc może stać się pierwszym w potrójnym zwycięzcą w blisko 30-letniej historii tego finiszu. Jak dotąd "Kangur" jest jednym z trzech dwukrotnych triumfatorów obok Belga Freddy Maertensa i wspomnianego już Hinault.



PREMIE GÓRSKIE na trasie 90. TOUR de FRANCE

Nazwa

Etap (km i kategoria)

Wysokość

Przewyższenie

Długość

Średnie nachylenie

Côte de Champoueil

I - 31 km (4)

152 m. n.p.m.

61,5 m.

1,5 km

4,1 %

Côte de Boutigny-sur-Essone

I - 45 km (4)

140 m. n.p.m.

52 m.

1,1 km

4,7 %

Côte de Barbeau

I - 85 km (4)

140 m. n.p.m.

33 m.

0,7 km

4,7 %

Côte de Charmel

II - 46 km (4)

186 m. n.p.m.

103 m.

2,4 km

4,3 %

Côte de Longwe

II - 169,5 km (4)

216 m. n.p.m.

70 m.

1,1 km

6,4 %

Côte de Boutancourt

III - 8,5 km (4)

311 m. n.p.m.

132 m.

2,7 km

4,9 %

Côte de Tonnerre

V - 57 km (4)

255 m. n.p.m.

107 m.

2,1 km

5,1 %

Côte de Rennebourg

V - 136 km (4)

255 m. n.p.m.

70 m.

2 km

3,5 %

Les Echarmeaux

VI - 159 km (3)

708 m. n.p.m.

225 m.

7,5 km

3 %

Côte de Lozanne

VI - 207,5 km (4)

316 m. n.p.m.

112 m.

3,3 km

3,4 %

Col de Portes

VII - 56 km (2)

1020 m. n.p.m.

814 m.

14,8 km

5,5 %

Côte Mont des Princes

VII - 115 km (2)

696 m. n.p.m.

420 m.

6 km

7 %

Côte de Cruseilles

VII - 141,5 km (3)

770 m. n.p.m.

357 m.

8,5 km

4,2 %

Col de la Ramaz

VII - 208,5 km (1)

1619 m. n.p.m.

987 m.

14,3 km

6,9 %

Côte de Gets

VII - 222 km (3)

1161 m. n.p.m.

193 m.

4,2 km

4,6 %

Côte de Megeve

VIII - 10 km (3)

1130 m. n.p.m.

505 m.

9,9 km

5,1 %

Côte des Rafforts

VIII - 30 km (3)

1023 m. n.p.m.

229,5 m.

2,7 km

8,5 %

Col du Telegraphe

VIII - 133,5 km (2)

1566 m. n.p.m.

823 m.

12,1 km

6,8 %

Col du Galibier

VIII - 157 km (HC)

2645 m. n.p.m.

1239 m.

18,5 km

6,7 %

L'Alpe d'Huez

VIII - 219 km (HC - Meta)

1850 m. n.p.m.

1128 m.

14,1 km

8 %

Col du Lautaret

IX - 38,5 km (1)

2058 m. n.p.m.

1020 m.

25,5 km

4 %

Col d'Izoard

IX - 86,5 km (HC)

2360 m. n.p.m.

1145 m.

19,4 km

5,9 %

Côte de St.Apollinaire

IX - 156 km (2)

1253 m. n.p.m.

496 m.

6,7 km

7,4 %

Côte de La Rochette

IX - 176,5 km (3)

1085 m. n.p.m.

261 m.

3,9 km

6,7 %

Côte de Villedieu

X - 99,5 km (4)

391 m. n.p.m.

58 m.

1,2 km

4,8 %

Côte de Jaillet

X - 170 km (4)

422 m. n.p.m.

132 m.

3,3 km

4 %

Côte de Saissac

XI - 82,5 km (3)

514 m. n.p.m.

344 m.

8,4 km

4,1 %

Col de Pailheres

XIII - 168,5 km (1)

2001 m. n.p.m.

1209 m.

15,5 km

7,8 %

Plateau de Bonascre

XIII - 197,5 km (1 - Meta)

1372 m. n.p.m.

655 m.

9,1 km

7,2 %

Col de Latrape

XIV - 35 km (2)

1110 m. n.p.m.

370 m.

5 km

7,4 %

Col de la Core

XIV - 67 km (1)

1395 m. n.p.m.

884 m.

13,4 km

6,6 %

Col du Portet d'Aspet

XIV - 103 km (2)

1069 m. n.p.m.

401 m.

5,9 km

6,8 %

Col de Monte

XIV - 118,5 km (1)

1349 m. n.p.m.

574 m.

7 km

8,2 %

Col du Portillon

XIV - 156 km (1)

1287 m. n.p.m.

573 m.

8,3 km

6,9 %

Col de Peyresourde

XIV - 180 km (1)

1563 m. n.p.m.

910 m.

13 km

7 %

Côte de Meilhas

XV - 31,5 km (4)

448 m. n.p.m.

183 m.

4,7 km

3,9 %

Côte de Bugard

XV - 35 km (4)

438 m. n.p.m.

69 m.

1,6 km

4,3 %

Côte de Castelbajac

XV - 46,5 km (4)

512 m. n.p.m.

155 m.

3,1 km

5 %

Col d'Aspin

XV - 94 km (1)

1489 m. n.p.m.

787 m.

12,3 km

6,4 %

Col du Tourmalet

XV - 124,5 km (HC)

2114 m. n.p.m.

1265 m.

17,1 km

7,4 %

Luz Ardiden

XV - 159,5 km (HC - Meta)

1715 m. n.p.m.

1018 m.

13,4 km

7,6 %

Côte d'Aubertin

XVI - 10 km (4)

347 m. n.p.m.

161 m.

2,3 km

7 %

Col de Soudet

XVI - 67,5 km (1)

1540 m. n.p.m.

1057 m.

14,1 km

7,5 %

Côte de Larrau

XVI - 67,5 km (1)

630 m. n.p.m.

252 m.

2,4 km

10,5 %

Col de Bagargui

XVI - 110 km (1)

1327 m. n.p.m.

810 m.

8,8 km

9,2 %

Col de Burdincurutcheta

XVI - 118,5 km (3)

1135 m. n.p.m.

136 m.

2,2 km

6,2 %

Côte de Bonetbelchenea

XVI - 146,5 km (4)

317 m. n.p.m.

80 m.

1,4 km

5,7 %

Le Mont Valérien

XX - 23,5 km (4)

110 m. n.p.m.

60 m.

2,5 km

2,4 %

POWRÓT