92. Tour de France. 21 etapów o łącznej długości 3607 kilometrów. Urozmaicona trasa z gościną w Niemczech i krótkim wypadem do Hiszpanii. Trzy dni w Alpach i Pirenejach oraz dwa w Wogezach i Masywie Centralnym. Trzy wysokogórskie finisze: Courchevel, Ax-3 Domaines oraz Pla d'Adet. Dwadzieścia jeden poważnych wzniesień w tym słynne przełęcze: Madeleine, Galibier, Peyresourde i Aubisque. Stuletni Ballon d'Alsace. Dwie indywidualne czasówki (bez typowego prologu) o łącznej długości tylko 74 kilometrów. Drużynówka bez korekt czyli dość długa i na kontrowersyjnych zasadach. Ostatni wyścig Lance'a Armstronga ostatnią szansą jego rywali z tercetem T-Mobile na czele. Dwadzieścia jeden drużyn i 189 zawodników, lecz na starcie w Wendei nie zobaczymy żadnego Polaka.


ARMSTRONG W SIÓDMYM NIEBIE

W kwietniu Lance Armstrong kolarz, który zdominował w minionych latach największy wyścig świata zapowiedział zakończenie swej kariery zawodowej tuż po finale tegorocznej (92.) edycji Tour de France. "Boss" z Teksasu zobligowany kontraktem z nowym sponsorem tj. Discovery Channel (siecią programów telewizyjnych, która zastąpiła w tej roli US Postal Service) raz jeszcze podejmie się w lipcu zdobycia i dowiezienia do Paryża najcenniejszej koszulki w szosowym peletonie czyli "maillot jaune". Jak zwykle w zrealizowaniu tego celu pomagać mu będzie co roku mocniejsza, świetnie przygotowana i znakomicie pod względem taktycznym prowadzona drużyna. Jeśli ekipie tej uda się znów narzucić swe "warunki gry" pozostałym dwudziestu grupom to prawie napewno znów ujrzymy jej lidera na najwyższym stopniu podium na Polach Elizejskich. W ten sposób Armstrong miałby wymarzone zejście z kolarskiej sceny wyśróbowując swój ustanowiony przed rokiem rekord generalnych zwycięstw w "Wielkiej Pętli". Ten sukces pozwoliłby mu udać się na sportową emeryturę w roli zawodnika niepokonanego na trasie TdF od czasu swego wielkiego powrotu po chorobie nowotworowej. Dodać trzeba, iż większość z tych zwycięstw Armstrong odniósł w sposób zdecydowany uzyskując nad najgroźniejszym z konkurentów od 6:02 do 7:37 przewagi. Wyjątkiem był rok 2003 gdy Amerykanina do końca naciskał Niemiec Jan Ullrich z Team Bianchi (+ 1:01) a do pewnego czasu również Kazach Aleksander Winokurow z Team Deutsche Telekom (+ 4:14). Tym razem obaj ci oponenci "Jankesa" wspierani jeszcze dodatkowo przez drugiego przed rokiem Andreasa Klodena stworzą wspólny front antyamerykański pod szyldem T-Mobile. Niezależnie od tego kto ze starcia dwóch wielkich ekip od lat prowadzonych przez Belgów: Johana Bruyneela i Waltera Godefroota wyjdzie zwycięsko życzyć sobie wypada równie interesującej walki jak na jubileuszowym Tourze sprzed dwóch lat.

Tour de France nie byłby jednak największym wyścigiem świata gdyby o jego losach miał decydować wynik rywalizacji pomiędzy tylko dwoma (aczkolwiek supermocnymi) zespołami. Wśród kandydatów do czołowych lokat są też rzecz jasna liderzy innych ekip, niektórzy z nich mogą się nawet włączyć do walki o główną stawkę. Wyrównanym i mocnym "tercetem" dysponują wszak oprócz T-Mobile również szwajcarski Phonak z Kolumbijczykiem Santiago Botero, Amerykaninem Floydem Landisem oraz Hiszpanem Oscarem Pereiro oraz hiszpańska grupa Illes Ballears z Francico Mancebo, Alejandro Valverde i Rosjaninem Wladimirem Karpiecem. Na czele duńskiego Team CSC pojawi się trzeci przed rokiem Włoch Ivan Basso, który w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wyraźnie poprawił się w jeździe indywidualnej na czas. Z kolei co raz lepiej po górach jeździ dwukrotny mistrz świata w jeździe na czas Australijczyk Michael Rogers z belgijskiego Quick Stepu. Cały sezon podporządkowali występowi w "Wielkiej Pętli" błyskotliwi górale zza Pireneji: Hiszpan Roberto Heras z Liberty Seguros i Bask Iban Mayo z Euskaltel. Przed rokiem obaj błyszczeli w czerwcu by w lipcu "zgasnąć" - teraz nie tracili zbędnej energii przed Tourem wiec ich forma pozostaje pewną niewiadomą. Do wyżej wymienionych wypada jeszcze dodać bardzo mocnych w tym roku: Amerykanina Levi Leipheimera z niemieckiego Gerolsteiner oraz Baska Juana Manuela Garate z hiszpańskiego Saunier Duval, a także dwóch styczniowych 27-latków: Rosjanina Denisa Mienszowa z holenderskiego Rabobanku oraz Włocha Franco Pellizottiego z włoskiego Liquigasu. Z wielkich zabraknie bodaj tylko obu przegranych na Giro d'Italia liderów ekipy Lampre: Damiano Cunego i Gilberto Simoniego.

W tym roku mija dwadzieścia lat od piątego zwycięstwa Bernarda Hinault na trasie Touru, a gospodarze wciąż nie dochowali się następcy wielkiego Bretończyka. W nadchodzącym Tourze mogą realistycznie liczyć na jedno, maksimum dwa miejsca w czołowej "10" tego wyścigu. Największe nadzieje będą wiązać zapewne z dwójką zawodników Cofidisu: Sylvain Chavanelu i Davidem Moncoutie. Wyrównany i ciekawy zespół ma ekipa Bouygues Telecom z nowym mistrzem Francji Pierrickiem Fedrigo, Jeromem Pineau i Thomasem Voecklerem. Poza tym w odwodzie są jeszcze Sandy Casar z FdJeux.com i Christophe Moreau z Credit Agricole. W ostatnich latach bardzo ciekawa walka (niekiedy dosłownie do ostatnich metrów na Polach Elizejskich) toczyła się jednak nie w klasyfikacji sprinterskiej. Tym razem może być podobnie, choć na starcie nie ujrzymy Włocha Alessandro Petacchi (ma w dorobku aż 35 wygranych etapów w Wielkich Tourach), który poprzez Vuelta a Espana chce się przygotować do wrześniowych Mistrzostw Świata w Madrycie. Zabraknie też jak zwykle borykającego się z kontuzjami trzykrotnego mistrza świata Hiszpana Oscara Freire Gomeza oraz pominiętego ze względów taktycznych przy ustalaniu składu T-Mobile sześciokrotnego zdobywcy "maillot vert" Niemca Erika Zabela. Za głównych kandydatów do zwycięstwa w tej klasyfikacji jak i "zgarnięcia" największej liczby spośród łatwiejszych odcinków należy uznać Belga Toma Boonena z Quick Stepu oraz Australijczyka Robbie McEwena z Davitamon. Pierwszy królował na kwietniowych klasykach północy, zaś drugi podczas majowego Giro walczył jak równy z równym z samym Petacchim. Obaj reprezentują barwy belgijskich drużyn, więc walka powinna być tym bardziej zażarta. Szyki tej dwójce postaraja się popsuć Norweg Thor Hushovd z Credit Agricole, Francuz Jean-Patrick Nazon z AG2r Prevoyance oraz trójka dalszych Australijczyków: Baden Cooke z FdJeux.com, Allan Davis z Liberty Seguros i Stuart O'Grady z Cofidisu.

Trasa tegorocznego Touru nie robi wrażenia szczególnie trudnej, ale jest za to bardzo urozmaicona dzięki czemu może stworzyć warunki do bardzo ciekawej rywalizacji. Wszystko zacznie się na zachodzie w Wendei od przedłużonego "prologu" prowadzącego na wietrzną wyspę Noirmoutier. Po nim wyznaczono płaski odcinek do Les Essarts oraz lekko pagórkowaty do Tours nad Loarą. Niemniej niż w dniu otwarcia będzie można zyskać bądź stracić na drużynowej jeździe na czas z Tours do Blois. Po drużynówce jeszcze trzy kolejne odcinki paść powinny łupem sprinterów, choć na etapie szóstym do Nancy namieszać może nieco usytuowana kilkanaście kilometrów przed metą "hopka". Podobny układ trasy będziemy mieli na etapie ósmym do Gérardmer, ale tym razem będzie to już premia drugiej kategorii więc do mety w tej miejscowości z pewnością nie dojedzie cały peleton. W międzyczasie Tour wpadnie na jeden dzień do Niemiec, bowiem w Karlsruhe wyznaczono metę siódmego etapu. Następnego dnia trzeba będzie się wspinać pod Grand Ballon i Ballon d'Alsace co posłuży za niezłą "rozgrzewkę" przed Alpami, ale też może nawet rozwiać nadzieje na dobry wynik nie jednego z wysoko notowanych zawodników. Dwa dni w stwarzających okazję do śmiałych ucieczek Wogezach, brak długiej czasówki przed Alpami oraz ograniczenia strat czasowych wkomponowane w regulamin drużynówki mogą stworyć bardzo ciekawą sytuację w "generalce" wyscigu zanim wkroczy on w najtrudniejszy teren. Po pierwszym dniu przerwy (11 lipca w Grenoble) przyjdzie w końcu czas na Wysokie Alpy czyli etap dziesiąty z przejazdem przez przełęcz Cormet de Roseland i finałem do olimpijskiej stacji Courchevel. Po nim przygotowano jeszcze trudniejszy odcinek jedenasty z przełęczami Madeleine oraz Telegraphe i Galibier (najwyższym punktem na trasie wyścigu) po drodze, choć tu akurat meta będzie po 40-kilometrowym zjeździe do Briancon.

Na pożegnanie z Alpami kolarzy czekać będzie przejażdżka po średniej wielkości górach na szlaku do Digne-les-Bains podczas, której nawet najlepsi będą musieli zachować czujność. Odpoczynkiem dla asów i zarazem okazją dla "harcowników" będzie etap trzynasty do Montpellier. Po tym krótkim przerywniku przyjdzie czas na trzy dni w Pirenejach. Etap czternasty z przejazdem przez przełęcz Pailheres i metą w Ax-3 Domaines. Za królewski należy uznać odcinek piętnasty z sześcioma premiami górskimi m.in. Portillon, Peyresourde oraz Val Louron-Azet i finałem pod znaną nam z najlepszych wspomnień górę Pla d'Adet. Po dniu przerwy na zakończenie tej fazy wyścigu tradycyjny odbędzie się tradycyjny etap do Pau, tym razem wiodący przez przełęcze Marie-Blanque i Aubisque. Niemniej na tym jeszcze nie skończą się góry, bowiem po Pirenejach przyjdzie jeszcze czas na Masyw Centralny. Na początek kilka pagórków (w tym jeden w końcówce) na trasie najdłuższego z tegorocznych etapów tzn. sedemnastego do Revel. Potem prawdziwie górzysty etap do Mende, na którym zmęczonym uczestnikom wyścigu dadzą się we znaki dwa "sztywne" podjazdy na ostatnich 60 kilometrach, w tym finałowy Côte de la Croix-Neuve prowadzący na górujące ponad Mende niewielkie lotnisko. Kilka wzniesień będzie jeszcze na etapie dziewiętnastym do Le Puy-en-Velay, ale ostateczne rozstrzygnięcia zapadną dzień później na długiej i wcale nie płaskiej czasówce wokół Saint-Etienne. Ostatni krótki i płaski etap do Paryża nic już nie zmieni w "generalce", aczkolwiek sprinterzy mogą do końca walczyć nie tylko o wielce prestiżowy sukces etapowy, lecz również o zwycięstwo w klasyfikacji punktowej.


REGULAMIN

Nagrody:
Łączna suma: 3.000.000 Euro
Generalne zwycięstwo: 400.000 Euro
Drugie miejsce w "generalce": 170.000 Euro
Trzecie miejsce w "generalce": 92.000 Euro
Wygrana w klasyfikacji punktowej: 25.000 Euro
Wygrana w klasyfikacji górskiej: 25.000 Euro
Wygrana w klasyfikacji drużynowej: 35.000 Euro
Wygrana w klasyfikacji młodzieżowej: 20.000 Euro
Wygrana w klasyfikacji "agresywnych": 20.000 Euro
Zwycięstwo etapowe (indywidualne): 8.000 Euro
Zwycięstwo etapowe (drużynówka): 15.000 Euro na zespół
Premia specjalna = souvenir Henri Desgrange (dla pierwszego na Col du Galibier): 5.000 Euro
Wygrana lotna premia: 800 Euro
Wygrana premia górska najwyższej kategorii: 800 Euro
Wygrana premia górska pierwszej kategorii: 650 Euro
Wygrana premia górska drugiej kategorii: 500 Euro
Wygrana premia górska trzeciej kategorii: 300 Euro
Wygrana premia górska czwartej kategorii: 200 Euro
Koszulki:
Klasyfikacja generalna: żółta (maillot jaune) > od roku 1919
Klasyfikacja sprinterska: zielona (maillot vert) > od roku 1953
Klasyfikacja górska: biała w czerwone grochy (maillot blanc a pois rouges) > od roku 1933
Klasyfikacja młodzieżowa tj. do lat 25: biała (maillot blanc) > od roku 1975
Bonifikaty:
Na metach etapów (oprócz etapu 1 i 20): I - 20", II - 12", III - 8"
Na lotnych premiach (po trzy na etapach 2-3 i 5-8 oraz po dwie na etapach 9-19 i 21): I - 6", II - 4", III - 2"
Klasyfikacja sprinterska:
Punkty na metach etapów:
Etapy płaskie (dla czołowej "25"): 35-30-26-24-22-20-19-18-17-16-15-14-13-12-11-...-2-1
Etapy górzyste (dla czołowej "20"): 25-22-20-18-16-15-14-13-12-11-10-9-8-7-6-5-4-3-2-1
Etapy górskie (dla czołowej "15"): 20-17-15-13-12-10-9-8-7-6-5-4-3-2-1
Etapy jazdy indywidualnej na czas (dla czołowej "10"): 15-12-10-8-6-5-4-3-2-1
Punkty na lotnych premiach: 6-4-2
Klasyfikacja górska:
Punkty na premii najwyższej kategorii (5): 20-18-16-14-12-10-8-7-6-5
Punkty na premiach pierwszej kategorii (8): 15-13-11-9-8-7-6-5
Punkty na premiach drugiej kategorii (8): 10-9-8-7-6-5
Punkty na premiach trzeciej kategorii (17): 4-3-2-1
Punkty na premiach czwartej kategorii (23): 3-2-1
* Jeśli premia najwyższej, pierwszej bądź drugiej kategorii stanowi podjazd finałowy to przynawana jest na niej podwójna liczba punktów.
Zasady jazdy drużynowej na czas:
* Czas zespołu zatrzymywany jest po przekroczeniu linii mety przez jego piątego zawodnika. Różnica między pierwszym a drugim zespołem może wynieść maksymalnie 20 sekund (jeśli w rzeczywistości jest większa to zostanie odpowiednio zredukowana). Drużyny od trzeciej do piętnastej są dalej ustawiane co 10 sekund, zaś od szesnastej do dwudziestej pierwszej co pięć sekund. Dlatego też do zwycięzców można stracić maksymalnie:
2 - 0:20, 3 - 0:30, 4 - 0:40, 5 - 0:50, 6 - 1:00
7 - 1:10, 8 - 1:20, 9 - 1:30, 10 - 1:40, 11 - 1:50
12 - 2:00, 13 - 2:10, 14 - 2:20, 15 - 2:30, 16 - 2:35
17 - 2:40, 18 - 2:45, 19 - 2:50, 20 - 2:55, 21 - 3:00
* Ale jeśli dany zespół zmieści się w ramach swego (wynikającego z zajętego miejsca) maksimum to zaliczany jest mu jego czas rzeczywisty.


PELETON - GRUPA ZA GRUPĄ

DISCOVERY CHANNEL (nr od 1 do 9): 1. Lance Armstrong (USA), 2. Jose Azevedo (Por), 3. Manuel Beltran (Spa), 4. George Hincapie (USA), 5. Benjamin Noval (Spa), 6. Paweł Padrnos (Cze), 7. Jarosław Popowicz (Ukr), 8. Jose Luis Rubiera (Spa) i 9. Paolo Savoldelli (Ita).

Szef jest tylko jeden i ma wygrać Tour po raz siódmy z rzędu. W tym roku Armstrong formą nie zachwycał, ale próbę generalną przed "Wielką Pętlą" czyli Criterium du Dauphine Libere ukończył podobnie jak przed rokiem na czwartym miejscu. W zespole nie brak innych gwiazd. Savoldelli w maju wygrał już po raz drugi w karierze Giro d'Italia. Popowicz był na Giro trzeci przed dwoma laty, zaś w tym roku wygrał Volta a Catalunya. Azevedo mimo ogromu pracy na rzecz Armstronga ukończył ubiegłoroczny Tour na piątym miejscu. Beltran i Rubiera zajmowali już miejsca w czołowej "10" Vuelty (ten drugi również na Giro). W zespole zabraknie najbardziej doświadczonego członka tej ekipy, kontuzjowanego Rosjanina Wiaczesława Jekimowa. Na szczęście drugi z najwierniejszych pomocników Teksańczyka czyli Hincapie jest w życiowej formie i w tym sezonie był już drugi w Paris-Roubaix oraz wygrał prolog i górzysty etap CdDL.


Copyright: AFP Photo

T-MOBILE Team (11-19): 11. Jan Ullrich (Ger), 12. Giuseppe Guerini (Ita), 13. Matthias Kessler (Ger), 14. Andreas Klöden (Ger), 15. Daniele Nardello (Ita), 16. Stephan Schreck (Ger), 17. Oscar Sevilla (Spa), 18. Tobias Steinhauser (Ger) i 19. Aleksander Winokurow (Kaz).

Zespół o potencjale porównywalnym z Discovery Channel, ale gorzej prowadzony. Ullrich wygrał Tour w 1997 roku, a ponadto był w tym wyścigu aż pięć razy drugi (trzykrotnie za Armstrongiem). Na przetarcie przed TdF zajął trzecie miejsce w Tour de Suisse. Winokurow, który w Tourze był trzeci przed dwoma laty, w tym roku wygrał już Liege-Bastogne-Liege i etap CdDL z metą na słynnej górze Mont Ventoux. Z kolei Kloden to drugi zawodnik ubiegłorocznej edycji TdF. Cała trójka potrafi ze sobą skutecznie współpracować czego najlepszym przykładem był wyścig olimpijski w Sydney, w którym podzielili oni między siebie wszystkie medale. Przy takich asach Guerini, który był dwukrotnie trzeci w Giro oraz Sevilla niegdyś drugi na Vuelcie są tylko górskimi robotnikami. Trzykrotnie w czołowej "10" TdF bywał Nardello, ale on podobnie jak Kessler lepiej czuje się w górzystych wyścigach jednodniowych.

Team CSC (21-29): 21. Ivan Basso (Ita), 22. Kurt-Asle Arvesen (Nor), 23. Bobby Julich (USA), 24. Giovanni Lombardi (Ita), 25. Luke Roberts (Aus), 26. Carlos Sastre (Spa), 27. Nicki Sörensen (Den), 28. Jens Voigt (Ger) i 29. David Zabriskie (USA).

Basso z roku na rok co raz lepiej wypada w Tourze. W ostatnich trzech latach był kolejno: jedenasty (najlepszy wśród młodych), siódmy i trzeci. Gdyby nie kłopoty żołądkowe mógł w tym roku wygrać Giro. Co istotne Włoch znacząco poprawił się od ubiegłego roku w jeździe indywidualnej na czas. Sastre od trzech lat nie wypada z "10" na Tourze, zaś przed dwoma laty wygrał etap w Pirenejach. Julich był trzeci w TdF 1998, zaś w tym sezonie wygrał Paris-Nice i Criterium International. Voigt, który w swym dorobku ma wygrany etap TdF 2001 należy do najwaleczniejszych zawodników w światowym peletonie. W tym roku potwierdził tą opinię przede wszystkim drugim miejscem w L-B-L. Zabriskie wygrał w tym roku czasówkę na Giro, a przed rokiem po solowej ucieczce jeden z odcinków Vuelty. Doświadczony Lombardi ma na koncie cztery wygrane etapy Giro i dwa Vuelty. Natomiast Arvesen, który był mistrzem świata do lat 23 w sezonie 1997 sześć lat później wygrał jeden z etapów Giro.

ILLES BALEARS (31-39): 31. Francisco Mancebo (Spa), 32. José Luis Arrieta (Spa), 33. David Arroyo (Spa), 34. Daniel Becke (Spa), 35. Isaac Gálvez (Spa), 36. Jose Vicente García Acosta (Spa), 37. Wladimir Karpiec (Rus), 38. Alejandro Valverde (Spa) i 39. Xabier Zandio (Spa).

Mancebo już czterokrotnie kończył Tour w czołowej "10", a co godniejsze podkreślenia w ostatnich dwóch latach potrafił potem jeszcze zająć miejsce w ścisłej czołówce Vuelty. Dla przykładu przed rokiem był szósty w TdF i trzeci w VaE, ale na razie nie zdradzał potencjału, który mógłby go zaprowadzić na podium "Wielkiej Pętli". Zdecydowanie bardziej błyskotliwym i mającym smykałkę do zwycięstw zawodnikiem jest Valverde, który był już trzeci i czwarty w Vuelcie, ale w Tourze jeszcze nie startował. Karpiec przed rokiem wygrał klasyfikację młodzieżową TdF, zaś ogólnie był trzynasty. W tym roku wysoki Rosjanin był już siódmy na Giro. Garcia-Acosta jest harcownikiem mającym na koncie dwa etapy Vuelty i jeden Touru z 2000 roku. Natomiast Galvez to niezły sprinter, ale jego najcenniejszy sukces to jak dotad wygrany etap VaC 2004.

DAVITAMON (41-49): 41. Robbie McEwen (Aus), 42. Mario Aerts (Bel), 43. Christophe Brandt (Bel), 44. Cadel Evans (Aus), 45. Axel Merckx (Bel), 46 Fred Rodriguez (USA), 47. Leon van Bon (Ned), 48. Johan Vansummeren (Bel) i 49. Wim Vansevenant (Bel).

Największą gwiazdą tej ekipy jest sprytny i bardzo dobry technicznie sprinter McEwen. Kolarz z Brisbane wygrał już pięć etapów TdF i osiem na GdI. Dodac wypada, że w latach 2002 i 2004 wygrał on klasyfikację punktową wyścigu Dookoła Francji. Co godne podkreślenia nie potrzebuje specjalnego rozprowadzenia, bowiem mimo niewielkiego wzrostu sam potrafi znaleźć sobie właściwe koło przed finiszem. Szybki jest też Rodriguez, który wygrał jeden z etapów GdI 2004. Van Bon to nowy mistrz Holandii, który ma w dorobku dwa etapowe zwycięstwa na TdF, oba odniesione po skutecznych finiszach z mniejszej grupy uciekinierów. W "generalce" nawięcej można się spodziewać po byłym off-road'owym góralu Evansie, który po przejściu na szosę był już nawet liderem Giro w 2002 roku. Całkiem dobrze w górach radzą sobie też Brandt oraz brązowy medalista z Aten Merckx. Natomiast Aerts, który w 2002 roku wygrał Fleche Wallonne będzie zapewne celował w wygranie któregoś z górzystych odcinków np. w Masywie Centralnym.

RABOBANK (51-59): 51. Denis Mienszow (Rus), 52. Michael Boogerd (Ned), 53. Erik Dekker (Ned), 54. Karsten Kroon (Ned), 55. Gerben Löwik (Ned), 56. Joost Posthuma (Ned), 57. Michael Rasmussen (Den), 58. Marc Wauters (Bel) i 59. Pieter Weening (Ned).

Liderem jest Mienszow, który przed dwoma laty był jedenasty w "generalce" TdF i zarazem najlepszy wśród "młodych". W tym roku Rosjanin zajął trzecie miejsce w Tour de Romandie. Po górach potrafią też jeździć Boogerd i Rasmussen. Ten pierwszy jest specjalistą od górzystych klasyków Boogerd, ale był też piąty w TdF 1998 oraz wygrał wysokogórski etap do la Plagne w sezonie 2002. Ów drugi był rywalem Evansa na "crossowych" trasach. Na szosie wyróżnił się na razie siódma lokatą w VaE 2003 podczas którego to wyścigu wygrał tez jeden z pirenejskich etapów. Przede wszystkim jednak zawodnicy Rabobanku słyną z talentów taktycznych do zwycięskiego rozgrywania licznych ucieczek. Dekker zwyciężył w sumie na czterech etapach TdF po tego typu akcjach, w tym aż trzy zgarnął podczas przełomowej dla jego kariery edycji w sezonie 2000. Wspomniany Boogerd zwyciężył w sumie na dwóch etapach "Wielkiej Pętli", natomiast Kroon i Wauters wygrali po jednym.

PHONAK HEARING SYSTEMS (61-69): 61. Santiago Botero (Col), 62. Bert Grabsch (Ger), 63. Jose Enrique Gutierrez (Spa), 64. Robert Hunter (RSA), 65. Nicolas Jalabert (Fra), 66. Floyd Landis (USA), 67. Alexandre Moos (Swi), 68. Oscar Pereiro Sio (Spa) i 69. Steve Zampieri (Swi).

Botero wygrał etap do Briancon i klasyfikację górską w TdF 2000. Dwa lata później zajął w Tourze czwarte miejsce zwyciężając przy tym na dwóch etapach m.in. na 52-kilometrowej czasówce do Lorient. W owym roku został też mistrzem świata w tej specjalności na trasie z Hasselt do Zolder. Ostatnie dwa lata miał kompletnie nieudane, ale teraz po zmianie barw wyraźnie odżył. Wygrał TdR oraz zajął drugą lokatę w CdDL na obu tych imprezach wygrywając zasadnicze czasówki. Landis przed rokiem należał do najmocniejszych pomocników Armstronga, zaś potem przewodził kilka dni hiszpańskiej Vuelcie. Natomiast Pereiro ukończył ubiegłoroczny Tour na dziesiątej pozycji. Szwajcarskie rodzynki Moos i Zampieri są niezłymi góralami, zaś Gutierrez wygrał w ubiegłym roku jeden z górskich etapów Vuelty, a ponieważ jeździ jeszcze dobrze na czas przyda się podczas drużynówki. Kolarze tej grupy należą do faworytów etapu czwartego jako, że wygrali niedawno próbę tego rodzaju w Eindhoven zaliczaną do cyklu Pro Tour.

FASSA BORTOLO (71-79): 71. Fabian Cancellara (Swi), 72. Lorenzo Bernucci (Ita), 73. Claudio Corioni (Ita), 74. Mauro Facci (Ita), 75. Juan Antonio Flecha (Spa), 76. Dario Frigo (Ita), 77. Massimo Giunti (Ita), 78. Wołodimir Gustov (Ukr) i 79. Kim Kirchen (Lux).

Cancellara dwa lata temu wygrał prologi TdR i TdS, a przed rokiem w Liege okazał się najlepszy podczas tego rodzaju próby już na największym z Tourów. Młody Szwajcar potrafi też jeździć dłuższe czasówki, więc i na tegorocznym 19-kilometrowym otwarciu nie jest bez szans. Flecha i Frigo również mają w swym dorobku sukcesy etapowe na TdF. Katalończyk rodem z Argentyny specjalizuje się w klasykach Północy i w tym roku był drugi w Gent-Wevelgem oraz trzeci w Paris-Roubaix. Na Tourze triumfował przed dwoma laty w Tuluzie. Natomiast Włoch przed laty bezskutecznie dobijał się do podium swej ojczystej wieloetapówki, zaś na "Wielkiej Pętli" wygrał górski etap do Cluses w sezonie 2002. W ubiegłym roku bliski etapowego sukcesu w Quimper był wszechstronny Kirchen, który tej wiosny błysnął drugim miejscem w Fleche Wallonne.

SAUNIER DUVAL (81-89): 81. Juan Manuel Garate (Spa), 82. Rubens Bertogliati (Swi), 83. David Canada (Spa), 84. Nicolas Fritsch (Fra), 85. Jose Angel Gomez Marchante (Spa), 86. Chris Horner (USA), 87. Leonardo Piepoli (Ita), 88. Manuel Quinziato (Ita) i 89. Constantino Zaballa (Spa).

Liderem jest Garate, który dotąd największe sukcesy odnosił na Giro. W tym roku Bask zajął w wyścigu Dookoła Włoch piąte miejsce (był też czwarty w GdI 2002), zaś przed tygodniem został mistrzem Hiszpanii. W ekipie tej jest jednak jeszcze kilku dobrych górali. Piepoli to "łowca" regionalnych etapówek na terenie Hiszpanii, ale przed rokiem wygrał też etap wielkiej Vuelty. W tym sezonie był natomiast drugi w Volta a Catalunya. Gomez Marchante był objawieniem ubiegłorocznej Vuelty gdy jadąc w barwach ekipy Costa de Almeria zajął ósme miejsce, zaś w tym roku z dobrej strony pokazał się w CdDL. Horner wygrał jeden z górskich etapów tegorocznego Tour de Suisse, zaś Fritsch był trzeci w "generalce" tej imprezy przed trzema laty. Bertogliati w sezonie 2002 wygrał pierwszy etap Touru po długim finiszu w Luksemburgu dzięki czemu został nawet na krótko liderem tej imprezy. Natomiast Zaballa zwyciężył przed rokiem na górzystym etapie Vuelty, zaś tej wiosny był trzeci w Paris-Nice.

LIBERTY SEGUROS (91-99): 91. Roberto Heras (Spa), 92. Joseba Beloki (Spa), 93. Alberto Contador (Spa), 94. Allan Davis (Aus), 95. Igor Gonzalez de Galdeano (Spa), 96. Jörg Jaksche (Ger), 97. Luis León Sanchez (Spa), 98. Marcos Serrano (Spa) i 99. Angel Vicioso (Spa).

Po ubiegłorocznym blamażu Heras trzykrotny triumfator VaE znacznie rozważniej niż przed rokiem przygotowywał się do kolejnego Touru. Najlepszy jego wynik w "Wielkiej Pętli" to piąte miejsce z roku 2000 czyli jeszcze przed kontrowersyjnym przejściem do US Postal Service. Z kolei Beloki w latach 2000-02 nie schodził z podium TdF (trzeci-trzeci-drugi), ale podczas TdF 2003 gdy wydawał się mocny jak nigdy dotąd odniósł bardzo poważną kontuzję i jak dotąd nie doszedł do dawnej dyspozycji. Gonzalez de Galdeano oraz Serrano bywali już w czołowej "10" Touru (ten pierwszy był nawet dwukrotnie piąty, a także drugi w VaE 1999). Podobna rolę "superpomocnika" powinien spełniać zwycięzca ubiegłorocznego Paris-Nice Jaksche. Natomiast Davis i Vicioso wyróżniają się prędkością na hiszpańskim podwórku, ale są przy tym dość wszechstronni. Contador wiosną był trzeci w Vuelta al Pais Vasco i czwarty na Tour de Romandie, a do tego w obu tych imprezach wygrał po etapie.

CREDIT AGRICOLE (101-109): 101. Christophe Moreau (Fra), 102. Laszlo Bodrogi (Hun), 103. Pietro Caucchioli (Ita), 104. Patrice Halgand (Fra), 105 Sébastien Hinault (Fra), 106. Thor Hushovd (Nor), 107. Sébastien Joly (Fra), 108. Andriej Kaszeczkin (Kaz) i 109. Jaan Kirsipuu (Est).

Moreau od lat jest liderem tej ekipy na klasyfikację generalną. Jeszcze w barwach Festiny zajął on czwarte miejsce w TdF 2000, zaś rok później wygrał prolog Touru. Przed rokiem znów był najlepszym z Francuzów, ale ogólnie tylko dwunasty. O stopień wyżej ukończył ubiegłoroczną edycję TdF Caucchioli jadący wówczas w barwach Alessio. Największym sukcesem Włocha pozostaje trzecie miejsce w GdI 2002, zaś w tym roku zajął w tym Giro ósmą pozycję. Po górach nieźle jeżdżą też Halgand i Kaseczkin - ten pierwszy wygrał etap Touru w sezonie 2002. Hushovd co roku walczy o zieloną koszulkę a na koncie ma już dwa wygrane etapy, w tym przed rokiem w Quimper. Z kolei Kirsipuu w ubiegłym roku okazał się najlepszy w Charleroi i w sumie ma już w dorobku cztery sukcesy etapowe na TdF, ale nigdy jeszcze mimo jedenastu startów nie ukończył "Wielkiej Pętli", więc i tym razem wycofa się pewnie przed półmetkiem. Bodrogi specjalizuje się w jeździe na czas. Zdobył brąz na MŚ w Plouay (sezon 2000), ale ostatnie dwa lata miał kiepskie.

LIQUIGAS (111-119): 111. Stefano Garzelli (Ita), 112. Michael Albasini (Swi), 113. Magnus Backstedt (Swe), 114. Kjell Carlström (Fin), 115. Dario Cioni (Ita), 116. Mauro Gerosa (Ita), 117. Marcus Ljungqvist (Swe), 118. Luciano Pagliarini (Bra) i 119. Franco Pellizotti (Ita).

Cioni i Garzelli mają już w nogach Giro na którym byli w cieniu Danilo Di Luki, który teraz odpoczywa przed drugą częścią sezonu. Garzelli to triumfator TdS 1998 i GdI 2000, zaś na TdF najwyżej był czternasty w sezonie 2001. Cioni przed rokiem w Giro był czwarty. Tej wiosny nie było już tak dobrze, bowiem ściganie wokół swego kraju ukończył na trzynastej pozycji. Pellizotti był na Giro dziewiąty w sezonie 2003. W tym roku oszczędzał się przed Tourem, ale pod koniec marca wygrał Settimana Ciclista Coppi e Bartali. Backstedt to specjalista od brukowanych klasyków. Przed rokiem wielki Szwed wygrał Paris-Roubaix (w tym roku w "Piekle" był czwarty), ale przed siedmiu laty również jeden z etapów TdF. Albasini wygrał niedawno etap podczas Tour de Suisse. Co ciekawe najszybszym kolarzem w tej ekipie jest Brazylijczyk Pagliarini.

COFIDIS, Le Credit Par Telephone (121-129): 121. Stuart O'Grady (Aus), 122. Stéphane Augé (Fra), 123. Frédéric Bessy (Fra), 124. Sylvain Chavanel (Fra), 125. Thierry Marichal (Bel), 126. David Moncoutié (Fra), 127. Janek Tombak (Est), 128. Cédric Vasseur (Fra) i 129. Matthew White (Aus).

O'Grady trzykrotnie był drugi w klasyfikacji punktowej Touru, choć nigdy nie wygrał na nim etapu po finiszu z całego peletonu. Potrafi za to zabrać się w odjazd i skutecznie zafiniszować z mniejszej grupki. W sezonie 1998 w ten sposób wygrał w Grenoble, zaś przed rokiem w Chartres. Chavanel i Moncoutie są bodaj największymi nadziejami Francuzów na dobry występ w tegorocznym Tourze. Chavanel wygrał w tym roku Circuit de la Sarthe, a niedawno został mistrzem swego kraju w jeździe na czas. Natomiast Moncoutie zwyciężył na etapie Vuelta al Pais Vasco oraz był trzeci w Volta a Catalunya i szósty w Criterium du Dauphine Libere. Przed rokiem David wygrał etap TdF do Figeac, zaś w całej imprezie najwyżej był trzynasty w sezonie 2002. Również Vasseur ma na koncie wygrany etap Touru, ale dawniej bo w sezonie 1997. On i O'Grady dostąpili już zaszczytu kilkudniowej jazdy w "maillot jaune". Najszybszy obok O'Gradiego jest w tej drużynie Tombak, który w maju wygrał Tour de Picardie.

QUICK STEP (131-139): 131. Tom Boonen (Bel), 132. Wilfried Cretskens (Bel), 133. Kevin Hulsmans (Bel), 134. Servais Knaven (Ned), 135. Michael Rogers (Aus), 136. Patrik Sinkewitz (Ger), 137. Bram Tankink (Ned), 138. Guido Trenti (USA) i 139. Stefano Zanini (Ita).

Zespół z doświadczonym menadżerem i młodymi liderami. Boonen przed rokiem wygrał dwa etapy Touru: w Angers i Paryżu na Champs-Elysees. W tym roku nie miał sobie równych na trasach Ronde van Vlaanderen i Paris-Roubaix. Powinien być najgroźniejszym z rywali McEwena w walce o zieloną koszulkę. Do pomocy na trasie będzie miał Cretskensa, Hulsmansa, Knavena i Tankinka, zaś na samym rozprowadzeniu Trentiego i Zaniniego. Trenti wygrał etap VaE 2001, zaś Zanini oprócz dwóch odcinków na Giro także ostatni etap Touru w sezonie 2000. Knaven to z kolei triumfator P-Roubaix z roku 2001 oraz zwycięzca etapu TdF do Bordeaux sprzed dwóch lat. Rogers i Sinkewitz będą musieli sami zadbać o siebie w górach. Australijczyk jest dwukrotnym mistrzem świata w jeździe na czas (z lat 2003-04) i coraz lepiej jeździ po górach. Przed rokiem był w Tourze dwudziesty drugi, ale w tym sezonie zajął m.in. czwarte miejsce w Katalonii (VaC) i drugie w Szwajcarii (TdS). Natomiast Sinkewitz to ubiegłoroczny zwycięzca Deutschland Tour.

BOUYGUES TELECOM (141-149): 141. Didier Rous (Fra), 142. Walter Bénéteau (Fra), 143. Laurent Brochard (Fra), 144. Pierrick Fédrigo (Fra), 145. Anthony Geslin (Fra), 146. Laurent Lefévre (Fra), 147. Jérôme Pineau (Fra), 148. Matthieu Sprick (Fra) i 149. Thomas Voeckler (Fra).

Jedyna ekipa jednorodna pod względem narodowościowym z dwoma weteranami (Brochard i Rous) oraz trzema młodymi "wilczkami" (Fédrigo, Pineau i Voeckler). Brochard wygrał pirenejski etap do Loudenville na TdF 1997 i jeszcze w tym samym roku został mistrzem świata w baskijskim San Sebastian. Rous też wygrał na Tourze w sezonie 1997 po rajdzie przez Wogezy do Montbeliard (obaj reprezentowali wówczas niesławną Festinę), zaś w całym Tourze był najwyżej jedenasty w 2001 roku. Voeckler przed rokiem aż dziesięć dni jechał w koszulce lidera Touru i wyraźnie osłabł dopiero w Alpach zajmując ostatecznie osiemnastą lokatę. Z racji przewagi liczebnej ekipa ta zazwyczaj rządzi podczas wyscigu o Mistrzostwo Francji. Bywał mistrzem swego kraju Rous (2001 i 2003), Voeckler (2004), zaś w tym roku w trójkolorowej koszulce ujrzymy Fedrigo, który w maju wygrał też Quatre Jours de Dunkerque. Pineau potrafi przejechać góry i nieźle zafiniszować co przed rokiem przyniosło mu trzecie miejsce w pucharowym klasyku Zuri Metzgete.

LAMPRE (151-159): 151. Eddy Mazzoleni (Ita), 152. Gianluca Bortolami (Ita), 153. Salvatore Commesso (Ita), 154. Gerrit Glomser (Aut), 155. David Loosli (Swi), 156. Jewgienij Pietrow (Rus), 157. Daniele Righi (Ita), 158. Alessandro Spezialetti (Ita) i 159. Gorazd Stangelj (Slo).

Wobec nieobecności obu przemęczonych po Giro liderów czyli Damiano Cunego oraz Gilberto Simoniego rzadką szansę pojechania na własny rachunek będą mieli Mazzoleni i Pietrow. Ten pierwszy miał spory udział w triumfie Cunego na GdI 2004, zaś rok wcześniej sam zajął dziesiąte miejsce w tej imprezie gdy jeszcze jeździł w barwach ekipy Vini Caldirola. Pietrow w sezonie 2000 był mistrzem Świata i Europy w jeździe na czas oraz mistrzem Świata ze startu wspólnego w kategorii do lat 23. Dwa lata później wygrał jeszcze mały TdF czyli Tour de l'Avenir, ale od tego czasu jakby zatrzymał się w rozwoju. Bortolami oraz Commesso wygrywali już etapy na "Wielkiej Pętli". Ten pierwszy uczynił to jeszcze w sezonie 1994 gdy zdobył też Puchar Świata, zaś drugi wygrywał po jednym odcinku TdF w latach 1999 i 2000. Glomser jest wszechstronny, z jednej strony potrafi zafiniszować, a z drugiej dwukrotnie (w latach 2002-03) wygrywał ciężką rodzimą etapówkę czyli Osterreich Rundfahrt.

GEROLSTEINER (161-169): 161. Georg Totschnig (Aut), 162. Robert Förster (Ger), 163. Sebastian Lang (Ger), 164. Levi Leipheimer (USA), 165. Michael Rich (Ger), 166. Ronny Scholz (Ger), 167. Fabian Wegmann (Ger), 168 Peter Wrolich (Aut) i 169. Beat Zberg (Swi).

W ubiegłym roku na Tourze Totschnig był siódmy, zaś Leipheimer dziewiąty, ale wtedy jeszcze nie mieli okazji ze sobą współpracować, bowiem Amerykanin ostatnie trzy sezony spędził w holenderskim Rabobanku. Austriak jest typowym "cichym etapowcem", który bywał też w "10" na Giro (trzy razy, najwyżej piąty w 2003 roku) oraz Vuelcie (szósty w sezonie 1996). Leipheimer po raz pierwszy swe spore możliwości zdradził trzecim miejscem VaE 2001, zaś w tym roku był choćby trzeci w CdDL gdzie tak na prologu jak i dłuższej czasówce był lepszy od Armstronga. Starszy z braci Zbergów oraz młody Wegmann są wszechstronni na tyle by w Wogezach czy Masywie Centralnym zabrać się w odjazd i wygrać etap po finiszu z mniejszej grupki. Beat wygrał etap VaE 2001 oraz bywał drugi w TdS 1998 i TdR 1999, zaś Fabian przed rokiem zdobył zieloną koszulkę, ale ... najlepszego górala GdI. Rich to świetny czasowiec, który na Mistrzostwach Świata już trzykrotnie był drugi (2000, 2002 i 2004). Natomiast Forster jest niezłym sprinterem.

FRANCAISE DES JEUX (171-179): 171. Bradley McGee (Aus), 172. Sandy Casar (Fra), 173. Baden Cooke (Aus), 174. Carlos Da Cruz (Fra), 175. Bernhard Eisel (Aut), 176. Philippe Gilbert (Bel), 177. Thomas Lövkvist (Swe), 178. Christophe Mengin (Fra) i 179. Francis Mourey (Fra).

Bardzo ciekawy młody zespół, ale w tym roku raczej jeszcze bez kandydatów do czołowych lokat w klasyfikacji generalnej. McGee ex-torowiec (specjalista od wyścigu na dochodzenie) w sezonie 2002 wygrał etap, a rok później prolog Tour de France. Przed rokiem był najlepszy na dwóch odcinkach (w tym prologu) Giro d'Italia, zaś w całym wyścigu zajął ósme miejsce. W tym roku na rozgrzewkę przed "Wielką Pętlą" był zaś ósmy w TdS. Casar w ubiegłorocznym Tourze był szesnasty, zaś tuż przed tegorocznym wygrał Route du Sud. Gilbert i Lövkvist mają już na koncie pare ładnych wyników i przyszłość przed sobą. Ten pierwszy wygrał w tym roku pierwszomajowy Trophee des Grimpeurs, zaś drugi przed rokiem Circuit de la Sarthe. Cooke wygrał klasyfikację punktową Touru w sezonie 2003 gdy okazał się również najszybszy na finiszu w Sedan. Bardzo szybki jest też Eisel, który w tym roku wygrał pierwszy etap podczas Tour de Suisse. Doświadczony Mengin wygrał górzysty etap TdF w sezonie 1997.

DOMINA VACANZE (181-189): 181. Sierhij Honczar (Ukr), 182. Alessandro Bertolini (Ita), 183. Alessandro Cortinovis (Ita), 184. Angelo Furlan (Ita), 185. Andriej Griwko (Ukr), 186. Maksim Igliński (Kaz), 187. Jörg Ludewig (Ger), 188. Rafael Nuritdinov (Uzb) i 189. Alessandro Vanotti (Ita).

Chyba najsłabsza ekipa w gronie startujących, więc jej zawodnicy będą chcieli zaznaczyć swą obecność najprawdopodobniej poprzez udział w akcjach zaczepnych. Niewątpliwie największą gwiazda tej ekipy jest Honczar, który aż osiem razy (od roku 1997) kończył Giro d'Italia w czołowej "10" - przed rokiem był drugi, a w tym sezonie szósty. Specjalnością Ukraińca z Równego jest jazda na czas. Był mistrzem świata w tej profesji w sezonie 2000 (w dorobku ma też srebro z 1997 i brąz z 1998 roku), a także wygrał w sumie pięć etapów tego rodzaju na Giro. O jego kompanach nie da się powiedzieć zbyt wiele z jednym wszakże wyjątkiem. Furlan jest zdolnym sprinterem, ale po dwóch sukcesach etapowych na VaE 2002 już niewiele pokazał.

EUSKALTEL (191-199): 191. Iban Mayo (Spa), 192. Iker Camano (Spa), 193. Unai Etxebarria (Ven), 194. Iker Flores (Spa), 195. David Herrero (Spa), 196. Inaki Isasi (Spa), 197. Inigo Landaluze (Spa), 198. Egoi Martinez (Spa) i 199. Haimar Zubeldia (Spa).

Przed dwoma laty Zubeldia był w Tourze piąty, zaś Mayo szósty. Iban na dokładkę wygrał też prestiżowy górski etap z metą w stacji L'Alpe d'Huez. Przed rokiem Mayo błyszczał w czerwcu zdecydowanie ogrywając Armstronga na trasie Criterium du Dauphine Libere. Jednak występ "pomarańczowych" w 91. TdF zakończył się kompromitacją i niewiele lepiej wypadli też oni później w rodzimej Vuelcie. Nauczeni tymi doświadczeniami szefowie ekipy oszczędzali swych liderów w pierwszej połowie sezonu. Mayo i Zubeldia byli niewidoczni, wiec ich forma pozostaje zagadką. Ciężar walki o dorobek drużyny w czerwcu wzięli na siebie Landaluze, który niespodziewanie wygrał CdDL oraz były triumfator Vuelty (z seonu 2002) Aitor Gonzalez, który zasłużenie wygrał Tour de Suisse, lecz "Wielkiej Pętli" nie wystartuje bowiem jechał już Giro, a we wrześniu chce się przypomnieć rodzimym kibicom. Flores i Martinez to zwycięzcy Tour de l'Avenir z lat 2000 i 2003, a niemniej utalentowany jest też Herrero. Doświadczony Etxebarria wygrał etap na VaE 2003.

AG2R (201-209): 201. Jean-Patrick Nazon (Fra), 202. Mikel Astarloza (Spa), 203. Sylvain Calzati (Fra), 204. Samuel Dumoulin (Fra), 205. Simon Gerrans (Aus), 206. Stéphane Goubert (Fra), 207. Jurij Krivtsov (Ukr), 208. Nicolas Portal (Fra) i 209. Ludovic Turpin (Fra).

Jedyna w gronie startujących drużyna spoza cyklu Pro Tour. Nazon jest obecnie najlepszym francuskim sprinterem. W sezonie 2003 wygrał finałowy etap Touru z metą na Polach Elizejskich, zaś przed rokiem okazał się najlepszy w Wasquehal. Solidny, ale wiekowy już Goubert był siedemnasty w TdF 2002 i dwudziesty w TdF 2004. Z kolei nadzieją na przyszłość jest z pewnością Calzati ubiegłoroczny zwycięzca Tour de l'Avenir. Nieźle po górach jeździ jezcze Bask Astarloza. Dumoulin i Portal będą szukali swej szansy w ucieczkach - obaj mają już na swych kontach po zwycięstwie etapowym w CdDL. POdobnie niezły czasowiec Kriwcow, który ma w swym dorobku wygrany etap Tour de Romandie w sezonie 2003.


FAWORYCI

******
Lance Armstrong (USA - Discovery Channel)
*****
Jan Ullrich (D - T-Mobile)
Aleksander Winokurow (KAZ - T-Mobile)
****
Ivan Basso (I - Team CSC)
Roberto Heras (E - Liberty Seguros)
Levi Leipheimer (USA - Gerolsteiner)
***
Santiago Botero (CO - Phonak)
Iban Mayo (E - Euskaltel)
Michael Rogers (AUS - Quick Step)
Alejandro Valverde (E - Illes Balears)
**
Sylvain Chavanel (F - Cofidis)
Juan Manuel Garate (E - Saunier Duval)
Francisco Mancebo (E - Illes Balears)
Denis Mienszow (RUS - Rabobank)
Jarosław Popowicz (UKR - Discovery Channel)
*
Sandy Casar (F - FdJeux.com)
Cadel Evans (AUS - Davitamon)
Pierrick Fedrigo (F - Bouygues Telecom)
Floyd Landis (USA - Phonak)
David Moncoutie (F - Cofidis)
Franco Pellizotti (I - Liquigas)


TRASA - DZIEŃ PO DNIU


Copyright: www.letour.fr

Etap 1 (2.07): Fromentine - Noirmoutier-en-l'Ile 19 km jazda indywidualna na czas ****
Wyścig rozpocznie się na zachodzie Francji w regionie Wendea. Po raz drugi w ostatnich latach "Wielka Pętla" wystartuje nie prologiem, lecz kilkunastokilometrową czasówką. Przed pięcioma laty na 16,5-kilometrowej trasie wokół Futoroscope najlepszy okazał się David Millar, który o dwie sekundy wyprzedził Lance'a Armstronga. Czy i tym razem Teksańczyk znajdzie pogromcę? Na pewno nie będzie nim urodzony na Malcie Szkot, który obecnie jest w połowie dwuletniej dyskwalifikacji za używanie EPO. Co ciekawe większa część tego etapu będzie wieść nie po stałym lądzie, lecz po wyspie Noirmoutier. Trasa wyznaczona jest w kierunku północno-zachodnim co zapowiada boczno-przeciwny wiatr od strony Atlantyku. Blisko 20-kilometrowy dystans oznacza większe różnice czasowe na mecie w porównaniu z typowym prologiem i tym samym mniejsze szanse dla sprinterów na włączenie się do walki o żółtą koszulkę lidera w pierwszych dniach wyścigu.


Copyright: www.letour.fr

Etap 2 (3.07): Challans - Les Essarts 181,5 km *
Etap ten w całości wiódł będzie po Wendei. Z początku wzdłuż morza m.in. przez Les Sables d'Olonne, a potem w głąb lądu w kierunku północnym. Trasa płaska, choć organizatorzy nieco na siłę wyznaczyli premię górską najniższej kategorii na jednym z pagórków kilkanaście kilometrów przed metą - trzeba będzie wszak ubrać kogoś w nakrapianą koszulkę aby sponsor tej klasyfikacji był obecny na podium. W Les Essarts uczestnicy Tour de France nie mieli jeszcze okazji finiszować mieści się siedziba najbardziej francuskiej z francuskich drużyn czyli Bouygues Telecom. Natomiast startowe miasto Challans gosciło uczestników TdF w sezonie 1999 gdy najszybszy na mecie pierwszego etapu tamtego wyścigu okazał się Estończyk Jaan Kirsipuu.

Etap 3 (4.07): La Châtaigneraie - Tours 212,5 km **
Ponad dwieście kilometrów i tym razem już na pagórkowatym szlaku z trzema pierwszymi premiami górskimi - choć wszystkie będą tylko czwartej kategorii: Côte de Pouzauges (22 km), Côte de Chinon (16,5 km) oraz Côte de la Taconničre (179,5 km). Pomimo tych "hopek" w mieście nad Loarą (region Indre-et-Loire) znanym przede wszystkim z październikowego klasyku Paris-Tours o zwycięstwo powinni walczyć raczej sprinterzy. Niemniej ostatnim razem (tj. w sezonie 2000) do Tours dojechała ucieczka, z której najszybciej finiszował Holender Leon van Bon. Przed nim wygrywali tu Belg Jean Brankart (czasówka w 1955 roku), dwukrotnie Francuz Andre Darrigade (1957 i 1961), Włoch Marino Basso (1970) oraz rodak Darrigade'a Thierry Marie (1992). Udana ucieczka nie jest więc wykluczona, tym bardziej że najmocniejsze ekipy mogą się nieco oszczędzać przed wtorkową drużynówką.

Etap 4 (5.07): Tours - Blois 67,5 km jazda drużynowa na czas ****
To będzie jeden z trzech najważniejszych dni w pierwszej tercji wyścigu. Niemniej na skutek skomplikowanego, by nie rzec dziwnego regulaminu zawodnik najsłabszej drużyny stracić może do zwycięzców maksymalnie 2:50 pod warunkiem, że przyjedzie na metę wraz z trzonem swego zespołu. W ostatnich dwóch latach w tego typu próbie nie mieli sobie równych zawodnicy US Postal Service (dziś Discovery Channel) wygrywając w Arras (2004) i Saint Dizier (2003). Przed nimi sztuki tej od czasu "wskrzeszenia" drużynówki na Tourze dokonali jeszcze w latach 2000 i 2002 kolarze ONCE (obecnie Liberty Seguros), zaś w sezonie 2001 najlepszy był zespół Credit Agricole. Na dwa tygodnie przed Tourem podczas GP Eindhoven (Pro Tour) na krótszej trasie i w 6-osobowych składach najlepszy okazał się niemiecki Gerolsteiner przed szwajcarskim Phonakiem i duńskim Team CSC. Discovery Channel w nie najmocniejszym składzie (m.in. bez Armstronga) było dopiero piąte. Blois (w regionie Loir-et-Cher) gościło jak dotąd metę etapu TdF dwukrotnie. W 1992 roku na 64-kilometrowej czasówce (ze startem również w Tours) najlepszy czas wykręcił tu hiszpański Bask Miguel Indurain, zaś siedem lat później Włoch Mario Cipollini wygrał w tym mieście swój pierwszy z czterech z rzędu etapów na TdF 1999!


Copyright: www.letour.fr

Etap 5 (6.07): Chambord - Montargis 183 km *
Kolejny dzień jazdy w dużej mierze brzegiem Loary, pod prąd tej rzeki czyli w kierunku wschodnim. Odcinek łatwy z jedną tylko premią górską najniższej kategorii Côte de Bellevue na 109,5 kilometrze. Przed rokiem właśnie dzień po drużynówce US Postal taktycznie odpuścił 5-osobową ucieczkę, z której najszybszy okazał się Australijczyk Stuart O'Grady. Na pozycję lidera wyszedł zaś (w sumie aż na 10 dni) Francuz Thomas Voeckler. W Montargis na Tourze finiszowano na razie tylko raz w 1969 roku. Na mecie aż 329,5-kilometrowego (przedostatniego) etapu jako pierwszy zjawił się Belg Herman Van Springel. Natomiast Chambord jest najmniejszą ze wszystkich etapowych miejscowości na trasie tegorocznego Touru gdyż liczy sobie ponoć ledwie 204 mieszkańców!

Etap 6 (7.07): Troyes - Nancy 199 km **
Odcinek podobny do trzeciego tzn. z kilkoma (dokładnie czteroma) premiami górskimi czwartej kategorii, w tym przeszło 3-kilometrowy Côte de Maron w niedaleki sąsiedztwie mety. Z Nancy dwukrotnie (w latach 1962 i 1966) ruszał cały wyścig, zaś o etapowe zwycięstwo walczono w nim aż 13-krotnie. Jako pierwsi i to już w latach 1905-06 wygrywali tu późniejsi triumfatorzy całej imprezy Louis Trousselier i Rene Pottier. Tuż po II Wojnie Światowej "etapy prawdy" z metą w Nancy wygrywali: Włoch Fausto Coppi (1949 i 1952) oraz Louison Bobet (1954). W 1969 roku jedno ze swych ostatnich zwycięstw w bogatej karierze odniósł tu Belg Rik Van Looy, po nim zaś zwyciężali jeszcze m.in. Holender Joop Zoetemelk w 1973 oraz Bernard Hinault w 1978 roku. Hinault wygrał wówczas 72-kilometrową czasówkę odbierając prowadzenie w wyścigu właśnie Zotemelkowi na dwa dni przed końcem tej imprezy. Po raz ostatni zaś Tour odwiedził Nancy w sezonie 1988 gdy etapowy sukces odniósł Niemiec Rolf Golz.

Etap 7 (8.07): Lunéville - Karlsruhe / Niemcy 228,5 km **
Jedyny etap tegorocznego Touru z metą za granicą, choć nie jedyny wypad 92. "Wielkiej Pętli" poza terytorium Francji. Trasa wiedzie z Lotaryngii przez Alzację do Karlsruhe w Badenii-Wirtembergii. W pierwszej części tego odcinka będą dwie premie górskie, w tym pierwsze na tym wyścigu wzniesienie trzeciej kategorii - Col du Hantz (na 74 km). Ostatnie 40 kilometrów wiedzie po niemieckiej ziemii i będzie to trzeci w ostatniej dekadzie wypad TdF za wschodni brzeg Renu (w sumie zaś jedenasty od zakończenia I Wojny Światowej gdy pogranicze francusko-niemieckie przybrało obecnych kształtów). W 2000 roku w Freiburg-im-Breisgau dwójkowy finisz wygrał Włoch Salvatore Commesso, zaś dwa lata później w Saarbrucken najszybszy z peletonu był etatowy mistrz świata Hiszpan Oscar Freire. W samym Karlsruhe Tour gościł zaś w sezonie 1987 i w koszulce lidera wyruszył wówczas z owego miasta nasz Lech Piasecki. Niestety Polak właśnie w tym dniu (po etapie do Stuttgartu) stracił ją na rzecz Szwajcara Ericha Maechlera.

Etap 8 (9.07): Pforzheim / Niemcy - Gérardmer 231,5 km ***
Pforzheim leży w sercu górzystego Schwarzwaldu dlatego aż cztery premie górskie trzeciej kategorii na pierwszych 50 kilometrach tego etapu nie mogą dziwić. Później teren na dłuższy czas się wypłaszczy i po rozegraniu jeszcze dwóch lotnych premii w Sasbach i Kenzingen peleton około 150 kilometra wróci na francuską stronę Renu. Końcówka tego drugiego pod względem długości etapu TdF 2005 zapowiada się ciekawie. Tuż za miejscowością Munster zaczyna się niezbyt stromy, lecz blisko 17-kilometrowy podjazd drugiej kategorii pod Col de la Schlucht. Przełęcz ta znajduje się zaledwie 15,5 kilometra przed metą w Gérardmer. Jest więc bardzo prawdopodobne, iż to na niej przeprowadzona zostanie akcja decydująca o losach tego etapu.


Skala Trudności: 4710,81 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 9 (10.07): Gérardmer - Mulhouse 171 km ****
Gérardmer od Miluzy w linii prostej dzieli niespełna 50 kilometrów, lecz zawodnicy tego dnia nieźle pokręcą się po Wogezach. W sumie czekać będzie na nich aż sześć premii górskich, w tym najwyższe przełęcze w tych górach czyli: Le Grand Ballon (64 km - kategoria 2) oraz Le Ballon d'Alsace (115 km - kategoria 1). Ballon d'Alsace ma bogatą kartę w dziejach "Wielkiej Pętli". Po raz pierwszy wjeżdżano na nią równo przed stu laty a pierwszy na szczycie zameldował się późniejszy triumfator TdF 1905 Rene Pottier. Tym samym jest to góra nr 2 w historii TdF, bowiem przed nią w latach 1903-04 przejeżdżano tylko Col de la Republique w Masywie Centralnym. Na przełęczy tej czterokrotnie wyznaczano też mety etapów. Wygrywali na niej: Francuz Lucien Aimar (w sezonie 1967), Belg Eddy Merckx (1969) oraz rodacy Aimara Bernard Thevenet (1972) i Pierre-Raymond Villemiane (1979). Jednak tym razem ze szczytu do mety będzie jeszcze 56 kilometrów z czego 35 km w terenie płaskim. Dlatego też choć peleton niewątpliwie się porwie lepiej będzie uciekać w towarzystwie niż solo. Będzie to już piętnasta wizyta TdF w Miluzie. Jako pierwszy w 1925 roku wygrał tu Luksemburczyk Nicolas Frantz. Jako ostatni w 2000 roku świętował w niej Lance Armstrong (była to 58,5-kilometrowa transgraniczna czasówka z Freiburg-im-Breisgau), zaś przed nim inny as Laurent Fignon wygrał w Miluzie etap podobny do tegorocznego po solowej ucieczce w 1992 roku.


Skala Trudności: 5030,18 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 10 (12.07): Grenoble - Courchevel 192,5 km *****
Po transferze i dniu przerwy (odpoczynku) spędzonym w Grenoble wyścig wjedzie w Wysokie Alpy. Na etapie tym będą tylko dwa wzniesienia, ale oba pierwszej kategorii i o długości ponad 20 kilometrów każdy. Pierwsza połowa etapu jest dość płaska i stopniowo prowadzi do miejscowości Beaufort (96,5 km) u podnóża Cormet de Roselend tj. przełęczy na której Claudio Chiappucci zaczynał swój wielki rajd do Sestriere podczas TdF 1992. Po zjeździe do Bourg-Saint-Maurice (138,5 km) będzie jeszcze czas na przegrupowania bowiem miasto to od podnóża finałowego podjazdu w Brides-les-Bains dzielą 32 kilometry prowadzące najpierw delikatnie w dół, zaś od Moutiers lekko pod górę. Courchevel, które podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Albertville 1992 było areną zawodów bobslejowych, saneczkarskich oraz w skokach narciarskich dwukrotnie i to niedalekiej przeszłości gościło uczestników TdF. W 1997 roku za przyzwoleniem Jana Ullricha wygrał tu Francuz Richard Virenque, zaś trzy lata później swój ostatni wielki sukces w karierze święcił włoski geniusz gór Marco Pantani, który pokonał hiszpańskich asów: Jose-Maria Jimeneza i Roberto Herasa oraz Lance'a Armstronga. Właśnie Armstrong zwykł nokautować swych rywali na pierwszym prawdziwie górskim etapie podczas kolejnych edycji TdF by wspomnieć przy tej okazji: Sestriere (1999), Hautacam (2000), L'Alpe d'Huez (2001) i La Mongie (2002). Czy "Bossa" stać będzie na jeszcze jeden tego rodzaju pokaz siły?


Skala Trudności: 6622,26 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 11 (13.07): Courchevel - Briançon 173 km *****
Najtrudniejszy z trzech alpejskich odcinków. Już po 30 kilometrach rozpocznie się 25-kilometrowa wspinaczka pod pierwszą premię górską najwyższej kategorii na tym wyścigu czyli Col de la Madeleine. W sumie na trasie tego etapu będzie 55 kilometrów podjazdów, bowiem za Saint-Martin-d'Arc (98 km) czekać będzie uczestników nie tylko najwyższe, ale i najtrudniejsze wzniesienie na trasie tegorocznego Touru, a w zasadzie "dwa w jednym" czyli kombinacja 12-kilometrowego Col du Télégraphe (kategoria 1) i 17,5-kilometrowego Col du Galibier (kategoria najwyższa). Oba te podjazdy dzieli tylko 4,5-kilometrowy dość łagodny zjazd do Valloire. To właśnie w tych okolicach Zenon Jaskuła w 1993 roku rozerwał niewielki peletonik na etapie do Serre Chevalier. Tym razem jednak meta będzie 10 kilometrów dalej tzn. w Briancon - najwyżej położonym (1321 m. n.p.m.) mieście Francji. Jak dotąd finiszowano w nim już 30-krotnie. Po raz pierwszy w 1922 roku gdy zwyciężył pierwszy potrójny triumfator TdF Belg Philippe Thys. Na liście zwycięzców wiele sław. Trzykrotnie w Briancon wygrywali Włoch Gino Bartali (w latach 1938, 1948-49) oraz Francuz Louison Bobet (1950 i 1953-54), zaś dwa razy Włoch Bartolomeo Aymo (1925-26) i Hiszpan Federico Bahamontes (1958 i 1964). W ciągu ostatnich trzech dekad Tour zatrzymał się tu tylko dwukrotnie. W sezonie 1989 najlepszy był Szwajcar Pascal Richard, zaś w 2000 roku Kolumbijczyk Santiago Botero - jednak w obu tych przypadkach peleton dojeżdżał do Briancon od południa przez przełęcze Vars i Izoard.


Skala Trudności: 7232,43 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 12 (14.07): Briançon - Digne-les-Bains 187 km ***
Chociaż najtrudniejsze alpejskie podjazdy będą już za zawodnikami to jednak ten odcinek nie powinien być przez żadnego z faworytów zlekceważony. Po drodze trzeba będzie pokonać pięć premii górskich w tym dwie drugiej kategorii: Col Saint-Jean (na 88 km) oraz Col du Corobin (na 156 km). Można się spodziewać ucieczki kilku niezłych górali raczej z drugiego szeregu peletonu. W tym gronie nie powinno zabraknąć Francuzów zważywszy, że etap odbędzie się w świątecznym dniu upamiętniającym 216-tą rocznicę zburzenia Bastylli. Profil tego odcinka jest zbliżony do trasy dziesiątego etapu do Gap (podczas TdF 2003). Należy pamiętać ile się wówczas wydarzyło: zwycięstwo Kazacha Aleksandra Winokurowa, fatalny upadek Baska Joseby Belokiego i lekcja przełajów w wykonaniu Lance'a Armstronga. W Digne-les-Bains finiszowano na TdF jak dotąd 10-krotnie. Jako pierwszy w sezonie 1933 wygrał tu późniejszy triumfator całego wyścigu Francuz Georges Speicher. W latach 1933-39 i 1947 miasto to było stałym punktem programu "Wielkiej Pętli". W tym czasie trzykrotnie wygrywał w nim rodak Speichera Rene Vietto (1934-35 i 1947). Potem powróciło na trasę TdF jeszcze tylko w 1967 i 1969 roku - przy tej drugiej okazji wygrał tu Eddy Merckx, który podobnie jak Speicher czy też zwycięzca z roku 1937 Francuz Roger Lapebie wygrał nie tylko etap ale i cały wyścig.


Skala Trudności: 4282,43 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 13 (15.07): Miramas - Montpellier 173,5 km *
Typowy dzień łącznikowy pomiędzy Alpami a Pirenejami czyli dwoma decydującymi o obliczu Tour de France łańcuchami górskimi. Z pozoru ten niemal zupełnie płaski odcinek z jedną tylko premią czwartej kategorii Col de la Vayčde (na 26,5 km) powinien sprzyjać sprinterom. Jednak na zwycięstwo sprintera pracuje zespół, a "robotnicy" mogą być już mocno podmęczeni po dwóch dniach w Wogezach i trzech w Alpach. Bardziej więc prawdopodobna jest skuteczna ucieczka co najmniej kilku zawodników, która zyska nawet kilkanaście minut i następnie podzieli się na dojeździe do Montpellier. W ciągu ostatnich dziesięciu lat tylko raz na tego rodzaju etapie finiszował cały peleton, choć podobnych "międzygórskich" odcinków było w tym czasie aż siedemnaście! W Montpellier TdF gościł już 26 razy, w tym 10-krotnie jeszcze przed II Wojną Światową (1930-39). Jako pierwszy wygrał tu najmłodszy z trójki słynnych francuskich braci Charles Pelissier. W ostatnich kilkunastu latach zwyciężali w Montpellier: Włoch Valerio Tebaldi (1989) i Duńczyk Rolf Sorensen (1994) po ucieczkach oraz Niemiec Olaf Ludwig po finiszu z peletonu.

Etap 14 (16.07): Agde - Ax-3 Domaines 220,5 km *****
Pierwszy dzień w Pirenejach rostrzygnie się na ostatnich 45 kilometrach. Wcześniej przez pierwsze 175 kilometrów po starcie nad Morzem Śródziemnym jedynymi trudnościami będzie seria czterech niewielkich górek pomiędzy 90,5 a 115,5 km zwieńczona premią trzeciej kategorii Col du Paradis. Prawdziwe "schody" zaczną się przeszło 15-kilometrowym stromym podjazdem pod Port-de-Pailheres. Natomiast po zjeździe do Ax-les-Thermes trzeba będzie się jeszcze wspiąć na płaskowyż Bonascre do stacji Ax-3 Domaines. Wzniesienie to w ostatnich czterech latach jest wykorzystywane na zmianę ze swym trudniejszym "sąsiadem" Plateau de Beille gdzie w latach 2002 i 2004 wygrywał Lance Armstronga. Tymczasem na Plateau de Bonascre, który już po raz trzeci posłuży za metę etapu wjazdowego w Pireneje wygrywali co prawda klasowi górale, lecz niewalczący o generalne podium: w 2001 roku Kolumbijczyk Felix Cardenas, zaś w dwa lata później Hiszpan Carlos Sastre. W potyczkach Armstronga z Ullrichem na tej górze mamy remis ze wskazaniem na Teksańczyka. Najpierw "Boss" zyskał nad Niemcem 23 sekundy, zaś przy następnej okazji to "Kaiser" urwał Amerykanina, ale był lepszy tylko o 7 sekund.


Skala Trudności: 6837,45 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 15 (17.07): Lézat-sur-Leze - Saint-Lary Soulan (Pla d'Adet) 205,5 km ******
Najtrudniejszy z pirenejskich etapów śmiało może rywalizować z etapem jedenastym (do Briançon) o miano królewskiego odcinka tegorocznego TdF. Na jego trasie znajdzie się aż sześć premii górskich o łącznej długości 52 kilometrów i z sumą przewyższeń rzędu 4000 metrów! Na zjeździe z pierwszego wzniesienia tzn. Col du Portet d'Aspet (85 km - kategoria 2) uczestnicy wyścigu oddadzą zapewne hołd pamięci Włocha Fabio Casartelliego (mistrza olimpijskiego z Barcelony), który zginął w tym miejscu przed dziesięciu laty. Niedługo potem zacznie się już prawdziwa walka, gdyż na przestrzeni kolejnych 90 kilometrów będzie trzeba pokonać aż cztery strome podjazdy (wszystkie pierwszej kategorii): Col de Menté, Col du Portillon, Col de Peyresourde oraz Col de Val Louron-Azet. W międzyczasie tj. między 121,5 a 137,5 kilometrem peleton wjedzie na chwilę do Hiszpanii by od wschodu zaatakować graniczną przełęcz Portillon. Całość dzieła (zniszczenia) zwieńczy zaś blisko 11-kilometrowy podjazd na górę Pla d'Adet, która złotymi zgłoskami zapisała się w historii polskiego kolarstwa z racji triumfu Zenona Jaskuły na mecie szesnastego etapu TdF 1993. Kolarz z Wielkopolski pokonał wtedy w bezpośredniej walce dwóch najlepszych zawodników owego Touru tzn. Szwajcara Tony Romingera i Baska Miguela Induraina. Przed Polakiem zwyciężali w tym miejscu: Francuz Raymond Poulidor (w sezonie 1974), Holender Joop Zoetemelk (1975), Belg Lucien Van Impe (1976 i 1981), Francuz Mariano Martinez (1978), Szwajcar Beat Breu (1981), zaś ostatnio sam Lance Armstrong w 2001 roku.


Skala Trudności: 9046,53 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 16 (19.07): Mourenx - Pau 180,5 km ****
Ostatni dzień w wysokich górach, ale czy będzie miał znaczący wpływ na klasyfikację generalną wyścigu? Niepozorne miasto Pau z racji swego usytuowania geograficznego zawsze cieszyło się szczególnymi względami u organizatorów TdF. Dość powiedzieć, iż podczas dotychczasowych 91 edycji finiszowano tu aż 55-krotnie! Lepszym wynikiem oprócz rzecz jasna Paryża może się pochwalić w tym względzie tylko Bordeaux. Pau służy bowiem na Tourze jako "brama wjazdowa do" lub "wyjazdowa z" Pireneji. To tu kończy się zazwyczaj ostatni etap przed tymi górami lub też w tychże górach. Etapy drugiego typu z pewnością nie należą do łatwych, ale namieszaniu w "generalce" przeszkadza fakt, iż z ostatniego porządnego wzniesienia do mety jest na nich kilkadziesiąt kilometrów - w tym roku 62 km od Col du Soulor. Dlatego też nawet tak solidne podjazdy jak w tym roku: przeszło 9-kilometrowa Col de Marie-Blanque (71 km - kategoria 1) oraz 16,5-kilometrowy Col d'Aubisque (108,5 km - kategoria najwyższa) mogą nie mieć dla losów całego wyścigu większego znaczenia. Niemniej najwięcej jak zwykle zależeć będzie od samych kolarzy bowiem to oni piszą scenariusz do każdego wyścigu. Jeśli ataki rozpoczną się wcześnie i któryś zawodnik z czołówki nie wytrzyma tego dnia tempa swych najgroźniejszych rywali to niewykluczone, że nawet takie pożegnanie z Pirenejami wypadnie okazale. W Pau jako pierwszy (w 1930 roku) triumfował słynny Włoch Alfredo Binda, zaś jako ostatni (w sezonie 2002) Francuz Patrice Halgand. Jednak ostatni etap wiodący do Pau przez Pireneje wygrał Bask David Etxebarria w 1999 roku. Dwukrotnie świętowali tu swe zwycięstwa: Włoch Fiorenzo Magni (w latach 1949 i 1953), Belg Eddy Pauwels (1961-62) oraz Francuz Bernard Hinault (1979 i 1981). Natomiast w Mourenx Eddy Merckx z przewagą blisko ośmiu minut nad rywalami zakończył swój wielokilometrowy rajd przez Pireneje podczas siedemnastego etapu TdF 1969.


Skala Trudności: 5436,91 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 17 (20.07): Pau - Revel 239,5 km **
Najdłuższy etap tegorocznego Touru powinien przynieść zwycięstwo któremuś ze specjalistów od długich ucieczek. Wyczerpane podjazdami w Alpach i dobite wspinaczkami w Pirenejach ekipy sprinterów raczej nie będą w stanie upilnować skorych do ataku kolarzy z dalszych miejsc klasyfikacji generalnej, których jedyną szansą na zaistnienie w TdF jest zabranie się do dobrego odjazdu i ogranie w końcówce współtowarzyszy takiej ucieczki. Dobrym miejscem do rozbicia czołowej grupki będzie ostatnia z czterech "hopek" na tym etapie czyli Côte de Saint-Ferréol, która znajduje się zaledwie 7 kilometrów przed finiszem w Revel. W miasteczku tym jako pierwszy (w 1966 roku) triumfował Niemiec Rudi Altig. Potem w sezonie 1969 etap ze startu wspólnego wygrał tu Portugalczyk Joaquin Agostinho, zaś czasówkę wspomniany wyżej Eddy Merckx. Po latach czyli w sezonie 1990 po solowej akcji zwyciężył Francuz Charly Mottet, zaś przy ostatnich dwóch okazjach kibice w Revel oglądali dwójkowe finisze podczas których: Rosjanin w barwach Ukrainy Siergiej Uszakow ograł Lance'a Armstronga (w 1995 roku), zaś Holender Erik Dekker nie dał szans Kolumbijczykowi Santiago Botero (w 2000 roku).

Etap 18 (21.07): Albi - Mende 189 km ****
Najtrudniejsze wzniesienia za zawodnikami, ale ten odcinek może jeszcze spowodować pewne (raczej sekundowe) przetasowania w wyścigowej hierarchii. Peleton wjedzie bowiem w południowe rejony Masywu Centralnego i napotka na swej drodze pięć premii górskich, w tym dwa strome podjazdy drugiej kategorii: Côte de Boyne (na 131,5 km) oraz Côte de la Croix-Neuve (na 187,5 km) czyli tuż przed metą. Na górującym przeszło trzysta metrów ponad Mende małym lotnisku Tour gościł już w 1995 roku. Tamten etap wiódł z północy (z Saint-Etienne) i odbywał się w dniu święta narodowego Francuzów (14 lipca) a zakończył się triumfem będącego w życiowej formie Laurenta Jalaberta. "Jaja" uciekał wówczas przez około 200 kilometrów w towarzystwie pięciu kompanów, w tym swych dwóch kolegów z ONCE: Katalończyka Melchiora Mauri oraz Australijczyka Neila Stephens'a, którzy pomogli mu wyrobić znaczną przewagę nad peletonem z liderem Miguelem Indurainem. Na finałowym podjeździe Francuz zostawił Włochów: Massimo Podenzanę oraz Dario Bottaro i wygrał niezagrożony. Przy okazji nadrobił blisko sześć minut nad Indurainem i spółką dzięki czemu włączył się do walki o generalne podium.


Skala Trudności: 4099,18 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 19 (22.07): Issoire - Le Puy-en-Velay 153,5 km ***
Dzień ostatniej szansy dla ucieczkowiczów. Etap niezbyt długi, ale podobnie jak osiemnasty poprowadzony w górzystym terenie Masywu Centralnego. Stąd na trasie ujrzymy aż pięć premii górskich, choć tylko jedna z nich będzie naprawdę godna uwagi. Niestety 11,5-kilometrowy podjazd pod Col des Pradeaux (kategoria 2) jest usytowany jeszcze przed półmetkiem tego odcinka tj. na 68 kilometrze. Czołowi zawodnicy wyścigowej "generalce" akurat tego dnia powinni się oszczędzać przed sobotnią czasówką, więc walka o etapowy triumf rozegra się pomiędzy "harcownikami" a zespołami sprinterów. Zważywszy na teren i zwyczaje rządzące tą fazą "Wielkiej Pętli" jako faworytów owej potyczki należy wskazać tych pierwszych. Le Puy-en-Velay Tour finiszował jak dotąd dwukrotnie. W 1954 roku wygrał w tym mieście Francuz Dominique Forlini, zaś w sezonie 1996 najszybszym z 9-osobowej ucieczki okazał się Szwajcar Pascal Richard, który to niespełna trzy tygodnie później w Atlancie został mistrzem olimpijskim ze startu wspólnego.


Skala Trudności: 3542,73 pkt


Copyright: www.letour.fr

Etap 20 (23.07): Saint-Etienne - Saint-Etienne 55 km jazda indywidualna na czas *****
Jak zwykle na Tour de France jedna z dwóch zasadniczych czasówek (w tym roku praktycznie jedyna) jest rozgrywana w przeddzień zakończenia całej imprezy. Chciałoby się powiedzieć dzień najważniejszych rozstrzygnięć, ale po prawdzie w ostatnich piętnastu latach tylko dwa razy tak późno ważyły się losy generalnego zwycięstwa w TdF. W 1990 roku Amerykanin Greg Lemond przeskoczył po takim etapie Włocha Claudio Chiappucciego, zaś w sezonie 2003 inny "Jankes" Lance Armstrong skutecznie odparł wyzwanie rzucone mu przez Niemca Jana Ullricha. Trasę tego "etapu prawdy" wytyczono na północno-wschodnich obrzeżach Saint-Etienne. Dystans jest ten sam co podczas ostatniej czasówki wokół tego miasta w 1997 roku gdy wspomniany już Jan Ullrich znokautował wszystkich rywali wyprzedzając drugiego Francuza Richarda Virenque o 3:04! Niemniej tym razem zamiast przełęczy Col del la Croix de Chaubouret zawodnicy będą musieli pokonać łatwiejsze wzniesienie Col de la Gachet (40,2 km - kategoria 3). Trzysta metrów dalej znajduje się pomnik poświęcony tragicznie zmarłemu przed dwoma laty Kazachowi Andriejowi Kiwiliewowi. Saint-Etienne już 22-krotnie występowało w roli etapowej mety TdF. Jako pierwszy triumfował w tym mieście Francuz Raphael Geminiani (w roku 1950), zaś jako ostatni Belg Ludo Dierckxsens (w sezonie 1999).


Copyright: www.letour.fr

Etap 21 (24.07): Corbeil-Essonnes - Paris Champs-Élysées 144 km *
Start w Corbeil-Essonnes, które jest południowo-wschodnim przedmieściem francuskiej stolicy. Na początek lotna sesja zdjęciowa dla głównych bohaterów wyścigu, trochę żartów i toastów a nawet jedna hopka czwartej kategorii na 57 kilometrze. W miarę jak peleton zacznie zbliżać się do centrum Paryża tempo znacząco wzrośnie, a po drodze na 81 kilometrze zawodnicy miną dzielnicę Issy-les-Moulineaux gdzie znajduje się siedziba organizatorów wyścigu oraz stojącego za nimi dziennika sportowego "L'Equipe". Rundy na Polach Elizejskich, których w sumie będzie osiem liczą sobie po 6500 metrów każda i częściowo wiodą po bruku, a nawet lekko pod górę na finiszowej prostej. Jak zwykle publiczność na Champs-Elysees rozgrzana będzie licznymi akcjami zaczepnymi, ale uciec od peletonu jadącego 55-60 km/h jest niezmiernie trudno. Stąd od czasu przeniesienia mety wyścigu w to miejsce (w 1975 roku) na 29 etapów ze startu wspólnego aż 25 skończyło się sprinterskimi finiszami. Dwukrotnie tego rodzaju odcinek wygrywali: Bernard Hinault (w latach 1979 i 1981), Uzbek Dżamolidin Abdużaparow (1993 i 1995) oraz Australijczyk Robbie McEwen (1999 i 2002). Co ciekawe Hinault raz wygrał ów etap z ucieczki po walce jeden na jeden ze swym odwiecznym rywalem Joopem Zoetemelkiem, a za drugim razem po finiszu z całej grupy! Ucieczka po raz ostatni powiodła się na zakończenie TdF w roku 1994 gdy wygrał Francuz Eddy Seigneur, zaś przed rokiem najszybszy był Belg Tom Boonen.


PREMIE GÓRSKIE na trasie 92. TOUR de FRANCE

Nazwa

Etap (km i kategoria)

Wysokość

Przewyższenie

Długość

Średnie nachylenie

Côte du lac de la Vouraie

II - 165 km (4)

105 m. n.p.m.

31 m.

0,9 km

3,4 %

Côte de Pouzauges

III - 22 km (4)

208 m. n.p.m.

58 m.

1,2 km

4,8 %

Côte de Chinon

III - 161,5 km (4)

102 m. n.p.m.

59 m.

0,9 km

6,6 %

Côte de la Taconničre

III - 179,5 km (4)

106 m. n.p.m.

32 m.

1 km

3,2 %

Côte de Bellevue

V - 109,5 km (4)

268 m. n.p.m.

42 m.

1 km

4,2 %

Côte de Joinville

VI - 83,5 km (4)

338 m. n.p.m.

54 m.

1,2 km

4,5 %

Côte de Brouthičres

VI - 104 km (4)

387 m. n.p.m.

86 m.

1,8 km

4,8 %

Côte de Montigny

VI - 141 km (4)

364 m. n.p.m.

73 m.

1,4 km

5,2 %

Côte de Maron

VI - 185,5 km (4)

398 m. n.p.m.

166 m.

3,2 km

5,2 %

Col de la Chipotte

VII - 45 km (4)

458 m. n.p.m.

82 m.

1,9 km

4,3 %

Col du Hantz

VII - 74 km (3)

637 m. n.p.m.

175 m.

3,5 km

5 %

Côte de Dobel

VIII - 14,5 km (3)

702 m. n.p.m.

348 m.

5,9 km

5,9 %

Côte de Bad-Herrenalb

VIII - 27 km (3)

537 m. n.p.m.

168 m.

3,9 km

4,3 %

Côte de Nachtigal

VIII - 38,5 km (3)

382 m. n.p.m.

220 m.

3,8 km

5,8 %

Côte de Zimmerplatz

VIII - 48 km (3)

363 m. n.p.m.

127 m.

1,9 km

6,7 %

Col de la Schlucht

VIII - 216 km (2)

1139 m. n.p.m.

739 m.

16,8 km

4,4 %

Col de Grosse Pierre

IX - 6,5 km (3)

955 m. n.p.m.

198 m.

3,1 km

6,4 %

Col des Feignes

IX - 22 km (3)

922 m. n.p.m.

261 m.

9 km

2,9 %

Col de Bramont

IX - 32,5 km (3)

956 m. n.p.m.

221 m.

3,4 km

6,5 %

Le Grand Ballon

IX - 64 km (2)

1338 m. n.p.m.

788 m.

21,9 km

3,6 %

Col de Bussang

IX - 98 km (3)

731 m. n.p.m.

279 m.

6,2 km

4,5 %

Le Ballon d'Alsace

IX - 115 km (1)

1171 m. n.p.m.

619 m.

9,1 km

6,8 % - max. 8 %

Cormet-de-Roselend

X - 118 km (1)

1968 m. n.p.m.

1206 m.

20,1 km

6 % - max. 9,6 %

Courchevel (Altiport)

X - 192,5 km (Meta - 1)

2000 m. n.p.m.

1376 m.

22,2 km

6,2 % - max. 9,7 %

Col de la Madeleine

XI - 55 km (HC)

2000 m. n.p.m.

1549 m.

25,4 km

6,1 % - max. 10,5 %

Col du Télégraphe

XI - 110 km (1)

1566 m. n.p.m.

804 m.

12 km

6,7 %

Col du Galibier

XI - 133 km (HC)

2645 m. n.p.m.

1207 m.

17,5 km

6,9 % - max. 10,1 %

Côte des Demoiselles-coiffées

XII - 61 km (3)

1067 m. n.p.m.

221 m.

4,6 km

4,8 %

Col Saint-Jean

XII - 88 km (2)

1332 m. n.p.m.

528 m.

13,2 km

4 %

Col du Labouret

XII - 115,5 km (4)

1240 m. n.p.m.

70 m.

2,2 km

3,2 %

Col du Corobin

XII - 156,5 km (2)

1230 m. n.p.m.

558 m.

12,4 km

4,5 %

Col de l'Orme

XII - 177,5 km (4)

734 m. n.p.m.

105 m.

2,7 km

3,9 %

Col de la Vayčde

XIII - 26,5 km (4)

185 m. n.p.m.

67 m.

1,1 km

6,1 %

Col de Villerouge

XIV - 90,5 km (4)

404 m. n.p.m.

227 m.

6,3 km

3,6 %

Col de Bedos

XIV - 98,5 km (4)

485 m. n.p.m.

145 m.

3,3 km

4,4 %

Col des Fourches

XIV - 104 km (4)

560 m. n.p.m.

99 m.

2,2 km

4,5 %

Col du Paradis

XIV - 115,5 km (3)

622 m. n.p.m.

238 m.

5,8 km

4,1 %

Port de Pailhčres

XIV - 191,5 km (HC)

2001 m. n.p.m.

1223 m.

15,1 km

8,1 % - max. 12,5 %

Ax-3-Domaines

XIV - 219,5 km (1)

1372 m. n.p.m.

656 m.

7,9 km

8,3 % - max. 11,6 %

Col du Portet d'Aspet (souvenir Casartelli)

XV - 85 km (2)

1069 m. n.p.m.

407 m.

5,9 km

6,9 %

Col de Mente

XV - 100,5 km (1)

1349 m. n.p.m.

602 m.

7 km

8,6 %

Col du Portillon

XV - 137,5 km (1)

1320 m. n.p.m.

613 m.

8,4 km

7,3 %

Col de Peyresourde

XV - 162 km (1)

1569 m. n.p.m.

910 m.

13 km

7 %

Col de Val-Louron-Azet

XV - 182,5 km (1)

1580 m. n.p.m.

614 m.

7,4 km

8,3 % - max. 13,6 %

Saint-Lary-Soulan (Pla-d'Adet)

XV - 205,5 km (Meta - HC)

1680 m. n.p.m.

855 m.

10,3 km

8,3 % - max. 13,5 %

Col d'Iche`re

XVI - 50,5 km (3)

674 m. n.p.m.

273 m.

4,4 km

6,2 %

Col de Marie-Blanque

XVI - 70,5 km (1)

1035 m. n.p.m.

716 m.

9,3 km

7,7 % - max. 11 %

Col d'Aubisque

XVI - 108,5 km (HC)

1677 m. n.p.m.

1155 m.

16,5 km

7 % - max. 10 %

Col du Soulor

XVI - 118,5 km (x)

1475 m. n.p.m.

110 m.

2 km

5,5 %

Côte de Pardičs-Piétat

XVI - 161 km (4)

392 m. n.p.m.

135 m.

2,6 km

5,2 %

Côte de Baleix

XVII - 22,5 km (3)

348 m. n.p.m.

114 m.

1,6 km

7,1 %

Côte de Betbčze

XVII - 88,5 km (4)

407 m. n.p.m.

141 m.

2,2 km

6,4 %

Côte de Capens

XVII - 159,5 km (4)

285 m. n.p.m.

88 m.

1,8 km

4,9 %

Côte de Saint-Ferréol

XVII - 232,5 km (3)

362 m. n.p.m.

138 m.

2,7 km

5,1 %

Côte de la Béssčde

XVIII - 53 km (4)

601 m. n.p.m.

241 m.

8,3 km

2,9 %

Côte de Raujolles

XVIII - 99 km (3)

517 m. n.p.m.

140 m.

2,7 km

5,2 %

Côte de Boyne

XVIII - 131,5 km (2)

903 m. n.p.m.

488 m.

9,2 km

5,3 %

Côte de Chabrits

XVIII - 180 km (3)

924 m. n.p.m.

121 m.

1,7 km

7,1 %

Côte de la Croix-Neuve (montée Laurent Jalabert)

XVIII - 187,5 km (2)

1040 m. n.p.m.

313 m.

3,1 km

10,1 % - max. 14 %

Côte des Gerbaudias

XIX - 23 km (4)

681 m. n.p.m.

186 m.

6 km

3,1 %

Côte de Saint-Eloy-la-Glacie`re

XIX - 38,5 km (3)

1046 m. n.p.m.

362 m.

11,3 km

3,2 %

Col des Pradeaux

XIX - 68 km (2)

1196 m. n.p.m.

638 m.

11,4 km

5,6 % - max. 6,4 %

Côte des Terrasses

XIX - 96 km (4)

928 m. n.p.m.

107 m.

2,9 km

3,7 %

Côte de Malaveille

XIX - 107,5 km (4)

918 m. n.p.m.

145 m.

2,9 km

5 %

Col de la Gachet (point chronométrage)

XX - 40,2 km (3)

731 m. n.p.m.

256 m.

5,7 km

4,5 %

Côte de Gif-Sur-Yvette

XXI - 57,5 km (4)

153 m. n.p.m.

82 m.

1,5 km

5,5 %

POWRÓT