|
WOLNA ELEKCJA
Jubileuszowe, bo już siedemdziesiąte Mistrzostwa Świata zawodowców wyznaczono w dalekim (z naszej perspektywy) kanadyjskim Hamilton w prowincji Ontario. Będzie to dopiero szósta impreza tej rangi rozegrywana poza kontynentem europejskim. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, iż pierwszy światowy czempionat za "Wielką Wodą" odbył się również w Kanadzie, lecz w francusko-języcznym Montrealu (sezon 1974). Wtedy to w wyścigu profesjonalistów (czasówek jeszcze nie rozgrywano) zwyciężył "kolarz wszechczasów" Belg Eddy Merckx przed "wiecznie drugim" Francuzem Raymondem Poulidorem, zaś w gronie amatorów podwójny sukces odnieśli Polacy, gdyż złoto wywalczył Janusz Kowalski a srebro Ryszard Szurkowski. Tym razem późny, październikowy termin (stały od roku 1995) bądź też perspektywa dalekiej podróży zniechęciła do przedłużenia sezonu całą trojkę z podium Tour de France: Amerykanina Lance'a Armstronga, Niemca Jana Ullricha i Kazacha Aleksandra Winokurowa. Natomiast ubiegłoroczni mistrzowie z belgijskiego Zolder czyli: czasowiec z Kolumbii Santiago Botero oraz włoski supersprinter Mario Cipollini skończyli swe nieudane tegoroczne występy praktycznie jeszcze szybciej tzn. odpowiednio na udziale w TdF i Giro d'Italia! Niemniej pomimo dobrowolnej "abdykacji" dwóch dotychczasowych królów oraz nieobecności ogółem aż sześciu kolarzy z czołowej "10" w aktualnym rankingu UCI nad graniczne jezioro Ontario zjedzie wielu fachowców od obu szosowych specjalności. Wyłonią oni spośród siebie nowych asów godnych noszenia wielce prestiżowych białych koszulek z poziomym tęczowym pasem, same zaś trasy i faworytów obu konkurencji prezentuję poniżej.
RUTYNIARZ ŚLADAMI CESARZA ?
Wspomniałem już o 70-leciu szosowych Mistrzostw Świata w kategorii profich. Tymczasem mały jubileusz obchodzić będzie również mistrzowska czasówka, która w tym roku zostanie rozegrana po raz dziesiąty - jeśli zapomnimy o MŚ z roku 1931 gdy w Kopenhadze zamiast w wyścigu ze startu wspólnego o medale ścigano się indywidualnie. W "erze nowożytnej" pierwsza oficjalna edycja MŚ w jeździe indywidualnej na czas odbyła się w sezonie 1994 u podnóża sycylijskiego wulkanu Etna na trasie wokół Catanii. Od tego czasu tylko jednemu kolarzowi udało się wygrać tego rodzaju czempionat dwukrotnie. Dokonał tego "Der Kaiser" czyli Niemiec Jan Ullrich najszybszy w Treviso (1999) i Lizbonie (2001). Niemca jak już wspomniałem nie ujrzymy na trasach tych Mistrzostw, lecz w czwartkowej czasówce pojawi się aż sześciu medalistów poprzednich imprez a mianowicie: Węgier Laszlo Bodrogi (brązowy w 2000 roku); Bask Igor Gonzalez de Galdeano (brązowy w 2002 roku); Ukrainiec Sierhij Honczar (srebrny w 1997, brązowy w 1998 i złoty w 2000 roku); Szkot David Millar (srebrny w 2001 roku) oraz Niemcy Uwe Peschel (brązowy w 1995 roku) i Michael Rich (dwukrotnie srebrny w latach: 2000 i 2002). Najbardziej prestiżową próbę czasową tego sezonu czyli francuski wyścig kat. 1 Grand Prix des Nations (21 września) wygrał Rich o zaledwie sekundę przed Belgiem Bertem Roesemsem. Na kolejnych miejscach GPdN ukończyli: Honczar, Peschel, Bodrogi i Australijczyk Michael Rogers, który w czerwcu wygrał czasówki podczas Deutschland Tour i Route du Sud. Natmoast podczas wrześniowej Vuelta a Espana obie długie i z gruntu płaskie czasówki wygrał Hiszpan Isidro Nozal przed wymienionym już Millarem.
Copyright: www.hamilton2003.com
Wśród kandydatów do czołowych miejsc należy również widzieć co najmniej kilku innych specjalistów od samotnej walki z czasem takich jak: Łotysz Raivis Belohvosciks; młody Szwajcar Fabien Cancellara (który w tym roku wygrał prologi Tour de Romandie i Tour de Suisse); nieobliczalny Włoch Dario Frigo, Czech Jan Hruska, mistrz olimpijski z Sydney Rosjanin Wiaczesław Jekimow (który w tym sezonie dzięki triumfowi na czasówce wygrał cały wyścig Ronde van Nederland) oraz trzydniowy lider TdF Kolumbijczyk Victor Hugo Pena, któremu przyjdzie "bronić" tytułu w imieniu swego nieobecnego rodaka Santiago Botero. Zawodowcom przyjdzie rywalizować na rundzie o długości 20,8 kilometra przetestowanej dzień wcześniej przez juniorów i seniorki. Oczywiście jednak zawodnicy z elity będą ją pokonywać dwukrotnie stąd łączny dystans ich próby wyniesie 41,6 km z czego 8440 metrów liczyć sobie cztery podjazdy o sumie przewyższeń 382 metry. W teorii głównym faworytem byłby chyba 34-letni Rich, lecz na mocno pofałdowanej trasie wyznaczonej w rejonie Hamilton lepiej od potężnie zbudowanego niemieckiego rutyniarza mogą się czuć kolarze dobrze radzący sobie w trudnym terenie np. Millar czy Nozal. W tym doborowym towarzystwie nie możemy zbyt wiele spodziewać się po naszych młodych reprezentantach: 23-letnim Dawidzie Krupie i o rok starszym Pawle Zugaju (srebrnym medaliście ME U-23 z sezonu 2000). Dla każdego z nich miejsce w czołowej "20" byłoby chyba pełnią szczęścia na obecnym etapie ich karier.
BETTINI I JEGO "SQUADRA"
Mistrzowska runda wokół Hamilton w niczym poza porównywalną długością nie przypomina "sprinterskiego raju" z ubiegłorocznych MŚ w Zolder. Tym razem na każdej z 21 rund o długości 12,4 kilometra (stąd łączny dystans aż 260,4 km) znajdować się będą dwa poważne, choć niezbyt strome podjazdy. Pierwszy u zbiegu ulic Garth & Fennel już po 3,3 km (o przewyższeniu 82 metrów na odcinku 1,67 km więc ze średnim nachyleniem 4,91 %) oraz drugi na szczycie wzgórza św. Józefa po 10,3 km, a więc tylko na 2100 metrów przed metą wyścigu (o przewyższeniu 109 m., długości 2,57 km i średnim nachyleniu 4,24 %). Powyższe dane oznaczają, iż na przeszło 260-kilometrowej trasie uczestnicy niedzielnych zawodów będą się musieli zmierzyć z 89,04 km wspinaczek o łącznym przewyższeniu 4011 metrów! Tak trudnej drogi po wymarzoną tęczową koszulkę nie było z pewnością od czasów gdy pomiędzy rokiem 1994 a 1996 zawodowcy rokrocznie ścigali się górzystych trasach w Agrigento, Duitamie i Lugano. Podobnie jak przed rokiem oczy większości kibiców będą zwrócone na włoską drużynę, w której selekcjoner Franco Ballerini (zwycięzca Paris-Roubaix z lat: 1995 i 1998) tym razem "namaścił" na lidera dwukrotnego już zdobywcę Pucharu Świata Paolo Bettiniego. Zastępcami na etatach "wolnych strzelców" będącego w życiowej formie Toskańczyka (Bettini wygrał aż trzy pucharowe imprezy w jednym sezonie) mają być Francesco Casagrande i Danilo Di Luca.
Pozostała dziewiątka, w tym tej klasy zawodnicy co: Daniele Nardello (zwycięzca Meisterschaft von Zurich) i Luca Paolini (trzeci w Milano-San Remo) wyznaczeni są już wyłącznie do pomocy liderowi. Ballerini miał do tego stopnia kłopoty bogactwa przy wyborze składu swej ekipy, że w celu stworzenia Jak stwierdził: "mistrzowskiej drużyny, zamiast drużyny mistrzów" nie zabrał do Kanady bardzo utytułowanych i będących nadal w wysokiej formie Michele Bartoliego i Davide Rebellina! Najgroźniejszymi rywalami Włochów powinni być Hiszpanie wśród, których pojedzie wybitny specjalista od imprez mistrzowskich Oscar Freire Gomez. Freire międzynarodową karierę zaczął od srebra w kategorii U-23 w San Sebastian (1997) by po roku przerwy potrzebnej na adaptację wsród profesjonalistów odnieść sensacyjne zwycięstwo w Veronie (1999). Potem był brąz w Plouay (2000, gdzie finiszował za naszym Zbigniewem Spruchem), kolejne złoto w Lizbonie (2001) i tylko przed rokiem w powalczeniu o następny medal przeszkodził mu defekt na ostatnich dwóch kilometrach. Dublerami Kantabryjczyka będą Bask Igor Astarloa zwycięzca tegorocznej Fleche Wallone oraz wszechtronny Alejandro Valverde trzeci kolarz i zwycięzc dwóch górskich etapów VaE.
Copyright: www.hamilton2003.com
W dalszej kolejności należy wymienić ekipy Belgii i Francji. Belgowie bez mistrza świata z Lugano Johana Museeuwa wystawią skład z dobrze czującymi się na podjazdach: Dave'm Bruylandtsem i Axelem Merckxem oraz wiceliderem PŚ Peterem Van Petegem, który ma już na koncie srebrny medal MŚ z Valkenburga (1998). Natomiast Francuzi liczyć będą na swojego mistrza (z San Sebastian - 1997) Laurenta Brocharda, młodą nadzieję Sylvain Chavanela i kto wie czy nie przede wszystkim na będącego ostatnio w szczególnie dobrej dyspozycji Cedrica Vasseura. Zagadką w kontekście drużyny niemieckiej jest pytanie czy tak trudną trasę przetrzyma zwycięzca ubiegłotygodniowego klasyku PŚ Paris-Tours i lider rankingu UCI Erik Zabel. Jeśli nie to być może godnie zastąpi go któryś z młodszych kolegów tzn. Mathias Kessler lub Fabian Wegmann. Z pozostałych dużych ekip uważać trzeba na Holendra Michaela Boogerda, Szwajcara Oskara Camenzinda (mistrza z Valkenburga), Rosjanina Siergieja Iwanowa i być może w pierwszym rzędzie na będącego "niemal u siebie" Amerykanina George'a Hincapie. Nowojorski klasyk jeżdżąc pod dowództwem Lance'a Armstronga znacznie poprawił w minionych latach jazdę po górach i choć zdaniem krytyków brak mu tak potrzebnego mistrzowi "instynktu zabójcy" to jednak medal jest w jego zasięgu. Wśród potencjalnie groźnych dla faworytów liderów "małych" tj. 8- lub wręcz 4-osobowych reprezentacji należy wymienić: Austriaka Gerrita Glomsera, Luksemburczyka Kima Kirchena, Ukraińca Jarosława Popowicza i naszego Cezarego Zamanę. Niestety po raz pierwszy od 1996 roku ze względu na zaledwie szesnastą pozycję w rankingu narodowym z połowy sierpnia drużyna polska liczyć będzie tylko czterech zawodników. Doświadczony bo 36-letni Zamana w formie, która przyniosła mu triumf w 60. Tour de Pologne byłby tu bardzo poważnym kandydatem do czołowej "10" gdy by nie dwa przeciwskazania. Pierwsze to nad wyraz skromna ekipa do pomocy (obok jadącego wcześniej czasówkę Dawida Krupy pojadą nadto dwaj młodzi górale: Marek Rutkiewicz i Sylwester Szmyd), a drugim może się okazać brak poważnych startów podczas czterech tygodni od zakończenia TdP - a to akurat z uwagi na niski w tym sezonie (tylko III dywizja) status ekipy Action nVidia-Mróz, w której barwach jeździ Zamana.
POWRÓT |