MŁODE STRZELBY anno domini 2006

Swego czasu, a było to już cztery lata temu miałem okazję napisać (dla miesięcznika "Sport dla wszystkich") o pięknej wiośnie kilku starszych kolarzy. Na początku sezonu 2002 w peletonie zawodowym nad wyraz wiele miała bowiem do powiedzenia stara gwardia asów tzn. zawodników, którzy swe profesjonalne kariery zaczynali jeszcze pod koniec lat osiemdziesiątych! By nie być gołosłownym przypomnę tylko że wówczas to: 35-letni Włoch Mario Cipollini wygrał wyścigi Mediolan - San Remo i Gandawa - Wevelgem, jego 36-letni rodak Andrea Tafi triumfował w Ronde van Vlaanderen, zaś 37-letni Belg Johan Museeuw w "pięknej Ronde" był drugi, lecz tydzień później bezapelacyjnie zwyciężył w najsłynniejszym z wielkich klasyków czyli Paryż - Roubaix. Jak by tego było mało wspomniany już Cipollini szalał miesiąc później na trasach 85. Giro d'Italia wygrywając sześć etapów, zaś 38-letni Niemiec Jens Heppner w tej samej imprezie niespodziewanie prowadził i to aż przez dziesięć kolejnych dni!

Minęły cztery lata i żadnego z wyżej wymienionych zawodników nie ma już w zawodowym peletonie. Ma on zresztą obecnie inne, znacznie młodsze oblicze. Już nawet nie ma sensu twierdzić, iż coraz śmielej do głosu dochodzi młode pokolenie kolarzy urodzonych na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Tej wiosny "młody strzelby" zdecydowanie przejęły rządy w światowym peletonie. Wystarczy spojrzeć na wyniki rozegranych do tej pory ośmiu imprez z najwyższej półki czyli w ramach cyklu Pro Tour. Tylko pierwszą z nich czyli Paryż - Nicea wygrał kolarz przeszło trzydziestoletni, choć na dobrą sprawę Amerykanin Floyd Landis obchodził swe 30 urodziny całkiem niedawno bo w październiku ubiegłego roku. Pozostali bohaterowie tegorocznej edycji Pro Touru to z reguły zawodnicy 24-26 letni tacy jak: Włoch Filippo Pozzato, Belg Tom Boonen (aktualny lider elitarnego cyklu), Hiszpan Jose Angel Gomez Merchante, Szwajcar Fabian Cancellara i chronologicznie ostatni z nich Luksemburczyk Frank Schleck, który wczorajszy Amstel Gold Race wygrał dzień po swych 26 urodzinach. Najstarszy przedstawiciel młodej fali tzn. zwycięzca semi-klasyku Gandawa - Wevelgem Norweg Thor Hushovd ma obecnie 28 lat i 3 miesiące, zaś najmłodszy tzn. triumfator etapówki Tirreno - Adriatico Holender Thomas Dekker miał w ubiegłym miesiącu zaledwie 21 lat i 6 miesięcy! Na dobrą sprawę młody Dekker (zwany tak z racji zbieżności nazwisk z innym z asów Rabobanku), który w tym roku zadebiutować ma w Tour de France jeszcze za trzy lata czyli w sezonie 2009 będzie mógł walczyć o zwycięstwo w klasyfikacji młodzieżowej "Wielkiej Pętli".

To jednak tylko nieliczni przedstawiciele owej młodej fali, jako że z dobrej i bardzo dobrej strony zdążyło się już pokazać co najmniej kilkudziesięciu zawodników urodzonych po 1 stycznia 1980 roku. Rocznik 1980 to: Arnaud Coyot, Allan Davis, Daniele Bennati, Simon Gerrans, Anthony Geslin, Wladimir Karpiec, Andriej Kaszeczkin, Nick Nuyens, Sergio Paulinho, Jerome Pineau, Jarosław Popowicz, Patrick Sinkewitz, Alejandro Valverde i Fabian Wegmann. Rocznik 1981 to: Damiano Cunego, Bernhard Eisel, Markus Fothen, Maksim Igliński, Aleksander Kołobniew, Danilo Napolitano, Stefan Schumacher i Pieter Weening. Rocznik 1982 to: Alberto Contador, Enrico Gasparotto, Linus Gerdemann, Wladimir Gusiew i Francisco Ventoso. Rocznik 1983 to: Janez Brajković, Andrij Griwko, Maxime Monfort, Riccardo Ricco i Luis Leon Sanchez. Rocznik 1984 zaś to poza rewelacyjnym Dekkerem także: Heinrich Haussler, Thomas Lovkvist i Vincenzo Nibali.


Tom Boonen lider już nie tylko młodego pokolenia > www.uci.ch

Czy możemy być na tyle śmiali by w jednym szeregu z wyżej wymienionymi postawić któregoś z naszych młodych zdolnych? W Pro Tourze mamy tylko jednego tak młodego kolarza czyli Piotra Mazura (rocznik 1982 - mistrza świata juniorów w jeździe indywidualnej na czas z 2000 roku). Niemniej jest on na razie tylko jednym z bardziej anonimowych zawodników ekipy Saunier Duval. Obecny sezon będzie dla niego zapewne okresem wytężonej nauki i oby jak najowocniejszej. Pewnym punktem ekipy Lampre na wyścigi wieloetapowe jest dobiegający już powoli kolarskiego wieku średniego Sylwester Szmyd (rocznik 1978), lecz jest on "tylko i aż" cenionym robotnikiem u boku jednej z największych gwiazd włoskiego peletonu.

Wydaje się, że najbliższej czołówki swej generacji jest Przemysław Niemiec (rocznik 1980), który przed rokiem udanie prezentował się w górzystych wyścigach etapowych takich jak Giro del Trentino czy Route du Sud. Niemiec ma mocną pozycję w swej ekipie Miche, lecz jako że drużyna ta to ledwie średniak na zapleczu ekstraklasy starty w wyścigach tej miary co Giro d'Italia są dla niego na razie przynajmniej nieosiągalne. Dodajmy, że wielka to szkoda zważywszy na super-górską trasę tegorocznego wyścigu Dookoła Włoch. Poza Niemcem z dobrej strony pokazywał się przed rokiem we włoskich wyścigach jednodniowych Krzysztof Szczawiński (rocznik 1979) z Ceramica Flaminia u którego boku od tego sezonu zaczęli też jeździć Hubert Kryś (rocznik 1983) i Tomasz Marczyński (rocznik 1984). W innej włoskiej ekipie z drugiej dywizji tzn. Andrioni Giocattoli ściga się z kolei Błażej Janiaczyk (rocznik 1983). Natomiast spośród zastępów polskiej młodzieży szukającej swej szansy we Francji w minionym roku do zawodowego peletonu udało się przebić tylko Piotrowi Zielińskiemu, ale drużyna GS Bretagne ma status grupy ledwie kontynentalnej (czytaj trzeciej dywizji). Dodajmy do tego jeszcze kolarzy Intel-Action z młodymi liderami takimi jak: Bartosz Huzarski (rocznik 1980) i Marek Rutkiewicz (rocznik 1981), choć spuśćmy na razie zasłonę milczenia nad efektem pierwszych startów odmłodzonego Intela w sezonie 2006.

Oby tylko ci którzy sprawdzili się już na zapleczu ekstraklasy (jak Niemiec czy Szczawiński) znaleźli w końcu furtkę do Pro Touru, zaś na ich dotychczasowe pozycje oby przebili się młodsi rodacy ścigający się aktualnie w młodzieżowych ekipach amatorskich na szosach Francji i Włoch. Mocarstwem w kolarstwie szosowym z pewnością nie jesteśmy i szybko nie będziemy, ale potrzebujemy więcej młodych kolarzy w ekipach drugiej dywizji, którzy poprzez częste starty w poważnych zagranicznych imprezach mogliby podnosić swe umiejętności zamiast gnuśnieć na krajowym podwórku. Z kilkunastu takich nadziei może rozbłysłaby choć jedna polska gwiazda plus ze trzech rozpoznawanych w kolarskim świecie zawodników klasy Zenona Jaskuły, Zbigniewa Sprucha czy Piotra Wadeckiego? Najbliższy przegląd polskich "młodych strzelb" już od jutra w Trydencie podczas 4-etapowego Giro del Trentino. Pozostaje nam jedynie mieć skromną nadzieję, że będziemy mieli też polski udział w dokonującej się na naszych oczach zmianie pokoleniowej w szeregach zawodowego peletonu.

 

POWRÓT