|
Giro 2001
Kiedy o 20.30 wieczorem po zakończeniu etapu
siedemnastego do hotelu w San Remo w którym mieszkali kolarze
wtargnęło 200 policjantów, celników oraz pracowników włoskich służb
antynarkotykowych, my wszyscy kibice zdaliśmy sobie sprawę, że
jesteśmy świadkami szczególnego wydarzenia, będącego oby przełomem w
zawodowym kolarstwie. "Giro nie umarło..." mówiły następnego dnia
wielkie litery w nagłówku pewnej włoskiej gazety, "...ale ledwo
zipie!" głosiły dalej.
|
 |
| Simoni, tegoroczny zwycięzca | |
Kiedy
odwołano etap 18 włoscy kibice kolarscy protestowali głośno,
wrzeszcząc i rzucając obelgi pod adresem organizatorów na placu
Piazza del Duomo. Jednak 24 godziny później kiedy ogłoszono
oficjalne wiadomości byli tak oszołomieni że stać ich było już tylko
na rozpaczliwe milczenie. Pierwsze plotki sugerowały, że "zaledwie"
pięciu kolarzy grupy Liquigas objęto formalnym śledztwem, wyłączając
Rebellin'a, jednak w tej grupie znajdował się będący na piątym
miejscu w klasyfikacji generalnej, Ukrainiec Sergej Gonchar. Potem
wybuchła jednak bomba - nie tylko grupa Liquigas jest w kłopotach,
gdyż w pokoju Dario Frigo zajmującego drugie miejsce znaleziono całą
górę substancji dopingujących.
Pomimo tego, że już podczas
Giro 1997 zawieszono na rok dyrektora sportowego grupy Fassa Bortolo
z powodu znalezienia środków dopingujących w jego pokoju, to w roku
2001 oznajmił on, że jest "zszokowany" tym, co Dario Frigo mu
oznajmił.
Frigo został zabrany do domu przez małżonkę;
obydwoje nie kryli przy tym żalu i łez. Było czego żałować - został
bowiem karnie usunięty z grupy. Nie jest on jednak jedynym członkiem
Fassa Bortolo mającym kłopoty. Utrzymywanie bowiem przez
kierownictwo grupy, że nie mieli najmniejszego pojęcia o
indywidualnych poczynaniach jej członków wydaje się być mało
prawdopodobne, jeśli polegać na informacjach pochodzących ze źródeł
policyjnych. Te same źródła orzekły bowiem autorytatywnie, że jeśli
pozostałe grupy zawodowe nie zmienią swojej polityki wobec dopingu,
to w następnym Giro trzeba będzie odwołać się do pomocy kolarzy
- amatorów aby zapełnić peleton!
Nie ma się wobec tego co
dziwić, że organizatorzy Giro starali się za wszelką cenę skupić
uwagę wszystkich na dwóch ostatnich etapach. Gilberto Simoni z
Lampre - Daikin, który prowadził zaledwie 15 sekundami nad
zdyskwalifikowanym Dario Frigo postanowił wziąć na swoje barki
ciężar uratowania honoru wyścigu po pierwsze, a po drugie
podkreślenia swojej przewagi. Na 20 etapie odniósł druzgocące
zwycięstwo nad Savoldellim z Saeco w efekcie którego jego przewaga w
klasyfikacji generalnej nad jednym z moich ulubionych kolarzy,
Abrahamem Olano z ONCE, wzrosła aż do 7'31". Ostatni 21 etap, "etap
przyjaźni" niczego już oczywiście nie zmienił. Sprawiedliwym, choć
niewątpliwie gorzkim zwycięzcą 84 Giro d'Italia został Gilberto
Simoni.
Jakie będzie 85 Giro d'Italia w roku 2002? Jakie
będzie w ogóle kolarstwo zawodowe w roku następnym? Nie jest łatwo w
tej chwili udzielić odpowiedzi. Akcje policji i służb
antynarkotykowych, chociaż formalnie słuszne wydają mi się nie mieć
szansy na powodzenie dopóki, dopóty będzie istniało społeczne
przyzwolenie dla tego rodzaju poczynań. Dopóki, dopóty siedzący
wygodnie przed telewizorami będą chcieli z każdym następnym rokiem
oglądać pojedynki kolarzy na coraz większych wysokościach i na coraz
bardziej morderczych etapach. I dopóki wreszcie, dopóty
wszechogarniająca komercja nie będzie starała się nam, kibicom za
cenę zdrowia, życia i wreszcie honoru kolarzy, tego zapewnić.
|