KASA ZAPŁACIŁA, KOLARZE POJADĄ

Mistrzostwa Zurychu (Meisterschaft von Zurich) szczęśliwie odbędą się bez przeszkód - już po raz 87. Niebezpieczeństwo bojkotu ze strony większości czołowych grup świata zostało zażegnane dopiero na tydzień przed wyścigiem! Obecny organizator niemiecka firma Upsolut postawiona pod ścianą przez większość ekip zdecydował się zapłacić 140.000 CHF startowego i nagród za ubiegły rok, które winien był kolarzom jego poprzednik organizacja DPO. Zaiste dziwne to były problemy jak na kraj słynący z bankowości i stabilizacji finansowej. Wyścig ten ma bogatą historię, lecz prestiż zdobywał sobie powoli. Pierwsza edycja odbyła się już w 1914 roku, zaś w 1927 po raz pierwszy wytyczono kolarzom poważną trasę o długości 230 kilometrów. Dopiero w 1968 roku MvZ zaliczono do najwyższej kategorii jednodniówek (klasyków), zaś w 1989 do nowo powołanego cyklu imprez o szosowy Puchar Świata. Bezsprzecznie postacią numer jeden w historii wyścigu pozostaje Szwajcar Heiri Suter 6-krotny zwycięzca z lat: 1919-20, 1922, 1924, 1928-29.
Tegoroczna trasa będzie krótsza niż w latach ubiegłych tzn. zamiast 248,4 kilometrów (sześć rund po 41,4 km) będzie liczyć tylko 236,6 (jedna duża 71 km pętla i cztery tradycyjne po 41,4 km). Na każdym z tych "kółek" dwa zasadnicze podjazdy Forch (672 m. n.p.m.) i Pfannenstiel (729 m. n.p.m.). Po tej drugiej jeszcze drobna poprawka pod Hof (595 m. n.p.m.) i stąd 11 kilometrów do mety, najpierw zjazdy, a ostatnie 7 kilometrów zupełnie płaskie wzdłuż jeziora Zurichsee. Prowadzenia w tegorocznym Pucharze Świata bronił będzie Belg Johan Museeuw (Domo), który wygrał w Zurychu już dwukrotnie, ale w latach 1991 i 1995 na nieco innej trasie. Ma on obecnie 68 punktów przewagi nad Włochem Paolo Bettinim (Mapei), który triumfował tu przed rokiem i lepiej od "Lisa z Flandrii" czuje się w trudnym, górzystym terenie. Bettini jest też bliski prowadzenia w rankingu UCI, bowiem do Niemca Erika Zabela (Telekom) traci zaledwie 10 punktów. Jednak ze względu na swój ubiegłoroczny sukces może tu liczyć co najwyżej na zachowanie punktowego status quo. Poza tym wycofał się w czwartek z wyścigu Dookoła Danii mając problemy ze ścięgnami, więc jego występ i forma stoją pod znakiem zapytania.
Wśród innych kandydatów do zwycięstwa wymienić można Lance'a Armstronga (USA, US Postal), który w 1992 roku na tym wyścigu "wdarł się na salony" profesjonalnego peletonu oraz włoskich liderów Fassa Bortolo: doświadczonego Michele Bartoli - zwycięzcę z 1998 roku oraz młodego Ivana Basso. Trzeba będzie także zwrócić uwagę na triumfatora z San Sebastian Francuza Laurenta Jalaberta (CSC) oraz kolejnych Włochów: Davide Rebellina (Gerolsteiner) - wygrał w 1997 roku, Danilo Di Luca (Saeco) i Dario Frigo (Tacconi Sport). Z miejscowych kolarzy, ciężki klasyczny wyścig najbardziej odpowiadać powinien byłemu mistrzowi świata Oskarowi Camenzind (Phonak). Na liście startowej mamy aż czterech Polaków: Piotra Wadeckiego (Domo, nr 38), Marka Rutkiewicza (Cofidis, nr 92), Sylwestra Szmyda (Tacconi Sport, nr 198) i Dariusza Baranowskiego (iBanesto.com, nr 201). Być może "Wadek" zechce nawiązać do swych czerwcowych sukcesów na szwajcarskiej ziemi, gdy na drugim miejscu ukończył Tour de Suisse. Młodzi tj. Rutkiewicz i Szmyd wskoczyli do składów swych ekip w ostatniej chwili po udanych wystepach w minionym tygodniu. Godzi się również przypomnieć, iż jedyne dotąd polskie zwycięstwo w PŚ miało miejsce właśnie w Zurychu, gdzie przed trzema laty w niezapomnianym stylu tj. po długiej ucieczce i solowej poprawce wygrał Grzegorz Gwiazdowski.



WŁOSKA NIEDZIELA

Włoch Dario Frigo z ekipy Tacconi Sport-Emmegi po samotnej akcji na ostatnich 18 kilometrach wygrał 89 edycję Mistrzostw Zurychu (Zuri Metzgete) odnosząc tym samym swoje pierwsze w karierze zwycięstwo na trasie wyścigu zaliczanego do klasyfikacji Pucharu Świata. Na ostatnią rundę (41,4 kilometra) wyścigu rozgrywanego przy upalnej pogodzie jako pierwsza wjechała czwórka: Michele Bartoli (Włochy, Fassa Bortolo), David Canada (Hiszpania, Mapei), Juan Antonio Flecha (Hiszpania, iBanesto.com) oraz Paolo Valoti (Włochy, Index Alexia) z przewagą 43 sekund nad niewielkim peletonem, w którym obecny był Polak Sylwester Szmyd (Tacconi Sport) pracujący na rzecz swego lidera Frigo, jak miało się wkrótce okazać wysiłek naszego kolarza nie poszedł na marne. Ucieczka na 36 kilometrów przed metą uzyskała maksymalną przewagę 1:20. W międzyczasie nie powiodła się próba samotnego ataku Bartoliego.

W peletonie tempo pogoni nadawali kolarze: Tacconi (na rzecz Frigo), Alessio (dla Szwajcara Laurenta Dufaux), Phonak (jej faworytem był inny Helwet Oskar Camenzind) oraz Saeco (ich liderem był Włoch Danilo Di Luca). W rezultacie na 21 kilometrów przed kreską, u podnóża najtrudniejszej górki Pfannenstiel zysk uciekających stopniał do 12 sekund. Z czołówki odpadli: Canada, a chwilę później Bartoli, zaś z peletonu przeskoczył Siergiej Iwanow (Rosja, Fassa Bortolo). Jednak odjazd w tym układzie przetrwał tylko parę chwil. Ster rządów nad wyścigiem przejęli najwięksi jego faworyci, a z nich najmocniejszym okazał się być Frigo. Kolarz Tacconi Sport zaatakował kilkaset metrów przed szczytem wzniesienia i samotnie rozpoczął powiększanie swej przewagi. Po przejechaniu ostatniej niewielkiej hopki i przeżyciu karkołomnych zjazdów do miasta wciąż miał 34 sekundy przewagi. Na finałowych płaskich kilometrach w pościgu więcej było czarowania się w walce o drugie miejsce niż chęci dogonienia szarżującego Włocha i stało się jasne, iż wygrać może tylko Frigo.

Drugie miejsce zajął jego rodak Paolo Bettini (Mapei-Quick Step) zdecydowanie wygrywając finisz z 12-osobowej grupy pościgowej, która dotarła do mety przy jeziorze Zurichsee przeszło minutę po zwycięzcy. Trzeci o długość roweru za Włochem finiszował Lance Armstrong (USA, US Postal) udowadniając tym samym, iż jeszcze niewiele stracił ze swej znakomitej lipcowej formy. Dzięki drugiej lokacie wartej 70 punktów w rywalizacji pucharowej Bettini wysunął się na pozycję lidera PŚ, gdyż dotychczasowy przodownik Johan Museeuw (Domo-Farm Frites) nie zdobył na górzystej trasie ani jednego punktu. Po ośmiu eliminacjach pucharowego cyklu Bettini ma zaledwie 2 punkty przewagi nad Museeuwem! Finał tej walki zapowiada się niezwykle interesująco. Do rozegrania pozostały dwie imprezy w październiku: Paryż - Tours i Giro di Lombardia. Pierwsza płaska, nazywana nawet klasykiem sprinterów powinna sprzyjać raczej "Lisowi z Flandrii", druga górzysta na alpejskich drogach w okolicach Bergamo z pewnością lepiej leżeć będzie nowemu liderowi.

POWRÓT