POLSKA ZŁOTA DWUNASTKA
 
a) Ryszard SZURKOWSKI (rocznik 1946):

Wśród fachowców zagranicznych dorobił się przydomku "Wielki", głównie dzięki dokonaniom na trasach Wyścigu Pokoju. Jako pierwszy wygrał tą imprezę 4-krotnie (1970,71,73,75), zwyciężając też na 13 etapach i to w czasach największej świetności Wyścigu. Złoty i srebrny medalista MŚ ze startu wspólnego (1973,74); 2-krotnie złoty na MŚ (1973,75) i 2-krotnie srebrny na IO (1972,76) w drużynie. Zdobywca 11 tytułów MP na szosie (aż 5 w wyścigu indywidualnym), aczkolwiek swój pierwszy zdobył ... "na przełaj" w roku 1968. 9-krotny zwycięzca Challenge'u PZKol na kolarza sezonu i 2-krotny triumfator Plebiscytu "Przeglądu Sportowego" na sportowca roku. Był też jedynym kolarzem, który w czasach "żelaznej kurtyny" wygrał w jednym sezonie (1973) wszystko co dla amatora było w owym czasie najważniejsze czyli 2 złote medale MŚ (Barcelona) i Wyścig Pokoju. Tak jak później w innej sportowej "bajce" Franz Beckenbauer również Szurkowski powtórzył część swych zawodniczych sukcesów w roli trenera. Udało się to w 1985 roku dzięki osobie Lecha Piaseckiego.

 
b) Zenon JASKUŁA (1962):

Srebrny medalista IO w Seulu (1988) i MŚ w Chambery (1989) w wyścigu drużynowym. Jako amator bywał też wysoko w WP (5-1987 i 3-1989) oraz wygrał prestiżową etapówkę Settimana Bergamasca (1986). 3-krotny mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas (1986-88) i raz w parze z Piaseckim (1985). Przechodził do "profich" nieco w cieniu Joachima Halupczoka, lecz szybko wyrobił sobie własną markę (jako neo-profi był 2. w Tirreno-Adriatico i 5. w Tour de Suisse). Górski pomocnik numero uno zwycięzcy Giro 1991 Franco Chioccioliego (sam zajął 9. miejsce). Życiową formę osiągnął latem 1993 roku. Najpierw było 10. miejsce w Giro, po czym świetna jazda w TdS (stylowe zwycięstwo na górskiej czasówce pod Balmberg - 1/3 stawki poza limitem!) i niezapomniana 80. edycja Tour de France. Trzecie miejsce w "generalce", wygrana drużynówka z ekipą GB-MG, ataki pod Galibier i Tourmalet, 3. lokata na podparyskiej czasówce, lecz ponad wszystko zwycięstwo etapowe na pirenejskiej górze Pla d'Adet. Wszystko to do dziś pozostaje największym polskim wyczyn w gronie zawodowców. Swoisty styl jazdy w górach przyniósł Jaskule pseudonim "Konduktor", gdyż jeżdżąc na końcu topniejących grupek sprawdzał niejako, którzy z rywali mają jeszcze bilet na jazdę w czołówce! Jego 32. miejsce w rankingu UCI za ów sezon, wciąż jest polskim rekordem. Potem było jeszcze 3. miejsce w TdS 1995, niezłe miejsca na czasowych MŚ (7. w 1994 r. i 9. w 1995, 97) oraz mimo wypadku drogowego na Igrzyskach w Atlancie udany finał kariery (sezon 1997) z triumfem w Dookoła Portugalii i 2. miejscem na Tour de Pologne.

 
c) Zbigniew SPRUCH (1965):

W czasach amatorskich sprinter m.in. 2 zwycięstwa etapowe w Wyścigu Pokoju i złoty medal MP w torowym wyścigu dystansowym na punkty. W latach 1990-91 najlepszy polski amator w Challengu PZKol. Przez większą część swej zawodowej kariery ceniony pomocnik (np. Maurizio Fondriesta) lub wciąż sprinter. Od początku zdradzał jednak predyspozycje wytrzymałościowe, vide niezłe miejsca w prestiżowych etapówkach tj. 4. w 4 Dniach Dunkierki (1995), 5. w Midi Libre (95) oraz Tirreno-Adriatico (98) i zwycięstwo w Tour de Pologne open (95). Ponadto 3. w klasyku Paryż-Tours (94) i 9. na Igrzyskach w Atlancie. Jednak dopiero powrót do ekipy Lampre pozwolił mu zaprezentować pełnie swych możliwości. Ósmy kolarz Pucharu Świata w 1999 roku (m.in. 3. w Mediolan-San Remo, 5. we Flandrii) i dziewiąty w 2000 (m.in. 4 w M-San Remo, 9. we Flandrii, 8. w Amstel Gold, 7. w P-Tours). W ostatnich 10 wiosennych klasykach PŚ nie zszedł poniżej 15 lokaty! Był również 2. w klasyku kategorii najwyższej Gandawa-Wevelgem (99), jednak wszystkie powyższe osiągnięcia "przebił" srebrem wywalczonym podczas tegorocznych MŚ w bretońskim Plouay. Jak dobre wino "im starszy tym lepszy"!

 
d) Lech PIASECKI (1961):

Jeden z trzech (obok Gustawa Adolfa Schura i Szurkowskiego) amatorów, który po wygraniu WP jeszcze w tym samym roku sięgnął po tęczową koszulkę mistrza świata. Dokonał tego w 1985 r. we włoskiej Giavera del Montello przy wydatnej pomocy Marka Szerszyńskiego. Tak jak mistrzowski finisz nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń, podobnie majowy triumf odbył się w dużym stylu. "Piasek" sam wygrał 4 etapy, prowadził od startu do mety, a na olimpijskiej trasie Kryłatskoje przeprowadził piękną akcję wraz z Andrzejem Mierzejewskim. Jako amator zdobywał też złote medale MP w wyścigu płaskim (1982), górskim (82) i na czas (1984-85). W gronie zawodowców "Piasek" ograniczył się już niemal wyłącznie do popisów czasówkowych. Cztery z pięciu wygranych przezeń etapów Giro były czasówkami właśnie. W roku 1987 na ulicach Berlina Zachodniego wywalczył koszulkę lidera TdF, którą utrzymał przez 2 etapy. Rok później w Gandawie zdobył złoty medal torowych MŚ w wyścigu 5000m na dochodzenie. Karierę skończył w wieku 30 lat, przedwcześnie bo ... na trzy lata przed wprowadzeniem czasówki do programu szosowych MŚ.

 
e) Joachim HALUPCZOK (1968):

Chyba największy talent w historii polskiego kolarstwa. Zadomowił się w kadrze seniorskiej w roku 1988, kiedy to był 6. w WP i sięgnął po srebro w drużynie na IO w Seulu. Rok 1989 był już jego, zgarnął tytuły MP ze startu wspólnego oraz indywidualnie i parami na czas. Znów srebro z kolegami na 100km podczas MŚ, ale w wyścigu ze startu wspólnego nie miał sobie równych. Zaatakował na zjeździe i przejechał samotnie ostatnie 2 rundy wygrywając z przewagą 2:45 nad drugim zawodnikiem - podobny styl widziano na amatorskich MŚ tylko raz po wojnie w innej kolarskiej epoce ... 1954 roku. Zdawało się, że wielką karierę zrobi też wśród zawodowców. Debiut w Giro 1990 zdawał się potwierdzać te nadzieje, tylko kontuzja kolana nie pozwoliła 22-latkowi ukończyć wielkiego ścigania tuż poza generalnym podium! Niestety wada serca (arytmia) wykryta po sezonie 1990 spowodowała z razu roczną przerwę w startach, po roku 1992 definitywny rozbrat z wyczynem i w końcu 5 lutego 1994 r. podczas halowego turnieju piłki nożnej w Opolu śmierć tego wybitnego sportowca.

 
f) Stanisław SZOZDA (1950):

Co prawda WP dla Polski wygrywali też Stanisław Królak, Szurkowski (4 razy), Piasecki i Piotr Wadecki jednak żaden nie uczynił tego w stylu tak porywającym jak Szozda w roku 1974. Na trasie z Jabłonnej pod Warszawą do czeskiej Pragi wygrał 6 z 14 etapów, w tym 4 z rzędu od Lipska przez Karl-Marx-Stadt i Sokolov po Usti nad Łabą. Bez jego pomocy Szurkowski i tak zostałby pewnie mistrzem świata na Montjuich rok wcześniej, tytuł ten z pewnością przyszedłby mu trudniej. Szozda zadowolił się wówczas srebrem, zaś rok później w Montrealu był zaledwie czwarty. Srebra ale w drużynie przywiózł też z Igrzysk 1972-76. Natomiast na MŚ w tej specjalności wywalczył aż 4 medale, po 2 złote (73,75) i brązowe (71,77). Zdobył też Pan Staszek 6 tytułów w MP m.in. w wyścigu płaskim (1973) i górskim (1975). Wygrał Dookoła Polski w roku 1971 i jeszcze dwukrotnie stawał na podium WP - 2. miejsca w 1973 i 76 r.

 
g) Janusz KOWALSKI (1952):

Przed wyścigiem ze startu wspólnego na montrealskich MŚ w roku 1974 wszyscy zastanawiali się co zrobią Polacy? I słusznie, z tymże pytanie brzmiało: tytułu broni Szurkowski, czy liderem będzie zwycięzca WP "srebrny" Szozda. Tymczasem finisz z kilkunastoosobowej grupki wygrał dość niespodziewanie Kowalski właśnie, Szurkowski był drugi, Szozda czwarty - prawie całe podium polskie! Co ciekawe mistrz świata nigdy nie został mistrzem Polski, jeśli nie liczyć jazdy drużynowej. Najbliżej złota indywidualnie był w górach gdzie 2-krotnie (1972,73) musiał zadowalać się srebrem, zdobył też 4 medale brązowe (po 2 w górach i terenie płaskim). W przeciwieństwie jednak do mistrza Szurkowskiego udało mu się wygrać wyścig Dookoła Polski, co miało miejsce w 1976 roku.

 
h) Tadeusz MYTNIK (1949):

Najlepszy polski czasowiec do czasu Piaseckiego czy też "wszechczasów"? Ten dylemat ciężko rozstrzygnąć, z pewnością jednak nikt nie wywalczył tylu tytułów MP w tej specjalności co kolarz Floty Gdynia - w sumie 10, z czego 8 w jeździe indywidualnej! Jedenasty tytuł zdobył na torze (1973), oczywiście w wyścigu na dochodzenie. Członek srebrnej ekipy olimpijskiej z Montrealu, złotej z MŚ w Barcelonie i Mettet oraz brązowej w San Cristobal. Główna siła napędowa tych formacji, zaś podczas WP niesamowity "pracuś" lojalnie podporządkowany interesom bardziej błyskotliwych kolegów "Sz". Sam dorobił się 3. miejsca w Wyścigu roku 1977 i paru zwycięstw etapowych (wiemy jakim sposobem) oraz zwycięstwa w Dookoła Polski 1975.

 
i) Czesław LANG (1955):

Najbardziej znany przedstawiciel tzw. srebrnego pokolenia "55" czyli kolarzy takich jak Krzysztof Sujka czy Jan Jankiewicz tj. o "korzeniach" torowych, którzy z powodzeniem przestawili się na szosę. Jako 19-latek wygrał torowe MP na dochodzenie. Następnie zdobył brąz (1977) i srebro (1979) w szosowej drużynie na 100km. Rok 1980 był rokiem Langa na polskiej szosie: został górskim MP, wygrał Dookoła Polski, a na Igrzyskach w Moskwie po pasjonującej walce z dwoma rosyjskimi asami (Siergiejem Suchoruczenkowem i Jurijem Barinowem ) zrobił maksimum co mógł w tej sytuacji czyli zdobył srebrny medal. W 1982 podpisał kontrakt z włoską ekipą Gis-Olmo stając się pierwszym profesjonałem znad Wisły. W debiucie był nawet 17. w Giro, potem "ustatkował się" na etacie super-robotnika u włoskich mistrzów, z rzadka wygrywając coś dla siebie np. prologi Tirreno-Adriatico (1983) czy Tour de Romandie (87), podetap w Dookoła Katalonii (88) czy Trofeo Baracchi (88) w parze z Piaseckim. Dziś działacz i organizator p.w. Tour de Pologne tego samego, lecz już nie takiego samego co przed 20 laty.

 
j) Piotr WADECKI (1973):

Zdaniem Ryszarda Szurkowskiego "przyszły mistrz świata", a skromnym zdaniem autora pierwszy Polak, który zakończy sezon w "20", a może nawet "10" rankingu UCI. Rok 2000 "Wadek" miał wyśmienity, 15 zwycięstw m.in. Wyścig Pokoju i dwa złote medale MP. Do tego 2. miejsce w TdP (przegrana o 7 sekund) i 7. na Igrzyskach w Sydney. Wszystko to mimo startów głównie w średnio-mniejszych imprezach dało mu 42. lokatę we wspomnianym zestawieniu, a 3. pośród wszystkich kolarzy II Dywizji! Wszechstronny Piotr od lat dobrze się zapowiadał (m.in. złoto MP w 1997 r. i 3. miejsce WP 1998). Sezon 2000 potwierdził tylko jego nieprzeciętne możliwości, zaś przejście do DOMO-Farm Frites może sprawić, iż zacznie je w końcu w 100% wykorzystywać. Klasyki i krótsze etapówki mogą stać się jego domeną.

 
k) Grzegorz GWIAZDOWSKI (1974):

Zapewne suma dotychczasowych dokonań nie uprawnia go jeszcze do miejsca w elitarnym tuzinie. Gdzie Mieczysław Nowicki, Jan Jankiewicz, Mierzejewski, Dariusz Baranowski i conajmniej paru dalszych zapytają nie bez racji znawcy polskiego kolarstwa. Niemniej to właśnie Grzegorz jest autorem naszego najcenniejszego zwycięstwa po 19 sezonach wśród "profich"! Jakby bowiem nie patrzeć, nieco wartościowsze wyniki Jaskuły (3. miejsce w TdF) i Sprucha (2. na MŚ) triumfami nie były. Tymczasem Gwiazdowski sprawił nam 22 sierpnia 1999 roku przemiłą niespodziankę wygrywając pucharowe Mistrzostwa Zurychu i to w jakim stylu! "Być dogonionym (po przeszło 150km ucieczki) a nie ulec to dopiero zwycięstwo" chciałoby się powiedzieć. Jak dotąd był "Gwiazdą" kilkunastu letnich dni, bowiem Zurych poprzedziło przecież zwycięstwo w Tour de l'Ain i drugie miejsce w Tour du Limousin. Sezon 2000 miał nieudany, co pokaże w 2001?

 
l) Stanisław KRÓLAK (1931):

Trzykrotny indywidualny mistrz Polski (w wyścigu płaskim w latach 1952 i 55 oraz górskim w 1952 r.), a także czterokrotny w drużynie. Ponadto mistrz przełajowy z roku 1955 i 4-krotny zwycięzca Challenge'u w latach: 1953-55 i 58. Jednak nie z powodu przewag na krajowym "podwórku" trafił Pan Stanisław na naszą listę. Znany jest powszechnie jako pierwszy polski zwycięzca Wyścigu Pokoju w 1956 roku. Było to zarazem pierwsze, tak duże osiagnięcie polskiego kolarstwa szosowego na arenie międzynarodowej. Warszawianin już wcześniej wygrywał etapy na Wyścigu: w 1953 r. do Wrocławia i Warszawy, w 1954 do Pardubic, jednak dopiero słynny rajd do dawnego Karl-Marx-Stadt przez legendarną Merane utorował mu drogę do generalnego zwycięstwa i nieśmiertelnej sławy na kartach historii polskiego sportu.

 
 
 
POWRÓT