Pręgierz ;-)

Tylko ten nie robi żadnych błędów, kto nic nie robi - wszystkim znane jest zapewne to wielce życiowe przysłowie. W odniesieniu do rowerów można byłoby je sformułować tak, że tylko ten producent robi naprawdę w 100% niezawodne komponenty rowerowe, który nic nie robi... Krótko mówiąc wszystko daje się w jakimś momencie wygiąć, złamać, zepsuć. Jest to tylko i wyłącznie kwestią tysięcy przejechanych kilometrów, oraz zgubnego oddziaływania wody, soli i piasku.
Inną rzeczą jest jednak skądinąd potencjalnie bardzo niebezpieczne złamanie korby użytkowanej przez kilkudziesiąt tysięcy kilometrów, a inną uszkodzenie piasty "samo z siebie" po tysiącu kilometrów zaledwie. Z tego powodu mój apel aby określenie pręgierz traktować odrobinę z przymrużeniem oka.
Jednocześnie mam prośbę do odwiedzających naszą stronę, aby zechcieli dostarczać informacje kwalifikujące się do umieszczenia w tym miejscu - oczywiście koniecznie z obrazkiem!

Korby - poszkodowany i autor Tomasz Jakubowski

kliknij aby powiększyć obrazek
kliknij aby powiększyć obrazek

Pewne elementy w rowerze odpowiedzialne za utrzymanie kolarza na właściwej pozycji wymagają szczególnej troski, jako że ich uszkodzenie podczas jazdy z reguły kończy się mniej lub bardziej groźną w skutkach wywrotką. Korby, kierownica wykonane ze stopów aluminium nie są wieczne choćby z uwagi na specyfikę samego stopu - lekkiego, ale o wiele mniej odpornego na zmeczęnie od stopów stalowych => patrz chociażby tutaj. Dlatego przy każdej wymianie łańcucha lub owijki na kierownicy, warto skontrolować te elementy pod względem stanu technicznego i jeśli pojawiają sie tam nawet drobne pękniecia to jest to sygnał by niezwłocznie element z takimi objawami wymienić na nowy. Piszący te słowa zlekcewazył te ostrzeżenia i nie wymienił pękającej korby na czas, co skończyło się niegroźnym w skutkach ale jednak upadkiem podczas jazdy. Nie warto zwlekać z wymianą, która i tak jest nieuchronna, a która może uchronić nas i osób jadących za nami od kraksy i/lub wypadku.

Piasta tylna Shimano 105 - poszkodowany Arthur Peats

kliknij aby powiększyć obrazek

Wyszczerbione kulki łożyskowe, które mamy wątpliwą przyjemność obejrzeć po lewej stronie, to standardowe kulki 1/4" pochodzące z tylnej piasty Shimano 105. Posiadacz tego swoistego kuriozum nabył nowy rower Kelly 9500 złożony na kompletnej shimanowskiej grupie 105. Problemy z tylnym kołem zaczęły się już po pierwszym przejechanym 1000 kilometrów. Po 2800 km tylne koło kwalifikowało się do naprawy; w serwisie stwierdzono "wyszczerbianie się" kulek tylnej piasty. Uszkodzone kulki zostały wymienione na nowe i problem na razie przestał istnieć.

Wspornik kierownicy Cinelli - poszkodowany Dan Marshall

kliknij aby powiększyć obrazek
kliknij aby powiększyć obrazek

Tutaj naprawdę nie ma żartów :-( Pękniecie mostka w tym miejscu mogło zakończyć się dla Daniela fatalnie. Szczęśliwie minimalna rysa wcześniej zauważona przeobraziła się w częściowe "oddzielenie" kierownicy od reszty roweru w momencie... opierania go o ścianę na klatce schodowej, tuż przed treningiem.
Jak łatwo się zorientować bezpośrednią przyczyną tego uszkodzenia jest ewidentna wada konstrukcyjna wspornika. W miejscu gdzie nastąpiło pęknięcia konstruktor mostka przewidział głębokie nafrezowanie dla umieszczenia tam plastikowego logo firmy Cinelli. W efekcie to najbardziej newralgiczne miejsce posiada najmniej "mięsa" - siła niszcząca wynikająca z przykręcania kierownicy do mostka, oraz z oddziaływania na kierownicę ciała kolarza, ogniskuje się właśnie w miejscu, gdzie jest najmniej metalu.
Uszkodzenie wspornika nastąpiło po przejechaniu ok. 15000 km.

 

Kierownica firmy BBB - poszkodowany Jacek Bobik

kliknij aby powiększyć obrazek
kliknij aby powiększyć obrazek

Nic dodać, nic ująć. Po kilku tysiącach przejechanych kilometrów, nagle, bez żadnych oznak ostrzegawczych, jedna połowa kierownicy oddzieliła się od drugiej. Mogło skończyć się tragicznie, ale tym razem udało się wyjść z opresji cało. "Tylko" 30 km do domu należało przepedałować trzymając kierownicę jedną ręką...

 

Piasta tylna Campagnolo Chorus - poszkodowany Paweł Sienkan

kliknij aby powiększyć obrazek

Piasta była kupiona jako używana, w.g. właściciela miała przejechane kilka tysięcy. Od kiedy ją dostałem lekko brzęczała przy silnych uderzeniach ale kilkukrotne oględziny z zewnątrz nie wykazały żadnych uszkodzeń. Ze mną piasta przejechała około 2 tysięcy po mieście. Jazda po Warszawie wbrew temu co może się wydawać nie jest dla sprzętu odpoczynkiem, regularnie skaczę nad dziurami i na/z krawężników, zdarza się, że wjeżdżam w błoto i do tego non-stop jadę tak - gaz na maksa, hamowanie, gaz na maksa, hamowanie, etc. Korpus pękł w czasie ulicznego wyścigu kurierów rowerowych, trasa była pełna dziur, bruku, i krawężników, niestety emocje nie pozwoliły mi na zanotowanie momentu awarii, zorientowałem się dopiero na punkcie kontrolnym. Najprawdopodobniej uszkodzenie powstało podczas jazdy po dużych kocich łbach, z prędkością ok. 35 km/h. Do jasnych stron zdarzenia zaliczam fakt, ze piasta wytrzymała do mety, jeszcze około 15 km, w tym jeden zjazd z łagodnych schodków w parku, a potem, już spokojnie, dowiozła mnie dalsze 10 km do domu.

 

Koło Mavic Cosmic - poszkodowany Krzysztof Gzyl

Chciałbym przedstawić wynik pojedynku kół Mavic Cosmic ze zjazdem z Hrobaczej Łąki. Jak widać na załączonym obrazku, koła przegrały :(
Pojedynek miał miejsce na początku 1997 roku, a koła były nowe. Jak wiadomo, są to koła kompletne, na specyficznych częściach. Pęknięcie kołnierza oznaczało więc utratę nowych, drogich kół, bo takiej piasty dokupić nie można. Na to sobie pozwolić nie mogłem, więc wymyśliłem stalowy pierścień o średnicy nieco mniejszej od kołnierza. Podgrzany do ok. 400 stopni wszedł luźno, po czym stygnąc, zacisnął się z jękiem. Po tym zabiegu, ku mojej uciesze, koła jeździły bez usterek do 2004 roku, aż do zużycia obręczy i piesków.

POWRÓT