WIEKOWE PIEKŁO

Najbardziej specyficzny i jeden z najtrudniejszych wyścigów klasycznych Paryż - Roubaix, słynne "Piekło Północy" w tym roku doczekał się - jako pierwszy z wielkich kolarskich imprez - jubileuszu 100 edycji! Po raz pierwszy na trasie z francuskiej stolicy do Roubaix w górniczym zagłębiu Francji pod samą granicą belgijską ścigano się już w 1896 roku i premiera zakończyła się zwycięstwem niemieckiego kolarza Josef 'a Fischer'a. Co ciekawe do dziś żadnemu z kolarzy naszych zachodnich sąsiadów nie udało się powtórzyć tego osiągnięcia.
Do najsłynniejszych postaci wyścigu zwanego też "Królową Klasyków" zaliczyć należy Francuza Octave'a Lapize - pierwszego potrójnego zwycięzcę (w latach 1909-11). Hat-trick ten zdołał później powtórzyć jedynie Włoch Francesco Moser (w latach 1978-80).

Na raty trzykrotnie zwyciężali też Belgowie Gaston Rebry (1931, 34-35); Rik Van Looy (1961-62, 65) oraz Eddy Merckx (1968, 70, 73). Jednak wszystkich przebił ich rodak Roger De Vlaeminck, który aż 9-krotnie stawał na podium w Roubaix, zwyciężając czterokrotnie (w latach 1972, 74-75, 77) - zasłużenie zyskując sobie przydomek "Monsieur Paris-Roubaix". Polskie skromne sukcesy to 14 miejsce Joachima Halupczoka w 1990 roku, oraz 14. i 15. Zbigniewa Sprucha w latach 1999-2000. Spruch będzie też naszym jedynym reprezentantem w tegorocznej edycji.

Na trasie 261 kilometrów z Compiegne do Roubaix górek jest jak na lekarstwo, lecz "Piekło" tworzą odcinki bruku specjalnie zachowane na użytek tego wyścigu! W tym roku będzie ich 26 (numerowanych w odwrotnej kolejności) o łącznej długości 49,1 kilometra. Pierwsze z nich przygotowano tuż za Troisvilles tj. około 99 kilometra - odtąd 30% trasy to tzw. "kocie łby". Najdłuższy z tych odcinków to kombinacja Warlaing-Tilloy (nr 12) w sumie 4800 metrów około 190 km. Inne ciężkie "sektory" to choćby Quievy-rue de Valenciennes (nr 24) - 108,5 km i Hornaing a Wandignies (nr 13) - 179,5 km oba po 3700 metrów. Najsłynniejszy jest jednak Foret d'Arenberg (nr 15) o długości 2400 metrów na 166,5 km, gdzie niespełna 100 kilometrów przed metą odbywa się pierwsza poważna selekcja w wyścigu. Dodatkowym utrudnieniem na polnych dróżkach jest piach i kurz podczas słonecznej pogody, zaś podczas deszczu jeszcze większym utrapieniem błoto równie bezlitosne dla samych kolarzy jak i ich rowerów.

Niebezpieczeństwa na jakie narażeni są uczestnicy sprawia, iż P-R rokrocznie ma najskromniejszą obsadę, ze wszystkich wiosennych imprez Pucharu Świata. Wielu kolarzy czołówki światowej woli trzymać się z dala od "Piekła", gdyż nie będąc fachowcami w tego typu ściganiu łatwo nabawić się mogą jedynie kontuzji, która pokrzyżowałaby ich plany na dalszą część sezonu. Przykład tego rozumowania dał choćby zwycięzca środowego Gent-Wevelgem Włoch Mario Cipollini (Acqua e Sapone), który sukcesy w Giro i innych wyścigach przedłożył nad wielce ryzykowną obronę koszulki lidera PŚ - odmawiając udziału w niedzielnym klasyku!

Aby wygrać na velodromie w Roubaix trzeba być bowiem wybitnym specjalistą w tej dziedzinie kolarskiego rzemiosła. Nie brak ich wśród zawodników Mapei : niedzielny zwycięzca z Flandrii Włoch Andrea Tafi - wygrywał tu w 1999, był drugi w 1998 i trzeci w 1996; jego rodak Stefano Zanini - bywał już czwarty w 1996 i piąty w 2000; zaś Belg Tom Steels trzeci w 1999 roku. Jednak to ekipa Domo w ubiegłym roku zajęła wszystkie miejsca na podium! W tym roku jest wprawdzie osłabiona brakiem kilku wartościowych kolarzy m.in. Romans'a Vainsteins'a (trzeciego przed rokiem), ale Johan'a Museeuw'a (triumfatora z lat 1996 i 2000) wciąż stać na wielki wynik. Wspierać go będą Holender Servais Knaven (niespodziewany zwycięzca z ubiegłego roku) oraz Włoch Enrico Cassani. Z innych drużyn trzeba zwrócić uwagę na Lotto niestety bez Andrei'a Tchmil'a, ale z Peter'em Van Petegem'em (drugim w 2000 roku); Cofidis z Jo Planckaert'em (drugim w 1997 roku) i US Postal z George'm Hincapi'em (czwarty, szósty i ponownie czwarty w trzech ostatnich edycjach!).


STATYSTYKA Z PIEKŁA RODEM

I. Na podium

1. Roger De Vlaeminck (Belgia): 4 - 4 - 1

2. Francesco Moser (Włochy): 3 - 2 - 2

3. Rik Van Looy (Belgia): 3 - 2 - 1

4. Eddy Merckx (Belgia): 3 - 2 - 0

5. Gaston Rebry (Belgia): 3 - 0 - 2

6. Octave Lapize (Francja): 3 - 0 - 0

7. Gilbert Duclos-Lassalle (Francja): 2 - 2 - 0

8. Johan Museeuw (Belgia): 2 - 1 - 2*

9.-10. Franco Ballerini (Włochy), Rik Van Steenbergen (Belgia) : obaj 2 - 1 - 1.

 

II. Na punkty

Zasady punktacji: I - 10 punktów, II - 7 pkt., III - 5 pkt., IV - 3 pkt., V - 2 pkt., VI - 1 pkt.
1. Roger De Vlaeminck (Belgia, startował w latach 1969-82) - 76 punktów
2. Francesco Moser (Włochy, 1974-87) - 56 pkt.
3. Rik Van Looy (Belgia, 1954-69) - 52 pkt.
4. Eddy Merckx (Belgia, 1966-77) - 50 pkt.
5. Gaston Rebry (Belgia, 1926-38) - 45 pkt.
6. Johan Museeuw (Belgia, 1990-2001*) - 40 pkt.
7. Gilbert Duclos-Lassalle (Francja, 1978-95) - 38 pkt. [2-2-0]
8. Rik Van Steenbergen (Belgia, 1948-59) - 38 pkt. [2-1-1]
9. Franco Ballerini (Włochy, 1989-2001) - 36 pkt.
10. Octave Lapize (Francja, 1909-12) - 33 pkt.
11. Maurice Garin (Francja, 1896-1900) - 30 pkt.
12.-13. Georges Claes (Belgia, 1939-50)
    Charles Crupelandt (Francja, 1904-14) - obaj po 27 pkt. [obaj 2-0-1]
14. Walter Godefroot (Belgia, 1966-79) - 26 pkt.
15. Sean Kelly (Irlandia, 1981-89) - 25 pkt. [2-0-1]
16-17. Louison Bobet (Francja, 1949-59)
    Jan Janssen (Holandia, 1963-71) - obaj po 25 pkt. [obaj 1-1-1]
18-19. Hippolyte Aucouturier (Francja, 1900-06)
    Henri Pelissier (Francja, 1919-26) - obaj po 24 pkt. [obaj 2-0-0]
20. Fausto Coppi (Włochy, 1949-59) - 24 pkt. [1-2-0]
.....
22. Andrea Tafi (Włochy) - 22 pkt. [1-1-1]
24. Andrei Tchmil (Mołdawia, Ukraina, Belgia) - 21 pkt. [1-1-0]

 

III. Narodowości zwycięzców

48 zwycięstw - Belgowie
30 - Francuzi
11 - Włosi
5 - Holendrzy
2 - Irlandczyk (Sean Kelly)
po 1 - Luksemburczyk (Francois Faber), Mołdawianin (Andriej Czmil), Niemiec (Josef Fischer) oraz Szwajcar (Henri Suter).

  • W sumie 100 zwycięzców w 99 edycjach, z tej przyczyny iż w 1949 roku po protestach postanowiono ostatecznie uznać dwóch triumfatorów tzn. Andre Mahe (Francja) i Serse Coppi (Włochy).

 

IV. Najbardziej zdecydowane zwycięstwa (od 1943 roku)

5 minut 21 sekund przewagi - Eddy Merckx nad Roger'em De Vlaeminck'iem w 1970 roku
4 minuty 16 sekund - Franco Ballerini nad Andreą Tafi'm w 1998 roku
4 minuty 6 sekund - Felice Gimondi nad Jan Janssen'em w 1966 roku
2 minuty 49 sekund - Walter Godefroot nad Eddym Merckx'em w 1969 roku
2 minuty 41 sekund - Fausto Coppi nad Mauricem Diot w 1950 roku
2 minuty 20 sekund - Eddy Merckx nad Walterem Godefroot'em w 1973 roku
2 minuty 14 sekund - Andrea Tafi nad Wilfriedem Peeters'em w 1999 roku.


JUBILEUSZOWY MUSEEUW

Belg Johan Museeuw z grupy Domo-Farm Frites wygrał setną edycję rozgrywanego w trudnych deszczowych warunkach wyścigu Paryż-Roubaix - słynnego "Piekła Pólnocy". Dowodzona przez Patrick'a Lefevre drużyna ponownie rozegrała wyścig według własnego scenariusza, a jej as atutowy popisowo wykończył pracę całego zespołu. Jeszcze na 95 kilometrów przed metą w okolicach słynnego Foret d'Arenberg Museeuw jechał w peletonie ze stratą czterech minut do kilkunasto-osobowej czołówki, której przewodzili: jego kolega z grupy Włoch Enrico Cassani, Hans De Clercq (Belgia, Lotto), Tom Boonen (Belgia, US Postal) i Rafael Schweda (Niemcy, Coast).

Przez następne kilometry podczas gdy w ucieczce najaktywniejsi byli Nico Mattan (Belgia, Cofidis) i De Clercq, z tyłu ruszył pościg największych faworytów, w którym obok Museeuw'a prym wiedli George Hincapie (USA, US Postal), ubiegłoroczny triumfator Servais Knaven (Holandia, Domo) i Lars Michaelsen (Dania, Coast). Po rozmaitych przetasowaniach tak typowych dla tego arcytrudnego i zarazem loteryjnego wyścigu około 45 kilometrów przed metą powstała 12-osobowa grupka, w której znaleźli się trzej kolarze Domo - Cassani, Museeuw, Max Van Heeswijk (Holandia), dwóch z US Postal i Coast: Hincapie i Boonen oraz Michaelsen i Schweda, a ponadto Mattan, Steffen Wesemann (Niemcy, Telekom), Max Sciandri (Wielka Brytania, Lampre), Tristan Hoffman (Holandia, CSC-Tiscali) oraz co było niespodzianką Thierry Gouvenou (Francja, Big Mat) - jedyny w tym gronie reprezentant gospodarzy!

Zanim jeszcze kolarze zdołali się dokładnie policzyć w tym nowym układzie do zdecydowanego ataku na odcinku bruku pod Merignies około 40 kilometrów przed metą przystąpił Museuuw - parafrazując słowa gościa Eurosportu Piotra Wadeckiego (kolarza Domo) - człowiek czynu, który własnymi nogami tj. na trasie wykazuje swą wielkość i pomnaża sławę. Przez dłuższy czas gonili go kolarze US Postal Hincapie i Boonen - zaledwie 22-letni Belg, największa rewelacja niedzielnych wydarzeń, co niewiarygodne debiutant na trasie tego klasyku! Jednak Museeuw - "Lew z Flandrii"; stale powiększał swą przewagę, tymczasem Hincapie zaliczył upadek i za niezmordowanym Johan'em powstał nowy układ, gdyż do młodziutkiego Belga dojechał kontratakujący Wesemann.

Jednak tego dnia nie było mocnych na Museeuwa metę na velodromie w Roubaix osiągnął on z przewagą ponad 3 minut nad Niemcem, który łatwo ograł w torowej rozgrywce zmęczonego Belga. Z dobrej strony pokazał się nasz Zbigniew Spruch, który ostatecznie zajął 15 miejsce (podobnie jak w 2000, a o jedną lokatę niżej niż w 1999 roku). Jednak w pamięci wszystkich obserwatorów pozostanie przede wszystkim Museeuw, który bardzo polubił jubileusze na trasie z Compiegne do Roubaix. Przed sześciu laty wygrał na stulecie tej imprezy, teraz zaś jej setną edycję. Dodać jeszcze wypada, że było to 10 zwycięstwo Johana w imprezach Pucharu Świata - już wcześniej miał bowiem na koncie: trzy zwycięstwa we Flandrii, po dwa w Paryż-Roubaix i Mistrzostwach Zurychu, oraz po jednym w Amstel Gold Race i Paryż-Tours.

POWRÓT