|
WŁOSKI KONTRATAK Siódmy w całym cyklu Pucharu
Świata wyścig po baskijskiej prowincji Guipuzcoa czyli Klasika San Sebastian
(Donostia) odbędzie się jak zwykle w sobotę, w tym roku po raz 22. Tradycja to jak
na imprezę wysokiej rangi dość znikoma tym bardziej, iż międzynarodowe znaczenie
zyskała ona sobie dopiero w 1988 roku, by już po roku zostać zaliczoną do wyścigów
pucharowych. Rekordzistą pod względem liczby zwycięstw jest rodzimy mistrz Marino
Lejarreta, który w latach 1981-82 i 1986 zwyciężył trzykrotnie. W późniejszych,
pucharowych czasach wygrywali m.in. Bask Miguel Indurain (1990), Włosi:
Gianni Bugno (1991) i Claudio Chiappucci (1993) czy nawet Amerykanin
Lance Armstrong (1995), który tym wyścigiem powrócić ma na europejskie
trasy po dwóch tygodniach przerwy od wielkiego ścigania na jakie pozwolił sobie
po wygraniu czwartego z rzędu Tour de France!
Francuz Laurent Jalabert (CSC-Tiscali) podobnie jak przed rokiem wygrał pucharowy wyścig po baskijskiej ziemi - Klasika San Sebastian. Uczynił to w stylu wielce podobnym do zeszłorocznego tj. po finiszu z kilkuosobowej czołówki. Wspaniałe lato uznanych mistrzów trwa w najlepsze, bowiem przed tygodniem w Hamburgu szóstą "eliminację" Pucharu Świata wygrał inny stary as Belg Johan Museeuw (Domo). Wspomniany "Lis z Flandrii" choć na górzystej trasie nie odegrał żadnej roli bez kłopotów utrzymał prowadzenie w pucharowej rywalizacji, gdyż jego najgroźniejszy rywal Paolo Bettini (Mapei) finiszował zaledwie na siódmym miejscu. Filigranowy Włoch może się poczuć podwójnie przegranym, bowiem wygrywając finisz po szóste miejsce byłby od przyszłego tygodnia liderem światowej listy UCI, a tak wciąż brakuje mu 10 punktów do Niemca Erika Zabela (Telekom)! Pogoda co jest regułą w Kraju Basków nie rozpieszczała kolarzy, więc peleton rozpoczął ściganie w niemrawym tempie. Wykorzystała to dwójka Hiszpanów: Juan Miguel Mercado (iBanesto.com) - jeden z bohaterów ubiegłorocznej Vuelty i Constantino Zaballa (Kelme). Zaatakowali już na 19 kilometrze podczas podjazdu na pierwszą hopkę Orio (kat. 3) i w pewnym momencie osiągnęli nawet 15 minut przewagi nad grupą zasadniczą. Jeszcze na 73 kilometry przed metą ich zysk wynosił 10:20, lecz od tej chwili niknął w oczach by u podnóża kluczowego podjazdu Jaizkibel wynieść już tylko 1:25. Niedługo później obaj zostali wchłonięci przez pościg, zaś z peletonu sygnał do ataków dał Kazach Andriej Kiwiliew (Cofidis). Po krótkiej chwili dołączyli do niego dwaj kolarze CSC tj. Jalabert i Hiszpan Carlos Sastre, Bask Igor Astarloa (Saeco), Włoch Gabriele Missaglia (Lampre) i niespodziewanie jego rodak Raffaele Ferrara (Alessio). Ten ostatni jednak nie wytrzymał tempa czołówki jeszcze na podjeździe, zaś z topniejącego peletoniku po solowej akcji przeskoczył bardziej znany Dario Frigo (Tacconi Sport). Szóstka ta na szczycie Jaizkibel (195 km) miała tylko kilkanaście sekund przewagi nad większą grupą, w której prym wiedli: Lance Armstrong (USA, US Postal), Francesco Casagrande (Fassa Bortolo), Danilo Di Luca (Saeco) oraz Davide Rebellin (Gerolsteiner). Jednak po zjeździe przewaga atakujących wzrosła do około minuty i na tym poziomie utrzymała się już prawie do samej mety. Niemniej tempa swych towarzyszy na ostatnim podjeździe pod Gurutze nie wytrzymał Sastre - 10. zawodnik tegorocznego Tour de France! Pozostała piątka bez trudu dowiozła bezpieczną (0:35 - 0:41) przewagę nad peletonikiem, z którego na ostatnich 3 kilometrach odjechała jeszcze czwórka z Bettinim i Di Lucą. Finisz po profesorsku rozegrał "Jaja": na ostatniej prostej zaatakował z ostatniej pozycji, zmieścił się pomiędzy najszybszymi rywalami tj. Astarloą oraz Missaglią i bez trudu wygrał o długość roweru. Były czterokrotny zwycięzca rocznego rankingu UCI przed miesiącem zapowiedział koniec swej bogatej w sukcesy kariery po tegorocznym sezonie. Jak przystało na wielkiego mistrza jest to pożegnanie z klasą. Jeszcze na Tour de France Laurent wygrał klasyfikacje górską, zostając też "najagresywniejszym" kolarzem wyścigu żegnając się w ten sposób z rodzimą Francją. Dziś przyszła pora na "przyszywaną ojczyznę" Hiszpanię, w której to jeżdżąc dla ekipy ONCE (1992-2000) spędził najlepsze lata swej kariery. |