a) EDDY MERCKX
(Belgia/1945, zawodowiec 1965-78):
Bezsprzecznie najlepszy kolarz wszechczasów. Zwany "Kanibalem", ze względu na nadludzką wręcz wolę walki i zwycięstw. Jeszcze jako 19-letni amator został mistrzem świata w 1964 roku we francuskim Sallanches. Podczas 13-letniej kariery zawodowej odniósł 445 zwycięstwa, w latach 1970-73 nie schodząc poniżej liczby 50. na sezon! Rozpoczynał swe "polowania" na sukcesy już w lutym i kończył je w październiku. Do tego zimą niejednokrotnie uczestnicząc w torowych sześciodniówkach (wygrał ich 17, z czego 15 w parze z Patrickiem Sercu). Wyliczankę jego najważniejszych przewag należy zacząć od 5 zwycięstw w Tour de France i Giro d'Italia oraz jednego w Vuelta a Espana. W wyścigach tych wygrał łącznie 65 (34+25+6) etapów. Bywał oczywiście mistrzem świata i to 3-krotnie (1967, 71, 74). Odniósł aż 29! triumfów w imprezach klasycznych tj. 7 w Mediolan-San Remo; 5 w Liege-Bastogne-Liege; po 3 w Gandawa-Wevelgem, Strzale Walońskiej i Paryż-Roubaix; po 2 w Dookoła Flandrii, Amstel Gold Race i Dookoła Lombardii oraz po 1 w Henninger Turm i Paryż-Bruksela. Nie "gardził" zwycięstwami w mniejszych etapówkach m.in. 3 w Paryż-Nicea, po 1 w Romandii, Katalonii, Dauphine oraz Tour de Suisse. Wygrał Grand Prix des Nations w 1973 roku, a rok wcześniej na torze Meksyku ustanowił rekord godzinny - 49,431 km/h, który jako absolutny przetrwał dwanaście lat, zaś w wersji standardowej ... do jesieni tego roku! W latach 1969-75 wygrywał ranking Super-Prestige na kolarza roku, a w latach 1969, 71, 74 był nawet wybierany sportowcem globu! Wygrał więc w sumie niemal wszystko co mógł, do pełni szczęścia zabrakło mu chyba tylko klasyku Paryż-Tours.
|
b) BERNARD
HINAULT (Francja/1954, zawodowiec 1975-86):
W dużej mierze zastąpił Merckxa na pozycji lidera światowego peletonu. Równie przekonująco potrafił się rozprawiać ze wszelką opozycją. Jednak w odróżnieniu od Belga Bretończyk był już kolarzem koncentrującym się bardziej na określonym typie imprez tj. etapówkach. Nie można jednak powiedzieć by unikał klasyków, bo wygrał ich aż dziewięć. Dwukrotnie górzyste: L-B-L, Strzałę i Lombardię, zaś po razie: G-Wevelgem, AGR i P-Roubaix. W 1980 roku w znanym nam już alpejskim Sallanches został mistrzem świata zawodowców. Przede wszystkim jednak królował w etapówkach i tak 5 razy wygrał Tour de France, 3 Giro d'Italia oraz 2 Vuelta a Espana. Z krótszych tourów m.in. 3 razy Dauphine Libere i raz Tour de Romandie. Największym jego atutem była jazda indywidualna na czas, dlatego też 5-krotnie wygrał GPdN, a pośród 28 wygranych przez niego etapów w Tour de France było 20 czasówek (rekordem "Wielkiej Pętli"). "Borsuk" jak go nazywali rywale ze względu na zawziętość był też 4-krotnie kolarzem roku według Super-Prestige w latach 1979-82.
|
c) SEAN KELLY
(Irlandia/1956, zawodowiec 1977-94):
Porównując go do kolarzy współczesnych przychodzi na myśl osoba Laurenta Jalaberta tyle, że w nieco lepszej "wersji". Przeszedł podobną do Francuza ewolucję tzn. od sprintera do klasyka, a nawet w pewnym zakresie do etapowca. Najwięcej sukcesów przyniosły mu mniejsze toury m.in. wygrał aż 14 spośród dziś oznaczanych kategorią najwyższą (H.C.): aż 7 razy Paryż-Nicea (1982-88), 3 razy Dookoła Kraju Basków i po 2 razy Tour de Suisse oraz katalońską Voltę. Wygrał 11 klasyków: 3 razy Lombardię; po dwakroć: Roubaix, L-B-L i Mediolan-San Remo oraz po razie: Paryż-Tours (w owym czasie - 1984 r. - do Chaville!) i G-Wevelgem. Z wieloetapówek wygrał tylko hiszpańską Vueltę w 1988 roku, przez lata wygrywając w niej łącznie 16 etapów. W Tour de France wygrał 5 etapów, ale w "generalce" był najwyżej czwarty (1985). Za to 4-krotnie był najlepszym sprinterem TdF, co do tego roku jeszcze było rekordem Touru. Nie miał szczęścia do MŚ, w których zdobył tylko dwa brązowe medale w latach (1982 i 89). Był w końcu pierwszym triumfatorem cyklu jednodniówek o Puchar Świata w 1989 roku. Wygrał też GPdN w 1986, a że jeździł dużo i wiele wygrywał kończył sezony jako numer 1 na listach rankingowych, w latach 1984-86 wdłg. rankingu Super-Prestige i 1986-88 wdłg. FICP (poprzednika dzisiejszego UCI).
|
d) JACQUES
ANQUETIL (Francja/1934, zawodowiec 1953-69):
Wybitny czasowiec i pierwszy kolarz, który 5-krotnie (1957, 1961-64) wygrał Tour de France to pierwsze skojarzenia. Normandczyk jako pierwszy też skompletował zwycięstwa we wszystkich trzech Wielkich Tourach. Obok TdF wygrał bowiem dwukrotnie Giro (1960, 64) i raz Vueltę (1963). Z etapówek mniejszych: 5 razy Paryż-Nicea (1957, 61, 63, 65-66), 2 razy Dauphine (1963, 65) i po razie Katalonię (1967) oraz niejako na zakończenie bogatej kariery Kraj Basków (1969). Po drugim zwycięstwie w Dauphine, niemal bez odpoczynku (podróż i kilka godzin snu) stanął na starcie przeszło 550-kilometrowego! klasyku Bordeaux-Paryż i... wygrał! Z innych wielkich jednodniówek wygrał tylko G-Wevelgem w 1964 r. i L-B-L w 1966. W tym samym roku zdobył swój jedyny (srebrny) medal MŚ. Gdyby żył (umarł na raka przed 13 laty) na pewno żałowałby, że w jego czasach nie było czempionatów o tytuł najlepszego czasowca, bowiem pod tym względem nie miał sobie równych aż 9-krotnie wygrywając GPdN - imprezę o największym prestiżu w tej specjalności. Był tez rzecz jasna rekordzistą w jeździe godzinnej, u progu kariery w 1956 r. na mediolańskim torze Vigorelli odzyskał dla Francji rekord godzinny uzyskując 46,159 km/h. Jak przystało na kolarza tego formatu i on wygrywał ranking S-P, a miało to miejsce w latach: 1961, 63, 65-66.
|
e) FRANCESCO
MOSER (Włochy/1951, zawodowiec 1973-88):
Najmłodszy, ale najlepszy z czworga braci. Kolarskie "szlaki" przecierali przed nim: Aldo-1934, Enzo-1940 oraz Diego -1947. Na przełomie lat 70. i 80. toczył zażarte boje z Giuseppe Saronnim o panowanie we włoskim peletonie. Giro wygrał tylko raz w 1984 roku, lecz poza tym był 3-krotnie drugi i 2-krotnie trzeci, wygrywając w sumie 23 etapy. Do TdF "przyłożył się" tylko w 1975 r., wygrał dwa etapy i klasyfikację młodzieżową, był kilka dni liderem ale skończył na 7. miejscu. W latach 1976-78 nie schodził z podium MŚ (złoto w wenezuelskim San Cristobal 1977 i dwa srebra). Wygrał 10 klasyków, p.w. "ustrzelił hat-trick" w Paryż-Roubaix (1978-80), 2 razy zwyciężył w Giro di Lombardia (1975, 78) i po razie w: P-Tours, Strzale Walońskiej, Mistrzostwach Zurychu, G-Wevelgem oraz M-San Remo. Dwa sukcesy w Tirreno-Adriatico (1980-81), wygrany Super-Prestige anno domini 1978 i rekordy godzinne z 1984 roku (ten drugi - 51,151 km/h) uzupełniają listę dokonań. Co godne dodania w styczniu 1994 r. mimo blisko 43 lat spróbował go odzyskać, bez powodzenia, ale poprawił "życiówkę" na 51,840 km/h!
|
f) GINO BARTALI
(Włochy/1914, zawodowiec 1935-54):
Zmarły w tym roku Toskańczyk mimo przerwy wojennej i wielkiego rywala w osobie Fausto Coppiego osiągnął tyle, iż pozostanie na zawsze w pamięci nie tylko Włochów. Podczas 20-letniej kariery wygrał 3 razy GdI (1936, 37, 46) i 2 razy TdF (1938, 48). Ponadto 4-krotnie był drugi w Dookoła Włoch i raz w Dookoła Francji. W tych dwóch imprezach wygrał w sumie 29 etapów tzn. 17 w Giro i 12 w Tourze. Dwukrotnie wygrywał też Tour de Suisse (1946, 47) oraz po razie Vuelta al Pais Vasco (1935) i Tour de Romandie (1949). Równie dobrze czuł się w klasykach, a 4 zwycięstwa w Mediolan-San Remo, 3 w Giro di Lombardia oraz 2 w Mistrzostwach Zurychu są tego świadectwem. Gino nazywany "Pobożnym" był przede wszystkim kolarzem bardzo regularnym i znakomitym góralem. Do dziś jest współ-posiadaczem (wraz Felice Gimondim i Hiszpanem Federico Bahamontesem) dwóch rekordów tj. 14. w czołowych "5" klasyfikacji generalnych i 9 zwycięstw w klasyfikacjach górskich Wielkich Tourów!
|
g) FELICE
GIMONDI (Włochy/1942, zawodowiec 1965-78):
Kolejna z włoskich legend. W 1964 roku wygrał Tour de l'Avenir, by już rok później powtórzyć ten sukces w dorosłym Tourze! Start wspaniały, a po nim liczne dalsze sukcesy, ale na drodze do pełnego spełnienia stanął ... Eddy Merckx! Pomimo tej przeszkody Felice i tak należy do elitarnego grona kolarzy, którzy wygrali każdy z największych wyścigów tzn. Tour w 1965, Giro trzykrotnie: 1967, 69 i 76 oraz Vueltę w 1968. W Giro był jeszcze 2 razy drugi i 4 razy trzeci, co daje w sumie 9 miejsc na podium!, na Tourze zaś drugi w 1972 r. za... Merckxem. Zrewanżował się Belgowi w Barcelonie podczas MŚ-1973 gdzie zdobył złoto, wcześniej miał srebro w 1971 i brąz w 1970 roku. Wygrywał też klasyki: P-Bruksela (1966, 76); GdLombardia (1966, 73); P-Roubaix (1966); M-San Remo (1974), oraz mniejsze toury m.in. Romandię (1969) i Katalonię (1972). Wreszcie także próby czasowe jak Grand Prix des Nations (1967-68) choćby, ale mógł znacznie więcej gdyby nie ... już wiemy kto.
|
h) JOOP
ZOETEMELK (Holandia/1946, zawodowiec 1970-87):
Obok Francuza Raymonda Poulidora z pewnością najbardziej znany pechowiec o przydomku "wiecznie drugi". Miał potwornego pecha, że początek jego kariery przypadł na erę Merckxa, a dalszy jej ciąg na czasy Hinault! Wygrał dużą Vueltę (1979); 10 etapów Tour de France; Paryż-Nicea aż 3 razy (1974-75, 79); Tour de Romandie (1974); Tirreno-Adriatico (1985); klasyki: Paryż-Tours (1977 do Wersalu! i 79 do Chaville!) oraz Strzałę Walońską (1976). Jednak w powszechnej pamięci pozostanie z dwóch względów. Po pierwsze jako 6-krotnie drugi w TdF (1970, 71, 76, 78, 79 i 82), wygrał Tour tylko raz w 1980 r. gdy Hinault wycofał się na skutek kontuzji. Po drugie dlatego, że został mistrzem świata w Giavera del Montello w roku 1985 jako zawodnik blisko 39-letni, zaś swój ostatni klasyk Amstel Gold Race wygrał w 1987 r. już po czterdziestce!
|
i) ROGER DE
VLAEMINCK (Belgia/1947, zawodowiec 1969-84):
Młodszy z dwójki braci, którzy swe zainteresowania dzielili między przełaje i szosę. Starszy o dwa lata Eric skupił się ostatecznie na "crossie" i 7-krotnie (co jest rekordem) został mistrzem świata zawodowców. Roger również zdobywał tego typu tytuły, wśród amatorów (1968) jak i zawodowców (1975), lecz skoncentrował swą karierę na szosie. Był szalenie wszechstronny, "leżało mu" wszystko... no może poza 3-tygodniowymi Tourami (najwyższe 4. miejsce na GdI 1975). Wygrał 14 klasyków, z czego aż 4 razy (1972, 74-75, 77) słynne "Piekło Północy" stąd nadano mu przydomek "Monsieur Paris-Roubaix". Ponadto 3-krotnie M-San Remo (1973, 78-79); 2-krotnie Lombardię (1974, 76) i po razie wygrywał: Liege, Strzałę Walońską, Zurych, Flandrię oraz P-Bruksela. Jak na wybitnego klasyka, nie miał jednak szczęścia do MŚ - tylko srebro w 1975 roku. Swe najlepsze lata spędził we włoskich grupach, z tego powodu m.in. wygrał aż 22 etapy GdI oraz 6-krotnie (1972-77) Tirreno-Adriatico! Podczas Tour de Suisse-1975 wygrał 6 z 11 etapów, w "generalce" pokonując samego Merckxa.
|
j) FAUSTO
COPPI (Włochy/1919, zawodowiec 1939-59):
Pośród wszystkich wielkich, kolarz owiany bodaj największą legendą. Być może jak wzorem gwiazd rocka częściowo odpowiedzialna za nią jest przedwczesna śmierć, której przyczyną była malaria "złapana" podczas gościnnych kryteriów w Górnej Wolcie (Burkina Faso). Przede wszystkim jednak w pamięci fanów zapadły zwycięstwa Fausta, niejednokrotnie dokonywane w "natchnionym" stylu. Piemontczyk 5-krotnie wygrał Giro (+ 22 etapy) i 2-krotnie Tour (+ 9 etapów). Był też pierwszym, który wygrał oba najtrudniejsze wyścigi w jednym (1949) sezonie, wyczynów powtórzył zresztą 3 lata później. Był mistrzem świata w 1953 roku, oraz brązowym medalistą w 1949. Wygrał 10 klasyków, aż 5 razy Lombardię (1946-49, 54) i 3 razy San Remo (1946, 48-49); ponadto Roubaix i Strzałę (oba w 1950). U szczytu swej dyspozycji był poza zasięgiem rywali w jeździe na czas, wygrał GP des Nations w 1946 i 47 roku, a podczas wojny (7.11.1942) na torze Vigorelli ustanowił rekord godzinny - 45,871 km/h, który przetrwał 14 lat. Był również kolarzem nr 1. rankingu "Desgrange-Colombo" w 1949 roku.
|
k) RIK VAN LOOY
(Belgia/1932, zawodowiec 1953-70):
Rik II (bo I to Van Steenbergen 3-krotny mistrz świata z lat 40. i 50.) zwany też "Imperatorem z Herentals" był przede wszystkim wybitnym specjalistą wyścigów klasycznych. Zwyciężył ogółem w 16. (co jest drugim wynikiem w historii), lecz jako jedyny uczynił to przynajmniej raz w każdym z 6 najważniejszych: San Remo 1958; Flandria 1959 i 62; Roubaix 1961-62, 65; Liege 1961; Tours 1959 i 67 oraz Lombardię w 1959 roku. Do tego jeszcze 3-krotnie G-Wevelgem (1956-57, 62); 2 razy P-Bruksela (1956, 58) i raz Strzałę Walońską (1968). Zdobył 2 złote (1960-61) i srebrne (1956, 63) medale MŚ, a miał i brąz w gronie amatorów (1953). Odnosił także sukcesy w wyścigach wieloetapowych, nie ograniczając się przy tym do sprinterskich popisów. W Vuelcie był generalnie 3. w 1959 i 1965 roku, w sumie zwyciężając na 18 etapach; podczas Giro bywał 4. w 1959 i 7. w 1961 wygrywając 12 etapów; zaś na Tourze "sięgnął" maksimum 10. lokaty w 1963 triumfując ogółem na 7 odcinkach. Wygrywał klasyfikacje sprinterskie co nie dziwi, ale na Giro w 1960 roku potrafił też wygrać górską!
|
l) MIGUEL
INDURAIN (Hiszpania/1964, zawodowiec 1985-96):
Najmłodszy w tym elitarnym towarzystwie to najlepszy kolarz mijającej dekady. Bask spod Pampeluny niepodzielnie rządził wieloetapówkami pierwszej połowy lat 90. Wygrywał klasyfikacje generalne dzięki wyśmienitej jeździe na czas, w górach z reguły ograniczając się do kontrolowania najgroźniejszych rywali. 5 razy z rzędu wygrał Tour de France (1991-95) i 12 etapów, z czego 10 to czasówki właśnie. W latach 1992-93 do zwycięstw we Francji dokładał sukcesy w Giro, był też 3. w 1994 roku, a w sumie wygrał 4 etapy GdI - wszystkie na czas! Mniejsze wygrane etapówki to przede wszystkim: Katalonia (1988, 91-92), P-Nicea (1989-90) oraz Dauphine Libere (1995-96). Z klasyków jedynie pucharowy San Sebastian (1990) na ojczystej ziemi. "Big Mig" (188cm wzrostu) zdobył również 3 medale MŚ w wyścigach ze startu wspólnego: dwa srebrne (1993, 95) i jeden brązowy (1991). Jak przystało na mistrza czasówek zdobywał złoto w tej specjalności na MŚ w 1995 r. i podczas Igrzysk Olimpijskich w Atlancie rok później. Niemniej w myśl zasady, iż "najtrudniej być prorokiem we własnym kraju" nigdy nie wygrał Vuelta a Espana (najwyżej był 2. w 1991 r., ba... nawet etapu!, był tylko cztery dni liderem jako niespełna 21-letni młokos (1985). Nie udało mu się też nigdy zwyciężyć w wyścigu Dookoła Kraju Basków. W roku 1994 przez 50 dni był rekordzistą w jeździe godzinnej (53,040km/h), ale ów rekord szybko odebrał mu najgroźniejszy rywal Szwajcar Tony Rominger. Przez dwa lata (1992-93) był liderem rankingu UCI czyli najlepszym kolarzem sezonu. Karierę zakończył niespodziewanie i dość wcześnie - po przegranych w TdF (zaledwie 11. miejsce) i VaE (wycofał się) - jednak dzięki olimpijskiemu złotu godnie. |